Miasto

Władze Wrocławia są bezradne

Relacja z dyskusji "Faszyści, rasiści – państwo, miasto, społeczeństwo" prowadzonej we Wrocławiu przez Jacka Żakowskiego.

Interwencyjne spotkanie Społecznej Akademii Kultury (ESK 2016) Jacka Żakowskiego pod hasłem Faszyści, rasiści – państwo, miasto, społeczeństwo było pierwszą otwartą debatą z udziałem władz po wydarzeniach z 22 czerwca, kiedy to grupa neonazistów próbowała przerwać wykład profesora Zygmunta Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim.

Dzień przed spotkaniem pojawiło się oświadczenie stowarzyszenia Nomada. Autorki krytykowały w nim władze miasta za brak dialogu z osobami, które od lat pracują na rzecz monitorowania i przeciwdziałania przemocy motywowanej nienawiścią we Wrocławiu. Publikacja oświadczenia była odpowiedzią na brak zaproszenia lokalnych środowisk do udziału w dyskusji.

Jacek Żakowski rozpoczął spotkanie od przeprosin skierowanych pod adresem lokalnych aktywistów. Brak uprzedniego zaproszenia tłumaczył dynamiką, z jaką przygotowywano spotkanie nazwane „interwencyjnym”.

Ostatecznie w debacie wzięli udział: Agata Teutsch z Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej, Agata Ferenc z działającego lokalnie stowarzyszenia Nomada, wiceprezydentka Wrocławia – Anna Szarycz, Aleksander Marek Skorupa – wojewoda dolnośląski i Jacek Purski ze stowarzyszenia Nigdy Więcej.

Punktem wyjścia dyskusji stały się akty agresji ze strony wrocławskich nacjonalistów skupionych wokół ruchu kibiców Śląska Wrocław. Prowadzący rozmowę Jacek Żakowski prowokacyjnie stwierdził, że „to nie są kosmici”. „Profesorowie rozpoznawali wśród nich swoich studentów” – mówiła Agata Ferenc z Nomady. Jacek Purski podkreślał, że „na korzyść rasistów działa przyzwolenie społeczne, niezdefiniowanie problemu oraz dobra organizacja ich środowiska”, co obniża skuteczność działania służb państwa.

Wojewoda dolnośląski uspokajał, że miastu nie grozi brunatna fala. „W grupie kiboli jest tak naprawdę niewielu faszystów, większość to zwykli chuligani. Oni czują się w takiej grupie anonimowi – nadają ton całemu środowisku, dlatego jest im tak dobrze” – przekonywał. Zaznaczył też, że rozwiązanie problemu nie leży wyłącznie w gestii instytucji państwowych, ale także po stronie obywateli, którzy jego zdaniem ponoszą znaczną odpowiedzialność za wzrost zjawisk agresji motywowanej ideologicznie. Wypowiedź Aleksandra Skorupy spotkała się z wyraźnym zdziwieniem i sprzeciwem ze strony publiczności, która licznie pojawiła się na spotkaniu. „Nieefektywna walka władz Wrocławia wynika z szybkiej i dobrej organizacji chuliganów, ponieważ wykorzystują metodę zaskoczenia – ciężko jest im wtedy przeciwdziałać” – tłumaczył. Wojewoda stwierdził, że o wiele łatwiej rozwiązuje się problemy w małych miejscowościach – poprzez prywatyzowanie przestrzeni publicznej – aniżeli w dużych miastach, takich jak Wrocław. Były burmistrz Brzegu Dolnego zapomniał chyba o tym, że we Wrocławiu istnieją także rady osiedli, które – w pełni zależne od władz gminy – służą realizowaniu celów miasta w skali mikro.

Wypowiedzi i zachowanie przedstawicieli władz udowodniły, że struktury państwa na wszystkich poziomach są kompletnie bezradne.

Wojewoda dolnośląski powtarzał znane obiegowe opinie, że to wina systemu poprzedniej epoki. Nie na miejscu wydaje się obarczanie obywateli odpowiedzialnością za niebezpieczeństwo, jakim jest odradzający się faszyzm. Wypowiedzi wojewody nijak nie przystawały od rzeczywistości, w której każdy, kto spaceruje ulicami, Wrocławia może zostać pobity za to, że nosi spodnie z wąskimi nogawkami. Recepty Aleksandra Skorupy sprowadzały się do opowieści o prywatyzowaniu przestrzeni społecznej jako recepcie na wszelkie zło.

Na zaniedbania prawne i instytucjonalne oraz bagatelizowanie sytuacji przez rządzących zwróciła uwagę Agata Teutsch, przypominając o ignorowaniu podpaleń romskich koczowisk czy niszczeniu żydowskich cmentarzy. Stwierdziła, że nie tylko we Wrocławiu sytuacja jest zła. Problem dotyczy całej Polski. „To za czasów PiS-u i LPR-u Młodzież Wszechpolska rozbudowała swoje struktury. To wina również tamtego rządu” – mówiła Teutsch.

