Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

7 haków głównych: o co jeszcze pokłócą się PiS i Rozwój Plus?

Mateusz Morawiecki ma za uszami pompy ciepła, Polski Ład i oddanie Ukraińcom niezawodnego sowieckiego sprzętu, ale może się odgryźć dawnym towarzyszom subwencją, aborcją i kryptowalutami.

ObserwujObserwujesz
Fot. Krystian Maj/KPRM
Walka

Start nowego ugrupowania Mateusza Morawieckiego jest co najwyżej przeciętny, jednak partia Jarosława Kaczyńskiego nie ma się z czego cieszyć. Rozwój Plus wciąż nie odbił się wyraźnie od progu wyborczego w sondażach, natomiast Prawo i Sprawiedliwość od dawna nie miało tak niskich notowań. Jeśli Morawieckiemu nie uda się przyciągnąć sierot po Trzeciej Drodze, a Kaczyński nie odrapie skutecznie prawej ściany polskiej sceny politycznej, obie partie zaczną intensywnie rywalizować o do niedawna wspólny elektorat. Tak więc im bliżej wyborów, bratobójcza rywalizacja będzie się zaogniać.

Oczywiście niezmiernie ożywiona dyskusja między „rozłamowcami” a „intrygantami” zaczęła kwitnąć jeszcze przed oficjalnym rozłamem. Ludzie zgromadzeni wokół Przemysława Czarnka i Patryka Jakiego zarzucali byłemu premierowi uległość wobec Komisji Europejskiej i nieskuteczne próby zablokowania niektórych polityk unijnych, z Zielonym Ładem na czele. „Rozwojowcy” przypominali, że to z powodu nieudolnego reformowania wymiaru sprawiedliwości przez ziobrystów Warszawa wplątała się w niepotrzebny spór z Brukselą.

Czytaj także „Rozwojowa prawica” postpisowska, czyli nowa oferta dla inżyniera Karwowskiego Jakub Majmurek

Aktualnie schadenfreude przeżywają członkowie Rozwoju Plus, którzy próbują zdyskontować fakt, że to ludzie z prawego skrzydła PiS byli najbardziej uwikłani w kontakty z Zondacrypto. Były już prezes PKOl Radosław Piesiewicz jest uznawany za człowieka Jacka Sasina, który nie ukrywa swojej niechęci wobec Morawieckiego – i vice versa. Awanturnik Janusz Kowalski, który nieoczekiwanie stał się też ekspertem od kryptowalut i fin-techu, to zaś czołowy reprezentant Suwerennej Polski. Były premier może więc przypominać, że sam był sceptyczny wobec bitcoinów i pokrewnych, a za jego czasów Komisja Nadzoru Finansowego wpisała lipną giełdę na listę ostrzeżeń.

Problem w tym, że nad Morawieckim wciąż wisi afera związana z wydatkowaniem środków z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, z której zamówień ochoczo korzystał słynny już Paweł Sz., właściciel czerwonosceptycznej marki odzieżowej. Potencjalnych linii dalszego podziału i pól kolejnych konfliktów między obiema frakcjami polskiej prawicy jest jednak znacznie więcej. Oto autorska selekcja siedmiu najbardziej prawdopodobnych.

1. Morawiecki oddał Ukrainie polską broń

PiS płynnie przeszło z entuzjastycznego popierania Kijowa do kręcenia nosem na europejskie ambicje Ukrainy jeszcze przed utratą władzy. Gdy w ostatnim roku rządów okazało się, że zboże znad Dniepru może być konkurencją dla płodów rolnych znad Wisły, zniesienie barier handlowych między Ukrainą a Europą stało się nagle problemem, chociaż Warszawa jeszcze kilka miesięcy wcześniej gorąco to rozwiązanie popierała. Już po utracie władzy PiS nadal stopniowo ewoluowało w kierunku obu Konfederacji, czego zwieńczeniem była deklaracja Czarnka o ewentualnej konieczności zablokowania akcesji Kijowa do UE. Politycy prawicy zrobili również raban, gdy wyszło na jaw, że Warszawa oddała Ukrainie pociski do Patriotów w liczbie sztuk czterech (sic!).

