UE

Singer: Ilu ludzi warto oddać za Notre-Dame?

Pożar katedry Notre-Dame

Co by się stało, gdyby katedra Notre-Dame pozostała w ruinie, bo ci, którzy obiecali miliard euro na jej odbudowę, zbiorowo zmienili zdanie i postanowili przekazać te pieniądze ubogim?

Nieco ponad 24 godziny po pożarze, który poważnie uszkodził paryską Notre-Dame, suma darowizn przekazanych na odbudowę 850-letniej katedry przekroczyła miliard euro. Większość pieniędzy pochodzi od najbogatszych mieszkańców Francji. Untec, ogólnokrajowy związek reprezentujący ekonomistów budowy, oszacował, że koszt renowacji prawdopodobnie zamknie się w przedziale od 300 do 600 milionów euro, czyli nie sięgnie nawet sumy zgromadzonej w ciągu pierwszych godzin po pożarze.


Manifestanci w żółtych kamizelkach zadali już oczywiste pytanie: „A co z biednymi?”. Jeśli bogaci są gotowi przekazać setki milionów na odbudowę zabytku, równie dobrze mogliby wydać te pieniądze gdzie indziej – i z większym pożytkiem. Mogliby przeznaczyć ten miliard euro na ratowanie ludzkiego życia. Zmierzmy się z tym niezręcznym pytaniem: ile ludzkich żyć jest warta odbudowa Notre-Dame?

Wielu powiedziałoby, że takie porównanie jest niemożliwe. Jeśli jednak nie można się uciec do porównań, to skąd wiadomo, co najlepiej zrobić? Proponowana przez nas odpowiedź może się wydać uproszczona, ale przynajmniej ustanowi jakiś punkt wyjścia do dalszych rozważań.

Zbytek wdzięczności. O darowiznach, które czynią dobro

Oczywistym powodem odbudowy katedry jest przyjemność płynąca z obcowania z nią jako atrakcją estetyczną i kulturalną. Zabytek corocznie przynosi tę przyjemność około 12 milionom turystów. Powiedzmy, że każda wizyta trwa średnio trzy godziny. Po zaokrągleniu daje to rocznie 4,5 tysiąca lat doznań turystów. Bez wątpienia odwiedzający Notre-Dame poświęcają jeszcze jakiś czas na wspomnienia z wycieczki po powrocie do domu, więc podwójmy tę sumę przeżyć i powiedzmy, że Notre-Dame wytwarza corocznie 9 tysięcy lat doznań.

Zmierzmy się z tym niezręcznym pytaniem: ile ludzkich żyć jest warta odbudowa Notre-Dame?

Na ile ludzkich istnień można to przeliczyć? Załóżmy, że przeżycie zobaczenia Notre-Dame i późniejsze miłe wspomnienia dają ludziom dwa razy więcej szczęścia, niż przeciętnie odczuliby w podobnym czasie. Wskutek tego każda godzina spędzona w Notre-Dame czy na wspomnieniach z wizyty znaczy umownie to samo, co przedłużenie komuś życia o godzinę. Zakładając, że przeżycie dodatkowych 60 lat równa się jakby drugiemu życiu, możemy przeliczyć 9 tysięcy lat dodatkowych doznań na życie 150 ludzi rocznie.

150 to już znacząca liczba ludzkich żywotów, teraz jednak musimy zapytać, ile istnień uratowałby ten miliard dolarów przekazany na inne cele. Niezależnie od tego, co mówią żółte kamizelki, oczywiste jest, że moglibyśmy uratować więcej istnień ludzkich i wydatniej ulżyć ludziom finansowo, kierując pomoc do ubogich mieszkańców krajów o niskim dochodzie, zamiast wydawać ten miliard w samej Francji.

