Świat

Pieniążek: Kto będzie merem Moskwy?

Siergiej Sobianin nieoczekiwanie podał się do dymisji. 8 września w Moskwie pierwszy raz od dziesięciu lat odbędą się bezpośrednie wybory mera.

Od 2004 roku mer był wybierany przez prezydenta Rosji i zatwierdzany przez członków Moskiewskiej Dumy Miejskiej. Sobianin objął stanowisko w 2010 roku, jeszcze za prezydentury Dmitrija Miedwiediewa. Został następcą Jurija Łużkowa, który rządził Moskwą w latach 1992–2010. Oficjalną przyczyną odejścia Łużkowa byłą „utrata zaufania” prezydenta Rosji, co zapewne było spowodowane tym, że stolicę traktował jak swoje prywatne poletko, a przy tym nie szczędził krytyki prezydentowi Miedwiediewowi.

Sobianin, blisko związany z Władimirem Putinem od 2005 roku, w przeciwieństwie do Łużkowa nadal cieszy się zaufaniem Kremla. Jego kadencja miała trwać do 2015 roku. Podobno decyzja o dymisji została podjęta na poziomie federalnym, a nie lokalnym.

Bezpośrednie wybory mera mają między innymi uspokoić protestacyjne nastroje w Rosji. Ale stanie się tak pod warunkiem, że odbędą się w miarę uczciwej atmosferze.

8 września zapowiada się interesująca batalia. W wyborach weźmie udział sam Sobianin, ale podobno bez poparcia jakiekolwiek partii, co umożliwi Jednej Rosji wystawienie jeszcze jednego kandydata. „Przedterminowe wybory to ocena wszystkiego tego, co pan zrobił przez dwa lata. Myślę, że wyjdą one na korzyść moskwianom” – powiedział Sobianinowi spiker moskiewskiej Dumy Władimir Płatonow. Kilka dni wcześniej w podobnym stylu wypowiadał się sam Sobianin w wywiadzie dla „Moskowskich Nowosti”: „Człowiek, który został poparty przez wyborców i dostał mandat zaufania, może jeszcze szybciej i efektywniej realizować to, co wymyślił, programy, które zapowiedział”.

Ponadto każda z partii zasiadających w Dumie Państwowej (komuniści, Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji, Sprawiedliwa Rosja) zapowiedziała, że będzie mieć swoich przedstawicieli. Pojawiły się też plotki, że o posadę mera będzie się ubiegał także Łużkow, ale on sam na razie unika komentarzy w tej sprawie.

Poważnych kandydatów chce również wystawić opozycja pozaparlamentarna. Swój udział zapowiedzieli lider Jabłoka Siergiej Mitrochin i najpopularniejszy z działaczy ruchu protestu – walczący z korupcją bloger Aleksiej Nawalny. Z kolei konkurujący z Władimirem Putinem w wyborach prezydenckich w 2012 roku oligarcha Michaił Prochorow, który w Moskwie cieszy się dużą popularnością, nie był pewien, czy teraz startować. Chciał, aby z ramienia partii Platforma Obywatelska, której jest przewodniczącym, kandydowała jego siostra Irina Prochorow, redaktorka naczelna wydawnictwa Nowy Przegląd Literacki. Powód? Prochorow ma zagraniczne aktywa, a zgodnie z niedawno wprowadzoną ustawą politycy nie mogą ich posiadać. Ostatecznie podjął decyzję, że się ich pozbędzie i będzie kandydował. O posadę mera zamierza ubiegać się także lider Frontu Lewicy Siergiej Udalcow, jednak aby tak się stało, zgodę musi wyrazić Komitet Śledczy, bowiem opozycjonista znajduje się w areszcie domowym.

Prawdopodobnie największe szanse mają kandydaci władzy. Jedyną rozsądną strategią dla opozycji wydaje się doprowadzenie do drugiej tury, co przy takiej liczbie znanych w Moskwie kandydatów nie jest wykluczone. Mimo tego i politycy opozycyjni, i ci związani z władzą twierdzą, że po wyborach mer się nie zmieni.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Paweł Pieniążek
Paweł Pieniążek
Dziennikarz, reporter
Relacjonował ukraińską rewolucję, wojnę na Donbasie, kryzys uchodźczy i walkę irackich Kurdów z tzw. Państwem Islamskim. Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Autor książek „Pozdrowienia z Noworosji” (2015), „Wojna, która nas zmieniła” (2017) i „Po kalifacie. Nowa wojna w Syrii” (2019). Dwukrotnie nominowany do nagrody MediaTory, a także do Nagrody im. Beaty Pawlak i Nagrody „Ambasador Nowej Europy”. Stypendysta Poynter Fellowship in Journalism na Yale University.
Zamknij