UE

Kolejne muzeum Holokaustu ukrywa pamięć o zbrodniach własnego narodu

Efekciarstwo, technologizacja wystaw oraz milczenie w kwestii udziału własnego narodu w eksterminacji Żydów. To część niepokojącej tendencji łączącej wystawy poświęcone Zagładzie w kolejnych (nie tylko) europejskich krajach. Z Budapesztu pisze Andrea Pető.

BUDAPESZT. Na wystawie zorganizowanej w Centrum Kultury Żydowskiej w Balatonfüred, niewielkim, malowniczym miasteczku na północnym brzegu węgierskiego Balatonu, zaprezentowano sylwetki około stu trzydziestu Żydów – wybitnych przedstawicieli świata nauki, techniki, inżynierii i matematyki, z których wielu pochodzi z Węgier. W muzealnym sklepie nie znajdziemy jednak nic na temat losu Żydów w szerszym kontekście węgierskim. W najlepszym razie można tam nabyć butelkę koszernego wina czy kubek ze słynnym zdjęciem Alberta Einsteina pokazującego język.

Opublikowany przez Zsidó Kiválóságok Háza Czwartek, 29 marca 2018

Być może nie stanowi to żadnego problemu. Może powinniśmy po prostu świętować otwarcie kolejnego muzeum żydowskiego na Węgrzech, kraju, który ma jedną z największych społeczności żydowskich w Zjednoczonej Europie, ale bardzo niewiele miejsc pamięci o Holokauście. Możemy nawet przymknąć oko na fakt, że zawężając godne uwagi dokonania wyłącznie do matematyki czy nauk technicznych, muzeum pomija innych wybitnych żydowskich naukowców, których dorobek jest związany z postępowymi ideami czy działaniami społecznymi. Tak ograniczone podejście niewątpliwie podoba się obecnemu rządowi węgierskiemu, który wspiera muzeum finansowo.

Nie sposób jednak zignorować bolesnego braku krytycznej refleksji nad tym, dlaczego nawet ci wybitni Żydzi, których wystawa uwzględnia, byli prześladowani, a także jak udało im się przeżyć. Jedynym takim trójwymiarowym, materialnym obiektem w muzeum jest tabliczka przy wejściu, która wspomina ogólnie o „niegodziwości” i „planach zabójstwa”. Owa niejasność – a raczej milczenie – na temat Zagłady i węgierskiego w niej współudziału jest częścią szerszej, niepokojącej tendencji na Węgrzech.

Tendencja ta wiąże się z zaproponowaną przez francuskiego socjologa Jeana Baudrillarda kategorią „symulakrum”, którą z kolei zainspirowało krótkie opowiadanie Jorge Luisa Borgesa zatytułowane O ścisłości w nauce. Borges opisuje tam imperium tak bardzo przywiązane do mapy własnego terytorium, że kiedy w końcu upada, nie pozostaje po nim nic poza mapą, czy też symulacją ziemi, która niegdyś była potężnym mocarstwem. Po upadku terytorium to było „zamieszkałe przez Zwierzęta i przez Żebraków”.

Pamięć o Zagładzie na Węgrzech i w innych miejscach również powoli staje się symulakrum, a dzieje się tak ze względu na zmianę paradygmatu upamiętniania tego wydarzenia, w tym także w muzeach. Zmiana ta ma na celu fundamentalne przeobrażenie obecnego, powszechnie uznawanego statusu Zagłady jako moralnego punktu zwrotnego w historii Europy. Niesie to za sobą poważne konsekwencje dla wartości i polityki kontynentu.

Wiele czasu musiało upłynąć, zanim postawa wobec dziejów Zagłady europejskich Żydów przybrała dzisiejszy kształt. W krajach okupowanych po II wojnie światowej przez Armię Czerwoną społeczności żydowskie urządzały w niedofinansowanych i zniszczonych synagogach kącik lub izbę poświęconą dokumentowaniu Holokaustu. Oficjalne pomniki wojenne nie wspominały jednak o żydowskich ofiarach nawet słowem.

Polin. „Teraz możemy spocząć”

czytaj także

Po upadku komunizmu owa wschodnioeuropejska kultura pamięci przeszła fundamentalną transformację poprzez „amerykanizację” Zagłady – czyli, jak pisze niemiecki kulturoznawca Winfried Fluck – proces uproszczenia złożonych kwestii tak, by stały się jak najbardziej przystępne i zrozumiałe dla jak najszerszego grona odbiorców. Po 1989 roku ta amerykańska narracja o Zagładzie dotarła również na Węgry. Jednak dopiero po tym, jak w 2002 roku w byłej synagodze w Budapeszcie otwarto niewielkie centrum pamięci, międzynarodowe wystawy dotyczące Holokaustu zagościły w przestrzeni muzealnej.

Niemniej ten nowy język nie pasuje do węgierskiej narodowej kultury pamięci ani religijnej konceptualizacji Szoa.

Stola: Pochwały Polin górują nad zarzutami niczym Himalaje

Wraz z amerykanizacją muzeów poświęconych Zagładzie technologizacji uległo również podejście do upamiętniania, czego efektem są wystawy bez obiektów historycznych. W zamian zwiedzający mają do dyspozycji ekrany dotykowe, którymi mogą dostosować wizytę w muzeum do własnych zainteresowań, a biorąc pod uwagę pogłębiającą się ignorancję na temat Holokaustu, jest to niebezpieczna strategia edukacyjna.

Naszpikowane nadmiarem technologii Centrum Kultury Żydowskiej jest tego ekstremalnym przykładem. Zwiedzający najpierw podchodzą do terminala komputerowego na parterze. Tam mają wybrać biogram naukowca do przeczytania na umieszczonej powyżej tablicy interaktywnej. Pokazuje to, jak ogromny jest rozdźwięk między międzynarodowym, religijnym i narodowym dyskursem o Zagładzie.

Minden hónapban: A Hónap Kiválóságai! Májusban született, a Zsidó Kiválóságok Házában is megismerhető kiválóságaink:…

Opublikowany przez Zsidó Kiválóságok Háza Piątek, 27 kwietnia 2018

Dom Losów, drugie od dawna planowane muzeum Holokaustu w Budapeszcie, które miało zostać otwarte w 2014 roku, powiela to samo błędne, oparte na zaawansowanych technologiach podejście. Imponujący budynek jest od dawna gotowy, jednak wystawa ciągle nie została ukończona, a jej scenariusz jest jak yeti: oficjalnie nikt go nie widział, eksperci nigdy publicznie o nim nie dyskutowali, niemniej panuje powszechne przekonanie, że istnieje.

Żaden szanujący się węgierski naukowiec nie przystąpi do współpracy nad projektem, którego finansowanie jest tak niepokojąco nieprzejrzyste. Nowo zatrudniony zespół muzeum, złożony z emerytowanych izraelskich i amerykańskich naukowców płci męskiej – przy wsparciu agencji medialnych – przepisał na nowo scenariusz wystawy, który pierwotnie był pomyślany podobnie do Centrum Kultury Żydowskiej. Także w tym przypadku napuszony język i cyfrowe fajerwerki posłużą to tego, by przysłonić kwestię odpowiedzialności za wymordowanie 600 tysięcy węgierskich Żydów.

Shore: Polin jako Bildungsroman

czytaj także

Gdyby zacząć od nowa, Dom Losów mógłby jeszcze się przyczynić do wypracowania nowego języka i określenia znaczenia i dziedzictwa Zagłady na współczesnych Węgrzech. Do tego niezbędny byłby dialog pomiędzy różnymi kulturami pamięci, ekspertami, lokalnymi społecznościami oraz węgierskim społeczeństwem.

W przeciwnym razie pamięć o Holokauście jako moralnym punkcie zwrotnym stanie się zanikającym symulakrum – im więcej muzeów umieści ją na migających ekranach dotykowych, tym bardziej będzie pusta wewnątrz. A wkrótce wszyscy znajdziemy się na terytorium „zamieszkałym przez Zwierzęta i przez Żebraków”, sprzedając kiczowate kubki z Einsteinem pokazującym nam język.

**
Andrea Pető – profesor w Katedrze Gender Studies Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego i doktor Węgierskiej Akademii Nauk. W 2018 roku za wybitny wkład w kulturę otrzymała przyznawaną przez Europejską Federację Akademii Nauk (ALLEA) Nagrodę im. Madame de Staël.

Copyright Project Syndicate, 2019. Z angielskiego przełożyła Katarzyna Gucio.

Barbara Engelking: Przestańmy mówić o pamięci, zacznijmy mówić o trosce

czytaj także

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.