Kraj

O wartości wywrotowych słów

dariusz-gzyra

Wiesz, czym jest anibalizm, karnizm, reduktarianizm i złostan? Darek Gzyra wyjaśnia te pojęcia – i wiele innych – oraz wagę nowego języka odnoszącego się do relacji człowieka i innych zwierząt.

Fakt, że żyjemy w czasach wzmożonego słowotwórstwa odnoszącego się do relacji człowieka i innych zwierząt, a także poszerzania znaczenia dotychczasowych słów, jest jednym z dowodów, że kiełkująca nowa etyka zaczyna rozsadzać beton dotychczasowej kultury. Stężały korpus języka znakomicie impregnował ten beton, ponieważ nowe, które pozostawało nieme, pozostawało też bezsilne.

Moment, w którym odczuwamy potrzebę szukania właściwych słów i znajdujemy je dopiero poza ogranym słownikiem lub poza słownikiem w ogóle, wskazuje, że chce zostać wypowiedziane coś, co było przemilczane, a czasem nienazwane, bo wyparte, nierozpoznane lub wymazane. Rola języka jest służebna – nowe formy werbalizacji, jako nowe medium, pomagają tworzyć nową jakość relacji społecznych. Mają przecież wpływ na tych, którzy się wypowiadają i w imieniu których się wypowiadają, dając im nowe narzędzie ekspresji, i na tych, którzy słuchają, poddając się wpływowi.

To, co znaczone słowem, dosłownie nabiera znaczenia.

Przykłady neologizmów, które powstały w ciągu ostatnich lat, a które dotyczą naszych relacji ze zwierzętami, tworzą naprawdę długą listę. Dotyczy to szczególnie języka angielskiego, a związane jest z relatywnie dużą – również w kontekście historycznym – aktywnością prozwierzęcą tamtejszego środowiska akademickiego, ale szerzej: intelektualistów i intelektualistek chętnych do dokonywania kulturowych interwencji w kwestii opresji zwierząt.

Feministki do Barbary Nowackiej: Zwierząt się nie tresuje!

Mamy dziesiątki nowych określeń [słowniczek pod tekstem – red.], a wśród nich choćby: misothery, zoopticon, vystopia, misanthropocene, meatification, fleischgeist, vegaphobia, anthropodecentrism, zooësis, anymal, domesecration, anthroparchy, heganism, nooz lub zoothanasia, które uzupełniają bardziej znane – przynajmniej w ramach akademii – terminy, jak choćby carnophallogocentrism, l’animot, Umwelt lub spolszczona już naturokultura. Za wieloma z nich stoją niezwykle ciekawe, śmiałe i prekursorskie rozważania.

Język polski nie jest w awangardzie tego typu ingerencji w kulturę, ale przecież w mniejszym lub większym stopniu udało się zaimplementować w nim na przykład takie tłumaczenia nowych określeń, jak biofilia, szowinizm gatunkowy, karnizm, czyste mięso, reduktarianizm lub wreszcie wyraźnie już oswojony weganizm (oswajany w naszym kraju od początku lat 80. XX wieku). Inne określenia, jak anibal lub złostan, czekają na szersze użycie.

Pierdolenie o glutenie i nadzieja dla mięsożerców

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że środowisko naukowe jest współcześnie źródłem jednych z najciekawszych i najbardziej postępowych idei i propozycji rozwiązań problemu koegzystencji z innymi zwierzętami. Mówię tu zarówno o naukach przyrodniczych, społecznych, jak i humanistycznych. Ktoś mnie niedawno zapytał, jakie książki o relacjach ze zwierzętami powinny zostać wydane w Polsce, i szczerze, przychodziły mi do głowy głównie książki akademików.

Jednak wizjonerstwo, radykalizm i dobroczynność aktywności naukowej lub blisko związanej z nauką i akademią, są często zaledwie potencjalne. Język, którymi są wyrażone, w wielu przypadkach pozostaje niespełniony. Nie wychodzi poza obieg specjalistyczny. Nie staje się medium szerszej komunikacji, a więc nie odmienia efektywnie relacji międzyludzkich oraz pomiędzy ludźmi a innymi zwierzętami.

