Galopujący Major

Trochę nadziei

Fot. Kristopher Roller/Unsplash

Ogromna większość państw rozumie, że teraz jest czas na podłączanie przedsiębiorstw i ich pracowników pod kroplówkę. Teraz jest czas na podtrzymywanie pacjenta, więc Polska jako papuga narodów w swoim peryferyjnym zapatrzeniu na Zachód zacznie w końcu i to naśladować. Ufam, że nie będzie za późno.

Chyba najlepszą radą, jaka przemknęła w necie odnośnie epidemii, jest radykalne ograniczenie czytania i słuchania newsów. Bo nakręcają nas tak bardzo, że nawet stoik może zostać panikarzem. W tym sensie Wielkanoc przyniosła więc pewną ulgę, bo mimo wszystko można było od tego wzmożenia odpocząć. Święta się jednak skończyły i znowu zaczyna się młotkowanie informacji o zakażeniach i zgonach, zgonach i zakażeniach; znowu 24 godziny na dobę media karmią pesymizmem. Tym bardziej więc warto szukać nadziei. Pytanie tylko: gdzie?

Po pierwsze – w sytuacji wyjściowej. Ona jest lepsza – o niebo lepsza – od tej z 2008 roku. Tak, mówię o transferach socjalnych. Wyobraźcie sobie, że macie dwójkę dzieci, ale nie przysługuje wam 500+ ani na pierwsze, ani na drugie dziecko. A waszym dziadkom nie przysługuje trzynasta emerytura. I nagle was zwalniają. Grupowo, z dnia na dzień. Macie kredyt, mało na koncie i na to konto co miesiąc nie wpływa żadne 1000 PLN. Skąd wzięlibyście na opłaty? Skąd na jedzenie? Pomijam kwestię oceny efektywności tych programów: nawet jeśli mogłyby być lepsze, dają mi dziś nadzieję. Nadzieję, że duża część społeczeństwa dostanie swoje minimum.

Po drugie – w Unii Europejskiej. Wyobraźcie sobie, że cofacie się do 2003 roku, Roman Giertych nie siedzi jeszcze w wirtualnym lesie i nie bije wirtualnych wyroków Tuskowego Państwa Podziemnego przeciwko reżimowi PiS. Tylko namawia was do głosowania przeciwko UE. I wy się na to zgadzacie. Gdzie byście byli dzisiaj? Unia w tej chwili chce dać 100 miliardów euro tylko na walkę z bezrobociem. Nie wierzę temu rządowi, ale wierzę, że te pieniądze muszą zostać wydane na utrzymanie miejsc pracy, bo inaczej przepadną. I tak, to też mi daje nadzieję.

Po trzecie – u bliższych sąsiadów. Mamy to szczęście, że nie graniczymy bezpośrednio z Włochami, gdzie było epicentrum epidemii, a nasze kontakty z Chinami są dość sporadyczne.  I mamy to szczęście, że graniczymy bezpośrednio z Niemcami i Czechami. To ważne, bardzo ważne. Dlaczego? Bo Niemcy na pomoc dają od 814 miliardów do 1,2 biliona dolarów. A my, Polska, jesteśmy pochodną ich gospodarki. Cieszą też Czechy. Oni dają pomoc w wysokości 18% własnego PKB. To gigantyczne transfery, które odpryskiem pomogą polskim firmom i ich pracownikom. I to mi daje nadzieję. Dlatego – wasze zdrowie i zdrowie waszych rządów!

Po czwarte – u sąsiadów dalszych. Koronawirus objął cały świat. I szczęściem w nieszczęściu jest to, że dotyczy wszystkich. Albowiem oznacza to, że wszyscy rzucili się szukać szczepionki. Więc znajdą ją raczej szybciej niż później. A jak znajdą, to raczej żaden koncern farmaceutyczny nie położy na nich łapska, tylko będzie udostępniona wszystkim bez żadnych patentów. Bo tego wymaga interes wszystkich państw bez wyjątku. I to mi też daję nadzieję. Zdrowie naukowej międzynarodówki!

Po piąte – u ekonomistów. Oni są już bardziej doświadczeni. Wyobraźcie sobie, że mamy ludzi z umysłem tkwiącym w czasach wybuchu kryzysu greckiego. Ludzi, którzy wierzą, że jak będą ciąć, to Grecja zacznie wydobywać się z długów. Ale jak miała się wydobyć z długów, skoro nikt nie miał kasy na kupowanie towarów w sklepach? Więc sklepy nie zarabiały. I nie zarabiali wytwórcy. Nikt nie zarabiał. Dziś, z ważnych osób tego świata, już mało kto wierzy w rozwiązania stosowane w Grecji. Międzynarodowy Fundusz Walutowy już dobre kilka lat temu napisał, że polityka austerity nie działa. „Financial Times” na pierwszej stronie pisze w podobnym duchu. Ogromna większość państw rozumie, że teraz jest czas na podłączanie przedsiębiorstw i ich pracowników pod kroplówkę. Teraz jest czas na podtrzymywanie pacjenta, więc Polska jako papuga narodów w swoim peryferyjnym zapatrzeniu na Zachód zacznie w końcu i to naśladować. Ufam, że nie będzie za późno.

Zandberg: Premier bardziej boi się ambasady USA niż tego, że ludzie umrą

Tak, jesteśmy w o wiele lepszej sytuacji niż w roku 2008. O wiele lepiej stoi gospodarka, chociażby mierzona relacją długu do PKB (zaledwie 47,1 % w roku poprzednim). O wiele lepiej, to jest sprawiedliwiej, dystrybuowane są pieniądze bezpośrednio do ludzi. Trzeba tylko przetrzymać jeszcze te, miejmy nadzieję, kilka tygodni i zacznie się odmrażanie gospodarki. Dlatego tak ważne jest, aby pacjent nam w tym czasie od zimna nie padł. Polski rząd z oporami to zaczyna rozumieć, ale najważniejsze, że rozumieją to inne kraje, w tym Unia Europejska. W nich pokładam nadzieję. Nie pierwszy zresztą raz w historii Polski.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Galopujący Major
Galopujący Major
Komentator Krytyki Politycznej
Bloger, komentator życia politycznego, współpracownik Krytyki Politycznej. Autor książki „Pancerna brzoza. Słownik prawicowej polszczyzny”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej.
Zamknij