Kinga Dunin czyta

Śliną o ścianę?

I czemu nie ma Jasia Kapeli?

Obiecałam sobie kiedyś, że nie będę pisała o poezji. Nie oznacza to, że zupełnie się nią nie interesowałam, interesują mnie też zjawiska o charakterze bardziej socjologicznym niż poetyckim, zachodzące w tym obszarze. Tak czy inaczej jestem czytelniczką spoza tej ezoterycznej branży, a antologięZebrało się śliny (wiersze i omówienia krytyczne) przeczytałam, bo do pewnego stopnia mnie wciągnęła. Niedawno na łamach Dziennika Opinii przedstawiał ją Błażej Warkocki i zainspirował mnie pewien drobiazg w jego tekście.

Zacznijmy jednak od tego, co tam wyczytałam, co wciągało, pozwoliło mi się zaangażować w lekturę. Czyli od emocji, bo chociaż emocje nie zawsze są w poezji ważne, podobnie jak tak zwane „pięęękno”, to w tym wypadku nie są bez znaczenia. A na imię im wkurw (przepraszam za ten i zapewne kolejne wulgaryzmy, ale poezja ta od nich nie stroni, więc pozostańmy w jej orbicie). Jest to ten sam wkurw, który i ja odczuwam, myśląc o otaczającej mnie rzeczywistości społeczno-polityczno-egzystencjalnej w bardzo wielu jej wymiarach, i myślę, że nie muszę ich tutaj wymieniać.

Czy zatem to jej polityczność mnie pociąga? Pewno tak, ale nie chodzi tu o agitki i propagandę czy publicystykę, chociaż i takie „proste kawałki” tam znajdziemy. Proste diagnozy, proste deklaracje, krótkie utwory:

Dawid Mateusz

DONBAS

Nie znałem tego słowa.

Całość jest jednak dużo bardziej złożona i wyrafinowana. Podobają mi się w tym – w najogólniejszym planie – dwie rzeczy. Po pierwsze połączenie mikro- i makropolityczności. To, że prywatne jest polityczne, to slogan, który często pozostaje tylko sloganem. Po drugie, co jest konsekwencją pierwszego, wprowadza to do poezji dużo szersze pole doświadczeń i pozwala dostrzec więcej powiązań.

Zamiast mówić, że „za oknem ni chuja idei” (Świetlicki, Baran, Sendecki), mówi się, że jest tam idei od chuja i co więcej wcale nie pozostają za oknem.

Poza tym nigdy nie przemawiało do mnie wyróżnianie w dziele warstwy ideowej i estetycznej – dobry wiersz/powieść, a o czym, to już nieważne (chociaż może nie jestem konsekwentna, bo potrafię się krzywić – słuszne, ale beznadziejnie napisane).

Kolejna sprawa to język i dyskursy. Uwikłanie w kapitalizm oznacza również penetrację życia przez obsługujące go języki. Zadaniem poezji może być ich dekonstrukcja, wychwytywanie niekonsekwencji, braku związku z rzeczywistością, badanie granic – wszelkie dywersyjne działania na tyłach wroga, jak pisze jeden z krytyków (Mnie to bardzo interesuje! Np. Kira Pietrek, która składa wiersz z fałszywych obietnic Konstytucji). Można też demonstracyjnie odrzucić język, który nas zawodzi:

władza to język umowy umowa to język władzy
błędnym jest każde koło które uwierzy w wartość
inną niż bezpośrednia relacja jej nie dotyczy już język
Szczepan Kopyt, mantra wartości dodatkowej względnej i bezwzględnej
Że nie osiągniesz wolności śląc za pismem pismo,
Bo pismo nie kładzie na gardle morderców wolności.
W górę kamienie, czytelne pismo wolności.

Konrad Góra, Koszmarny anarchista. Brać za pismo

Bezradność wobec kolonizującego wszystko systemu kończy się. jak widać, radykalizmem. Byt określa świadomość gładkolufowej broni (Kopyt). Pokaż mi swój łom, / a powiem ci, jaki z ciebie lewak. (Tomasz Bąk). Nie chcę mówić, że to tylko pusty gest, raczej dowód bezradności. Cóż zrobić, czasem czujemy się bezradni.

I na koniec nie zapomnijmy o „zwierzęcości” tej poezji, tam, gdzie kończy się język, zaczyna się życie, które także może być polem dla ekspansji systemu. Albo residuum oporu. Kto rozwikła zwierzę / ten rozwikła przemoc (Szczepan Kopyt, archeology).

No to pochwaliłam, teraz będzie trochę uszczypliwości.

Utrata zaufania do języka musi prowadzić do stworzenia języka nowego, nowej poetyki, gramatyki, składni. i często płaci się za to komunikatywnością. I chociaż poeci deklarują, że w swoich wierszach chcą oddać głos wszystkim i wszystkiemu, co jest wykluczone, pozostaje pytanie, do kogo to mówią.

Powiada brat robotnik, mówi brat robotnik:
zwierzęta to końca nędzy rwie z łańcucha,
tamto – prawdy żywe – z pokala monstrancji chłepce kał.

Konrad Góra, Gramatyka

Nie wygląda to na tekst do przedrukowania w gazetce zakładowej.

Na zarzuty o wsobność i plemienność tej twórczości ciekawie odpowiada Maja Staśko. Ta poezja jest wspólnotowa – mówi. Powstaje w kręgu piszących, czytających siebie nawzajem, komentujących, w internecie, na spotkaniach. Socjolekty są jednak elitarne. W żadnym z zawartych w antologii tekstów krytycznych nie znalazłam refleksji nad tym, w jaki sposób mógłby zostać zawarty pakt między tą poezją a nieprofesjonalnymi czytelnikami, nie wspominając o tych, którzy nic nie czytają. Albo z człowiekiem-pizdą, bohaterem wierszy Tomasza Bąka (Nie chodzi tu wbrew pozorom o kobiety, tylko o tzw. normalsów). W każdym z nas jest trochę człowieka-pizdy i nawet zbuntowani poeci muszą z czegoś żyć.

