Świat

Ameryka Łacińska: rok kryzysów i przełomów

W Argentynie zaczęła działać legalna, refundowana aborcja. Peru pożegnało się z prawicowymi rządami Fujimorich, a Chile – z pogrobowcami Pinocheta. Jair Bolsonaro nadal rządzi Brazylią, ale jest szansa, że będzie sądzony za zbrodnie przeciwko ludzkości.

2021 rok stał w Ameryce Łacińskiej pod znakiem walki z pandemią, pogłębiającego się kryzysu gospodarczego, powracających napięć społecznych oraz wielu politycznych przełomów.

Styczeń

14 stycznia wchodzi w życie zliberalizowane prawo aborcyjne w Argentynie. Przerywanie ciąży jest odtąd legalne i refundowane bez żadnych przesłanek do 14. tygodnia, a jeśli ciąża pochodzi z gwałtu bądź zagraża zdrowiu lub życiu kobiety – również później. Dotychczas Argentyna była krajem o jednym z najostrzejszych praw aborcyjnych na świecie. Zgodnie z ustawą przyjętą 100 lat temu przerywanie ciąży było tu możliwe tylko w dwóch wyjątkowych przypadkach: zagrożenia życia lub zdrowia kobiety albo ciąży w wyniku gwałtu.

Nadzieja odchodzi ostatnia. Jak Argentynki wywalczyły prawo do aborcji

15 stycznia z honduraskiego miasta San Pedro Sula rusza kilkunastotysięczna karawana migrantów zmierzająca w kierunku Stanów Zjednoczonych – potem dołączają do niej kolejni maszerujący. Powody wędrówki zdesperowanych mieszkańców tego kraju są od lat podobne – emigracja stanowi dla nich szansę na ucieczkę przed biedą, złymi warunkami życia, przemocą paraliżujących życie społeczne gangów oraz efektami katastrofy klimatycznej (między innymi rosnącą suszą i coraz częstszymi huraganami).

Uchodźcy z Hondurasu w Meksyku. Fot. EU Civil Protection/C.Palma/flickr.com

Luty

8 lutego w mieście Rojas (prowincja Buenos Aires) z rąk byłego partnera, policjanta Matíasa Ezequiela Martíneza, ginie 18-letnia Úrsula Bahillo. Śmierć dziewczyny wywoła masowe, wielotysięczne protesty powracające przez kilka następnych tygodni w całym kraju – w tym w Buenos Aires, Rosario, Mar del Plata i Córdobie. Nastoletnia Úrsula jest 44. ofiarą śmiertelną męskiej przemocy w Argentynie – od stycznia. Do początku listopada życie w podobnych okolicznościach straci jeszcze 226 kobiet.

17 lutego w brazylijskiej części Amazonii umiera na COVID-19 ostatni przedstawiciel rdzennej społeczności Juma. Amoim Aruká ma 86 lat i odchodzi w szpitalu w Porto Velho, stolicy stanu Rondônia. Był on potomkiem tych nielicznych Juma, którzy przeżyli czasy kolonizacji – jeszcze pod koniec XVIII wieku społeczność liczyła co najmniej 12–15 tysięcy członków, a na początku XX – już tylko kilkudziesięciu. Przez wiele dekad Aruká pozostawał stróżem oraz przekazicielem pamięci, języka i tradycji Juma, jednej z wielu rdzennych grup Ameryki Łacińskiej, które od marca 2020 roku dziesiątkuje pandemia COVID-19. Od tego czasu brazylijska służba zdrowia parokrotnie przeżyła potężną zapaść, najbardziej dramatycznie odczuwalną właśnie w regionie Amazonii.

Marzec

8 marca sędzia brazylijskiego Sądu Najwyższego Edson Fachin unieważnia wyroki skazujące Lulę da Silvę w związku z podejrzeniem o korupcję i udział w handlu wpływami. Parę dni później, podczas pierwszego od dawna publicznego wystąpienia, były, dwukrotny prezydent kraju i postać ikoniczna dla latynoamerykańskiej lewicy zapowiada powrót do życia politycznego. W kwietniu decyzja Fachina zostaje potwierdzona przez większość Sądu Najwyższego. Oznacza to przywrócenie praw politycznych dla 76-letniego Luli i otwarcie przed nim drogi do kandydowania w przyszłorocznych wyborach, planowanych na październik.

13 marca w boliwijskim La Paz dochodzi do aresztowania Jeanine Áñez, która do listopada 2020 roku sprawowała urząd prezydenta po tym, jak Evo Moralesa zmuszono do rezygnacji w związku z zarzutami o sfałszowanie wyborów. Añez, podobnie jak wielu innych polityków opozycji, zostaje aresztowana pod zarzutem terroryzmu i spiskowania przeciw rządowi. Konserwatywna polityczka nadal znajduje się w więzieniu, czekając na proces.

