Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Nie tylko zabójstwa. Ilu dziennikarzy straciło pracę w związku z wojną w Gazie?

Rekordową liczbę zabójstw dziennikarzy, szczególnie w Gazie i Libanie, komentuje się szeroko. Pod tą tragedią często umyka mniej dramatyczny temat: szykanowania i zwalniania dziennikarzy piszących o polityce i działaniach wojennych Izraela.

ObserwujObserwujesz
Ruiny Gaza City
Walka

Według Komitetu Ochrony Dziennikarzy w 2025 roku zostało zabitych 129 dziennikarzy i pracowników mediów. To najwięcej od 30 lat. Za dwie trzecie z tych zabójstw odpowiada Izrael. Potwierdzona liczba ofiar ludobójstwa w Gazie wynosi już ponad 73 tysiące osób, ale prawdopodobnie jest większa. Co w zestawieniu z taką tragedią znaczą drobne szykany, zwolnienie z pracy czy brak zleceń?

Dziś jednak, kiedy zbliżamy się do momentu, który w swoim eseju przewidywał Omar Al-Akkad: „któregoś dnia okaże się, że wszyscy od zawsze byli przeciwko”, warto przyjrzeć się temu, jak media, które dziś już mówią ostrożnie o możliwym ludobójstwie i zbrodniach wojennych, jeszcze niedawno przyjmowały zupełnie inną perspektywę.

Już w październiku 2023 roku Newsweek opublikował artykuł dokumentujący szykany wobec dziennikarzy reprezentujących „propalestyńskie” stanowiska. Co istotne, przez „poglądy propalestyńskie” w tekście rozumiany jest na przykład sprzeciw wobec mordowania cywilów.

Czytaj także Rzeź Gazy i strach. „Tylko głupiec słuchałby przemyśleń osy na temat jej zmiażdżenia” Omar El Akkad

Redaktor naczelny czasopisma naukowego „eLife” Michael Eisen został usunięty ze stanowiska w połowie października 2023 roku. Bezpośrednim powodem było udostępnienie przez niego na platformie X satyrycznego artykułu z magazynu „The Onion”, krytykującego brak współczucia dla wobec cywilów w Gazie. Eisen napisał, że tekst wykazuje większą „odwagę, wnikliwość i moralną jasność” niż wypowiedzi liderów instytucji akademickich. Potępił przy tym ataki Hamasu, ale skrytykował „zbiorową karę” w postaci masowych bombardowań i mordów cywilów w Gazie. Zarząd „eLife” uzasadnił decyzję jego wcześniejszym stylem komunikacji i aktywnością w mediach społecznościowych, które miały szkodzić organizacji, natomiast sam Eisen twierdził, że został usunięty za udostępnienie treści broniącej palestyńskich cywilów.

Jackson Frank, dziennikarz sportowy serwisu PhillyVoice pochodzenia żydowskiego, został zwolniony 9 października 2023 roku, dzień po opublikowaniu wpisu w mediach społecznościowych. Odpowiedział on na oświadczenie klubu Philadelphia 76ers, który wyraził solidarność z Izraelem po ataku Hamasu, pisząc: „Ten post ssie, solidarność z Palestyną na zawsze” („This post sucks! Solidarity with Palestine always”). Pracodawca uzasadnił decyzję oburzeniem wobec ataków na cywilów i podkreślił swoją solidarność z ofiarami w Izraelu. Po zwolnieniu Frank nadal wypowiadał się publicznie, oskarżając zachodnie media o wspieranie „akceptacji syjonizmu i ludobójstwa Palestyńczyków”.

W połowie października 2023 roku BBC wszczęło wewnętrzne postępowanie wobec sześciorga dziennikarzy BBC News Arabic, a według części doniesień także jednego współpracownika, w związku z ich aktywnością na portalach społecznościowych. Zarzuty dotyczyły możliwego naruszenia zasad bezstronności i wytycznych BBC dotyczących takich platform: chodziło o wpisy lub polubienia, które według krytyków mogły sugerować poparcie dla Hamasu, działań wymierzonych w Izrael albo antyizraelską stronniczość. Na czas postępowania dziennikarze zostali tymczasowo zdjęci z anteny.

