Świat

Piłkarka, która walczy o lepszy świat. Poznajcie Megan Rapinoe

Trudno w to uwierzyć, ale właśnie ukazała się pierwsza w historii biografia piłkarki wydana w Polsce. To autobiografia Megan Rapinoe. Przesiąknięta wątkami politycznymi i społecznymi historia sportowa.

Książki sportowe to zazwyczaj opowieści o karierze danego sportowca lub sportsmenki, pokonujemy z nim lub z nią kolejne szczeble kariery, zaglądamy (kontrolowani!) za kulisy. Co odważniejsi opowiadają o swoich związkach, jeszcze odważniejsi o problemach z alkoholem czy hazardem. Ale wszystko raczej toczy się wokół „ja” sportowego.

W Polsce raczej milczą

Tymczasem na polskim rynku pojawiła się pozycja wyjątkowa. Dość powiedzieć, że to pierwsza w historii biografia piłkarki wydana w Polsce, to jeszcze trafiło na postać wyjątkową – Megan Rapinoe.

Miała cztery lata, kiedy pierwszy raz kopnęła piłkę. Teraz jest złotą medalistką olimpijską, dwukrotną mistrzynią świata i zdobywczynią niezliczonych nagród i wyróżnień dla najlepszej piłkarki.

Ofensywa Megan Rapinoe

Ale w karierze Megan Rapinoe sportowe sukcesy są tak samo ważne jak jej postawa poza boiskiem, bo tam też jest o niej głośno. Próżno szukać autobiografii czy biografii sportowej, w której zaangażowanie społeczne i polityczne tak się wybija, chwilami nawet na pierwszy plan, a w której równocześnie nie pomija się wątków sportowych.

Rapinoe wykorzystuje swój głos i zainteresowanie mediów, żeby mówić o rzeczach ważnych. To nieczęste u sportowców i sportsmenek zaciskających sami sobie kajdany umów sponsorskich – czasem nakładanych samym sobie („Republikanie też kupują buty” – miał powiedzieć Michael Jordan, tłumacząc, dlaczego nie poprze czarnoskórego kandydata demokratów rywalizującego z republikańskim rasistą), czy tego, co powiedzą kibice.

W Polsce coś w tej kwestii drgnęło, gdy sportsmenki dołączyły do protestujących w kraju kobiet, które wyszły na ulice po decyzji dotyczącej aborcji, jaka zapadła w budynku Trybunału Konstytucyjnego. Ale już wówczas wielu „fanów” pod postami donosiło sponsorom, np. spółkom skarbu państwa, że dana sportsmenka poparła protesty kobiet. Dlatego wiele z nich kamuflowało swoje poparcie tak, żeby nic wprost nie można było im zarzucić. A kluby, w których występowały zawodniczki wprost popierające Strajk Kobiet, państwowi sponsorzy szantażowali zabraniem pieniędzy.

Działo się tak, gdy np. siatkarki Tauron Ligi na meczach pojawiły się z błyskawicami na ramieniu i pomalowanymi na czerwono ustami. Wśród sportowców nie pojawiło się za wiele głosów wsparcia, kilku siatkarzy, ledwo dwóch–trzech piłkarzy, i to tych mniej znanych. Ale największe gwiazdy polskiego sportu milczały, także najbardziej rozpoznawalni piłkarze, jak zresztą milczą zawsze, gdy trzeba. Wsparcie dla uchodźców czy LGBTQ? Jedynie, gdy wymaga tego klubowy kontrakt.

„I’m not going to the fucking White House”

Na tle tego wszystkiego kontrastuje postać Megan Rapinoe. Ta bezkompromisowa była od zawsze. I to mimo że cierpiała na tym jej kariera.

Swoją książkę Jedno życie rozpoczyna od opisu sytuacji z 2016 roku, gdy idąc śladem Colina Kaepernicka, przyklęknęła podczas odgrywania hymnu USA. Jej zachowanie, jak w przypadku futbolisty, uznano za obraźliwe dla weteranów, antyamerykańskie, zarzucano jej mieszanie sportu z polityką w sposób, które psuł go dla wszystkich. Została odsunięta od występów w reprezentacji. A wszystko dlatego, że wsparła ruch Black Lives Matter.