Kule, Biblia i urny, czyli Boliwia na rozdrożu

czytaj także

28 marca w Tulum trzech policjantów zabija 36-letnią Victorię Salazar. Jej śmierć będzie porównywana do zabójstwa George’a Floyda i sprowokuje masowe protesty w całym Meksyku. Do zabójstwa doszło pod sklepem, gdzie kobietę oskarżono o drobną kradzież. Wkrótce potem wezwani policjanci zareagowali w brutalny sposób: obezwładnili ją, rzucili na ziemię i zaczęli dusić. Victoria zamieszkała w Meksyku w 2018 roku, uciekając z rodzinnego Salwadoru przed życiem w ciągłym poczuciu zagrożenia, między innymi agresywnym partnerem i przemocą miejscowych gangów. W nowej ojczyźnie pracowała jako pokojówka, wychowywała samotnie dwie nastoletnie córki i miała status uchodźczyni.

Kwiecień

1 kwietnia Państwowy Instytut Statystyczny w Argentynie informuje o potężnym wzroście ubóstwa w czasie pandemii i panującego od prawie roku (z krótkimi przerwami) surowego lockdownu. Według danych tej instytucji na skraju ubóstwa znalazło się ponad 12 milionów Argentynek i Argentyńczyków. Poza bezrobociem i głębokim kryzysem w wielu sektorach gospodarki coraz dokuczliwiej daje o sobie znać inflacja. W drugiej połowie roku przekroczy ona w Argentynie 52 proc. – jest to najwyższy wskaźnik od 30 lat.

11 kwietnia w Peru, Boliwii i Ekwadorze odbywa się superdomingo electoral, wielka niedziela wyborcza. W pierwszym z tych krajów trwa pierwsza tura wyborów prezydenckich i parlamentarnych. W drugim mieszkańcy wybierają gubernatorów w czterech z dziewięciu departamentów – La Paz, Chuquisaca, Pando i Tarija. Z kolei w Ekwadorze odbywa się tura wyborów prezydenckich, którą niespodziewanie wygrywa Guillermo Lasso. Prawicowy polityk i ekonomista zdobywa 52,5 proc. głosów, pokonując socjalistę, Andrésa Arauza (47,5 proc.).

Wizyta Miguela Díaza-Canela w Salvadorze w 2015 roku. Fot. flickr.com

16 kwietnia w Hawanie trwa VIII kongres Komunistycznej Partii Kuby. 90-letni Raúl Castro, który od dekady pełnił funkcję jej pierwszego sekretarza i tym samym najważniejszej osoby w państwie, ogłasza przejście na emeryturę. W przemówieniu przyznaje, że odchodzi w poczuciu spełnionej misji, przekazując władzę w ręce młodszego pokolenia. Jego następcą zostanie Miguel Díaz-Canel, 60-letni polityk, który od października 2019 roku pełnił funkcję prezydenta kraju. Jest to przełomowy moment dla Kuby i ostateczny finał epoki braci Castro, rządzących wyspą od czasów zwycięstwa rewolucji – czyli od 1959 roku.

Viva la vaccinación! Kubańska szczepionka działa

Maj

2 maja prezydent Kolumbii, Iván Duque wycofuje się z zapowiedzianej reformy podatkowej, która pod koniec kwietnia sprowokowała wielotysięczne demonstracje w całym kraju. To jednak nie uspokaja społeczeństwa. Demonstranci nadal wychodzą na ulice i protestują nie tylko przeciwko podwyżce podatków (dotykającej głównie niższą klasę średnią), ale też przeciw korupcji, nadużyciom polityków, rażącym nierównościom, wysokim kosztom życia i rosnącemu bezrobociu. Manifestacje w Bogocie, Cali i innych miastach Kolumbii będą trwały przez kilkanaście tygodni. W tym czasie media społecznościowe wypełniają się hasztagiem #SOSColombia oraz zdjęciami i nagraniami, na których widać represyjne działania wojska i policji. Podczas pacyfikacji protestów zginie prawie 100 osób. Ponad 2 tysiące stanie się ofiarą policyjnej przemocy w aresztach, a około 200 zaginie bez śladu.

