Miasto

Erbel: Miasto Ł. tylko dla Świetlistych

Troska o różne grupy społeczne, uruchomienie systemu oddłużania dłużników oraz zaprzestanie eksmisji na bruk. Wydawać by się mogło, że polityka mieszkaniowa Łodzi będzie wzorem do naśladowania dla innych miast. Tak jednak nie jest. O dokumencie Polityka Mieszkaniowa Łodzi 2020+ pisze Joanna Erbel.

W Mieście Ł., krytycznym portrecie Łodzi, Tomasz Piątek rysuje katastrofalną wizję gentryfikacji miasta. Familok położony blisko EC1 i przebudowanego obecnie dworca Łódź Fabryczna, w którym on (T.) i jego żona H. mieszkają, powoli pustoszeje. Dawni mieszkańcy, w większości ubodzy: alkoholik z manią prześladowczą i jego partnerka, stara emerytka z brzydkim psem, wielodzietna rodzina Jehowych, są zachęcani do opuszczenie swoich mieszkań i przeniesienia się poza centrum, na Dąbrowę. Wprawdzie wcześniej wzięli udział w konsultacjach społecznych i wspólnie decydowali o tym, jak ma się zmienić ich przestrzeń, ale to nie ma znaczenia, bo to nie o ich dobro troszczą się władze miasta, ale o przyszłych lokatorów, których Piątek nazywa Świetlistymi. Świetliści w przeciwieństwie do biedniejszych lokatorów nie kupują na rynku albo w Lidlu, ale w Almie, gdzie można kupić kolendrę w doniczkach (dla nich Lidl jest tani i do bani), robią drogie euroremonty, jeżdżą nowymi drogimi samochodami, mają wychuchane zadbane zwierzęta i porządek w mieszkaniu. Świetliści to nowa klasa średnia, ulubiona grupa mieszkańców władzy każdego miasta. To dla nich remontuje się miasta i o nich myśli się mówiąc o rewitalizacji. Świetliści mają wnieść życie do centrów miast i ożywić opustoszałe dzielnice za pomocą wielkomiejskiego stylu życia, zbyt kosztownego dla uboższych grup mieszkańców. Jednak w wizji Piątka Świetliści wcale nie chcą się do miasta Ł. sprowadzać. Opróżnione mieszkania stoją puste i jedyne, co zostało osiągnięte, to wyrzucenie biedniejszych warstw społecznych na przedmieścia.


Nie po raz pierwszy Piątek krytycznie pisze o przemianie społecznej Łodzi. Od dawna  mówi, że w Łodzi nie jest dobrze i że mamy do czynienia ze śmiercią miasta. Krytyczne felietony drażnią wielu łodzian i wiele łodzianek, którzy twierdzą, że diagnoza jest niesprawiedliwa, a sam Piątek skoro Łodzi nie lubi, to może niech o Łodzi nie pisze. Aktywistki i aktywiści walczą ze stereotypem Łodzi jako miasta umarłego, gnijącego, z którego należy uciekać, a nie do niego przyjeżdżać. Najbardziej wyraźnym manifestem takiej postawy jest film After the Factory, który pokazuje, jak może wyglądać drugie życie Łodzi – miasta tętniącego życiem, buzującego od kreatywnej energii, którą młodzi ludzie pożytkują jak najlepiej mogą, zakładając sklepy, knajpy (w również takie prowadzone spółdzielnie socjalne). Ta innowacja i kreatywność są również postawą tworzenia przez władze miasta Marki Łódź.


Jednak hiperoptymistyczna wizja Łodzi kreatywnej i obraz brutalnej gentryfikacji rysowanej przez Piątka wcale nie są rozbieżne. Co więcej, ostatnio zmaterializowały się w postaci oficjalnego dokumentu, jakim jest Polityka Mieszkaniowa Łodzi 2020, opracowana przez zespół powołany przez wiceprezydenta Radosława Stępnia. Jej głównym celem jest „rozwój budownictwa mieszkaniowego i przystosowanie jakości istniejącego zasobu do wymogów XXI wieku” oraz „poprawa stanu przestrzeni publicznej, zmiany estetyki i funkcjonalności najcenniejszych obszarów Łodzi, głębokiej i wszechstronnej rewitalizacji jej centrum”, które – jak czytamy we wstępie do dokumentu – są „jednym z najmocniej wyrażanych postulatów łodzian, pragnących szybkiego wzrostu jakości i poziomu życia, dbających o dziedzictwo i kapitał swojego miasta, zatroskanych jego przyszłością”. Kluczem do poprawy jakości życia w Łodzi jest sektorowa polityka mieszkaniowa, która ma zostać wdrożona do 2020 roku.