Hermetyczność nie sprzyja rewolucyjności, a jeśli komuś przeszkadza to określenie: sprawczości społecznej. Nie dotyczy to tylko języka jako medium, choć w publikacjach akademickich bywa on zaporowo wymagający. Chodzi także o dostęp do takich publikacji, ich upowszechnienie. Każdy, kto próbował rzetelnie, a więc również w odniesieniu do aktualnego stanu rozważań, badać relacje człowieka i zwierząt, napotykał mur niedostępności książek i artykułów publikowanych za granicą.

Cóż z tego, że któraś z anglojęzycznych monografii jest wybitna i przydałaby się w Polsce jak powietrze, skoro prawie nikogo na nią nie stać, a nie jest ona dostępna poprzez polski system biblioteczny? Cóż, uczelniany, rewolucyjny aktywizm słów podlega dziś presji prywatyzacji, jak wiele innych obszarów życia. Aż strach sobie wyobrazić, jak wyglądałyby bibliografie prac polskich akademików, gdyby ktoś odciął ich od dostępu do rosyjskich serwerów z kradzionym z Zachodu zarzewiem rewolucji.

Wegańska krew

Gdy patrzy się na historię ruchu prozwierzęcego, widać bardzo wyraźnie, jak ogromną rolę w jego rozwoju odegrali intelektualiści i intelektualistki, często łącząc swój akademizm z aktywizmem. Najbardziej wpływowi byli jednak ci, którzy, oprócz znakomicie opanowanych umiejętności specjalistycznych w swojej dziedzinie, rozumieli wagę popularyzacji nauki i potrafili się tym zająć. To naprawdę nie przypadek, że to Peter Singer okazał się tak wpływowy – jego Wyzwolenie zwierząt jest po prostu znakomitym przekładem zawiłej problematyki filozoficznej, meandrów utylitaryzmu preferencji, na język zrozumiały dla wielu.

Żeby nie kończyć narzekaniem – są w Polsce przykłady przedsięwzięć, których znaczenia nie sposób przecenić, a którym przydałaby się popularyzacja. Jednym z nich jest kolekcja o znajomej nazwie Animal Libraration, będąca częścią księgozbioru Biblioteki Uniwersyteckiej UAM w Poznaniu. Zawiera stale rosnącą liczbę pozycji, których próżno szukać gdziekolwiek indziej w Polsce. Tam są skarby, arcyciekawe i rzadkie książki, do których dostęp mogłoby mieć wiele osób – gdyby wiedziały, że mogą. A mogą, bo istnieje przecież system wypożyczeń międzybibliotecznych, który obejmuje również biblioteki publiczne, nie tylko naukowe.

Duszą tego przedsięwzięcia jest Marta Stawska-Puchalska, która rozpoczęła w 2014 roku, na początku wraz z Dianą Szary-Matuszkowiak, tworzenie zbioru książek związanych z szeroko pojętymi studiami nad zwierzętami. Zajmuje się tym konsekwentnie do dziś. Dzięki takim ludziom podmuch wizjonerstwa i dobroczynności współczesnej myśli Zachodu ma szansę dotlenić również Polskę.

*
Niniejszy tekst to pierwsza część rozważań o roli języka w procesie zmiany społecznej. Druga poświęcona będzie interwencjom w tzw. język potoczny oraz związany z II sektorem.

**
Słowniczek:

Anibalizm – neologizm zastosowany przez Ewę Siedlecką, nazwa społecznej praktyki krzywdzącego wykorzystywania zwierząt dla produktów spożywczych. Anibal jest nie-weganinem.

Anymal – neologizm Lisy Kemmerer powstały z połączenia any i animal i oznaczający „wszystkie zwierzęta, które nie są homo sapiens”.

Anthropodecentrism – neologizm Dario Martinelliego zakreślający „teoretyczną niszę pomiędzy antropocentryzmem i biocentryzmem” i definiujący postawę, która jednocześnie jest odśrodkowa (od człowieka ku innym istotom), nie będąc dośrodkową w odniesieniu do zwierząt i szerzej, natury.

Anthroparchy – neologizm wprowadzony przez Erikę Cudworth, mający oznaczać system społeczny, tworzący zestaw hierarchicznych relacji, w ramach których „natura” jest zdominowana poprzez struktury organizacji społecznej, które uprzywilejowują człowieka.

