UE

„Tylko Romowie zostali odizolowani”. Równi i równiejsi w Bułgarii

Fot. Alex Lovell-Troy/flickr.com

Romowie mieli pod górkę długo przed nadejściem koronawirusa. Ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej i wody to wierzchołek góry lodowej. Od wybuchu pandemii jest jeszcze gorzej: niektóre romskie dzielnice w Bułgarii zostały zupełnie odcięte od świata.

„Koronawirus to problem całego kraju. Ale znowu mówią to samo: to Romowie” – stwierdził Georgi Borissov w rozmowie z Agencją Reutera.

Po zanotowaniu pierwszych przypadków COVID-19 na początku marca oczy części bułgarskich polityków zwróciły się w stronę społeczności romskiej. Romowie zostali poddani większym restrykcjom niż reszta społeczeństwa. „Jesteśmy zobowiązani do ochrony obywateli” – uzasadniał tę decyzję minister spraw wewnętrznych Mladen Marinov.

Romska mniejszość miałaby stanowić zagrożenie, bo Romowie „nie są przyzwyczajeni do przestrzegania zasad” – powtarzali niektórzy politycy. Media zamieszczały pogłoski o powracających z Włoch i Hiszpanii Romach, którzy nie zamierzali się izolować. A Alexander Sidi z nacjonalistycznego Bułgarskiego Ruchu Narodowego sugerował, że nieprzestrzeganie kwarantanny przez Romów doprowadziło do wybuchu epidemii.

Pierwsze cztery przypadki zakażenia koronawirusem stwierdzono 8 marca w miastach Plewen i Gabrowo. Ale to romskie dzielnice w Kazanłyku (150 km dalej) i Nowej Zagorze (215 km od Plewna) zostały odizolowane tydzień później. Nie stwierdzano tam wówczas żadnego przypadka koronawirusa.

Tego samego dnia, 15 marca, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ogłosiło też „policyjną operację” w Filipowcach i Fakultecie, dwóch romskich dzielnicach w stołecznej Sofii. Prokurator okręgowy wyjaśniał, że w tych dzielnicach „mieszkają ludzie z różnych grup etnicznych, którzy wyraźnie pokazują, że nie zamierzają przestrzegać ograniczeń”. Wypowiedź prokuratora wywołała oburzenie w mediach społecznościowych. „Publiczne wskazywanie na pochodzenie etniczne i uogólnianie, że określona grupa etniczna charakteryzuje się pewnym zachowaniem, należy raczej do rzadkości od czasu przystąpienia Bułgarii do Unii Europejskiej” – pisała Tatiana Vaksberg z bułgarskiego radia Svobodna Europa.

50 tysięcy odizolowanych

– Romowie nie są jedynymi osobami w Bułgarii, które nie przestrzegają zasad – opowiada mi Rossen Bogomilov, nauczyciel i działacz polityczny romskiego pochodzenia. – Ale tylko Romowie zostali odizolowani. Czują się przez to dyskryminowani. Nie dlatego, że muszą się poddać kwarantannie z powodu panującej pandemii, ale dlatego, że izolacja została wprowadzona na podstawie pochodzenia etnicznego.

Bogomilov zgadza się z tym, że osoby, które nie przestrzegają zasad, powinny ponieść konsekwencje. Ale nie można jego zdaniem stygmatyzować całej społeczności z powodu kilku przypadków niesubordynacji. Bogomilov podejrzewa, że media przyczyniły się do piętnowania romskiej mniejszości. – Bo wciąż dopytywały o to, co się stanie z romskimi dzielnicami.

Węgierskie Romki walczą o swoje

czytaj także

Za sprawą prewencyjnego lockdownu 50 tysięcy osób zostało odciętych od świata. 17 kwietnia Amnesty International skrytykowała działania bułgarskiego rządu. „Wszelkie środki wymierzone przeciwko całym społecznościom, bez dowodów na to, że społeczności te stanowią zagrożenie dla zdrowia publicznego podczas pandemii, mogą być arbitralne i dyskryminujące”.

Również bułgarscy mediatorzy zdrowotni nawoływali, aby lokalne władze postępowały zgodnie z wytycznymi sztabu kryzysowego. Bezskutecznie. Krytyka Amnesty International i innych organizacji pozarządowych również nie przyniosła rezultatów. Blokady zaczęły znikać dopiero po dwóch miesiącach. Jeszcze 13 maja dwóch ekspertów Organizacji Narodów Zjednoczonych „wzywało bułgarski rząd do zaprzestania szerzenia mowy nienawiści, dyskryminowania mniejszości romskiej i zakończenia operacji policyjnych wymierzonych w romskie dzielnice”.

Na pustkowiu biednemu wiatr w oczy

Eksperci stwierdzili, że „blokady stanowią pogwałcenie romskich praw do równości i swobody przemieszczania się i mogą jeszcze bardziej narazić romską społeczność na działanie wirusa, zwłaszcza w przypadku słabego dostępu do infrastruktury sanitarnej, na przykład w dzielnicy Nowa Zagora”.