Tu narodził się neoliberalizm i tutaj umiera

czytaj także

15 i 16 maja w Chile trwają wybory władz samorządowych i członków Zgromadzenia Konstytucyjnego odpowiedzialnego za pracę nad nową konstytucją. Będzie ona pierwszą ustawą zasadniczą na świecie napisaną przy zachowaniu pełnego parytetu płci. Jest to też pierwszy raz w chilijskiej historii, gdy nad treścią konstytucji będą pracować przedstawiciele rdzennych mieszkańców, dla których zarezerwowano w konstytuancie 17 mandatów. W samych „wielkich wyborach” daje o sobie znać kryzys zaufania wobec aktualnego rządu i związanych z nim polityków: największym przegranym jest centroprawica, zaś na największych zwycięzców wyrastają głównie kandydaci niezależni i politycy lewicy.

Tablice upamiętniające medyków zmarłych podczas walki z pandemią w Peru. Fot. Victor Idrogo/Banco Mundial/flickr.com

Czerwiec

6 czerwca drugą turę wyborów prezydenckich w spolaryzowanym i boleśnie dotkniętym przez pandemię Peru wygrywa Pedro Castillo z lewicowej partii Perú Libre. Krajowy Trybunał Wyborczy oficjalnie potwierdza te wyniki dopiero sześć tygodni później – zostały one bowiem podważone przez kontrkandydatkę, Keiko Fujimori, która przedstawiła zarzut sfałszowania wyborów i domagała się ponownego przeliczenia głosów. Ostateczna różnica między rywalami okazała się niewielka: liczyła zaledwie 44 tysiące głosów. Castillo zostaje piątym prezydentem w ciągu zaledwie trzech ostatnich lat. Ma 52 lata, pochodzi z andyjskiej wioski na północy kraju i pojawił się na scenie politycznej w 2017 roku, gdy zorganizował w całym kraju strajk nauczycieli. Ma poglądy konserwatywne, jest zdecydowanym przeciwnikiem aborcji oraz rozszerzenia praw dla osób LGBT+. Pod względem podejścia do gospodarki określa się jako socjalista – w pierwszej przemowie jako prezydent elekt, długiej i niezwykle emocjonalnej, zapowiada reformy socjalne i walkę z nierównościami.

Zbrodnia na żądanie banków. Jak Peru likwidowało biedę przymusową sterylizacją

22 czerwca w Brazylii po raz pierwszy w historii wysunięto akt oskarżenia wobec oprawcy, który w okresie dyktatury wojskowej (1964–1985) prześladował przeciwników politycznych i łamał prawa człowieka. Jest nim dawny komisarz policji, Carlos Alberto Augusto, któremu udowodniono między innymi porwanie i doprowadzenie do zaginięcia byłego oficera marynarki wojennej, Edgara de Aquino Duarte. W Brazylii jest to wydarzenie bezprecedensowe. Czasy reżimu nie zostały tu rozliczone, a tutejszy wymiar sprawiedliwości wydał dotąd niewiele wyroków skazujących w tej sprawie. Wbrew krytyce wielu międzynarodowych instytucji ds. praw człowieka brazylijskie sądownictwo, w tym Federalny Sąd Najwyższy, nadal respektuje istnienie ustawy pochodzącej z 1979 roku, a więc jeszcze z czasów dyktatury, która przyznała amnestię zbrodniarzom wojskowego reżimu.

Inauguracja prezydenta Jovenel Moïse na cztery lata przed morderstwem. Fot. UN Photo/Igor Rugwiza/flickr.com

Lipiec

7 lipca wczesnym rankiem, w samym sercu Port-au-Prince, ginie prezydent Haiti, 53-letni Jovenel Moïse. Polityk zostaje zamordowany we własnym domu, przy biernej postawie własnej ochrony. Wśród 28 zatrzymanych podejrzanych o udział w jego zabójstwie są Kolumbijczycy, dwaj haitańscy Amerykanie i czterej obywatele Dominikany. Nagła śmierć głowy państwa wzmaga dotychczasowy polityczny chaos i głęboki gospodarczo-społeczny kryzys, potęgowany przez coraz bardziej radykalną działalność uzbrojonych gangów powiązanych z lokalnymi oligarchami. Po śmierci Moïse’a władzę w rozchwianym w kraju przejmuje dotychczasowy premier, Claude Joseph, a 21 lipca na prezydenta zostaje wybrany Ariel Henry.