Biofilia – hipotetyczna, wrodzona, nabyta w toku ewolucji, właściwa ludziom potrzeba poczucia wspólnoty ze światem przyrody, której spełnienie umożliwia prawidłowy rozwój, a której istnienie próbował wykazać m.in. Edward O. Wilson. Pojęcie wcześniej zaistniało w pracach Ericha Fromma.

Carnophallogocentrism – Jacques Derrida określił w ten sposób patriarchalną mięsożerność, połączenie wzajemnie wzmacniających się form (uzurpacji) władzy i schematów dominacji.

Czyste mięso (ang. clean meat)– nazwa mięsa in vitro wprowadzona przez Paula Shapiro.

Domesecration – określenie wprowadzone przez Davida Niberta, mające zastąpić określenie „domestykacja” (udomowienie), które jego zdaniem jest eufemizmem i nie oddaje opresyjnego charakteru relacji człowieka i zwierząt udomowionych. Powstało na bazie słów domestication i desecration (desacralization).

Fleischgeist – słowo wprowadziły ekswegetarianki Amy Standen i Sasha Wizansky, redaktorki kwartalnika „Meatpaper”. Powstało w nawiązaniu do zeitgeist i oznacza „ducha mięsa” – dominującego w naszych czasach. W kontekście krytycznym – badanym m.in. przez Hayley Singer – rozumiane jako kulturowe uwarunkowanie swoistego opętania przemocą zadawaną zwierzętom, np. w formie intensywnego chowu przemysłowego.

Heganism – określenie użyte przez Kathleen Pierce, która opisywała trend przyjmowania – głównie z powodów zdrowotnych – diety wegańskiej przez mężczyzn w średnim wieku. Jednym z ważnych atrybutów tak rozumianej męskości ma być siła i sprawność fizyczna. Powstał z połączenia słów he i veganism.

Karnizm (ang. carsnism) – termin wprowadzony przez Melanie Joy, oznaczający system przekonań, w ramach którego jedzenie niektórych zwierząt jest uważane za usprawiedliwione. Jako powszechna ideologia jest synonimem normalności i oczywistości, a przez to staje się niewidzialny i pozostaje nieuświadomiony

L’animot – neologizm Jacques’a Derridy, będący homofonem słowa les animaux, próbą oddania w liczbie pojedynczej tego, co zawsze mnogie, a także grą słów tworzącą zbitkę zwierzę-słowo (animal-mot). Derrida był podejrzliwy wobec terminu „zwierzę”, jako próbującego wtłoczyć różnorodność form zwierzęcego życia w jedno pojęcie, wykorzystywane następnie do budowania uproszczonej dychotomii człowiek-zwierzę.

Meatification – analizowany i opisywany m.in. przez Tony’ego Weisa globalny proces zmiany diety człowieka, polegający na stopniowej zmianie statusu mięsa z pokarmu rzadkiego do podstawowego, co ma konsekwencje ekonomiczne, ekologiczne, etyczne, zdrowotne itd.

Za każdym razem, gdy wcinasz kiełbasę, gdzieś na świecie umiera mała panda

Misanthropocene­ – termin zaproponowany przez Carol Linnitt, oznaczający fenomen współczesnej „mizantropii kulturowej” zaznaczającej się w obliczu antropocenu, niechęci do człowieka i tego, co ludzkie.

Misothery­ – neologizm stworzony przez Jima Masona, powstały z połączenia greckiego misos
(nienawiść) i therion (bestia, zwierzę), oznaczający „nienawiść i pogardę do zwierząt” lub szerzej, do natury.

Naturokultura – zbitka słów „natura” i „kultura”, stworzona przez Donnę Haraway, żeby oddać złożony charakter bytów, w których to, co związane z tymi dwoma sferami, współtworzy się we wzajemnych relacjach. W tym ujęciu dualistyczne podziały na naturę i kulturę zacierają się – cielesność i sfera słowa, świat i opowieść, zostają połączone.

nooz – neologizm Lisy Kemmerer oznaczający wizję nowego zoo, o odmiennym charakterze od istniejących współcześnie, takiego, które jest „niewyzyskujące, dobroczynne, zaprojektowane dla nie-ludzi, aby zapewnić azyl dla jednostek, które były obiektem nadużyć ogrodów zoologicznych, nauki lub były skrzywdzone przez ludzi”.

