Miasto

Jesteś z miasta rewolucji

W latach rewolucji 1905 roku na łódzkich ulicach ramię w ramię demonstrowali Polacy, Niemcy i Żydzi. Warto tę historię pamiętać, możemy być z niej dumni.

Miasto jest duszne od dymu. Krętymi uliczkami biegnie wychudzone dziecko. Przedziera się przez dziury w płotach i szczeliny w murach, przechodzi obok rzeczki brudnej od odpadów fabrycznych. W dłoni kurczowo ściska koszyk śniadaniowy i szerokim łukiem mija policję oraz patrole wojskowe. Dlaczego?

Bo za zawartość koszyka mógłby trafić do więzienia — on i jego rodzice. A dlaczego na ulicach jest mnóstwo wojska? Bo po ostatnich demonstracjach w Łodzi zaprowadzono stan wzmocnionej ochrony. A co dziecko niesie w koszyku? „Bibułę”, czyli odezwy dla robotników i robotnic — materiały agitacyjne dla działaczy Polskiej Partii Socjalistycznej. Dziecko pomaga buntownikom, bo jemu łatwiej niż dorosłemu wślizgnąć się niezauważonym na teren fabryki. Czasy są gorące, bo trwa właśnie zryw, nazwany później rewolucją 1905 roku. Wtedy to mieszkańcy Królestwa Polskiego, należącego do zaboru rosyjskiego, zawalczyli o chleb i o wolność. Na czerwonych sztandarach wypisali hasła równości i niepodległości, zatem wrogów mieli dwóch: fabrykantów i bezlitosny carat. Fabrykantów dlatego, że wówczas niemiłosiernie wykorzystywali pracujących. To była skala wyzysku niespotykana w Europie — jak pisał o tym ekonomista Stanisław Kempner.

Pracowało się od 10 do 12 godzin, a czasem nawet i 14, i żyło się biednie.

 

Wspomina o tym Eugeniusz Pieńkowski — to on w 1905 r. biegał z koszykiem z „bibułą”, kryjąc się przed wojskiem i policją. Tak pisał o koszmarnych warunkach w Łodzi z początku XX wieku: „Nie znałem, co to łzy, ból, głód. Na łzy nie było czasu, na ból nie wolno było narzekać, bo nie było komu się użalić. A jeżeli dokuczał głód, to kładłem się na brzuchu i tak zasypiałem, oczekując powrotu z fabryki matki, która zawsze jakąś kolację ugotowała”. Eugeniusz nie tylko roznosił nielegalne broszury, ale też pomagał mamie w pracy. Miał wówczas osiem lat, więc nie pracował w fabryce, ale za cztery lata mógł już spokojnie stać przy maszynie, bo praca dzieci była na porządku dziennym. Pierwszy prezydent Łodzi w niepodległej Polsce, Aleksy Rżewski, trafił do łódzkiej przędzalni już w 12 roku życia.

Nie akceptując tego stanu rzeczy, rewolucjoniści wychodzili na ulice także z hasłem zakazu przyjmowania dzieci do pracy i opowiadali się za powszechnym szkolnictwem, które wówczas nie istniało.

Sporo się od tamtych dni zmieniło. Spaceruję łódzkimi ulicami, na których można spokojnie oddychać, bo powietrze jest już w miarę czyste i myślę o tych, którzy sto lat przede mną walczyli o godne życie dla siebie i przyszłych pokoleń. Zastanawiam się, skąd wówczas brali energię i wzajemne zaufanie i jak powstawała ta niesłychana wspólnota, bo jak było trzeba, to w strajku powszechnym stawała cała Łódź, z fabryk wychodzili wszyscy zdolni do pracy, czyli ponad 70 tysięcy ludzi. To niewątpliwy fenomen.

Teraz mało która z tych fabryk istnieje, część jest w rozsypce, a niektóre zburzono — tu powstał parking, tam wstawiono galerię handlową — ale duch rewolucji zdaje się krążyć nad Łodzią, choć samo wydarzenie jest dziś raczej zapomniane. Mało kto zdaje sobie sprawę, że ulice, po których dzieci biegały z „bibułą” i których „nagi bruk” gościł wielotysięczne demonstracje, noszą dziś imiona rewolucjonistów 1905 roku. Przeciwko zaborcy i nierównościom społecznym występowali wówczas ludzie tacy jak: Józef Piłsudski (jeden z liderów Polskiej Partii Socjalistycznej), Andrzej Strug (pisarz, działacz ruchu socjalistycznego, członek Legionów i Polskiej Organizacji Wojskowej), Norbert Barlicki (działacz PPS, wiceminister spraw wewnętrznych w II RP, wybrany w 1937 roku na prezydenta Łodzi, którą to decyzję anulowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych) czy wspomniany Aleksy Rżewski (ówczesny działacz Polskiej Partii Socjalistycznej). Stefan Żeromski sprzyjał rewolucjonistom, poświęcając im dzieła takie jak: Róża, Sen o szpadzie, Nokturn i Nagi bruk.

Można wymieniać dalej: patronką Szkoły Podstawowej nr 192 jest Helena Radlińska, uczestniczka rewolucji, autorka koncepcji strajku szkolnego, twórczyni polskiej pedagogiki społecznej i działaczka Polskiej Organizacji Wojskowej; mamy też osiedle im. Józefa Montwiłła-Mireckiego, rewolucjonisty z PPS. To tylko część łódzkich patronów, aktywnych w latach 1905-1907 — oni doczekali się swoich ulic, ale cała reszta ma jedynie mogiły zbiorowe, choć może i największy szacunek należy się właśnie im — tym bezimiennym masom, które zawalczyły o godność i wolność razem, ponad podziałami etnicznymi i wyznaniowymi, których „popchnięty od ducha zachwytu, natchniony posłannictwem tłum zrósł się w jedną bryłę. Stał się męstwem, które śmiercią pogardza. Szedł niezachwiany, wyniosły, ślepy i głuchy, żywy pocisk, torujący drogi wolności”. W latach rewolucji 1905 roku na łódzkich ulicach ramię w ramię demonstrowali Polacy, Niemcy i Żydzi. Walczyli o wspólną sprawę. Warto tę historię pamiętać, możemy być z niej dumni.

Cytaty pochodzą z: Stefan Żeromski, Nagi bruk, Eugeniusz Pieńkowski, Wspomnienia „dziecka ulicy” z lat 1905-1907, opublikowane na portalu lewicowo.pl.

Tekst ukazał się na łamach łódzkiej gazety społecznej „Miasto Ł”.

Polecamy książkę Rewolucja 1905. Przewodnik Krytyki Politycznej, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Publikacja jest bezpłatna i będzie dostępna w świetlicach KP w Warszawie, Łodzi, Cieszynie i w Trójmieście. Książka jest też w całości dostępna w internecie.

Zapraszamy na spotkania wokół książki:

  • w poniedziałek 9 grudnia o godz. 19 do warszawskiej redakcji Krytyki Politycznej (Foksal 16, II p.) na premierę książki. Udział wezmą: Feliks Tych, Józef Pinior, Izabela Desperak; prowadzenie: Wiktor Marzec.
  • w czwartek 12 grudnia o godz. 18 do Klubokawiarni Zemsta w Poznaniu (ul. Fredry 5/3a). Udział wezmą: Wiktor Marzec i Kamil Śmiechowski.
  • w piątek 13 grudnia o godz. 18 do Świetlicy KP w Łodzi. Goście: Krzysztof Dudek, dyrektor Narodowego Centrum Kultury; Anna Dzierzgowska, nauczycielka historii w Wielokulturowym Liceum im. Jacka Kuronia w Warszawie; Michał Gauza, autor bloga rewolucja1905.blogspot.com Prowadzenie: Kamil Piskała, historyk, redaktor książki.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Kasia Gauza
Kasia Gauza
Aktywistka, miłośniczka historii
Aktywistka. Od lat zajmuje się propagowaniem wiedzy na temat Rewolucji 1905 roku.
Zamknij