BBC nie opublikowało szczegółowego publicznego raportu z wynikiem postępowania wobec wszystkich dziennikarzy BBC Arabic. Z późniejszych doniesień wynika, że co najmniej część z nich nie została zwolniona, a wobec kilku osób nie podjęto dalszych działań dyscyplinarnych. Jedna freelancerka miała przestać współpracować z BBC, a Nada Abdelsamad (wieloletnia dziennikarka BBC Arabic) twierdziła później, że została niesprawiedliwie zawieszona i nie wróciła do pracy. Sprawa wracała później w debacie o rzekomych podwójnych standardach BBC w egzekwowaniu zasad bezstronności.

Podobne praktyki zdarzały się też przed 7 października 2023. Na przykład w 2021 roku agencja Associated Press zwolniła młodą dziennikarkę po tym, jak ujawniono jej wcześniejszą propalestyńską aktywność w mediach społecznościowych, jeszcze z czasów studenckich. Obejmowała ona m.in. poparcie dla hasła „Wolna Palestyna”, a także udostępnianie treści postrzeganych jako sympatyzujące z Palestyńczykami już w trakcie pracy. Agencja uzasadniła decyzję naruszeniem swoich zasad bezstronności, które zabraniają pracownikom publicznego wyrażania opinii na temat bieżących wydarzeń politycznych.

Dla kontrastu – również w październiku odszedł z pracy młody dziennikarz BBC Noah Abrahams. W rozmowie z TalkTV i szeregiem mediów izraelskich opowiadał, że do rezygnacji z pracy skłonił go sprzeciw wobec polityki redakcyjnej BBC, w szczególności odmowy określania Hamasu mianem „terrorystów”. Przypadek ten różni się jednak od pozostałych, ponieważ była to samodzielna rezygnacja, a nie zwolnienie czy sankcja ze strony pracodawcy. Abrahams przeszedł do prawicowego koncernu GB News, gdzie jednoznacznie wyrażał poparcie dla Izraela.

Fala represji

Najwięcej szykan pojawiało się w pierwszym okresie: można to tłumaczyć zarówno szokiem, jaki wywołał atak Hamasu z 7 października oraz – często przesadzone i wręcz fałszywe – doniesienia o jego okrucieństwie, takie jak choćby nieprawdziwa historia o 40 zdekapitowanych niemowlakach. Ale i w kolejnych miesiącach, kiedy liczba ofiar w Gazie wielokrotnie przekroczyła liczbę ofiar izraelskich, kiedy stosowano głód jako broń, kiedy całe rodziny znikały z powierzchni ziemi – niektóre wiodące stacje karały dziennikarzy za próby pisania i mówienia o tym.

Antoinette Lattouf, australijska dziennikarka współpracująca z publicznym nadawcą ABC, została zwolniona w grudniu 2023 roku zaledwie po trzech dniach pracy na krótkoterminowym kontrakcie radiowym. Bezpośrednim powodem było udostępnienie przez nią w mediach społecznościowych materiału organizacji Human Rights Watch, w którym oskarżano Izrael o wykorzystywanie głodu jako narzędzia wojny w Strefie Gazy. ABC uznało to za naruszenie zasad bezstronności. Sprawa trafiła jednak do sądu i w 2025 roku uznano, że decyzja o zwolnieniu była powiązana z jej poglądami politycznymi. Lattouf otrzymała wysokie odszkodowanie – 150 tysięcy dolarów australijskich.