Reduktarianizm (ang. reducetarianism) – nazwa postawy charakteryzującej się ograniczeniem konsumpcji produktów zwierzęcych, niezależnie od motywacji, jaka za nim stoi, zaproponowana przez Briana Katemana i Tylera Altermana.

Szowinizm gatunkowy, gatunkowizm (ang. speciesism) – pojęcie stworzone przez Richarda Rydera. Oznacza nieuzasadnione uprzywilejowanie grupy istot tworzących wybrany gatunek biologiczny, np. homo sapiens, i dyskryminację wykluczonej reszty. Rodzaj automatyzmu moralnego, windującego pojęcie taksonomiczne gatunku biologicznego do rangi – niepodlegającego zniuansowaniu – kryterium etycznego.

Umwelt – określenie, którego autorem jest Jakob von Uexküll, często spotykane w rozważaniach z zakresu biosemiotyki. Tłumaczone na język polski jako „wokółświat”, oznacza własny świat danego podmiotu (nie tylko człowieka), jego „subiektywny wszechświat”, unikalny sposób doświadczania, postrzegania i interakcji z otoczeniem

Vegaphobia – słowo zaproponowane przez Erikę Cudworth, a użyte m.in. w analizach dyskursu medialnego przez Matthew Cole’a i Karen Morgan. Oznacza zjawisko kreowania nieprawdziwego i obraźliwego wizerunku publicznego wegan i weganek.

Gzyra: W byciu weganinem nie ma nic heroicznego

Vystopia – słowo wymyślone przez psycholożkę Clare Mann, oznacza poczucie „kryzysu egzystencjalnego doświadczanego przez wegan”, a wynikającego ze świadomości życia pośród większości, która wydaje się funkcjonować w „przypominającej trans zmowie z dystopijnym światem” nowoczesnej eksploatacji zwierząt.

Zooësis – Una Chaudhuri zaproponowała ten termin zainspirowana innym, pochodzącym z lingwistyki feministycznej: gynesis. Nawiązuje do terminów poiesis i mimesis używanych w teorii literatury i teatru dla oznaczania sposobów konstruowania i reprezentacji. Odnosi się do sposobów, w jakie „zwierzęta umieszczone są w dyskursie, skonstruowane, przedstawione, zrozumiane i niezrozumiane”.

Zoopticon (zoöpticon) – określenie znane m.in. z prac Ralpha Acampory, odnoszące się do sytuacji ekspozycji zwierząt w ogrodach zoologicznych. Rodzaj panoptykonu „wywróconego na lewą stronę”, miejsce odosobnienia wystawione na publiczny pokaz, w ramach którego zmusza się odizolowane zwierzęta do funkcjonowania jako eksponaty.

Zoothanasia – określenie, którego autorem jest Marc Bekoff, będące próbą nazwania procederu zabijania zdrowych zwierząt przez ogrody zoologiczne (np. dlatego, że nie mieszczą się w planie hodowlanym).

Złostan – termin zaproponowany przez Dariusza Gzyrę, odnoszący się do tej części skali jakości życia, której nie da się sensownie nazwać dobrostanem, a która dotyczy niskiej jakości życia zwierzęcia (w tym człowieka), wypełnionego raczej subiektywnie odczuwanym złem (cierpieniem, bólem, negatywnym stresem itd.), a nie dobrem (np. przyjemnością).

*
18 listopada o godz. 16 w Centrum Kultury Zamek w Poznaniu odbędzie się spotkanie z Dariuszem Gzyrą wokół jego książki Dziękuję za świńskie oczy.

Bio

Darek Gzyra

| Działacz społeczny, publicysta, weganin
Działacz społeczny, publicysta, weganin, doktorant w Instytucie Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie. Członek Polskiego Towarzystwa Etycznego oraz Laboratorium Animal Studies – Trzecia Kultura, jeden z redaktorów czasopisma „Zoophilologica. Polish Journal of Animal Studies”.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.