Kinga Dunin czyta

Dla ludzi, wdów i babsztyli

lata-powyzej-zera-cieplak

Powiedzmy sobie szczerze, nie każdy z nas zaczynał swoje spotkanie z używkami czy seksem w wieku dwudziestu jeden lat, po ślubie kościelnym i zwolnieniu ze ślubów abstynenckich. Kinga Dunin czyta „Lata powyżej zera” Anny Cieplak, „Wymazane” Michała Witkowskiego i „Pikantne historie dla pendżabskich wdów” Balli Kaur Jaswal.

Anna Cieplak, Lata powyżej zera, Znak Literanova 2017

Cieplak-lata-powyzej-zeraTego dnia, gdy samolot celnie wbił się w dwie wieże World Trade-Center, wznosząc puchate chmury białoszarego dymu, postanowiłam, że nie będę już dłużej słuchała Ich Troje.

Wiemy więc dokładnie, kiedy rozpoczyna się akcja kolejnej powieści Anny Cieplak. 11 września 2001 roku. Czyli po latach 000. Każdy kolejny rozdział to kolejna data, aż do roku 2010. Swoją historię opowiada nam Anita – od końca podstawówki do matury i wyjazdu na zmywak do Szkocji. Jest to zatem powieść, bildungsroman, o tych, którzy urodzili się w końcówce lat 80. i nie pamiętają już PRL-u. O pierwszym kapitalistycznym pokoleniu.

O nich i dla nich. Na pewno znajdą tam swoje zespoły, bo dużo w tej książce rozmaitych kapel, punku i hip hopu, sama nie wiem, czego jeszcze, bo mnie jest jednak bliżej do muzycznych klimatów ojca Anity, przez nią raczej pogardzanych: Kultu, Republiki, Brygady Kryzys. I jeśli nawet książka zaczyna się od ataku na WTC, to naprawdę istotnym wydarzeniem jest właśnie rozstanie z Ich Troje, czyli z dzieciństwem. Ważna staje Paktofonika, chociaż Magik popełnił samobójstwo w grudniu 2000 roku.

Pozostawiam więc trzydziestolatkom ich muzę i wszystkie ważne sygnały, które może już wywołują w nich nostalgię – Gadu-Gadu, ostatnie VHS-y, ciuchy. I zapomnijmy raczej o pokoleniu JP2. Jedynym śladem po nim jest wściekłość bohaterki, że z powodu żałoby nie odbędzie się koncert, na którym miała zagrać. No i od śmierci Ojca Polaków zdecydowania ważniejsza jest śmierć własnej babci.

Anita żyje w Będziniu – jak wynika z książki, tak w Będzinie nazywają Będzin – taki regionalny smaczek. Czyli jesteśmy gdzieś między Śląskiem i Zagłębiem, na blokowisku. Matka Anity jest fryzjerką, kiedyś miała własny zakład, ale zbankrutowała. Ojciec jest pracującym dorywczo budowlańcem, lubiącym przesiadywać w barze „Pirat”.

Dlaczego to, gdzie się rodzimy, determinuje nasz los?

I tu pierwszy wielki plus dla autorki. Nie znajdziemy tu żadnej egzotyki ani pochylania się nad nędzą blokowisk. Nie ma tu tych wszystkich klisz, które mnie męczą – matki wmuszającej wszystkim zupę pomidorową, ojca w kapciach, popijającego przed telewizorem piwo. Cieplak nie potrzebuje ich, żeby pokazać normalne życie. W tym normalnym życiu młodzież spotyka się na klatkach schodowych albo w kościele, istnieje w nim alkohol i narkotyki. I seks. Czasem przemoc. Ale powiedzmy sobie szczerze, nie każdy z nas zaczynał swoje spotkanie z używkami czy seksem w wieku dwudziestu jeden lat, po ślubie kościelnym i zwolnieniu ze ślubów abstynenckich. I chyba nie da się dorosnąć, nigdy nie ocierając się o żadną niebezpieczną albo trudną sytuację. A niektóre z nich mogą się źle skończyć. Nie jest to jednak powód do tworzenia egzaltowanych dramatów albo pokoleniowych niegrzecznych mitów.

Jednocześnie – bez nadmiernego dydaktyzmu i narzucających się środków perswazyjnych – autorka pokazuje nam, jak bardzo nasze życie jest określone przez klasę społeczną i środowisko, w którym dorastamy. Nagle „normalność” okazuje się pojęciem względnym.

Rzadko zdarza się czytać polską powieść, która byłaby tak realistyczna i wiarygodna, zarówno w warstwie społecznej, jak i obyczajowej oraz psychologicznej. I całkowicie bezpretensjonalna.