Czytaj także Jak powtarzanie izraelskiej propagandy ma uzasadniać czystki etniczne w Gazie Jakub Polański

Jordańska dziennikarka Hiba Abu Taha została w 2024 roku skazana na dziewięć miesięcy więzienia za publikacje krytyczne wobec stanowiska władz Jordanii w kontekście wojny w Gazie. W swoich tekstach odnosiła się do polityki państwa i jej konsekwencji, co doprowadziło do postawienia jej zarzutów „podżegania do niezgody społecznej” oraz „zakłócania porządku publicznego”. W tym przypadku represja miała charakter państwowy, a nie redakcyjny, i pokazuje, że konsekwencje wypowiedzi dotyczących konfliktu mogą wykraczać poza środowisko medialne i przyjmować formę odpowiedzialności karnej.

Gabriele Nunziati, włoski dziennikarz agencji Nova, został zwolniony w listopadzie 2025 roku po tym, jak w ramach swojej pracy reporterskiej skierował do Komisji Europejskiej pytanie o ewentualną odpowiedzialność finansową Izraela za odbudowę zniszczeń w Strefie Gazy. Według relacji organizacji zajmujących się wolnością mediów decyzja o zakończeniu współpracy była bezpośrednio związana z tym pytaniem. Czyni to ten przypadek szczególnie istotnym, ponieważ nie dotyczył on prywatnych opinii w mediach społecznościowych, lecz standardowej pracy dziennikarskiej w ramach wykonywania obowiązków zawodowych.

Fala represji wobec dziennikarzy, szczególnie arabskiego pochodzenia, miała miejsce w samym Izraelu i terytoriach okupowanych. Rula Hassanein, dziennikarka związana z Al Jazeerą działająca na Zachodnim Brzegu, została aresztowana przez siły izraelskie w okresie od marca do maja 2024 roku w ramach szerszej fali zatrzymań palestyńskich dziennikarzy. Powodem były zarzuty „podżegania”, związane między innymi z jej aktywnością w mediach społecznościowych. Zatrzymanie miało miejsce mimo jej trudnej sytuacji osobistej – była matką małego dziecka – i jest częścią szerszych działań Izraela przeciwko wolności prasy.

Czytaj także Wołanie o litość dla Gazy to antysemityzm, czyli narracja o wojnie w USA Agata Popęda

CBS i inne przypadki

Nie zawsze chodziło jednak o zwolnienia szeregowych dziennikarzy. W latach 2025–2026 uwidaczniały się również mniej bezpośrednie, ale istotne napięcia w redakcjach dużych mediów, gdzie konflikty wokół sposobu relacjonowania wojny w Gazie prowadziły do wewnętrznych sporów i zmian kadrowych. Przykładem są wydarzenia z kwietnia 2026 w CBS News, gdzie doszło do przetasowań personalnych w kontekście sporów o linię redakcyjną dotyczącą Izraela i Palestyny.

Szefowa stacji, Bari Weiss, usunęła wieloletnią szefową londyńskiego biura Claire Day po sporach dotyczących sposobu relacjonowania wojen Izraela w Gazie i Iranie. Następnie na nowe stanowisko osoby odpowiedzialnej za relacje zagraniczne powołała Shayndi Raice, dziennikarkę wcześniej związaną z „The Wall Street Journal”, gdzie zajmowała się regionem Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.

Według źródeł Raice uchodzi za osobę bardziej przychylną perspektywie izraelskiej niż palestyńskiej, co w przeszłości prowadziło do napięć w redakcji i zarzutów o nadmierne opieranie się na izraelskich źródłach. Mimo zgłaszanych zastrzeżeń kierownictwo jej poprzedniej redakcji nie uznało tego za problem wymagający reakcji. Nominacja Raice jest postrzegana jako zgodna z linią Weiss, która otwarcie deklaruje proizraelskie poglądy i od lat krytykuje media za rzekome uprzedzenia wobec Izraela. Sama Weiss określana bywa nawet jako syjonistyczna fanatyczka.