Zyski z cierpienia i obłudna filantropia

czytaj także

Organizacja GiveWell, ceniona na świecie jako jedna z najbardziej rygorystycznie oceniających przedsięwzięcia charytatywne, podała niedawno, że fundacja Against Malaria, zajmująca jedną z najwyższych pozycji na listach skuteczności, potrafi uratować jedno ludzkie życie za około 3,5 tysiąca euro. Against Malaria rozdaje moskitiery w krajach o niskim dochodzie, gdzie malaria stanowi częstą przyczynę zgonów dzieci. Posługując się kwotą opublikowaną przez GiveWell, łatwo obliczyć, że miliard euro mógłby zapobiec około 285 tysiącom przedwczesnych zgonów. To znacznie, znacznie więcej niż 150!

Entuzjaści Notre-Dame mogą odpowiedzieć, że nasze szacunki nie w pełni uwzględniają wartość odbudowy, która posłuży odwiedzającym przez następne wieki, podczas gdy pieniądze wydane na ratowanie życia dotyczą jedynie bieżącego pokolenia. Weźmy to pod uwagę i załóżmy, że jeśli Notre-Dame zostanie odrestaurowana, postoi jeszcze 850 lat – to znaczy drugie tyle co dotychczas – zanim będą potrzebne kolejne duże prace. Uznawszy dla dobra tego wywodu, że życie przyszłych ludzi obchodzi nas tak samo jak życie nam współczesnych, pomnożona przez 850 lat suma będzie się równała uratowaniu prawie 130 tysięcy ludzkich istnień. W tym rachunku spożytkowanie miliarda euro na ochronę przeciw malarii w krajach o niskim dochodzie okazuje się czynić ponad dwa razy więcej dobra niż renowacja Notre-Dame.

Nawet to zapewne przecenia wartość odbudowanej katedry, bo przecież musimy też wziąć pod uwagę, co by się stało, gdybyśmy postanowili jej jednak nie restaurować. Co wtedy zrobiliby turyści?

Najprawdopodobniej odwiedzający Paryż udaliby się do którejś spośród wielu innych atrakcji tego miasta, takich jak bazylika Sacré-Coeur na Montmartrze, która w 2017 roku zanotowała 10 milionów zwiedzających, albo Luwr, który sprzedał 8 milionów biletów. Mogliby też pojechać gdzieś indziej i zobaczyć inne zabytki, na przykład londyńską Tower albo Tadż Mahal. Przypuszczalnie bawiliby się tam dobrze – nie tak samo dobrze, ale prawie. Wartość Notre-Dame powinna być ujmowana w kategoriach dodatkowej przyjemności, jaką konkretnie ona przynosi w porównaniu z dowolną „atrakcją numer dwa”, na którą turyści poświęciliby swój czas. Biorąc pod uwagę, że żyjemy w świecie pełnym cudów, przewaga Notre-Dame nad innymi zabytkami nie może być znaczna. Dojdziemy więc do wniosku, że tak naprawdę korzyści z Notre-Dame nie przekraczają 10 procent tego, co wcześniej założyliśmy – stanowią równowartość 13 tysięcy ludzkich istnień w przeliczeniu na 850 lat, czyli mniej niż jedną dwudziestą dobra czynionego przez jedną z najskuteczniejszych organizacji ratujących życie.

Kto potrzebuje więcej białych zbawców?

czytaj także

Słynne wieże Notre-Dame nie uległy zniszczeniu, podobnie jak większość kamiennej konstrukcji. Co by się stało, gdyby katedra pozostała w ruinie, bo ci, którzy obiecali miliard euro na jej odbudowę, zbiorowo zmienili zdanie i postanowili przekazać te pieniądze ubogim? W takim przypadku Notre-Dame dołączyłaby do grona wielu innych zrujnowanych zabytków przyciągających rzesze turystów, na przykład Partenonu, Forum Romanum czy Angkor Wat. Byłaby jednak czymś więcej niż echem dawnej świetności: służyłaby za nośnik pamięci o tym, że Francuzi postanowili wydać pieniądze nie na renowację budynku, ale na poprawę jakości ludzkiego życia.

**
Peter Singer jest profesorem bioetyki na uniwersytecie Princeton, profesorem uniwersytetu w Melbourne i założycielem organizacji non-profit The Life You Can Save. Napisał m.in. Animal Liberation, Practical Ethics i The Most Good You Can Do.

Copyright: Project Syndicate, 2019. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożyła Aleksandra Paszkowska.

 

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.