Kraj

Dziewczyny psują chłopakom murawę

Czy wiecie, że Polska będzie się ubiegała o organizację piłkarskich mistrzostw Europy kobiet w 2025 roku? Całe szczęście, że UEFA nie wybiera gospodarza turnieju już teraz, bo incydent w Kraśniku zrobiłby nam kiepską reklamę.

Dyrektor Stali Kraśnik przerwał ligowe spotkanie KS „Stelli” Kraśnik z KS Wierzchowiska rozgrywane 6 czerwca na terenie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Wtargnął na boisko w czasie meczu kobiecej drużyny, zarzucając zawodniczkom, że psują murawę drużynie męskiej.

Działaczowi pokazano dokumenty, z których jasno wynikało, że kraśniczanki mają pozwolenie na rozgrywanie meczu na głównej płycie boiska. Zawodnicy Stali mieli na nią wyjść dopiero o siedemnastej. Obiekt był dla nich wynajęty od piętnastej.

Piłkarki i przedstawiciele KS Kraśnik prosili kierownika Stali, żeby murawę opuścił. Bez skutku, więc wezwali policjantów. I tu już zaczyna się autentyczna farsa.

Mundurowi, ostatnio tacy przecież prędcy do siłowych interwencji choćby na protestach Strajku Kobiet, odmówili wyprowadzenia działacza. W rezultacie to dwie drużyny kobiece – mając pełne i potwierdzone na papierze prawo do gry na głównym boisku – musiały dokończyć swoje spotkanie na boisku bocznym.

Kolejny sędziowski coming out w piłce nożnej. Szok czy już codzienność?

Kobiety na przegranej pozycji

Dokładnie cztery dni wcześniej PZPN ogłosił, że Polska będzie ubiegać się o organizację kobiecego Euro w 2025 roku. Bo trzeba oddać Związkowi pod rządami Zbigniewa Bońka, że autentycznie stara się promować kobiecy futbol.

W tym roku PZPN wydał nawet książkę poświęconą historii kobiecej piłki nożnej, jej najlepszym drużynom i zawodniczkom. Część meczów ligowych i spotkań naszej reprezentacji jest transmitowana w ogólnodostępnym kanale TVP Sport. W ostatnim czasie polskie piłkarki były gościniami TVP Info i Dzień Dobry TVN. Organizacja Euro 2025 może więc być kolejnym krokiem na drodze do popularyzacji kobiecego futbolu w naszym kraju.

Niestety, incydent z Kraśnika pokazuje, że wysiłki centrali to jedno, a lokalni działacze i policjanci i tak wiedzą swoje. „Prawdziwa” piłka to znów piłka męska, a baby, cóż, coś tam sobie pykają bez sensu.

Warufakis: Gdzie jest granica kapitalizmu? Właśnie się przekonaliśmy

Facet wbiega na murawę i domaga się, żeby zeszły z niej grające tam kobiety. Zastanówcie się tylko, z jak bardzo ugruntowanym męskim szowinizmem musimy mieć do czynienia w tym przypadku. I dyrektor, i policja powinni wiedzieć, że nie chodzi o jakieś niszowe przepisy (choć i takie policjanci powinni znać), ale szeroko u nas stosowany artykuł 60 Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Pkt 1. mówi wprost: „Kto w czasie trwania masowej imprezy sportowej, w tym meczu piłki nożnej, wdziera się na teren, na którym rozgrywane są zawody sportowe, albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie nie mniejszej niż 180 stawek dziennych, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3”.

No ale można było przymknąć oko. W końcu chodziło o dyrektora i jakiś mało istotny mecz kobiet.

Piłkarka, która walczy o lepszy świat. Poznajcie Megan Rapinoe

Wszędzie ten Kraśnik

W komentarzach w internecie powtarza się lekko szydercze: „No tak, ale to Kraśnik”. Jakby fakt, że incydent miał miejsce na rzekomo konserwatywnej Lubelszczyźnie, cokolwiek usprawiedliwiał. Tylko że właśnie to województwo może się pochwalić jednym z najlepszych kobiecych klubów piłkarskich w kraju. Górnik Łęczna to trzykrotny mistrz Polski, w regionie cieszy się sporą rozpoznawalnością i szacunkiem.

Takich lokalnych sław jest więcej. Konin ma swojego Medyka, którego wychowankami są uważana za jedną z najskuteczniejszych napastniczek na świecie Ewa Pajor, obecnie w barwach Wolfsburga. Paulina Dudek właśnie wywalczyła mistrzostwo Francji z Paris Saint-Germain. Ninę Patalon mianowano niedawno selekcjonerką naszej kadry. Z kolei świeżo upieczone mistrzynie Polski z Czarnych Sosnowiec mają – jako jedna z nielicznych kobiecych drużyn w kraju – wiernych kibiców, którzy jeżdżą z nimi z meczu na mecz. Jedno z sosnowieckich rond zostało nazwane na cześć legendarnej trenerki tej drużyny Ireny Półtorak.

Tylko że ciągle mowa o lokalnej rozpoznawalności. Bo w kraju jest raczej jak w Kraśniku. Na forach internetowych innych niż te poświęcone wyłącznie kobiecej piłce nadal można natknąć się na komentarze w stylu: „Kiedy kobieta kopnie piłkę, to ta piłka leci trzy dni”.

19 czerwca 2018 roku, kiedy nasi piłkarze grali z Senegalem w fazie grupowej mistrzostw świata w Rosji, Fakty TVN wyemitowały materiał o ich żonach i dziewczynach, w którym reporterka mówiła: „Dziś w Moskwie wystąpiła także nasza reprezentacja kobieca, a w pierwszym składzie między innymi Anna Lewandowska, Dominika Pazdan, Marta Glik, Anna Peszko i Dominika Grosicka”. Ciekawe, czy reporterka miała pojęcie o tym, że Polska naprawdę ma jakąś kobiecą reprezentację w piłce nożnej?

Z kolei autor tekstu dla sport.pl o wygranej naszej reprezentacji U-17 w mistrzostwach Europy w 2013 roku (tak, nasze piłkarki mają w swoim dorobku taki sukces) popisał się „komplementem” dla autorki zwycięskiego gola: „Przejmujemy piłkę, z prawej strony super dośrodkowuje Dominika Dereń, a przyjęcia i strzału Eweliny Kamczyk nie powstydziłby się żaden mężczyzna”. Czyli: kobieta w futbolu jest do zaakceptowania tylko wtedy, kiedy gra jak facet. Cokolwiek miałoby to oznaczać.

Pierwsza, ale nie ostatnia. Kobieta wreszcie poprowadziła męski zespół w NBA

Takie lekceważenie ma dla samych zawodniczek przełożenie także na zainteresowanie sponsorów, czyli, mówiąc wprost, zarobki. Utytułowane piłkarki z Ekstraligi, najwyższej polskiej klasy rozgrywkowej, zarabiają nawet dziesięć razy mniej od kolegów z Ekstraklasy.

Dlatego trzymajmy kciuki za kobiece Euro 2025 w Polsce. Nasza kobieca piłka naprawdę zasługuje na więcej niż boczne boisko kraśnickiego MOSiR-u, a niestety dla wielu dokładnie tam jest jej miejsce.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Karolina Wasielewska
Karolina Wasielewska
Autorka książki „Cyfrodziewczyny”
Autorka tech-feministycznego bloga Girls Gone Tech.pl i reportażu o pionierkach polskiej informatyki „Cyfrodziewczyny”, który ukazał się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej.
Zamknij