11 lipca wybuchają historyczne – największe od połowy lat 90. XX wieku – protesty antyrządowe na Kubie. Mają one związek z nasilającą się biedą i trudnościami w dostępie do żywności, lekarstw oraz szczepionek przeciwko COVID-19. Przez parę kolejnych tygodni w kilkuset różnych demonstracjach łącznie udział weźmie niemal 200 tysięcy osób. Są one brutalnie pacyfikowane przez siły bezpieczeństwa i oddziały policji, której funkcjonariusze, udając cywilów, idą z demonstrantami. Według organizacji praw człowieka ponad 150 uczestników protestów zaginie, a ponad 750 osób trafi do więzienia. Wśród zatrzymanych (i oskarżonych o polityczną prowokację) znajduje się między innymi młody internauta, który miał rozpowszechniać hasztag #SOSCuba. Hasło szybko przedostało się do mediów społecznościowych na całym świecie jako apel o solidarność z protestującymi.

13 lipca Na stadionie Maracaná w Rio de Janeiro Argentyna wygrywa turniej Copa América, pokonując w finałowym meczu Brazylię 1:0. Jest to pierwszy raz od 28 lat, gdy argentyńska drużyna zwycięża w tych najważniejszych piłkarskich rozgrywkach regionu. Po końcowym gwizdku łez nie może powstrzymać nie tylko żałujący porażki Neymar, lecz także wzruszony Leo Messi, który od dawna miał problem z przełożeniem własnych sukcesów na powodzenie reprezentacji. Teraz – jak przyznaje – czuje wielką ulgę. Wreszcie udało mu się ten cel osiągnąć.

Ratownik na zgliszczach po trzęsieniu ziemi na Haiti. Fot. USAID U.S./flickr.com

Sierpień

14 sierpnia o 9:30 na południu Haiti dochodzi do potężnego trzęsienia ziemi, o magnitudzie 7,2. Jego skutki są katastrofalne: ginie 2248 osób, ponad 12 tysięcy zostaje rannych, a 329 – zaginionych. Zniszczeniu ulega ponad 70 tysięcy domów. W tym samym czasie rejon nawiedza także tropikalna burza Grace, która doprowadza do silnych powodzi na terenach dotkniętych trzęsieniem. Według szacunków UNICEF w trudniej sytuacji znajduje się około 1,2 mln mieszkańców kraju, w tym co najmniej 540 tys. dzieci.

Teksas: biali strażnicy na koniach poganiają Haitańczyków biczami

6 sierpnia ukazuje się głośny raport opublikowany przez CEPAL (Komisję Gospodarczą Narodów Zjednoczonych ds. Ameryki Łacińskiej i Karaibów), dotyczący potężnego kryzysu ekonomicznego w regionie. Wśród czynników znacznie ten kryzys pogłębiających dokument wyróżnia między innymi wysoki udział nieformalnego zatrudnienia (w niektórych państwach sięgający nawet 70 proc.) i słabość lub niewydolność systemów opieki społecznej. Szacuje się, że w ciągu ostatniego roku Ameryka Łacińska zanotowała największe spadki PKB od 120 lat, a 30 proc. jej mieszkańców powiększyło dotychczasowe grupy najuboższych, szacowane obecnie na niemal 60 milionów osób. Te dane pod koniec roku potwierdzą się w raporcie o następstwach pandemii wydanym przez ONZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa. Według danych zebranych przez organizację pod koniec 2021 roku czterech na dziesięciu mieszkańców regionu nie ma stałego i wystarczającego dostępu do wyżywienia, a średnio jedna na dziesięć osób – od paru miesięcy cierpi głód.

Wrzesień

7 września za sprawą reformy monetarnej przeprowadzonej przez prezydenta Salwadoru, Nayiba Bukele, kraj ten staje się pierwszym na świecie, który akceptuje bitcoina jako oficjalną walutę. Będzie on odtąd honorowany jako drugi środek płatniczy obok amerykańskiego dolara, który został oficjalną walutą Salwadoru w 2001 roku.

Nie wyobrażałem sobie, żeby jakiekolwiek państwo przyjęło bitcoina. Salwador właśnie to zrobił

26 września w Iquique na dalekiej północy Chile odbywają się antyimigranckie protesty. Ich uczestnicy pod koniec dnia podpalają jedno z kilkudziesięciu prowizorycznych obozowisk zamieszkanych przez migrantów, którzy dotarli tu pieszo z Wenezueli. Wkrótce pojawiają się kolejne manifestacje – tym razem domagające się solidarności z przyjezdnymi i większej pomocy rządu w rozwiązaniu kryzysu migracyjnego. Trwa on na chilijskiej północy od początku roku, narastając szczególnie mocno w sierpniu i wrześniu, gdy granicę przekracza lub próbuje przekroczyć kilkaset osób dziennie. Migranci zwykle zostają pozostawiani sami sobie – nie mogą liczyć na legalizację swojego pobytu ze względu na zaostrzenie chilijskiego prawa migracyjnego (umożliwiającego staranie się o wizę tylko z własnego kraju). Szacuje się, że pod koniec września w przygranicznych miastach i miasteczkach koczuje co najmniej 20 tysięcy osób, głównie Wenezuelczyków i Haitańczyków.