Nacjonalizm w sporcie i rasizm, czyli #takeaknee

To bynajmniej nie sprawiło, że odsunęła się od polityki. Głośno o Megan zrobiło się, gdy tuż przed półfinałowym meczem mistrzostw świata we Francji wyciekło do mediów nagranie z kulis wywiadu, którego kilka miesięcy wcześniej udzieliła magazynowi piłkarskiemu „Eight by Eight”. W pewnym momencie pada tam pytanie, czy jeśli USA wygrają mistrzostwa świata, to z radością złoży wizytę w Białym Domu. Rapinoe odpowiada bez zastanowienia, że nie, a konkretnie: „I’m not going to the fucking White House”, i dorzuca słowa o tym, że wątpi, żeby w ogóle zawodniczki zostały tam zaproszone. W końcu w reprezentacji USA roi się od wyautowanych lesbijek, walczących o swoje prawa kobiet, krytykujących prezydenturę Donalda Trumpa. Ale pewnie słowa Rapinoe zza kulis poszłyby w zapomnienie, gdyby nie to, że Trump postanowił odpowiedzieć pyskatej zawodniczce. Trump zaprosił kadrę do Białego Domu, a Rapinoe zarzucił brak szacunku do własnego kraju – nawiązał do sytuacji z 2016 roku i klękania podczas hymnu. Później ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych jeszcze doradził piłkarce, żeby „najpierw wygrała”, zanim coś powie.

Przypomnijmy, że jej drużyna mistrzostwa świata wygrała. A Emmanuel Macron gratulował jej tak, jakby co najmniej pokonała Donalda Trumpa.

W Jednym życiu Rapinoe nawiązuje też do walki z amerykańską federacją o równe płace. Piłkarki nie chcą zarabiać mniej niż amerykańscy piłkarze, którzy właściwie niczego w światowym futbolu nie osiągnęli.

O wszystkim mówi bez ogródek, pruderii. Wyjaśnia też czytelnikom i czytelniczkom, jak zrozumiała, że jest lesbijką. Z niezwykłą szczerością opowiada także o swoich związkach.

Dlaczego piłkarki zarabiają mniej niż piłkarze? 

Wyjątkowa

Z książki bije niesamowita moc Rapinoe mentorki, ale nie takiej, która powtarza fanom i fankom, że „mogą wszystko”. Jedno życie pozwala uwierzyć, że w życiu można mieć pewne wartości, dać od siebie coś innym, czy to walcząc o równe płace, równość małżeńską, czy to walcząc przeciwko rasizmowi. I że nie wszystkim sportowcom jest wszystko jedno.

Żadna z biografii sportsmenek lub sportowców nie jest tak przesiąknięta wątkami politycznymi i społecznymi, ale to nie dziwi, znając Rapinoe.

Kobieta w piłce nożnej jest traktowana przedmiotowo. Musi dobrze grać, ale jeszcze lepiej wyglądać

Żadna z biografii sportsmenek lub sportowców nie kończy się lewicową odezwą o wyższe zarobki dla nauczycieli, o zmianę priorytetów, które zaburzone są przez „fory, które mają bogaci”, o zauważenie, jak niezastąpione są rzesze pracowników supermarketów, opieki społecznej, sprzątaczki w szpitalach czy nielegalni pracownicy.

Dlatego to autobiografia wyjątkowa. Do tego wciągająca, bo napisana z charakterystycznym dla Rapinoe poczuciem humoru.

Czas na piłkarzy?

Rapinoe sama przyznaje, że nie jest najlepszą zawodniczką na świecie, choć zaszła tak daleko w tej dyscyplinie, ale na tym jej umiejętności praktycznie się kończą. Dodaje też, że nie robi niczego, czego inni nie mogliby robić. Podkreśla przy tym rolę decyzji, które podejmujemy każdego dnia. W Jednym życiu opowiada o tych, które podjęła: począwszy od decyzji o pierwszym kopnięciu piłki, a skończywszy na przyklęknięciu podczas hymnu – wyborze, który mógł skończyć jej karierę.

A czytelnika zostawia z pytaniem: „co ze swoim życiem zrobicie wy?”. Bo wierzy, że prawdziwa zmiana jest w każdym z nas i w codziennych wyborach, których dokonujemy.

„Jest w tym, czy mamy ochotę poświęcić chociaż pięć minut dziennie na zastanowienie się, jak sprawić, żeby świat był lepszy” – pisze Megan Rapinoe.

I mówi to piłkarka. Czas, żeby w końcu głośniej przemówili piłkarze.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Joanna Wiśniowska
Joanna Wiśniowska
Dziennikarka
Dziennikarka związana z „Gazetą Wyborczą Trójmiasto” i „Wysokimi Obcasami”, publikowała m.in. w „Tygodniku Powszechnym”, newonce.sport i magazynie „Kopalnia. Sztuka Futbolu”.
Zamknij