Kraj

Biedroń proponuje partycypację. Jeśli ma być realna, to musi być robiona dobrze

Konwencja Wiosny, 3 lutego 2019. Fot. Jakub Szafrański

Najprostsze i niewymagające zmian w konstytucji jest wprowadzenie możliwości organizowania ogólnopolskich konsultacji społecznych w formie panelu obywatelskiego.

Z dużą przyjemnością obejrzałem konwencję nowego ugrupowania Roberta Biedronia – Wiosny. Jest w tym wiele dobrej energii, entuzjazmu i optymizmu. Jest także empatia w stosunku do drugiego człowieka i troska o przyrodę. Mówiąc krótko: podoba mi się. Do rzeczy, które szczególnie przypadły mi do gustu, na pewno należy emerytura obywatelska na poziomie 1600 zł, gdyż da ona wielu osobom poczucie bezpieczeństwa i wytchnienie. Nie do przecenienia jest komfort psychiczny, który się z nią wiąże – spokój o przyszłość. Moją uwagę zwrócił również postulat dotyczący uznania prawa do dzikiej przyrody za jedno z praw obywatelskich – super! Propozycja powołania rzecznika praw przyrody to również świetny pomysł. Już samo sformułowanie „prawa przyrody” jest przełomowe. Podobnie jak mówienie o zakończeniu hodowli zwierząt na futro już na inauguracji Wiosny, co pokazuje, jak poważnie traktowana jest ta kwestia.

 

Od strony praktycznej od razu rzuca się w oczy, że funkcja rzecznika praw przyrody obejmowałaby wiele tematów, więc warto rozważyć, czy nie byłoby wskazane rozdzielić jej na dwa urzędy : rzecznika przyrody, który występowałby w sprawach dotyczących lasów, rzek, morza, jak również dziko żyjących zwierząt i – osobno – rzecznika zwierząt, który zajmowałby się zwierzętami hodowlanymi i towarzyszącymi. Ale to już są niuanse. Do przeformułowania byłoby także miejsce dzikich zwierząt w prawie i uznanie ich prawa do życia i bycia sobą, bo dziś są, od strony prawnej, własnością Skarbu Państwa.

Biedroń potrafi wzbudzać nadzieję

Świetnie też, że w programie zamieszczonym na stronie Wiosny jest cały dział o partycypacji obywatelskiej, czyli rzecz wyjątkowo mi bliska. Zaglądam do niego od razu… i co widzę? Ogólnopolski budżet partycypacyjny na kwotę 1 miliarda złotych z głosowaniem powszechnym, jak zakładam, przez internet. Z doświadczeń z budżetami obywatelskimi w Polsce wiadomo, że głosowanie na projekty przez internet nie wpływa korzystnie na jakość podejmowanych decyzji. Widać, mam nadzieję, że bardzo się staram używać dyplomatycznego języka. Doceniam oczywiście sam kierunek, czyli włączanie obywateli i obywatelek w podejmowanie decyzji. Kluczowe jest jednak, jak się to robi, aby miało to wszystko ręce i nogi.

Irlandia: Od panelu obywatelskiego do referendum w sprawie aborcji

Jakość mechanizmów partycypacji ma ogromne znaczenie, bo przekłada się na to, jakie decyzje są ostatecznie podejmowane. Do tego, by podejmować sensowne decyzje, punktem wyjścia jest dobre zaznajomienie się z tematem, przetrawienie go na spokojnie, omówienie i dopiero wtedy głosowanie. Taką formułę mają panele obywatelskie z losowo wyłonioną grupą obywateli i obywatelek, które można organizować również w celu ustalania wydatków z budżetu miasta czy państwa. A czy akurat ogólnopolski budżet obywatelski to najlepszy sposób wzmacniania partycypacji obywatelskiej? Jasne, wpływ na wydatki z budżetu jest ważny, jednak większą potrzebę widziałbym zupełnie gdzie indziej.

Najpilniejsze wydaje mi się stworzenie takiego mechanizmu, który zapewniałby kontrolę społeczeństwa nad działaniami rządu i Sejmu. Dziś jest tak, że przechodzą projekty ustaw, które są sprzeczne z konstytucją, mają poparcie społeczne na poziomie 20 procent i niewiele można z tym zrobić, gdyż brakuje bezpieczników – możliwości, aby społeczeństwo powiedziało „stop, na to nie ma naszej zgody”. Można oczywiście wyjść na ulice i protestować, ale nie tak to powinno działać. Bez względu na to, która partia lub partie będą miały większość w Sejmie, potrzebny jest sposób na to, by móc ustalić, co jest wolą społeczeństwa w danej kwestii. Najprostsze i niewymagające zmian w konstytucji jest wprowadzenie możliwości organizowania ogólnopolskich konsultacji społecznych w formie panelu obywatelskiego, po zebraniu odpowiedniej liczby podpisów. Budowanie kultury partycypacji opierającej się na dialogu z udziałem wszystkich zainteresowanych tematem stron – od tego można by zacząć.