Na tapet wciąż jednak nie trafił temat przekazania poradzieckiej broni z polskich magazynów. Oficjalnie wciąż oba ugrupowania ten ruch popierają lub w razie konieczności bronią. Może się jednak okazać, że już tej zimy na Morawieckiego spadną gromy za przekazanie Ukrainie broni zupełnie za darmo. Tym bardziej że jego bliski współpracownik Michał Dworczyk był odpowiedzialny za sprawny transport uzbrojenia nad Dniepr. Inaczej mówiąc, Morawiecki zarządził rozbrojenie Polski, a Dworczyk właściwie osobiście dostarczył niezawodny sowiecki sprzęt niewdzięcznym Ukraińcom.

2. Polski Ład Morawieckiego zniszczył przedsiębiorców

Co prawda Jarosław Kaczyński już niedługo po przegranych wyborach stwierdził, że reformy podatkowe Polskiego Ładu były błędem, ale wciąż nie było to jeszcze wprost wykorzystywane przeciw Morawieckiemu. A przynajmniej nie na dużą skalę – co najwyżej w przepychankach jeden na jednego między przedstawicielami obu frakcji. 

Czytaj także Za rządów KO miało być inaczej. Wyszło jak zwykle Piotr Wójcik

Bardzo prawdopodobne, że na długo przed wyborami PiS odpali narrację, według której Polski Ład okazał się zabójczy dla małego biznesu znad Wisły, a podniesienie składki zdrowotnej przymierających głodem przedsiębiorców było nieludzkie. Gdy dobrze pogrzebią, znajdą w tym pakiecie reform podejrzane zachodnie wzorce, które zostały podpowiedziane nieświadomemu prezesowi przez progresywnych ekonomistów przyczajonych wokół byłego premiera.

3. Przez Ziobrę i Błaszczaka PiS straciło pieniądze

Kampania wyborcza będzie świetną okazją, by przypomnieć, dlaczego właściwie PiS utraciło subwencję budżetową. Decyzja Państwowej Komisji Wyborczej odnosiła się między innymi do wykorzystania środków publicznych na kampanię promocyjną Zbigniewa Ziobry oraz pikników wojskowych organizowanych przez Ministerstwo Obrony Narodowej, kierowane przez Mariusza Błaszczaka. A przecież kara dla partii Kaczyńskiego mogłaby być jeszcze surowsza, gdyby PKW wzięła pod uwagę nieprawidłowe wydatkowanie pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości, który ziobryści uznali za swój kapitał zakładowy – na szczęście dla nich sprzeniewierzali go jeszcze przed oficjalną kampanią wyborczą.

4. Przez Morawieckiego Czarnkowi może spalić się dom

Jak dobrze wiadomo, autor kultowego powiedzonka „OZE sroze” szczelnie opatulił dach swojego domu panelami fotowoltaicznymi, żeby nie utracić nawet promyczka słońca. Czarnek już jednak wytłumaczył, że niepotrzebnie dał się wpuścić w maliny, gdyż jak to rzekomo policzył, więcej wydał, niż zaoszczędził, a teraz musi jeszcze drżeć przed tym, czy przypadkiem jego dach nie zajmie się ogniem.

Czytaj także Po odebraniu Morawieckiemu opaski kapitańskiej Kaczyński stracił szatnię Wojtek Żubr Boliński

Aktualna wierchuszka PiS jeszcze nie wpadła na pomysł, by to ludzi Morawieckiego oskarżyć o wplątanie Polaków w odnawialne źródła energii, ale przecież to aż nazbyt oczywiste. Program Mój Prąd był oczkiem w głowie byłego premiera i jego ludzi, podobnie jak Czyste Powietrze, które podstępem wprowadziło pod strzechy piecyki gazowe, pompy ciepła i inne podejrzane wynalazki, w miejsce staropolskich pieców na węgiel, śmieci i opony. Nie przewiduję, że Czarnek celowo podpali dach swojego domu, by to zrzucić na Morawieckiego – ale tak do końca wykluczyć nie mogę.

5. Zaostrzenie prawa aborcyjnego to wina „maślarzy”

Mateusz Morawiecki już kilka razy dał do zrozumienia, że doprowadzenie do zaostrzenia przepisów regulujących przerywanie ciąży – i to jeszcze w pandemii – było w jego opinii bardzo poważnym błędem, który rozpoczął zjazd sondażowy Prawa i Sprawiedliwości. Wciąż jednak nie był na tyle bezczelny, by próbować całkowicie umyć od tego ręce, ale przecież do odważnych świat należy. Szczególnie gdy w oczy zagląda perspektywa wypadnięcia z polityki parlamentarnej.