Główną osią Polityki Mieszkaniowej Łodzi 2020+ jest rozdzielenie polityki mieszkaniowej wobec zasobu socjalnego i pozostałe zasobu komunalnego. Zasób komunalny ma być traktowany jako zasób komercyjny i zacząć przynosić dochody. W tym celu czynsze muszą zostać urealnione, tak aby możliwe było odtworzenie istniejącej tkanki mieszkaniowej i budowanie nowych mieszkań. Polityka mieszkaniowa Łodzi, jak piszą autorzy raportu, musi opierać się na „racjonalnych ekonomicznie i akceptowanych społecznie zasadach i narzędziach systemowych”. Podkreślają, że jeśli łodzianie i łodzianki chcą żyć w dobrych warunkach i chcą zachowania dziedzictwa dla przyszłych pokoleń, muszą zacząć płacić więcej za mieszkania. Inaczej nie będzie czego ratować. Jak bowiem wynika z wyliczeń władz miasta, co szósta kamienica w Łodzi nadaje się tylko do rozbiórki, a połowy nie opłaca się remontować. Jeśli nie podejmie się środków naprawczych, wiele osób będzie zagrożonych bezdomnością (nawet jeśli przyjmiemy, że sprawdzą się katastrofalne wyliczenia, według których liczebność mieszkańców i mieszkanek Łodzi może spaść w ciągu najbliższych 25 lat z 733 tys. do 578 tys.). 


Polityka mieszkaniowa Łodzi opiera się na czterech celach operacyjnych: I. Miasto odnowionych kamienic, II. Miasto o rosnącym udziale mieszkań prywatnych, III. Miasto przyjazne lokatorom, IV. Miasto bez eksmisji na bruk. Na pierwszy rzut oka można mieć wrażenie, że mamy do czynienia z pierwszą kompleksową polityką mieszkaniową, która dba o interesy różnych grup społecznych, nie tylko najuboższych lokatorów, ale również osób o „przeciętnych dochodach”, czyli pracujących, ale nie na tyle bogatych, żeby kupić mieszkanie. Daje to szanse na uwolnienie klasy średniej z konieczności brania wieloletnich kredytów na zakup mieszkania, jak to się działo przez ostatnie lata. Ma ona zamieszkać w odremontowanych lokalach komunalnych, w których czynsze będą wyższe niż dotychczas i odpowiednie do jakości budynków, ale na pewno niższe niż rata kredytu.


Łódź ma również stać się miastem bez eksmisji na bruk, ponieważ poza podnoszeniem czynszów i poprawą jakości budownictwa komunalnego władze miasta za priorytet uznają również „udzielanie skutecznego solidarnego socjalnego wsparcia dla tych lokatorów, którzy z niezależnych od siebie przyczyn nie są w stanie samodzielnie zaspokoić uzasadnionych potrzeb mieszkaniowych”. Ich potrzeby mieszkaniowe mają zostać zaspokojone dzięki „systemowi wszechstronnej miejskiej pomocy, rosnącemu zasobowi mieszkań socjalnych i pomieszczeń tymczasowych”. Istotnym elementem polityki mieszkaniowej Łodzi jest powiązanie jej z innymi politykami oraz ze Strategią Rozwoju Łodzi, co wydaje się oczywistością, ale w praktyce zbyt mało uwagi poświęca się kompleksowemu patrzeniu na rządzenie miastem.


Troska o różne grupy społeczne, szukanie oszczędności, racjonalizacja zarządzania zasobem mieszkaniowym przez weryfikację sposobu użytkowania lokali komunalnych (np. sprawdzanie czy nie są one podnajmowane), usprawnienie działania biura wymiany mieszkań, uruchomienie systemu oddłużania dłużników oraz zaprzestanie eksmisji na bruk mogłyby sprawiać wrażenie, że mamy do czynienia ze wzorcową polityką mieszkaniową i że to od Łodzi będzie można się uczyć, jak radzić sobie z problemem mieszkaniowym, z którym boryka się większość polskich miast. Tak jednak nie jest. 


Polityka Mieszkaniowa Łodzi 2020+ ma stać się narzędziem segregacji społecznej i skutecznie wyprowadzić biedniejsze grupy społeczne z centrum miasta. Mieszkania socjalnie i pomieszczenia tymczasowe powstaną, ale na obrzeżach miasta. Wiceprezydent Stępień chce ostatecznie rozwiązać problem enklaw biedy w Śródmieściu Łodzi (jest ich kilkanaście), jednak nie przez polepszenie sytuacji społecznego-ekonomicznej najbiedniejszych osób, ale wyrzucenie ich z obecnego miejsca zamieszkania. W polityce mieszkaniowej Łodzi jest mowa wprawdzie mowa o konieczności rewitalizacji przestrzeni, ale jest to „rewitalizacja generująca dochody”. Taka rewitalizacja ma objąć okolice Piotrkowskiej, a jej celem jest „włączenie w ten proces prywatnego kapitału oraz szybkie osiągnięcie efektu skali w przestrzeni”. Zamiast rewitalizacji, której celem jest ożywienie danej okolicy i poprawa jakości życia obecnie mieszkających tam osób, mamy do czynienia z zaplanowanym procesem gentryfikacji. W efekcie tkanka mieszkaniowa faktycznie zostaje odnowiona, ale drastycznie zmienia się stan tkanki społecznej, bowiem uboższe osoby zostają wypchnięte do mniej centralnych dzielnicy. Prowadzi to nie tylko do homogenizacji społecznej, której jest szkodliwa sama w sobie, ale również do rozbicia więzi społecznych między dawnymi lokatorami. Jest to szczególnie utrudnione w przypadku osób starszych, które przeniesione do nowego miejsca, innej dzielnicy zostają pozbawione pomocy ze strony swoich, często wieloletnich sąsiadów. 

