O konieczności ich zasypywania pisałem wielokrotnie, nowym tematem nie jest też susza – co nie znaczy, że ktokolwiek w kręgach rządowych czy samorządowych traktuje ją poważnie. Mam nieodparte wrażenie, że jedynymi grupami, które temat nagłaśniają i próbują rozpaczliwie zainteresować nim decydentów, są społecznicy, naukowcy i niektórzy rolnicy oraz leśnicy. Te dwie ostatnie grupy oprócz ewidentnych szkód na suszy mają do zrobienia także interes.
Rolnicy świadomi, ale uwikłani
Rolnicy od lat chętnie wyciągają rękę po tzw. suszowe, na które w zależności od roku poświęcono w ostatnich latach między 500 mln a prawie 2 mld złotych z budżetu państwa. Jednocześnie ta sama grupa łatwo poddaje się prawicowej narracji, dotyczącej europejskich inicjatyw: Zielonego Ładu oraz Nature Restoration Law, czyli przepisów dotyczących Odbudowy Zasobów Przyrodniczych, które jako jeden z priorytetów stawiają poprawę retencji krajobrazowej i walkę z suszą.
Z kolei leśnicy wymyślili sobie, że wycinanie sosen zarażonych jemiołą (która jest najbardziej dotkliwym objawem suszy) jest działaniem, które spełnia wymogi NRL –czyli poprawiania stanu siedlisk przyrodniczych. Chodzi tu o przyspieszoną przebudowę drzewostanów sosnowych na bardziej odporne na suszę i zmiany klimatu drzewostany liściaste.
Sosny zarażone jemiołą (z powodu suszy) są skazane na śmierć w ciągu maksymalnie 3-4 lat, więc wydaje się, że może to być działanie zasadne. Pytanie jednak, czy na pewno należy wyciąć wszystkie zarażone sosny w krótkim czasie (co oznacza też pokaźne przychody), czy też można byłoby zobaczyć, co obumierająca sosna i spontanicznie odtwarzający się na tym miejscu inny typ lasu mogą nam powiedzieć o samoregulacji Przyrody w dobie odludzkiej zmiany klimatu.
Tak czy inaczej, rolnicy wydają się zauważać problem, ale ich uwikłanie w patologiczny i wciąż niedostosowany do zmian klimatycznych system dopłat bezpośrednich utrudnia ewentualną transformację. Leśnicy zaś jak zwykle realizują swoje interesy niezależnie od dobrostanu przyrody.
W obu grupach znajdziemy też wyjątki. Poznałem leśników, którzy samowolnie zasypują rowy w swoich lasach. Ponieważ nie mogą się dogadać z innym hegemonem, Wodami Polskimi, na razie robią to partyzancko, na rowach, które nie widnieją w oficjalnej ewidencji.
Partyzanckie zakopywanie rowów
Coś jednak drgnęło w temacie od czasu, kiedy w kwietniu 2025 opublikowałem swój tekst Czy nadchodzi wreszcie czas zasypywania rowów? W marcu tego roku do akcji w Puszczy Białowieskiej ruszyli lokalni pracownicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz Wojska Obrony Terytorialnej.
Na miejscu pracowali także wiceminister Mikołaj Dorożała czy prof. Michał Żmihorski, naukowiec z Instytutu Biologii Ssaków PAN. Mimo że zbudowano ponad 30 progów zwalniających spływ wody, cała akcja ma oczywiście znaczenie głównie symboliczne – potrzeby są niewspółmiernie większe, i to nie tylko w Białowieży.