Drugi plus to postać bohaterki. Oczywiście chłopcy i mężczyźni pełnią jakąś rolę w jej życiu. Ale nie jest to rola najważniejsza. Szczeniackie chodzenie ze sobą, półromans z żonatym mężczyzną, źle ulokowana fascynacja, przygodny seks, czasem bez zabezpieczenia… Celem życia Anity nie jest jednak znalezienie wielkiej miłości albo męża. Nie jest też mięsem, z którym mężczyźni robią, co chcą. Chociaż, jak to w życiu bywa, można spotkać się z przemocą albo czymś się zarazić, albo zaliczyć wpadkę i zostać samotną matką. Jak każda dziewczyna Anita zastanawia się, czy jest ładna czy brzydka, wciska się w za ciasne dżinsy. Nie czuje się jednak zależna ani gorsza od facetów. Jest po pierwsze człowiekiem, a także kobietą. I to jest super.

Nie jest to powieść, w której kobieta pisze o kobietach dla kobiet. Nie twierdzę, że jest w tym coś złego, ale podoba mi się, że mimo kobiecej autorki i bohaterki nie jest to powieść adresowana płciowo. Może trochę wiekowo, przeczytałam ją jednak – mimo braków wiedzy o kapelach z lat 2000 – z przyjemnością. Wciąga.

Lata powyżej zera to druga książka Cieplak, po Ma być czysto, bardzo dobrze przyjętej, nominowanej i nagradzanej. Przy drugiej zawsze pytamy: Czy autorka utrzyma formę? Pokaże coś nowego? Może trochę wolę pierwszą, bo jest tam więcej wątków i postaci. Druga natomiast jest spójniejsza i doskonalsza pod względem literackim. Czekam niecierpliwie na trzecią!

Anna Cieplak laureatką Nagrody Gombrowicza 2017 [rozmowa z pisarką]

***
Michał Witkowski, Wymazane, Znak Literanova 2017

Babsztyl.
Raszpla.
Wiedźma.
Lampucera.
Granny.
Mature.
BBW mature.
Big tits mature.
Hairy granny.
Mature and young boy.
Big tits mature teaches young innocent boy
– oto moje najczęstsze wyszukiwania na stronach XXX.

Witkowski-WymazaneDo kogo może być adresowana ta książka? Zajrzyjmy na koniec. To dla nich. Ropuch. Wiedźm. Kochanych starszych pań w beretach. Emerytek, które jeszcze korzystają z bibliotek. To im, podobno, autor opowiada te kampowe bajki. Nie biorę więc tego całkiem na poważnie.

Za górami, za lasami, a przede wszystkim za Suwałkami było sobie miasteczko Wymazane, otoczone bagnami i lasami, w których rosną tylko trujące grzyby. To najbardziej badziewne prowincjonalne miasteczko, jakie sobie możemy wyobrazić. Mieszają się w nim resztki PRL-u i tandetny kapitalizm. W Sklepie Wychujanym Przez Tesco można jeszcze kupić perfumy Pani Walewska, na parkingu dla Tirów pojawia się Nawiedzony Tir prowadzony przez trupa, w kościele znajdziemy Matkę Boską Zamazaną, która objawiła się jako zaciek z oleju na tekturowej tacce. Wszyscy są bezrobotni, ale zawsze stać ich na piwo. Dom Kultury zamienił się w dyskotekę, można się jednak załapać na unijne dotacje. Miasteczkiem rządzi burmistrz z nielubianej partii, a jego żona zajmuje się obroną dzieci nienarodzonych.

To mityczne miejsce, gdzie, w formie karykaturalnej, mieszkają wszystkie nasze transformacyjne i posttransformacyjne lęki i wyobrażenia.

Mieszka tam też Alexis, jak z Dynastii, chociaż nie wygląda jak Joan Collins. Stara, brzydka i nieprzyzwoicie bogata. Dziewczyna z nędznej warszawskiej Pragi, badylarka z PRL, właścicielka hodowli pieczarek i fermy lisów – dlatego pachnie gównem i zwierzęcym smrodem. (Pod fermą lisów protestują chude lesby weganki). Chciałaby naga, z trwałą ondulacją na głowie i w moherowym berecie oddawać się śmieciarzom, ale jej sen spełni się inaczej.

W Wymazanym mieszka też piękny jak młody bóg Damian Piękny. I tak się dobrze składa, że erotycznie podniecają go jedynie stare kobiety. Grube, z obwisłymi piersiami, jak stare skarpetki z odrobiną piasku w środku, i – jak wynika z mocno nacechowanych opisów – ogólnie obrzydliwe.

Będzie z tego miłość aż po grób i kupa kasy dla Damiana.

