Przemysław Witkowski

Słowo na niedzielę i każdy inny dzień pisowskiego tygodnia

Lepsza gówniana demokracja niż żadna, lepsza Bruksela niż Ankara, Budapeszt i Moskwa. Idźcie demonstrować!

Nie jestem jakimś wielkim fanem demokracji liberalnej. Wierzę, że bez demokracji w miejscu pracy, bez współzarządzania zarówno gminą jak i gospodarką, zawsze będziemy skazani na system niesprawiedliwie dzielący wypracowywane przez pracowników bogactwo, na manipulacje, seksizm i rasizm. Mam zerową sympatię dla skorumpowanych złodziei z Platformy, banksterów z Nowoczesnej, nepotów z PSLu, cwaniaczków, hipokrytów i bezideowych kombinatorów, którzy od lat zaludniają polską politykę.

To jednak, co pragnie zafundować Polsce PiS – klerykalno-nacjonalistyczny kapitalistyczny autorytaryzm – to ogromny krok wstecz wobec tego zupełnego minimum praw i wolności, jakie wprowadza na te tereny demokracja liberalna. Działała gówniane, w interesie bogatych i ustawionych, pauperyzowała, olewała mniejszości i sprzedawała Polskę, kawałek po kawałku za bezcen, byle tylko nabić elitom kabzę, ale dawała szansę walczyć w jej ramach o swoje prawa. Zaraz te szansę stracimy.

Ziobro dorzyna watahę, czyli rozpoznanie bojem

Działania PiSu to oddanie władzy w kraju fundamentalistom religijnym, militarystom, homofobom, rasistom, nacjonalistom, imperialnym fantastom, którzy marzą, żeby lewicowców i liberałów pozamykać albo wyrzucić z kraju. Ludziom działającym w interesie wyzyskiwaczy i kombinatorów typu Bierecki czy Jakubiak, którzy tym tylko się różnią od polityków będących ambasadorami globalnych korporacji, że klepią więcej zdrowasiek i lubią wymachiwać szablą. Tak samo okradają swoich pracowników i resztę społeczeństwa, tylko jeszcze bredzą o swojej miłości do polskości. Rzeczywiście, gdyby nie ona i fantazja o suwerenności, jaką produkuje, nie mieliby szans na globalnym rynku, z tym sarmackim mentalem w zarządzaniu i peryferyjnie śmiesznym kapitalikiem. Wyzysk byłby ten sam, choć pewnie pokryty mniejszym lukrem hipokryzji, że Polska, że husaria, że wszyscy Polacy to jedna rodzina, że kaszanka.

Bez wyjścia na ulice nigdy nie powstrzymamy PiSu, nie wywalczymy cywilizowanych praw dla mniejszości i minimalnych standardów demokratycznych i będziemy na lata skazani na rządy polityków pokroju Zbigniewa Ziobry i Antoniego Macierewicza.

Wiem, że jest piękna pogoda i weekend, i że jest tyle innych pięknych aktywności – jak jak jedzenie lodów, uprawianie seksu, jazda na rowerze czy leżenie w betach do 17 i oglądanie kolejnego serialu – które można podjąć w tę piękną lipcową niedzielę, ale to jedna z ostatnich okazji, żeby móc obronić tak bazową sprawę dla demokracji jak wolne wybory. Nie ma się co łudzić, że tacy politycy jak Ziobro, który przez lata nasyłał państwowe służby i ciągał po sądach lekarzy swojego zmarłego ojca, zapewnią nam życie w uczciwym państwie i uczciwe głosowanie przy urnie. No i życie jest za piękne i za krótkie, żeby marnować czas czekając, aż Prezes przejdzie na emeryturę.

Idźcie więc w swoim mieście na demonstrację przeciwko niszczeniu przez PiS polskiej demokracji i pokażcie, że nie macie gdzieś jej podstawowych standardów. Jasne, że konieczny jest Polsce lepszy, sprawiedliwszy system społeczny, uczciwszy ustrój, bardziej egalitarna konstytucja, ale nie ma się co łudzić, że to, co robi PiS do tego prowadzi. Wprost przeciwnie. Z nimi biegusiem udajemy się w kierunku Białorusi, Kazachstanu i Rosji. Wiem, że do wyboru jest wyzysk i wyzysk plus nahajka, ale lepsza gówniana demokracja niż żadna, lepsza Bruksela niż Ankara, Budapeszt i Moskwa.

Śmierć państwa prawa? [Zieloni, Razem i Inicjatywa Polska o Sądzie Najwyższym]

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Przemysław Witkowski
Przemysław Witkowski
Historyk idei, badacz ekstremizmów politycznych
Przemysław Witkowski – poeta, dziennikarz i publicysta; dwukrotny stypendysta Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu; absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Wrocławskim; doktor nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce; opublikował „Lekkie czasy ciężkich chorób” (2009); „Preparaty” (2010); „Taniec i akwizycja” (2017), jego wiersze tłumaczono na angielski, czeski, francuski, serbski, słowacki, węgierski i ukraiński.
Zamknij