Dyskusja o zasypywaniu rowów rozgorzała kolejny raz, kiedy w maju tego roku na terenie nadleśnictwa Józefów spłonęło kilkaset hektarów Puszczy Solskiej. Pożar wybuchł na terenie chronionego obszaru ptasiego, w miejscu, gdzie żyją zagrożone głuszce, a także bociany czarne, cietrzewie czy sóweczki. To też siedlisko rysi i wilków – i obszar, w którym już dwa lata temu planowano poprawę retencji krajobrazowej.
Pamiętam, jak rozmawiałem o tym z Piotrem Bednarkiem z fundacji Wolne Rzeki, do której nadleśnictwo zwróciło się o konsultacje. Od tamtego czasu nic się jednak nie wydarzyło, a samo nadleśnictwo złożyło w międzyczasie wnioski o odstrzał bobrów i rozbiórki bobrowych tam. To trochę tak, jakby obcinać sobie nogę i jednocześnie składać wniosek o rentę inwalidzką.
„Nasze propozycje, że za własne środki, własną pracę zasypiemy na przykład rowy w rezerwatach, spotykają się z pozytywną reakcją. Słyszymy, że to fajny pomysł, ale nie doczekaliśmy się nigdy odpowiedzi na piśmie, która by nam formalnie umożliwiała działanie. […] Tak samo, jak można było legalnie wykopać rów, szczególnie 50 lat temu, tak samo legalnie można by go zakopać, tylko musiałaby być chęć ku temu” – mówił w niedawnym wywiadzie dla Oko.press Piotr Bednarek.
Z Piotrem, mimo że działamy na różnych obszarach kraju, jesteśmy w stałym kontakcie i wspieramy się w partyzanckich akcjach. Trudno bowiem przechodzić obojętnie wobec znikającej z krajobrazu wody i Przyrody, która płaci za to najwyższy rachunek.
Pożary lasów to skutek odwodnienia
Tydzień przed napisaniem tego tekstu pożar strawił 300 ha lasu w mojej okolicy – na terenie podwarszawskiego Wołomina. Ewakuowano ponad 100 osób. W sprawie zabrał między innymi głos profprof. Michał Żmihorski z IBS PAN w Białowieży.
„Nie jest dziś możliwe matematyczne wskazanie przyczyn pożaru pod Wołominem. Czy za pożar i jego rozmiar odpowiada bardziej skład gatunkowy, czy wysuszenie siedliska? Nie wiemy i się nie dowiemy. Z całą pewnością możemy jednak powiedzieć, że wszystko to, co widać na mapach, zwiększa ryzyko pożaru. Nie tylko pod Wołominem – wszędzie. Potrzebujemy pilnej i drastycznej zmiany polityki zarządzania lasami i wodą w środowisku”.