Czyżby harlequin dla emerytek? Nie wiem, czy łatwo będzie im się odnaleźć w tych ociekających mizoginią opisach. Zatem, o jakie i czyje pragnienia naprawdę chodzi w tej współczesnej bajce o Pięknej i Bestii? (Zauważmy, że kiedy dochodzi do erotycznych konkretów, to jest to seks analny). W Lubiewie ekscesem były cioty w PRL, dziś cioty mogą być celebrytkami, a ekscesem w świecie marzeń o czerwonych dywanach, sławie i wiecznej młodości jest oczywiście stara, gruba baba. Tematyzowane jest tu pożądanie, którego obiekt jest obsceniczny, ale atrakcyjny finansowo. No i Alexis jest erotycznie bardziej zachłanna od swego kochanka, w tym wypadku przekroczeniem jest pożądanie ulokowane w obiekcie, według standardów kultury, nieodpowiednim i niedostępnym. W każdym razie jest to opowieść, jak to w harlequinie, o spełnieniu marzeń. Nie wiadomo tylko, czy chodzi o pragnienie młodego, który oddaje się za kasę, żeby przy okazji mieć przyjemność, czy raczej starego, żeby kupując młodych, dostać w pakiecie prawdziwe pożądanie.

Czyżby harlequin dla emerytek? W każdym razie jest to opowieść o spełnieniu marzeń.

Zdecydowanie gorzej wypadają dwie inne opowieści wplecione w książkę. Jedna o babci, która wyjątkowo nie jest obrzydliwa, chociaż dziwaczna. Tu mamy kicz przedwojenny – panienka z dworku, Trędowata, tajemnicze wróżby… Druga to kicz legend miejskich – powojenna Praga, bazar Różyckiego, Paramonow… Sentymentalizm, ostentacyjne ogrywanie znanych motywów, estetyka nadmiaru i przesady oraz inne kampowe zabawy. Pojawia się w książce też pisarz Witkowski (oraz reklama jego powieści), odwiedzający Dom Kultury w Wymazanym – obleśny pedryl. Ten autoironiczny narcyzm jest całkiem zabawny. Książka przeważnie jest zabawna, chociaż wciąż w ten sam sposób, co na dłuższą metę okazuje się nużące. Witkowski ma swój idiom, rozpoznawalny styl – zawsze przegina, ale nie zawsze wiadomo po co. Chociaż jego odpowiedź znamy – dla sławy i pieniędzy. Cha, cha.

Czytam to jako kamp, ale taki, który niczego już nie przekracza i niczym nie ryzykuje.

Spedalić SS, spedalić kapitalizm… [nowy Witkowski]

***
Balli Kaur Jaswal, Pikantne historie dla pendżabskich wdów, przeł. Agnieszka Wyszogrodzka-Gaik, Czarna Owca 2017

pikantne-historie-okladkaDlaczego Mindi pragnęła małżeństwa aranżowanego?

Dzielnica Londynu zamieszkała przez mniejszość pendżabską, sikhów. W wyniku nieporozumienia zorganizowane zostają zajęcia z kreatywnego pisania dla kobiet. O tyle trudno je przeprowadzić, że kobiety, które się na nie zapisały, w większości są analfabetkami. I odsuniętymi od życia wdowami, przeważnie starymi. Zamiast pisać, opowiadają. Historie takie, jakie chciały przeżyć albo lubią oglądać w bollywoodzkim kinie. O wielkiej miłości, wspaniałym i czułym seksie, czasem także lesbijskim. Takie kobiece, waniliowe porno – urocze.

Oczywiście kończy się to kłopotami, jest też zagadka kryminalna i rozmaite słuszne, feministyczne wątki. O kobiecej przyjaźni i sile. Niedobrym rasizmie i równie niedobrym fundamentalizmie religijnym. O dobrym multi-kulti. Dyskryminacji i przemocy wobec kobiet. O wolności, którą daje liberalne społeczeństwo, ale korzystając z niej można np. wybrać tradycyjne, aranżowane małżeństwo.

Literatura raczej lekka, słuszna i przyjemna. Czasem też śmieszna.

Autorka jest pisarką australijską, urodzoną w Singapurze, wychowaną w Japonii, Rosji i na Filipinach, wykształconą w Stanach. Bardzo kosmopolityczna biografia, ale chyba naprawdę jest Pendżabką, bo dużo w tej książce etnicznych szczegółów – ciekawych.

Miła lektura dla emerytek i babsztyli.

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Co do twórczości witkowskiego wygląda to na kolejny przykład inteligenta z kamerą wśród plebsu. Jak czytałem margot to zniszczyli mnie tirowcy jedzący w mcdonaldzie. Podejrzewam, że w jego nowej książce jest pełno podobnych idiotyzmów.