Październik

3 października Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych publikuje ponad 11 milionów dokumentów, głośne Pandora Papers, w których przewijają się nazwiska aż 14 głów państw oraz innych 90 polityków z Ameryki Łacińskiej. Obok 11 byłych prezydentów pojawia się między innymi trójka obecnie rządzących: prezydent Chile Sebastián Piñera, prezydent Dominikany Luis Abinader oraz prezydent Ekwadoru – Guillermo Lasso.

Terror i ludobójstwo w Amazonii

czytaj także

Terror i ludobójstwo w Amazonii

Magdalena Krysińska-Kałużna

12 października Jair Bolsonaro zostaje oskarżony o zbrodnie przeciwko ludzkości przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w związku z odpowiedzialnością za systematyczną dewastację Amazonii. Pod rządami brazylijskiego prezydenta wylesianie jej terenów wzrosło o 88 proc., osiągając najwyższy poziom od lat. Szacuje się, że podczas jego kadencji co roku dewastowane zostają ponad 4 tysiące km2 lasów deszczowych, co bezpośrednio przekłada się na znaczne pogłębienie kryzysu klimatycznego. Według skarżącej prezydenta austriackiej organizacji ekologicznej, AllRise, emisja gazów cieplarnianych spowodowana masowym wylesianiem „zielonych płuc Ziemi” doprowadzi w najbliższym stuleciu do śmierci nawet 180 tysięcy osób na świecie.

Listopad

Prezydentka Barbadosu Sandra Mason. Fot. caribbeanelections.com

29 listopada wybory prezydenckie w Hondurasie wygrywa 62-letnia Xiomara Castro, reprezentująca lewicową partę Libertad y Refundación. Jej zwycięstwo oznacza koniec 12-letniej dominacji konserwatywnej Partii Narodowej i pierwszą prezydenturę kobiety w historii tego środkowoamerykańskiego kraju.

30 listopada w Bridgetown, stolicy Barbadosu, trwa oficjalna ceremonia zerwania unii personalnej tego kraju z Wielką Brytanią oraz oficjalnego proklamowania republiki. Karaibska wyspa, najstarsza kolonia brytyjskiego królestwa i jedna z jego niegdysiejszych „pereł koronnych”, wypowiada tym samym uzależnienie od monarchii i podległość wobec królowej. Na czele kraju staje Sandra Mason – dotychczasowa gubernatorka generalna Barbadosu oraz była ambasadorka w Wenezueli, Kolumbii, Chile i Brazylii.

Grudzień

12 grudnia w Guadalajarze umiera 81-letni Vicente Fernández, znany światu też jako Charro de Huentitán – jeden z najsłynniejszych piosenkarzy Meksyku, aktor i właściciel pięknego, silnego głosu, uwielbiany przez miliony. Przez z górką pięć dekad kariery sprzedał ponad 65 milionów płyt na całym świecie i stał się prawdziwą legendą, szczególnie w gatunku folkowej muzyki ranczerskiej.

Vicente Fernández. Fot. Julio Enriquez/flickr.com

8–20 grudnia to kilkanaście przełomowych dni dla Chile. 8 grudnia zostają tu zalegalizowane małżeństwa osób LGBT+, a 16 grudnia w wieku 98 lat umiera Lucía Pinochet – znienawidzona przez dużą część społeczeństwa wdowa po dyktatorze, w symboliczny sposób łącząca swoją postacią aktualne Chile z epoką reżimu. 20 grudnia wieczorem tysiące osób w całym kraju wychodzi na ulice, aby świętować zwycięstwo Gabriela Borica, kandydata reprezentującego koalicję Apruebo Dignidad, w drugiej turze wyborów prezydenckich. Były to wybory pod wieloma względami historyczne.

35-letni lewicowiec prezydentem Chile

czytaj także

35-letni lewicowiec prezydentem Chile

Magdalena Krysińska-Kałużna

Odznaczały się rekordową frekwencją (do urn ruszyło prawie 56 proc. osób uprawnionych do głosowania), a po raz pierwszy różnica między dwoma kandydatami w finale była tak wielka (Boric zdobył 56 proc. głosów, a jego konkurent, skrajnie prawicowy kandydat José Antonio Kast – 44 proc.). Lewicowy polityk, a wcześniej popularny lider ruchów studenckich, będzie też najmłodszym prezydentem w historii kraju: ma 35 lat.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij