Felieton

List od Franciszka

„Zaprawdę powiadam Ci, Jasiu, że jak patrzę na Polskę, to się zastanawiam, czy Bóg nie przeklął tego kraju na zawsze, tylko zapomniał mi o tym powiedzieć”.

Kochany panie Jasiu,

Po pierwsze chciałbym Ci serdecznie podziękować i ucałować Twoje piękne lico. Mam nadzieję, że się kiedyś spotkamy i będę mógł Ci podziękować osobiście i na osobności.

Od dłuższego czasu dochodzą mnie wieści z Polski. Przykro mi to mówić, ale Twoja ojczyzna chyba nie zajmuje pierwszego miejsca w sercu naszego Pana Boga kochanego. Ze smutkiem obserwuję, jak szerzy się tutaj pogaństwo i świętokradztwo. Ludzie się nie szanują. Zresztą, żeby tylko siebie nie szanowali, to jeszcze pół biedy. Ale nie szanują nawet mnie, Pontifexa Maximusa, biskupa Rzymu, zwierzchnika Kościoła katolickiego, głowy Stolicy Apostolskiej oraz ojca całego Kościoła Świętego, którego władza pochodzi wprost od świętego Piotra. Zaprawdę powiadam Ci, Jasiu, że jak patrzę na Polskę, to się zastanawiam, czy Bóg nie przeklął tego kraju na zawsze, tylko zapomniał mi o tym powiedzieć.

Każdego dnia dochodzą mnie jakieś smutne wieści z Twojego kraju; bardzo Ci współczuję, że musisz w nim żyć. Zresztą wcale nie musisz. W Watykanie przyszykujemy Ci skromny gabinecik, będziesz mógł swobodnie pracować i tworzyć. Wiem, że lubisz dziewczyny, ale wbrew temu, co mówią, my w Kościele wcale z tym nie mamy problemu. Szanujemy to. Każdy ma jakieś swoje słabości i nie ma co nad tym płakać. No więc się nie martw, będziesz mógł sobie sprowadzać dziewczynki. Nawet po ciszy nocnej. Jak zresztą nieraz już to u nas bywało.

Ale się rozgaduję, a chciałem o najważniejszym. Bo Ty, Jasiu, jesteś w tym kraju jednym prawdziwym obrońcą czci papieskiej! Przecież nie sposób poważnie traktować tych wariatów z Frondy. Codziennie coś o jakichś duchach, spiskach i homoseksualistach. To by było nawet śmieszne, gdyby to był portal satyryczny, ale oni wciąż udają, że działają na poważnie, ośmieszając nie tylko siebie, ale cały Kościół Święty. I jeszcze ten Terlikowski, któremu się wydaje, że jest mądrzejszy ode mnie. Jak jest taki mądry, to niech sam sobie założy swój Kościół, a nie ośmiesza mój. Nie mów temu nikomu, ale podejrzewam nawet, że on wcale w Boga nie wierzy. Jakby wierzył, toby wiedział, że zwierzęta trzeba szanować, a nie skazywać na cierpienie.

No i jeszcze ten idiota Ziemkiewicz. Nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy tylko o nim pomyślę, a noże mamy tutaj długie i ostre, więc się boję, że się skaleczę. I to będzie wtedy jego wina! I do tego to jego idiotyczne tłumaczenie, że jego intencją nie było znieważenie papieża, ale wyrażenie sprzeciwu wobec moich poglądów jako przywódcy religijnego. No idiota po prostu. Jeśli jako zwolennik tradycjonalistów w Kościele katolickim stoi w opozycji do nauczania papieża, to niech spada z mojego Kościoła, a nie mnie obraża. Jak tylko znajdę wolną chwilę, to trzasnę mu taką ekskomunikę, że będzie się smażył w dziewiątym kręgu piekła, razem z mordercami i zdrajcami kraju i rodziny dla własnych korzyści. Jeśli naprawdę jego celem było zwrócenie uwagi, iż moje nauczanie w kwestiach obyczajowości zagraża tradycji katolickiej i spoistości Kościoła, to mógł się do mnie odezwać, pogadać. A nie od razu od idiotów wyzywać. Idiota. Czy już pisałem, że to idiota?

Gdyby to był Wasz papież, toby się go nie odważył obrażać. Myślicie, że nie wiem, że gdy Jerzy Urban obraził Jana Pawła II, to został skazany na 20 tysięcy grzywny? Jeśli tak myślicie, to mało wiecie o naszych służbach. Trzymamy rękę na pulsie. To wstyd, że prokuratura pozwala mnie obrażać, a honoru Jana Pawła II broniła. Czy ja jestem jakimś gorszym papieżem? Nie dość papieskim?

Wiem, wiem, dla was papież jest tylko jeden, ale musicie w końcu zrozumieć, że nie żyje. I teraz ja jestem Waszym papieżem. A jak się nie zgadzacie z tym, to droga wolna. Nikt Was tutaj pod karabinami nie trzyma. Załóżcie sobie swój Kościół i na papieża wybierzcie Terlikowskiego albo Ziemkiewicza. Ich nauczanie w kwestiach obyczajowych z pewnością będzie lepiej odpowiadać temperamentowi Waszego smutnego kraju. Powodzenia. I krzyż na drogę. Zobaczycie może wtedy, jak ciężko ten krzyż nieść. Jakby życie nie było wystarczająco ciężkie, to jeszcze Twoi wierni muszę Ci dokopać. No naprawdę. No pasaran.

Tymczasem Cię pozdrawiam, mój drogi Jasiu, i liczę na rychłe spotkanie. Jak tylko będziesz w Rzymie, pisz koniecznie.

Całuję i ściskam,
Franciszek I

 

**Dziennik Opinii nr 84/2015 (868)

 

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.