Pieniądze zaczynają wyrastać jak grzyby po deszczu!
Ignoruję je wszystkie. jestem poetą.
znam drogę i nie potrzebuje pieniędzy.
Utrzymują mnie rodzice.

Tomasz Bąk, [beep] greneration

Z drugiej strony jednym z częściej powtarzających się określeń jest „zaangażowanie” (także „aktywizm”). Czyli jakie i w co? Poezji w życie? Poetów i krytyków w spory wewnątrzśrodowiskowe?

Sadząc po biogramach – liczbie szacownych nagród, którymi uhonorowano autorów, udziałach w wydarzeniach poetyckich – nie radzą sobie tak źle i moszczą się na poetyckiej scenie.

Antologii patronuje dwóch twórców z większym dorobkiem – Szczepan Kopyt i Konrad Góra. O ich zaangażowaniu zaświadcza właśnie aktywizm, również pozapoetycki – anarchizm, udział w demonstracjach, obrana lokatorów. Wspomina się też o bardziej uspołecznionych formach funkcjonowania poezji: koncerty, częściowo improwizowane recytacje, performensy. To nadal są działania dość plemienne.

Tu powracam do drobnej uwagi Błażeja Warkockiego, który zauważył, że w antologii nie uwzględniono Jasia Kapeli. Zastanowiłam się więc, dlaczego. Za wcześnie debiutował? Pisze złe wiersze? Co to w ogóle dzisiaj oznacza – być poetą, i kto o tym decyduje? Chodzi na niewłaściwe demonstracje niewłaściwie odziany? Nie jest wystarczająco poetą, a jedynie felietonistą, publicystą, trollem internetowym? Jest za mało zaangażowany, nie dość radykalny? Flirtuje z popem?

Chyba rzecz w tym, że Jaś Kapela w swoim akcjonizmie, dostosowanym do realiów dzisiejszej internetowej kultury, jest jak wrzód na dupie.

Prawicy – to oczywiste. Widać to chociażby po hejcie tak soczystym, że można go czasem uznać wręcz za poezję. I trudno uwierzyć, że ktoś aż tak się stara dla zwykłego pajaca. Przy okazji irytuje on wszystkich tych od „przekażmy sobie znak pokoju” (faszystom, mizoginom, homofobom i złodziejom wartości dodatkowej). Wkurwia lewicę, bo jest hipsterem, i hipsterów bo jest lewakiem. Jest żenujący dla szacownych uniwersalistów, domagających się poważnych i pogłębionych tekstów, których zresztą nie czytają.

Poezja chce być jednym ze środków walki, pisze Maja Staśko. Jednak jeśli się strzela, dobrze jest też trafiać do celu. Czy celem tym jest zmiana dokonująca się w polu poetyckim czy w społeczeństwie? Staśko w tym samym tekście postuluje, by polityka zmieniła swoja poetykę. Nie mówi jednak, jak z tą polityką wejść w kontakt, kiedy tak bardzo się nią pogardza.

Czy nie jest to rzucanie śliną o ścianę, a ściana nawet nie wie, że ktoś na nią pluje?

Jaś wychodzi w każdym razie na pole walki, które bywa poniżej naszej godności. Czy dzięki temu jest bardziej skuteczny? A kto z nas jest? Nie mówię tutaj o przepychankach w polu poezji, tylko o realu. Niech więc każdy robi, co może i niech kwitnie tysiąc kwiatów. Nie chodzi mi o to, żeby wszyscy zostali „jasiami”, jedynie o poszerzenie pola walki nie tylko o nowe poetyki, ale także o zróżnicowane strategie. Czy nie warto było zauważyć także „strategii jasia”? Może w antologii pod wezwaniem świętych Góry i Kopyta stałaby się ona bardziej zrozumiała i zyskała właściwy kontekst. Wszyscy przecież toniemy na tej samej łódce.

Na marginesie. Czy gdybym była kimś innym i bywała gdzie indziej, mógłby być to wiersz?

Ichtiologia cisseksualna, do końca tego nie wiemy
Toniemy
ta sama łódź niepiotrowa
zza okna idea
od chuja. Płoć.
Ślina o ścianę.
skoczyła

(Proszę zwrócić uwagę na krytykę neoliberalizmu i KK, wątki feministyczne, queerowe i posthumanistyczne).

Zresztą i tak prawdziwym poetą, uznanym przez Lud i Rynek, jest Marcin Świetlicki. Jego ostatni tomik świetnie nadaje się do podobania i lektury w klubach seniorów. Ne piszę tego, aby kogokolwiek obrazić, szczególnie seniorów (ja, senior-pizda), nam też się coś należy. I jest nas więcej od poetów i anarchistów razem wziętych.

W antologii występują poeci: Tomasz Bąk, Szymon Domagała-Jakuć, Konrad Góra, Kamila Janiak, Szczepan Kopyt, Jakub Mansztajn, Dawid Mateusz, Kira Pietrek, Piotr Przybyła, Maciej Taranek, Ilona Witkowska oraz krytycy: Paweł Kaczmarski, Marta Koronkiewicz, Jakub Skurtys, Maja Staśko, Dawid Kujawa, Monika Glosowitz.

Fanfik-Krytyka-Polityczna

 

**Dziennik Opinii nr 322/2016 (1522)

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.
Nie wystarczy wiedzieć - trzeba rozumieć.Wspieraj nas!