Świat

Ilhan Omar: imigrantka w Kongresie

Kongresmenka Ilhan Omar

Amerykańska prowincja – czyli większość Ameryki – niczego nie potrzebuje tak bardzo jak kursu obcowania ze swoimi nowymi sąsiadami, zwłaszcza takimi, którzy reprezentują inną grupę wiekową, inne wyznanie, mają inny odcień skóry lub doświadczenia, które przywieźli tu z innych stron świata.

Spośród młodych, progresywnych demokratów, którzy tej jesieni weszli do Kongresu, najwięcej kontrowersji budzi Alexandria Ocasio-Cortez z Nowego Jorku, której energia, wizja i determinacja wywołują niepokój i zazdrość w łonie obu amerykańskich partii. Lecz celem ataków prawicy jest również młoda reprezentantka z Minnesoty, urodzona w Somalii Ilhan Abdullahi Omar – pierwsza amerykańska posłanka w muzułmańskiej chuście. Za krytykę polityki Izraela wobec Palestyny stała się obiektem napaści prawicowych mediów, najbardziej znienawidzonego senatora Ameryki Teda Cruza, oraz… tak, zgadliście, prezydenta Trumpa.


Osierocona przez matkę w wieku dwóch lat, Omar spędziła cztery lata w obozie dla uchodźców w Kenii, zanim udało się jej razem z resztą rodziny dotrzeć do USA i wystąpić o azyl. Początkowo mieszkała w Arlington w Wirginii, gdzie po raz pierwszy spotkała się z prześladowaniami z powodu chusty. Po przeprowadzce do Minneapolis w stanie Minnesota Omar zaczęła aktywnie uczestniczyć w lokalnej polityce. Jest amerykańską obywatelką od 17. roku życia. To oznacza, że nie może ubiegać się o stanowisko prezydenta USA, ale nie zamknęło jej to drogi do Kongresu.

Burmistrz Pete, kandydat na prezydenta

W 2018 roku Omar wystartowała jako kandydatka demokratów do Izby Reprezentantów. Wygrała i obecnie reprezentuje piąty dystrykt Minnesoty, czyli Minneapolis i okolice. Podczas zaprzysiężenia użyto Koranu. Zniesiono też zakaz noszenia nakryć głowy dotychczas obowiązujący w Izbie Reprezentantów. Omar jest jedną z dwóch pierwszych muzułmanek w amerykańskim Kongresie; drugą jest Rashida Tlaib z Michigan, również demokratka.

Omar domaga się szeregu reform: podwyższenia płacy minimalnej, rozbudowy publicznego systemu ubezpieczeń zdrowotnych Medicare oraz bezpłatnych studiów dla rodzin zarabiających mniej niż 125 tysięcy dolarów rocznie. Jest też zwolenniczką Zielonego Nowego Ładu. Wszystko to jest wykonalne, uważa Omar, „ale żeby to zrobić, musimy przestać być światowym policjantem” – powiedziała niedawno w nowym podcaście magazynu „The Nation”. Jest przeciwna interwencjom militarnym i siłowym zmianom reżimu, twierdzi, że zmiana może przyjść tylko z wewnątrz.

Odkąd objęła urząd w styczniu tego roku, otrzymała setki pogróżek. W ostatnich miesiącach udaremniono dwie próby ataku terrorystów, którzy mówili o niej jako o jednym ze swoich celów.

Jej wystąpienia przeciwko polityce Izraela na terenie Palestyny są mocno kontrowersyjne w Waszyngtonie, gdzie od lat działa silne izraelskie lobby. Bezkompromisowość Omar musi przeszkadzać staremu rdzeniowi Partii Demokratycznej, reprezentowanemu przez takie figury jak Nancy Pelosi, przywódczyni demokratów w Izbie, czy Joe Biden, „centrowy” kandydat na prezydenta, a wcześniej wiceprezydent w administracji Obamy. Starsi demokraci woleliby, żeby młódź nie parła aż tak do przodu, bo to „nie wypada” w pierwszym roku urzędowania.

Odkurzanie Joe Bidena, czyli Puchatek nie zastąpi Krzysia

„Minnesota nie tylko akceptuje imigrantów, Minnesota wysyła ich do Kongresu”, powiedziała Omar po swoim zwycięstwie w zeszłym roku. Ona sama nie widzi problemu w swojej krytyce polityki Izraela, która z pewnością nie wybrzmiewała dotąd odważnie w amerykańskim Kongresie. Mimo to, pod presją ze strony swojej własnej partii, przeprosiła za niektóre sformułowania, w których dopatrywano się antysemityzmu.

Ataki na Omar dotyczyły też rzekomego sprzeniewierzenia funduszy kampanijnych oraz naruszenia prawa stanu Minnesota przez przyjmowanie honorariów za wystąpienia na publicznych uniwersytetach. Omar zaprzecza oskarżeniom.

Ze względu na swoją przeszłość Omar żywo interesuje się problemem imigracji. Krytykuje politykę administracji Trumpa wobec tych, którzy uchodzą z rodzinnych krajów przed biedą i przemocą. Stoi też po stronie tzw. Dreamers (Marzycieli) – grupy 700 tysięcy imigrantów, którzy trafili do USA nie z własnej woli, jako dzieci, a pragną legalnie pozostać w Stanach. O ich przyszłości zadecyduje polityczna rozgrywka między administracją Trumpa a demokratami, którzy próbują zapobiec likwidacji programu, a jednocześnie chcą powstrzymać Trumpa przed budowaniem muru na granicy z Meksykiem i zamykaniem latynoskich dzieci w klatkach.

Z kolei ci, którzy poważnie traktują wzbierającą falę progresywizmu w Ameryce, twierdzą, że postaci takie jak Ilhan Omar są konieczne. Najlepszy sposób, żeby szybko uporać się z ksenofobią, to spojrzeć jej w twarz.

Najlepszy sposób, żeby uporać się z ksenofobią, to spojrzeć jej w twarz.

Omar reprezentuje trzy i pół miliona amerykańskich muzułmanów. Jest kolorowa. Jest kobietą. Nie ułatwia niczego ludziom Zachodu, którzy woleliby, gdyby jej emancypacja postępowała w bardziej rozpoznawalny dla nich sposób: przez odrzucenie kultury i religii, która w wielu miejscach na świecie postrzegana jest wyłącznie jako opresja.

Jeśli nie jesteśmy w stanie zaakceptować tej 37-latki mówiącej z obcym akcentem i z odwagą, jakiej nie wybaczono by łatwo nawet białej kobiecie (nie wiem, gdzie i jak mam zaznaczyć, że to głęboki sarkazm), to pewnie nie jesteśmy gotowi na polityczną zmianę w 2020.

Amerykańska prowincja – czyli większość Ameryki – niczego nie potrzebuje tak bardzo jak kursu obcowania ze swoimi nowymi sąsiadami, zwłaszcza takimi, którzy reprezentują inną grupę wiekową, inne wyznanie, mają inny odcień skóry lub doświadczenia, które przywieźli tu z innych stron świata. Twarz uśmiechniętej Ilhan Omar – reprezentującej Amerykę w hidżabie – to najprostsza, nawet jeśli wciąż trudna do przełknięcia recepta na urzeczywistnienie amerykańskiego snu.

 

Bio

Agata Popęda

| Korespondentka Krytyki Politycznej w USA
Dziennikarka i kulturoznawczyni, korespondentka Krytyki Politycznej w Waszyngtonie.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.