Zmiany te są częścią szerszej reorganizacji CBS News prowadzonej przez Weiss od kilku miesięcy. Jej kadencja wiąże się z napięciami w redakcji, spadkiem morale, zwolnieniami oraz kontrowersjami redakcyjnymi – m.in. decyzją o wstrzymaniu emisji materiału o nadużyciach w więzieniu w Salwadorze, co wywołało oskarżenia o uległość wobec administracji Donalda Trumpa. Jednocześnie należąca do koncernu Paramount strona Weiss, The Free Press, znana jest z wyraźnie proizraelskiego nastawienia i wspierania amerykańskiego zaangażowania w wojnę w Iranie.

Opisujący sprawę artykuł w „Guardianie” podkreśla, że CBS nie jest odosobnionym przypadkiem – napięcia wokół relacjonowania Izraela są widoczne w wielu mediach. Szef koncernu Ringier Axel Springer, właściciela Onetu, Newsweeka i Politico, stwierdził na przykład, że pracownicy, którzy nie podzielają stanowiska firmy, w tym „poparcia prawa Izraela do istnienia”, powinni rozważyć pracę gdzie indziej. Fraza „prawo Izraela do istnienia” jest często używana jako forma manipulacji przez proizraelskich autorów, wykorzystywana jako metoda uzasadnienia praktycznie dowolnych działań Izraela pod pozorem zwalczania zagrożeń dla samego istnienia jego państwa. W 2023 i później miano też zwalniać pracowników koncernu i powiązanych mediów za rzekome kwestionowanie proizraelskich postaw firmy.

W oparciu o anonimowe źródła z koncernów i marek powiązanych z Ringier Axel Springer i mogę potwierdzić, że osoby tam pracujące podlegały w godzinach pracy pouczeniom i szkoleniom z izraelskiej perspektywy (lub, jak kto woli, propagandy) na działania w Gazie i czuły obawę, że wyrażanie potępienia wobec polityki Izraela w Gazie może wpłynąć na ich sytuację zawodową. The Intercept opisał już w 2023 fakt instruowania pracowników koncernu, jak pisać o śmierci Palestyńczyków w sposób, który te zgony umniejsza.

Czytaj także Nie, Izrael nie ma prawa do istnienia Wojtek Żubr Boliński

Powyżej opisuję tylko wybrane zajścia, podobnych sytuacji w świecie mediów i ludzi pióra było więcej. W połowie października 2023 roku Targi Książki we Frankfurcie informują o odwołaniu przyznania nagrody Adanii Shibli. Harvard Law Review wycofuje się z publikacji tekstu naukowego Rabi’a Eghabarijja o Nakbie, mimo wcześniejszej akceptacji. W „New York Timesie” redaktor do spraw standardów zalecał autorom unikania używania słowa „Palestyna” oraz ograniczanie lub unikanie słów takich jak „ludobójstwo”, „czystka etniczna” czy „terytoria okupowane”.

W 2026 radę i sugestię wysłuchania strony izraelskiej – mimo przygotowywania po prostu krótkiego materiału o ludobójstwie w Gazie – usłyszał młody dziennikarz jednej z największych stacji telewizyjnych. O dużej części takich przypadków nigdy nie usłyszymy, gdyż ich nagłaśnianie często nie leży w interesie zwalnianych czy pouczanych dziennikarzy, którzy ryzykują otrzymanie łatki problematycznych. Wiele z nich pozostaje opowieściami przy piwie, żaleniem się między znajomymi z branży.

„Kontrowersyjne” wyróżnienia

Jest tajemnicą poliszynela, że podobne historie miały miejsce także w polskich mediach. Miłka Fijałkowska, polska reporterka relacjonującą wojnę w Gazie od pierwszych miesięcy wojny, w 2024 roku po kilkunastu latach pracy w jednym z największych mediów po prostu nie dostała przedłużenia umowy. Ton jej relacji, odbiegający od linii tej stacji w latach 2023–2024, nie był oficjalną przyczyną decyzji firmy. W 2025 roku Fijałkowska została nagrodzona Piórem Nadziei Amnesty International za poruszanie tematów niewygodnych w mediach głównego nurtu od początku eskalacji wojny w Gazie w sposób rzetelny i niezależny od dominujących w polskich mediach trendów. Widocznie czasem się po prostu zdarza, że w koncernie zatrudniającym tysiące osób po prostu brakuje miejsca dla reporterki z wieloletnim doświadczeniem.

„Nie boi się mówić wbrew dominującej retoryce, jeśli rzetelność nakazuje inaczej – nawet jeśli oznacza to postawienie na szali swojej pozycji zawodowej. Niezależnie od konsekwencji, także osobistych, podejmuje temat dramatu ludności cywilnej i staje po stronie praw człowieka” – czytamy w uzasadnieniu nagrody. Znowu – dla tych kilkudziesięciu, może dwustu osób, sytuacja jest zupełnie jasna.

Warto też zauważyć, że w ten sposób można udokumentować przypadki zerwania współpracy z etatowymi pracownikami na kontraktach; w przypadkach zerwania współpracy z freelancerami z przyczyn politycznych dużo trudniej udowodnić, że redakcja działała z pobudek ideologicznych. Medium po prostu przestaje zamawiać teksty albo je akceptować, powołując się na przykład na spadek jakości pracy dziennikarza czy zajęcie innymi tematami.

Nie sposób nie wspomnieć też o „aferze” związanej z przyznaniem Dalii Mikulskiej I nagrody Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Jana Śpiewaka i Anny Kamieńskiej 2026. Nagrodę przyznano za tekst Palestyńczycy. Zakładnicy Izraela opublikowany w magazynie „Pismo” i powiązany z książką Mikulskiej Kiedyś wszyscy byliśmy tu ludźmi. Reportaże z Palestyny.

Czytaj także Cyfrowe ludobójstwo, inteligentne getto. Palantir w Strefie Gazy Dalia Mikulska

Przeciwko werdyktowi zaprotestowała Helena Datner, synowa patronów konkursu i badaczka historii Żydów oraz antysemityzmu, argumentując, że nagrodzony reportaż jednostronnie opisuje konflikt izraelsko-palestyński, pomija żydowskie doświadczenie historyczne i niezależnie od intencji autorki wzmacnia antyizraelski, (a w konsekwencji jej zdaniem – antyżydowski i antysemicki paradygmat). Datner domagała się nawet usunięcia nazwisk Śpiewaka i Kamieńskiej z nazwy konkursu. Jury w składzie Stasia Budzisz, Artur Domosławski i Piotr Oleksy odrzuciło te zarzuty, odpowiadając, że tekst Mikulskiej dotyczy łamania praw Palestyńczyków w izraelskich więzieniach i spełnia wysokie kryteria merytoryczne oraz etyczne. Mimo ostatecznego, przychylnego Mikulskiej rozwiązania sprawy, łatwo zrozumieć osoby, które – chcąc utrzymać się z pisania – unikają tematów palestyńsko-izraelskich.

Czy tak wygląda bezstronność?

Warto odnotować, że w reakcji na podpisany przez ponad 1500 pracowników kultury apel wzywający ministrę Cienkowską do bojkotu izraelskich instytucji i artystów, osób wspierających ich działania oraz niezabierających stanowiska w sprawie polityki Izraela w Gazie, naczelny Onetu Bartosz Węglarczyk ogłosił w maju 2026 roku, że nie będzie wspierał autorów listu. Węglarczyk mocno sprzeciwił się inicjatywie, kończąc swój tekst słowami:

„Nie zachęcam nikogo do bojkotowania kogoś lub czegoś, bo nie podziela moich poglądów. Sam nie będę wspierał projektów, produktów i usług oferowanych przez autorów tego listu”.

Być może to właśnie takie stanowiska sprawiły, że część sygnatariuszy, ostatecznie poprosiła o wykreślenie z listu.

Pojęcia takie jak neutralność czy bezstronność dziennikarska często były używane jako pałka służąca do uciszania głosów tych, którzy chcą mówić o izraelskich zbrodniach w Palestynie. Dopiero kolejne stanowiska ONZ, MTK czy dużych organizacji międzynarodowych wymusiły ugruntowanie przekonania, że uznanie działań Izraela w Gazie za zbrodnicze nie jest po prostu „osobisty, poglądem” albo uprzedzeniem tego czy innego dziennikarza.

Czytaj także Naukowcy zwlekali, ale dziś są pewni: Izrael dopuszcza się ludobójstwa Julia Conley

Indywidualni twórcy poruszający jednak tematy Izraela i Gazy, tacy jak Piotr Zychowicz czy Wojciech Szewko, mimo olbrzymiej widowni są nawet w 2026 roku karani przez algorytmy Youtube i innych platform demonetyzacją i utratą dochodów za podnoszenie „problematycznych tematów”. Mówienie o wydarzeniach, esencja pracy dziennikarskiej, zostaje potępione przez zautomatyzowane, oparte na sztucznej inteligencji narzędzia, w ramach „ochrony reklamodawców przed kontrowersyjnymi tematami takimi jak wojna i przemoc”.

W wielu redakcjach nie zdecydowano się podejmować tematu Gazy przez pierwszych kilkanaście miesięcy, w innych ograniczano lub zawieszano współpracę z dziennikarzami ostro krytykującymi działania Izraela w Gazie. Nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę otwarcie proizraelskie zaangażowanie wielu kluczowych osób w polskich mediach m. in. naczelnego Onetu Bartosza Węglarczyka oraz Tomasza Lisa.

Nie bez znaczenia jest także fakt, że niektórzy nestorzy polskich mediów, tacy jak Konstanty Gebert czy zmarły Marian Turski (którego staż w redakcji „Polityki” wyniósł prawie 70 lat) zasiadali lub nadal zasiadają w ciałach izraelskich organizacji lobbystycznych takich jak ELNET CEE lub otrzymują od nich zlecenia produkcji materiałów (ELNET jest producentem podcastu Geberta). Fakt otwartej, płatnej działalności w organizacjach lobbystycznych powiązanych z rządem Izraela nie przeszkadza topowym mediom, w tym „Gazecie Wyborczej”, zapraszać takich autorów do komentowania wydarzeń w Gazie jako ekspertów. Nie znajdziemy też informacji o ich afiliacji w przygotowanych przez te media materiałach. Być może po prostu fakt formalnego udziału w takich organizacjach – w przeciwieństwie do udziału w np. manifestacji przeciwko zbrodniom wojennym – nie szkodzi świętej dziennikarskiej neutralności.

Czytaj także Propaganda Izraela przestała działać. Świat wie, co się dzieje w Gazie [rozmowa] Mateusz Demski

W innych redakcjach milczenie wynikało także z wewnętrznego napięcia w samych kolegiach redakcyjnych: w wielu przypadkach osoby pochodzenia żydowskiego czy obawiające się posądzenia o antysemityzm wolały nie podnosić tematu Gazy do momentu, gdy skala izraelskich zbrodni wydawała się bezsprzeczna i nie pozwalała dłużej unikać tematu. Unikanie go jednak w 2025 czy 2026 roku wydawałoby się do tego stopnia stronnicze, że zdecydowało się na nie niewiele redakcji.

Dziś, w świetle zmieniającej się sympatii ogółu społeczeństwa na bardziej propalestyńskie, wiele redakcji musi dopuszczać przynajmniej umiarkowaną krytykę działań Izraela: niektóre pozwalają pisać o Gazie młodszym, propalestyńskim dziennikarzom, gdy już rozstały się z weteranami, doświadczonymi dziennikarzami terenowymi, którzy znają temat od podszewki i relacjonują wydarzenia w sposób bardziej wyważony.

Jak pisze w Dwutygodniku Agnieszka Jakimiak, recenzując przywołanego wcześniej Omara El Akkada, autora książki Któregoś dnia okaże się, że wszyscy zawsze byli przeciwko, tytułowy „któryś dzień”, jeszcze nie nadszedł.

Ale już go widać na horyzoncie.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x