W polskich lasach występuje sieć rowów melioracyjnych o długości co najmniej 100 tysięcy kilometrów. 25 maja 2026 r. na temat kwestii wpływu odwadniania lasów wypowiedziała się Państwowa Rada Ochrony Przyrody (PROP). Przypomnijmy, że PROP to państwowy organ doradczy przy ministerstwie ds. środowiska, powoływany przez ministra. W swoim stanowisku przedstawia szeroko umocowaną w kilku ustawach interpretację prawa wodnego dot. retencji wody w rowach melioracyjnych wg art. 395 Ustawy Prawo wodne. PROP dobitnie opisuje także potrzebę przetamowywania rowów w sposób powszechny i masowy, przy użyciu możliwie prostych i tanich środków (ze względu na skalę problemu).
Opinia w sprawie pilnej potrzeby podjęcia działań przerywających odwadnianie bagien i torfowisk w lasach została wystosowana przez PROP na prośbę Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie. Rada zauważa w niej, że Polska do 2050 r. powinna wdrożyć działania przywracające dobry stan – co oznacza także odpowiednie warunki wodne – na 90 proc. łącznej powierzchni mokradłowych siedlisk przyrodniczych; zarówno w formach ochrony przyrody, jak i poza nimi. Chodzi tu o wdrożenie Rozporządzenia UE 2024/1991 ws. odbudowy zasobów przyrodniczych (NRL – Nature Restoration Law).
PROP wskazuje, że najczęstszą przyczyną degradacji mokradeł są wciąż funkcjonujące rowy odwadniające („melioracyjne”), powstałe w czasach, kiedy wiedza o wartości przyrodniczej torfowisk i innych mokradeł była znikoma, a priorytetem było gospodarcze wykorzystanie tzw. nieużytków. Mimo że systemy melioracyjne od dekad są nieużytkowane, a zastawki rozkradzione, same rowy nadal odwadniają krajobraz.
Dlatego konieczne są działania zapobiegające utracie wody, polegające na blokowaniu rowów za pomocą prostych przegród, zastawek, odcinkowego zasypywania lub wypłycania, a optymalnie – całkowitego zasypania rowów. Co ważne, także rowy suche przez większość roku mogą wymagać zablokowania, by uniknąć okresowego odpływu wody z torfowiska. Dla osiągnięcia i utrzymania dobrego stanu nawodnienia potrzebne są działania w większej skali przestrzennej, także poza samymi mokradłami – w celu trwałego utrzymania odpowiedniego poziomu wód.
Zabijanie bobrów jest „niestosowne”
PROP ma świadomość, że nie dysponujemy pełną dokumentacją rowów ani pełnymi ocenami stanu ekosystemów mokradłowych. Mimo to apeluje o podjęcie tych działań na skalę masową i pilnie. Temat wydaje się prosty. Według naukowców stwierdzenie objawów przesuszenia ekosystemu mokradłowego i obecność rowów odwadniających powinny w większości przypadków być wystarczające do podjęcia decyzji o wdrożeniu działań blokujących odpływ wody rowami, jeżeli jest to możliwe – bez wpływu na grunty osób trzecich. Ryzyko popełnienia błędu przez zablokowanie rowu jest zwykle mniejsze niż konsekwencje jego funkcjonowania.
Rada zwraca też uwagę, że odbudowa warunków wodnych wymaga akceptacji dla lokalnych podtopień i zabagnień, nawet jeśli powodują lokalne zamieranie drzewostanów lub konieczność wyłączenia z użytkowania pewnych elementów infrastruktury. Takie sytuacje są nieuchronne w przypadku skutecznej retencji wody w skali krajobrazu. Nie da się zrenaturyzować warunków wodnych w skali krajobrazu, nie naruszając skutków jego wcześniejszego osuszenia. Mimo to renaturyzacja jest konieczna, a pośrednie korzyści gospodarcze z lepszych warunków wodnych niemal zawsze przeważają nad ewentualnymi szkodami. Jeżeli lokalne straty dotyczą gruntów prywatnych, muszą być uczciwie kompensowane właścicielom. Na gruntach Skarbu Państwa właściwe jest akceptowanie takich skutków.
Dokument wskazuje podstawę prawną dla podejmowania opisanych działań. Gdy wodę odprowadzają rowy będące własnością właściciela terenu, przez który przebiegają, ich tamowanie jest możliwe na podstawie bardzo uproszczonych procedur. Zarówno tymczasowe „zatrzymywanie wody w rowach” np. za pomocą rumoszu drzewnego, roślinności, worków z piaskiem (Prawo wodne, art. 395 pkt. 11), jak i „przebudowa rowów w celu zatrzymywania wody”, w tym także np. wypłycenie rowów, zaopatrzenie ich w przegrody (art. 395 pkt. 15 i 16) nie wymagają żadnej formy zgody wodnoprawnej, jeśli zasięg oddziaływania mieści się na gruntach zatrzymującego wodę lub na gruntach, których właściciele wyrazili pisemną zgodę. Trzeba oczywiście chęci, aby z tych możliwości skorzystać.

Na koniec PROP zwraca uwagę także na nieocenioną rolę bobrów w tworzeniu skutecznej i darmowej retencji krajobrazowej: „rozlewiska bobrowe na gruntach Skarbu Państwa powinny co do zasady być akceptowane, nawet gdy powodują pewne utrudnienia i straty. Uważamy za niestosowne, by podmioty państwowe odpowiedzialne za zarządzanie ekosystemami występowały o zgodę na rozbiórkę tam bobrowych, a tym bardziej o zgody na zabijanie bobrów”.
Wybaczam „niestosowny” eufemizm. Biorę łopatę w dłoń, na Allegro zamawiam jutowe worki i ruszam w teren. Nie ma co debatować. Jakie czasy, taka partyzantka!


!["Odwagi! [o zaangażowaniu młodych]" Dominika Lasota](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/04/odwagi-plomienie-okladka-173x267.jpg)


![Utracony kompas [o europejskiej lewicy]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/03/plomienie_utracony_kompas-171x267.jpg)




Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.