Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Andrew Tate w Petersburgu. Patoinfluencerka zamiast „rosyjskiego Davos”

Forum Ekonomiczne w Petersburgu nazywano inwestycyjną witryną Rosji. Tym razem witryny bezpieczniej było zaklejać, by zabezpieczyć je przed falą uderzeniową, będącą skutkiem ukraińskich ataków. Ale nawet gdyby Ukraińcy nie ośmieszyli Putina, zrobiłby to sam skład zaproszonych gości.

ObserwujObserwujesz
Partial image showing a man wearing dark sunglasses smiling on the right, beside a historic building with a large gold dome and sculpted statues on the left.
Walka
Serce

2

Gdybyście byli patoinfluencerem, przedstawicielem tzw. manosfery, czyli kłębowiska toksycznej męskości, gdyby w kilku krajach ciążyło na was kilkadziesiąt zarzutów, m.in. za handel ludźmi i gwałt, to jakbyście spędzali wolny czas? Bo niesławny Andrew Tate, w towarzystwie brata, spędził kilka czerwcowych dni paląc cygara nad Bałtykiem, jako gość forum ekonomicznego w Petersburgu. Kiedyś ta impreza była określana mianem rosyjskiego Davos. Dzisiaj zarówno zestaw gości, jak i głoszonych przez nich twierdzeń nasuwa raczej skojarzenia z freak fightem, niż poważną międzynarodową konferencją.

Forum Ekonomiczne w Petersburgu, na którym gościły swego czasu głowy państw, międzynarodowych instytucji i firm, nazywano także inwestycyjną witryną Rosji. Miało przekonywać gości i obserwatorów, że to państwo zasobne, stabilne gospodarczo, z atrakcyjnym rynkiem wewnętrznym, doskonałe pod kątem inwestycji. Nawet korupcja działała tu raczej jako wabik niż straszak. Możliwość załatwienia spraw poza wyboistą drogą biurokratycznych wymagań wielu zagranicznym przedsiębiorcom wydawała się dodatkowym atutem w prowadzeniu biznesu. W każdym razie było, minęło.

Czytaj także Widmo nowej rewolucji w Rosji Paulina Siegień, Wojciech Siegień

W 2022 roku wszystko się zmieniło, wojna przeorała rosyjską gospodarkę. Wiele zachodnich firm wyszło z tamtejszego rynku, ich aktywa przejęli krewni i znajomi Putina, publiczne zamówienia w sferze obronności – czytaj: produkcja broni – napompowały w pierwszych latach wzrost PKB, by w 2026 roku doprowadzić do gigantycznego deficytu budżetowego. Choć na organizowanych po wybuchu pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie petersburskich forach dyskutowano o problemach – czasem ezopowym językiem, czasem wprost – to ich cel sprowadzał się do przekonywania, że rosyjska gospodarka ma się lepiej niż kiedykolwiek, że zachodnie sankcje na nią w ogóle nie wpłynęły, a jeśli już, to tylko pozytywnie, stymulując rosyjskie firmy do rozwoju. Co roku Putin wyciągał z kieszeni pozytywne wskaźniki makroekonomiczne i zapewniał, że kończy się era zachodniej hegemonii, że dolary już niedługo zmienią się w stertę bezwartościowych papierków i że BRICS przeskoczy lub już przeskoczył w wielu aspektach G7.

Z roku na rok przyjeżdżało coraz mniej szacownych gości, a coraz więcej ludzi o wątpliwej reputacji. Jeśli oficjalni przedstawiciele państw, to raczej niskiej rangi. W tym roku gościem specjalnym forum była Arabia Saudyjska, reprezentowana jedynie przez ministra energii. Spora różnica, biorąc pod uwagę, że w poprzedzających wojnę latach do Petersburga przyjeżdżali prezydenci Francji, niemiecka kanclerka, premier Indii czy lider Chin.

Zabawna historia dotyczy amerykańskiej delegacji, którą Rosjanie chwalili się jeszcze przed forum, bo oto po raz pierwszy od lat, po ociepleniu relacji miedzy Moskwą i Waszyngtonem, czego zwieńczeniem stał się memiczny już „duch Anchorage”, na forum ekonomicznym w Petersburgu miała się pojawić oficjalna delegacja z USA. Jak się okazało, na jej czele stał przewodniczący komisji do spraw sztuk pięknych Rodney Mims Cook, lepiej znany jako kurator budowy wielkiej sali balowej w Białym Domu. Pytany o to przez dziennikarzy sekretarz stanu Marco Rubio stwierdził, że nic mu nie wiadomo o wyjeździe amerykańskiej delegacji do Rosji. Oprócz tych „oficjeli” i braci Tate, witanych ponoć na lotnisku Pułkowo chlebem i solą, Stany Zjednoczone reprezentowała Candace Owens – influenserka szerząca teorie spiskowe, która forsuje teorię, jakoby Birgitte Macron była mężczyzną.

Amerykańska delegacja musiała się czuć na forum naprawdę dobrze, bo dostała tło, w które wpisała się doskonale. Na stoisku propagandowej stacji RT serwowano gościom forum koktajle o tak wymyślnych nazwach, jak Oriesznik czy Long Epstein Island.

Czytaj także Ukraina nie pyta już o prawo do odwetu. Czy uda jej się stać silnym państwem? Paulina Siegień

Ten festiwal degeneracji odbywał się w oparach dymu z płonącego terminalu w petersburskim porcie, bo ukraińskie drony uderzyły w miasto w dniu rozpoczęcia, a potem jeszcze – dla przypomnienia, że trwa wojna – także na zakończenie forum. Kiedy Putin i oligarchowie dyskutowali sobie o wielobiegunowym porządku światowym, mieszkańcy rodzinnego miasta prezydenta Rosji szukali w internecie folii, by zabezpieczyć okna przed falą uderzeniową. Petersburskie Forum Ekonomiczne nie jest już żadną witryną. Witryny bezpieczniej jest teraz zaklejać.

A tak na marginesie: w niedzielę Nikol Paszynian ze swoją partią wygrał wybory parlamentarne w Armenii, pokonując swojego prorosyjskiego rywala. O stawce tego wyścigu pisała w Krytyce Politycznej przebywająca obecnie w Erywaniu Stasia Budzisz – już wkrótce będzie ona gościnią podkastu Blok wschodni, gdzie opowie mi o swoich obserwacjach z miejsca akcji i podzieli refleksjami.

**

Materiał powstał dzięki wsparciu Centrum Mieroszewskiego.

Bold 'Centrum Mieroszewskiego' text above a geometric black logo featuring a thick vertical stem, diagonal shape, and two dots.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x