– Kilka dni temu rząd przyznał, że poddawanie całych dzielnic zbiorowej kwarantannie było nieefektywne – opowiada mi Mihail Mishev, bułgarski aktywista. – Teraz mają zamiar izolować tylko chorych.

Fatalna sytuacja Romów w całej Europie

Komisarz Praw Człowieka Rady Europy przypominał 8 kwietnia, w Międzynarodowy Dzień Romów, że Romowie należą do najbardziej narażonych grup podczas pandemii. „W wielu miejscach wciąż nie mają dostępu do czystej wody i urządzeń sanitarnych. Regularne mycie rąk jest w takich warunkach utrudnione. Ciężko również unikać ludzi w zatłoczonych domach”.

Do tego dochodzi ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej. Według danych z badania przeprowadzonego przez Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju, Bank Światowy i Agencję Praw Podstawowych Unii Europejskiej w 2011 roku 45 proc. Romów miało ubezpieczenie zdrowotne, w porównaniu z 87 proc. nie-Romów, którzy mieszkali w pobliżu. W Kosowie tylko 10 proc. romskiej społeczności w wieku od 16 lat posiada ubezpieczenie. W Albanii 27 proc.

– Życie w społecznościach romskich nigdy nie było łatwe – opowiada Bogomilov. – Teraz stało się jeszcze trudniejsze ze względu na izolację. Część Romów straciła pracę po tym, jak informacja o blokadzie pojawiła się w mediach.

Przed pandemią tysiące osób utrzymywało się z różnych prac dorywczych: od sprzedaży na targach po zbieranie złomu czy jednodniowe prace tymczasowe. Teraz te źródła dochodów zniknęły. A Romowie, którzy w ostatnich latach pracowali jako pracownicy sezonowi w Europie Zachodniej, nie mogli wyjechać.

Szacuje się, że w Europie mieszka od 10 do 12 milionów Romów. Jest to największa mniejszość etniczna na kontynencie. Około połowa Romów mieszka w siedmiu krajach: w Czechach, Słowacji, na Węgrzech, w Rumunii, Bułgarii, Serbii i Macedonii Północnej . Badanie Unii Europejskiej na temat mniejszości i dyskryminacji z 2018 roku wykazało, że:

– około 80 proc. ankietowanych Romów żyje poniżej progu zagrożenia ubóstwem w swoim kraju;

– co trzeci Rom mieszka w budynku bez wody wodociągowej;

– co trzecie romskie dziecko mieszka w gospodarstwie domowym, w którym ktoś poszedł spać głodny przynajmniej raz w poprzednim miesiącu;

– 50 proc. Romów w wieku 6-24 lat nie uczęszcza do szkoły.

Romowie są najbardziej dyskryminowaną mniejszością w Europie

W obliczu pandemii romskie społeczności są zdane same na siebie: nie otrzymały praktycznie żadnej pomocy w całej Europie Wschodniej. Tylko w niektórych częściach Słowacji władze lokalne zapewniły dostęp do czystej wody. W rumuńskim mieście Kluj trzysta rodzin mieszkających na skraju wysypiska śmieci otrzymało paczki żywnościowe i produkty sanitarne.

Kozioł ofiarny

„W niepewnych czasach, kiedy walczymy z niewidzialnym wrogiem, społeczeństwo szuka »odkupieńczej ofiary«, aby przelać swoje obawy” – pisała Mila Mineva, adiunktka w Katedrze Socjologii Uniwersytetu Sofijskiego na łamach bułgarskiej platformy Marginalia.bg.

„Jest to dobrze znany mechanizm, który doprowadził do prześladowania czarownic, Żydów itd. W takiej sytuacji komunikacja instytucji jest bardzo ważna, ponieważ tylko bardzo mały krok dzieli wirtualną bitwę od pogromów opartych na nienawiści”.

Podczas gdy w sieciach społecznościowych i niektórych bułgarskich mediach rozbrzmiewają antyromskie głosy, szef sztabu kryzysowego generał Vencislav Mutafčijski próbuje powstrzymać falę rasizmu. Podczas konferencji prasowych reaguje na pytania mające na celu tworzenie podziałów w społeczeństwie. „W którym wieku żyjemy? To pytanie nie powinno zostać zadane publicznie. To nie do zaakceptowania” – odpowiedział dziennikarzowi, który pytał, ilu Romów wykazało pozytywny wynik testu na COVID-19.

Mutafčijski od początku pandemii występuje w obronie równości. Wciąż powtarza, że „szpitale nie mogą w żaden sposób rozróżniać ubezpieczonych od nieubezpieczonych” i że „wszyscy jesteśmy obywatelami Bułgarii”.

***

Ula Idzikowska – dziennikarka, reporterka. Absolwentka filologii niderlandzkiej, literatury porównawczej i dziennikarstwa śledczego. Pisze o migracji i tematyce społecznej. Publikuje na łamach „Tygodnika Powszechnego”, OKO.press i magazynu „Non/Fiction”.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać