Kiedy w kwietniu 2024 roku Mohammed R. Mhawish razem z ciężarną żoną i chorym z niedożywienia dwuletnim dzieckiem kierował się na południe Gazy w stronę przejścia w Rafah, para obawiała się, że izraelscy żołnierze na posterunku kontrolnym zidentyfikują ich jako dziennikarzy.
Żołnierze podzielili Palestyńczyków na grupy, a następnie kazali każdemu z nich spojrzeć w obiektyw kamery, podczas gdy sami wpatrywali się w ekran. Przepuścili żonę i dziecko Mohammeda, on w napięciu czekał na swoją kolej.
Nie zareagował, kiedy usłyszał swoje imię, bo przecież nie zdążył nawet pokazać dowodu osobistego. Pomyślał, że musi chodzić o innego Mohammeda. Serce podeszło mu do gardła, gdy usłyszał swoje nazwisko.
Żołnierz miał zamaskowaną twarz i karabin na ramieniu, a on może i był w pełni ubrany, ale w tamtej chwili równie dobrze mógłby stać przed nim nagi. Wystarczyło najechać na jego twarz kamerą, by sprawdzić, kim jest. Co jeszcze o nim wiedzą?
Dziennikarz opisuje tę scenę w artykule zatytułowanym Obserwowani, śledzeni i atakowani. Życie w Strefie Gazy pod izraelskim systemem nadzoru. Przytacza również historie swoich rozmówców, takich jak Chalid, kierowca ambulansu ze szpitala Al-Awda, któremu żołnierze w trakcie przesłuchania pokazywali jego własne wiadomości wysłane wcześniej do bliskich. „Ludzie mówili mi, że zdarzało im się nawet tłumić własne myśli, jakby przesłuchujący mogli zajrzeć do ich głów” – pisze Mhawish.
Kolejny z jego rozmówców, Marwan, pracownik administracji szpitala, przestał dzwonić do brata w obawie, że ten mógłby go zapytać o obecność izraelskiego wojska w okolicy, albo czy wystrzelono stamtąd rakiety. Ucho podsłuchującego rozmowę mogłoby błędnie zinterpretować takie pytania. Albo błędnie zinterpretowałaby je maszyna.
Chaotyczny startup na pustyni
W połowie października 2025 roku, wkrótce po wejściu w życie porozumienia o zawieszeniu broni w Strefie Gazy, na pustyni Negew, około 20 kilometrów od murów Gazy, powstało zarządzane przez USA Centrum Koordynacji Cywilno‑Wojskowej. Jego zadaniem jest monitorowanie przestrzegania rozejmu oraz koordynowanie działań stabilizacyjnych i humanitarnych w Gazie. Poza Amerykanami służą tam żołnierze z ponad 40 państw i organizacji, w tym Włosi, Brytyjczycy, Niemcy i Emiratczycy.
Baza mieści się w izraelskiej miejscowości Kirjat Gat, w dużym budynku przypominającym magazyn, o powierzchni mniej więcej połowy boiska piłkarskiego. W środku na monitorze wyświetlana jest aktualizowana na bieżąco mapa Strefy Gazy i raporty z ostatnich 48 godzin, dotyczące na przykład naruszeń zawieszenia broni.
Mapa podzielona jest na dwie części żółtą linią, za którą zgodnie z porozumieniem miała się wycofać izraelska armia. W terenie linię demarkacyjną oznaczono pomalowanymi na żółto betonowymi blokami, których Palestyńczykom nie wolno przekraczać pod groźbą śmierci. W dniu wejścia w życie zawieszenia broni zostali upchnięci w tej mniejszej części, zajmującej około 47 proc. powierzchni Gazy, która znalazła się wówczas pod palestyńską kontrolą. Tam wolno im przebywać, choć wciąż są narażeni na ostrzał i naloty, bo zawieszenie broni jest notorycznie łamane.
Po drugiej stronie znalazło się około 60 proc. żyznych terenów rolniczych, więc palestyńscy rolnicy nie mają dostępu do swoich pól. Trudno dokładnie oszacować, ilu z 2,3 mln mieszkańców Strefy Gazy przetrwało ludobójstwo. Wiemy, że w wyniku bezpośrednich ataków zabito 72 328 znanych z imienia i nazwiska mieszkańców Gazy, a około 110 tysięcy Palestyńczyków wyjechało, płacąc krocie egipskiej firmie, która umożliwia przekroczenie przejścia w Rafah.
Według autorów badania opublikowanego niedawno w czasopiśmie naukowym „The Lancet Global Health” liczba „zgonów w wyniku przemocy” już w styczniu 2025 roku wynosiła 75 200 i przewyższała podważane w zachodnich mediach statystyki Ministerstwa Zdrowia Gazy o 34,7 proc. Palestyński Centralny Urząd Statystyczny wyliczył z kolei, że od 7 października 2023 roku populacja Gazy zmniejszyła się o 6-10 proc., co oznaczałoby, że liczy dziś ok. 2,1 mln. Ludzi upchnięto na obszarze zbliżonym wielkością do sześciokrotnie mniej zaludnionej Bydgoszczy, liczącej ok. 325 tys. mieszkańców.
Dokładne ustalenie zarówno populacji Gazy, jak i kilometrów kwadratowych pozostawionej im przestrzeni, nie jest dziś łatwe, skoro – jak wykazali dziennikarze BBC w oparciu o zdjęcia satelitarne – armia Izraela przesunęła pomalowane na żółto betonowe bloki w głąb terytorium. Palestyńczycy mogli więc położyć się do snu w namiotach rozstawionych tam, gdzie wolno im przebywać, a obudzić się na obszarze pod pełną kontrolą izraelskiego wojska.
Żołnierze w Centrum Koordynacji muszą o tym wiedzieć najlepiej, bo mapa, na którą codziennie patrzą, jest częścią oprogramowania opartego na sztucznej inteligencji, które pobiera, gromadzi i analizuje dane z satelitów, dronów czy mediów społecznościowych. To z uwagi na wykorzystanie nowoczesnych technologii, takich jak platformy Maven i Dataminr, amerykańscy urzędnicy nazywają centrum „chaotycznym startupem”.
Zadaniem Centrum Koordynacji, przynajmniej na papierze, jest czuwanie nad implementacją zatwierdzonego przez Radę Bezpieczeństwa ONZ 20-punktowego planu Trumpa. Obok uwolnienia zakładników, natychmiastowego zawieszenia broni, rozbrojenia Hamasu czy otwarcia przejścia w Rafah i dopuszczenia pomocy humanitarnej plan ten przewiduje m.in., że strefa „zostanie przebudowana z myślą o mieszkańcach Gazy, którzy wycierpieli już wystarczająco dużo”.
Samo uprzątnięcie ponad 60 milionów ton gruzów może zająć – według przedstawiciela ONZ – ponad siedem lat. Tylko czy ktokolwiek wierzy dziś, że dobro mieszkańców tego terenu jest dla sojuszników Izraela priorytetem?
Technofaszyzm w służbie ludobójstwa
Platforma Maven jest dziełem amerykańskiej firmy Palantir, specjalizującej się w zaawansowanej analizie danych. Zdaniem Michaela Steinbergera, autora biografii jej dyrektora, Alexa Karpa, firma jest najciekawszą, a zarazem najbardziej niebezpieczną na świecie. Stworzone przez nią oprogramowanie potrafi „w krótkim czasie wciągnąć ogromne strumienie informacji, wyszukać w nich wzorce, korelacje, trendy i ukryte połączenia, które mogłyby umknąć ludzkiej obserwacji” – tłumaczy Steinberger Mehdiemu Hassanowi, brytyjskiemu dziennikarzowi i założycielowi platformy medialnej Zeteo.
Z kolei Dataminr wykorzystuje algorytmy sztucznej inteligencji do zbierania danych z mediów społecznościowych, umożliwiając państwom i korporacjom bieżące monitorowanie użytkowników internetu. W praktyce oznacza to stały podgląd komunikacji i działań Palestyńczyków, oczywiście bez ich zgody.
Klientami Palantir Technologies są zarówno Amerykanie, jak i Izraelczycy. Firma współpracuje z amerykańskim wojskiem, wywiadem i agentami ICE. Ci ostatni, czyli Amerykańska Agencja ds. Imigracji i Ceł, identyfikują dzielnice, na które przeprowadzają naloty przy pomocy kolejnego produktu Palantira – aplikacji Elite.
„Celem nie jest precyzja. Nigdy nie była. Podobnie jak w przypadku sztucznej inteligencji wykorzystywanej w Strefie Gazy, jest to jedynie pretekst do namierzania listy osób” – pisze Romain Lanneau, prawnik i badacz zajmujący się tematami na styku migracji, azylu i technologii cyfrowych w polityce publicznej. Izraelska armia korzysta z kolei z platformy Gotham, która „wspiera żołnierzy za pomocą opartego na AI łańcucha zabójstw (kill chain), płynnie i w odpowiedzialny sposób łącząc identyfikację celu z przypisaniem odpowiedniego środka rażenia”. Dyrektor ds. technologii Palantira nazywa to „optymalizacją łańcucha śmierci”. Platforma umożliwia „autonomiczne przydzielanie zadań czujnikom – od dronów po satelity – w oparciu o reguły oparte na sztucznej inteligencji lub ręczne polecenia w ramach sterowania z udziałem człowieka”. W ten sposób bombardowanie stało się szybsze, rośnie jednak także ryzyko błędu i ofiar cywilnych.
Współpraca Izraela z Palantirem rozpoczęła się jeszcze przed 7 października 2023 roku, a nasiliła w trakcie ludobójstwa. Zdaniem Franceski Albanese, Specjalnej Sprawozdawczyni ONZ ds. Praw Człowieka na Okupowanych Terenach Palestyńskich, „istnieją uzasadnione podstawy, by sądzić, że firma Palantir dostarczyła technologię automatycznego, predykcyjnego nadzoru, podstawową infrastrukturę obronną do szybkiej i skalowalnej budowy i wdrażania oprogramowania wojskowego oraz swoją platformę sztucznej inteligencji, która umożliwia integrację danych z pola walki w celu zautomatyzowanego podejmowania decyzji”.
W czwartym miesiącu wojny w Gazie firma ogłosiła strategiczne partnerstwo z Izraelem i „w geście solidarności” odbyła posiedzenie zarządu w Tel Awiwie. W kwietniu 2025 roku w odpowiedzi na zarzuty, że produkty jego firmy służą do zabijania Palestyńczyków, dyrektor Palantira oznajmił: „Głównie terrorystów, to prawda”. Jego bliskie relacje z Izraelem mogą wskazywać na świadomość kadry kierowniczej, że produkty firmy są używane bezprawnie, a mimo to nie podjęła ona decyzji o zakończeniu współpracy – zauważa Albanese w raporcie Od ekonomii okupacji do ekonomii ludobójstwa.
Dataminr obsługuje amerykańskie agencje rządowe i wywiad. Nie znalazłam wprawdzie informacji, by wśród użytkowników znajdował się również Izrael, można się jednak spodziewać, że Amerykanie dzielą się danymi wywiadowczymi ze swoimi sojusznikami.
Izrael nadal zabija w Gazie
W kontekście wojny w Gazie nie można traktować zarządzanej przez USA jednostki jako bezstronnych sił pokojowych, skoro to właśnie Stany Zjednoczone wielokrotnie blokowały rezolucje Rady Bezpieczeństwa o zawieszeniu broni i nieprzerwanie dostarczają broń Izraelowi. Amerykanie „są nie tylko pomocnikami, ale współsprawcami zbrodni ludobójstwa” – zauważa Ala Qandil, stypendystka Fundacji Bertha zajmująca się badaniem izraelskich zbrodni w Gazie.
Skuteczność Centrum Koordynacji może budzić wątpliwości, jeśli za kryterium jej oceny przyjmiemy to, jak zarządzana przez Amerykanów jednostka wywiązuje się z powierzonych jej zadań, takich jak monitorowanie przestrzegania zawieszenia broni czy koordynacja dostępu do pomocy humanitarnej, logistyki odbudowy Gazy i kwestii związanych z bezpieczeństwem (o ile nie chodzi wyłącznie o bezpieczeństwo Izraelczyków i cudzoziemców).
Potrzeby humanitarne ludności Gazy są ogromne, a dostawy niewystarczające. W aptekach i na półkach sklepowych wciąż brakuje żywności, najbardziej podstawowych leków i części zamiennych potrzebnych do utrzymania infrastruktury. Raporty ONZ alarmują, że mimo formalnie obowiązującego od października 2025 roku zawieszenia broni, wciąż regularnie dochodzi tam do ostrzałów i innych incydentów zbrojnych, w tym do ataków na pracowników humanitarnych i medyków. Od początku rozejmu zabito przynajmniej 749 Palestyńczyków.
Dla mieszkańców Gazy ludobójstwo wcale się nie skończyło, a jedynie zwolniło. To właśnie m.in. dlatego niepokoić może fakt, że sojusznicy sprawców tej zbrodni i dostawcy broni, którą zabijani są Palestyńczycy w Gazie, obserwują ich niczym orwellowski Wielki Brat.
Przyszłość Gazy wciąż jest niepewna, ale jedno widać wyraźnie: najmniej w tej sprawie mają do powiedzenia sami Palestyńczycy.


!["Odwagi! [o zaangażowaniu młodych]" Dominika Lasota](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/04/odwagi-plomienie-okladka-173x267.jpg)



![Piotr Wójcik "Trumponomika [o ekonomii Donalda Trumpa]"](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2022/12/plomienie_trumponomika-okladka-171x267.jpg)

![Utracony kompas [o europejskiej lewicy]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/03/plomienie_utracony_kompas-171x267.jpg)

Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.