Wolne i uczciwe wybory to wartość, której nie trzeba szczególnie uzasadniać. Dlatego właśnie pomysł wprowadzenia głosowania w wyborach przez internet w sytuacji, gdy hakerzy z Rosji podejrzewani są o wpływanie na wynik wyborów w USA, to, w mojej ocenie, całkowicie zbędne ryzyko. Przypomnieć warto także awarię systemu informatycznego Państwowej Komisji Wyborczej w 2014 roku. Jeżeli zależy nam na zaufaniu obywateli i obywatelek do demokracji, to rzetelność przeprowadzania wyborów nie powinna budzić żadnych wątpliwości. Głosowanie na papierze to może i old school, ale za to jest bardziej bezpieczne. Czasem old school się po prostu sprawdza.

Ponownie przemyślałbym także pomysł wzmacniania referendów lokalnych poprzez dodanie możliwości głosowania elektronicznego. Jak widać na przykładzie ostatnich doświadczeń z Lublina, referenda to nie jest dobry kierunek rozwoju demokracji. Sęk w tym, że referenda nie gwarantują pogłębionej refleksji w danej sprawie. Głosowanie w nich może być powierzchowne i do tego trudno mówić o równości szans, gdy ta grupa, która dysponuje większymi funduszami na kampanię, ma potencjalnie większe możliwości na promowanie swojego punktu widzenia. Problemy te nie występują natomiast w przypadku paneli obywatelskich, stąd warto postawić właśnie na demokrację deliberacyjną.

Zapewnienie wsparcia z budżetu państwa, aby na organizację paneli stać było także mniejsze miejscowości, promowanie senatu obywatelskiego w dużych miastach – to byłoby coś. Senat to już na świecie pewnego rodzaju nowość: chodzi tu o stały panel obywatelski, który mógłby nadzorować wdrażanie rekomendacji paneli, ustalać ich tematy i monitorować realizację programu wyborczego prezydenta.

Lublin: Panel obywatelski będzie lepszy niż referendum

Z ciekawości sprawdziłem, jaki byłby koszt pomysłu odpisania od podatku 100 zł na osobę za udział w wyborach – to co najmniej 1,5 miliarda złotych na jedne wybory. Myślę, że można by stworzyć długą listę propozycji, na co lepiej wydać te środki. A poza tym, czy frekwencja w wyborach automatycznie przekłada się na jakość demokracji?

Doceniam postulat szerszych konsultacji społecznych przy zgłaszaniu projektów ustaw. Oczywiście, że jest to potrzebne. Pytanie jednak brzmi – a jak konkretnie miałoby to wyglądać? Bo dziś jest tak, że czasem przedstawicielom organizacji pozarządowych uda się nawet zabrać głos na spotkaniach komisji sejmowych, tyle że niewiele potem z tego wynika. Kluczem jest dobre opracowanie całego procesu legislacyjnego, który mógłby się zaczynać się od warsztatów projektowych, a potem dopiero trafiałby do Sejmu.

Wiosna w Polsce czy jesień średniowiecza na opozycji?

W programie Wiosny pojawiło się wiele dobrych rzeczy. Jak rozumiem, to nie jest jeszcze jego ostateczna wersja, gdyż nadal można zgłaszać postulaty. Miałbym takie marzenie w punkcie dotyczącym edukacji, aby pójść w stronę większego wpływu uczniów na to, czego się uczą, jak się uczą i z kim się uczą. Innymi słowy, chodzi o edukację demokratyczną. Z poziomu państwa można tu zrobić bardzo wiele, zmieniając sposób funkcjonowania szkół, podejście do uczniów, jak również ich samych do nauki, stawiając w większym stopniu na rozwijanie samodzielności. I to wydaje mi się o wiele ważniejsze niż cyfrowe klasy i uczenie programowania.

Bio

Marcin Gerwin

| Specjalista ds. zrównoważonego rozwoju i partycypacji
Specjalista ds. zrównoważonego rozwoju i demokracji deliberacyjnej. Z wykształcenia politolog, autor przewodnika po panelach obywatelskich oraz książki „Żywność przyjazna dla klimatu”. Współzałożyciel Sopockiej Inicjatywy Rozwojowej, publicysta Krytyki Politycznej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.