Czytaj także Papież czy Trump? PiS między Watykanem a Waszyngtonem Piotr Wójcik

Przygrywkę do takiej narracji już wykonał, paradując niedawno w koszulce „Kobiety wspierają kobiety”, którą miał otrzymać od swoich wyborczyń z Mazowsza, z czego jest podobno bardzo dumny. Wymiksowanie się z odpowiedzialności za zaostrzenie prawa aborcyjnego będzie dla niego o tyle łatwiejsze, że bezpośrednio zaangażowane w zmiany były środowiska wyraźnie na prawo od Rozwoju Plus, na które politycy tego ugrupowania z przyjemnością zrzucą całą winę. Tym bardziej że było to niepopularne także w elektoracie PiS.

6. Morawiecki ma na sumieniu ofiary pandemii

Oczywiście polityka pandemiczna to oklepana już oś sporu między Morawieckim a Konfederacją, która sprzeciwiała się lockdownom i zamykaniu ludzi w domach. Dotychczas jednak za działania w czasie ekspansji wirusa COVID-19 byłego premiera krytykowała głównie skrajna prawica, tymczasem PiS ma na tym polu niezwykle szeroki wachlarz działań. Można oskarżyć Morawieckiego o niepotrzebne wydanie setek miliardów złotych na dotacje i bezzwrotne pożyczki dla przedsiębiorstw – co prawda w organizację tarcz antykryzysowych był również zaangażowany wierny druh prezesa Kaczyńskiego Adam Glapiński, ale to się akurat wytnie.

Warto też przypomnieć tak zwanym harcerzom, że w czasie pandemii zanotowano kilkaset tysięcy zgonów, co mogło być skutkiem niepotrzebnego zamknięcia placówek ochrony zdrowia. Polska wydała też miliardy złotych na szpitale tymczasowe, których część okazała się zbędna, na czym według Najwyższej Izby Kontroli mieliśmy stracić nawet 600 mln zł. 

Czytaj także To nie marketing polityczny jest słabą stroną Nowej Lewicy Piotr Wójcik

Poza tym nie należy zapominać o „aferze respiratorowej”, w którą miał być zamieszany ważny polityk Rozwoju Plus Janusz Cieszyński. Wszystkimi tymi działaniami frakcja Czarnka-Jakiego łatwo może obarczyć „rozłamowców”, gdyż to Morawiecki był ich twarzą, a oni akurat wtedy się nie wychylali – zapewne dlatego, że premier ich pozamykał w mieszkaniach.

7. Kaczyński skłóci nas z Amerykanami

Morawieckiemu wciąż zostaje w odwodzie atak na Kaczyńskiego za bratanie się z antysemitami i zwolennikami wyrzucenia US Army znad Wisły. Jeśli prezes będzie próbował przyciągać kolejne osobistości w stylu Marka Wocha, który w 2025 roku ogłosił pakt senacki z Grzegorzem Braunem, politycy Rozwoju Plus mogą zacząć alarmować, że pod rządami skręcającego w prawo PiS Polska wejdzie w konflikt z USA. 

PiS co prawda wyklucza koalicję z Braunem, ale na jego ludzi – a w szczególności elektorat – patrzy jak na łakome kąski. Tymczasem dla Waszyngtonu jacykolwiek antysemici w orbicie stanowią czerwoną flagę. Dla elektoratu PiS czerwoną flagą jest natomiast konflikt ze Stanami Zjednoczonymi. W ten sposób Morawiecki mógłby próbować przekonywać, że jest jedynym prawicowym gwarantem utrzymania obecności USA w Polsce i bliskich relacji z Waszyngtonem.

Pomniejszych okazji do kłótni znajdzie się znacznie więcej. Pisowcy przestaną już bronić Michała Dworczyka za „aferę mailową”, a może nawet wprost obarczą go winą za wyprowadzenie wrażliwych dla państwa informacji na ruskie serwery. W odwecie Dworczyk może przypomnieć, że to nadzorowana przez Jacka Sasina Poczta Polska nie dała rady zorganizować „wyborów kopertowych”, na czym straciliśmy miliony złotych. Sasin ma też na koncie miliard wtopiony w nieukończony blok węglowy w elektrowni Ostrołęka, chociaż to przecież może być skutek promowania OZE przez Morawieckiego i jego uległości wobec Brukseli… i tak dalej, i tak dalej. Potencjalne tematy kolejnych awantur można mnożyć, ale zamiast przewidywać przyszłość, lepiej po prostu zaopatrzyć się w popcorn.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x