Wiceprezydentka Anna Szarycz, której wypowiedzi spotykały się z natychmiastową krytyczną reakcją części panelistów oraz publiczności, zobowiązała się do końca września przygotować antyrasistowski program dla Wrocławia. Deklarację poprzedziły wypowiedzi wiceprezydentki na temat edukacyjnego projektu „zeszytu antydyskryminacyjnego”, który opracowywany jest od roku i nadal nie wszedł w życie. Zapytana o definicję zjawiska faszyzmu we Wrocławiu Anna Szarycz przyznała, że nie rozumie przesłania radykalnych nacjonalistów ani agresji, którą prezentują.

Anna Szarycz zapowiedziała, że rozpoczną się prace instytucji publicznej na rzecz monitorowania oraz poprawy sytuacji w mieście. Niestety, obietnicę usłyszeliśmy dopiero w momencie, kiedy kilkadziesiąt osób stojących naprzeciw urzędniczki przedstawiło ogromną ilość informacji i argumentów przemawiających za potrzebą reakcji władz na szerzenie się przemocy w mieście. Argumenty te – przedstawiany przez mieszkańców i mieszkanki Wrocławia na demonstracjach, oficjalnych spotkaniach czy w publikacjach – dotychczas spotykały się z obojętnością, a nawet niechęcią ze strony urzędników.

Agata Teutsch stwierdziła, że magistrat, który jest współwłaścicielem klubu piłkarskiego, powinien natychmiast przerwać rozwój postaw nacjonalistycznych poprzez cofnięcie dotacji dla klubu i włączyć go w edukację antydyskryminacyjną.

Prowadzący debatę Jacek Żakowski zwracał uwagę wojewodzie dolnośląskiemu, że jako przedstawiciel premiera rządu powinien podjąć działania na rzecz walki z nienawiścią, zamiast czekać aż problem dostrzegą odpowiedni ministrowie.

Marcin Starnawski, jeden z autorów raportu Masz problem?, który opisuje przemoc motywowaną nienawiścią we Wrocławiu – zapytał przedstawicieli władz, czy nie widzą związku pomiędzy wzrostem zagrożenia faszyzmem, a trwale postępującą komercjalizacją przestrzeni społecznej.

Dyrektorka Muzeum Współczesnego we Wrocławiu Dorota Monkiewicz powiadomiła zebranych, że we Wrocławiu istnieje sklep pod szyldem klubu piłkarskiego Śląska, w którym można kupić książkę Jak pokochałem Adolfa Hitlera. Po tej informacji wiceprezydentka Anna Szarycz zobowiązała się zbadać i rozwiązać kwestię naruszania prawa przez właściciela sklepu partnerskiego Śląska Wrocław. Przedstawiciele władz miasta dowiedzieli się także o braku jakiejkolwiek współpracy ze strony władz klubu piłkarskiego, który jest własnością Wrocławia.

Uczestnicy spotkania wypomnieli władzom, że do tej pory nie uwolniono programów i materiałów edukacyjnych, które zostały „aresztowane” w czasie, kiedy ministrem edukacji był Roman Giertych. Słowa te były skierowane przede wszystkim do wojewody, który jako przedstawiciel rządu na Dolnym Śląsku dysponuje narzędziami wpływu na ministerstwo edukacji.

Jednym z ostatnich zabierających głos w dyskusji był pobity niedawno przez grupę kibiców Bartłomiej Lis, kurator z Muzeum Współczesnego we Wrocławiu. „Nie czuję się dobrze z tym, że mój pracodawca Rafał Dutkiewicz nie zareagował na to zdarzenie” – wyznał Lis.

Na koniec Jacek Żakowski stwierdził, że władze uginają się pod naporem niektórych grup społecznych.

„Faszyzm jest w mieście. To bardzo konkretna informacja dla władz miasta. Są organizacje, które monitują sytuację i warto się do nich zwrócić. Do władz należy decyzja, czy zechce skorzystać z tej pomocy” – podsumował Jacek Purski ze stowarzyszenia Nigdy Więcej.

Wśród publiczności były osoby, które działają na rzecz rozwiązywania problemów społecznych w mieście. Przedstawiciele władz zaproszeni na debatę zobaczyli, że stoją przed nimi ludzie mający gotowe pomysły i rozwiązania, z których część da się natychmiast wprowadzić w życie. Można było dojść do wniosku, że zastępczyni prezydenta i wojewoda nie zdają sobie sprawy z kompetencji, jakie nadaje im prawo. Nie wiadomo jednak czy obie strony wypracują pole do wspólnego działania. Być może deklaracje, które padły w czasie spotkania, zaowocują otwarciem na rozmowę władz z mieszkańcami.

Materiał wideo: Aneta Ilnicka

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.