 

Niejasne jest również nakierowanie się na potrzeby lokalowe osób o „przeciętnych dochodach”. W dokumencie nie ma informacji o tym, jaka będzie relacja czynszów do tych dochodów i kogo tak naprawdę będzie stać na mieszkanie w okolicach Piotrkowskiej. Czy wystarczy pracować, żeby móc mieszkać w centrum, czy konieczne będzie posiadanie dochodu na przykład w wysokości średniej krajowej (czyli 4015,37 zł według obliczeń GUS na 2011), w sytuacji gdy 2/3 społeczeństwa zarabia znacznie mniej. Nie wiadomo więc, kto zyska rewitalizacji centrum. Można mieć jedynie pewność, że nie najubożsi.


Wątpliwości budzi również kwestia wyprzedaży zasobu komunalnego. Łódź ma obecnie 56 tys. lokali komunalnych (największy taki zasób w Polsce) i nie jest w stanie tego zasobu utrzymać. Pierwszym krokiem ma być sprzedaż mieszkań w budynkach należących do małych wspólnot (do 7 mieszkań). Następnie z kamienic, gdzie miasto ma udział mniejszościowy, więc o kosztach remontów i innych wydatkach decyduje nie miasto, ale wspólnota. W trzeciej kolejności – jak czytamy w dokumencie – z pozostałych wspólnot. Sugeruje to, że władze Łodzi chcą docelowo wyprzedać cały swój zasób komunalny (poza mieszkaniami socjalnymi). Uniemożliwi to kompleksowe prowadzenie polityki mieszkaniowej, o czym obecnie przekonują się władze Warszawy, które na skutek procesu reprywatyzacji tracą miejskie lokale.


Zanim Łódź jednak wyprzeda cały swój zasób komunalny, stopniowo będzie przesiedlać biedniejszych lokatorów z kamienic w atrakcyjnych częściach miasta. Wysiedlenia mają dotyczyć „lokatorów nie korzystających z prawa pierwszeństwa w wykupie lokalu” (a raczej nie mogących skorzystać ze względu na niskie dochody) do „lokali zamiennych znajdujących się w budynkach o strukturze własności czysto komunalnej albo pozostających w toku komunalizacji”. Opróżnione z lokatorów budynki gmina będzie sprzedawać na wolnym rynku. Zmieniać się również będzie bonifikata na wykup mieszkań: do końca 2012 roku pozostanie bez zmian w wysokości 90%, od 1 stycznia 2013 roku do 30 czerwca 2014 – 75%, a potem spadnie do 50%. Bonifikata nie będzie obejmować „budynków rewitalizowanych”. I o ile zasadna jest likwidacji bonifikaty w budynkach wyremontowanych za miejskie pieniądze, o tyle przy obecnym kształcie polityki mieszkaniowej remont kamienicy będzie jednoznaczny z eksmisją osób, które nie są na tyle zamożne, żeby wykupić mieszkanie. Miasto nie będzie remontować kamienic po to, żeby przede wszystkim polepszyć jakoś życia ich obecnych mieszkanek i mieszkańców, ale po to, żeby sprzedać budynku na wolnym rynku. W zamian biedniejsze osoby w najlepszym wypadku dostaną mieszkanie socjalne na obrzeżach miasta, a osoby nie na tyle biedne, aby dostać mieszkanie komunalne, zgodnie z tą logiką zostaną przeniesione do innego mieszkania, o niższym standardzie. 


Polityka Mieszkaniowa Łodzi 2020+ to dokument, który całkowicie pomija znaczenie wspólnot lokalnych, kapitału społecznego, jaki powstaje, kiedy ludzie przez lata mieszkają koło siebie. Nie podejmuje prób rewitalizowania centralnych przestrzeni za pomocą rozwiązań, które pozwoliłyby obecnym mieszkankom i mieszkańcom okolicy zostać w niej. Nie myśli się w nim o programach, które umożliwiłyby na takie remontowanie kamienic, żeby nie trzeba było eksmitować z nich ludzi. Zasób mieszkaniowy Łodzi jest w złym stanie, wiele kamienic nadaje się rozbiórki albo do kapitalnego remontu, ale czy wszystkie? Wizja zarysowana przez autorów dokumentu jest radykalną wizją naprawczą wynikającą z mieszkaniowego stanu wyjątkowego w jakim się znalazły łodzianki i łodzianie. Logika stanu wyjątkowego, jak wiemy, uzasadnia radykalne decyzje – cięcia, eksmisje konieczne po to, żeby było lepiej. Tylko komu? Polityka Mieszkaniowa Łodzi 2020+ sprawi, że lepiej będzie tylko najbogatszym. Dzięki niej Łódź wreszcie stanie się miastem Świetlistych. 

 

 

 

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij