Felieton

Pozwólcie nam mordować

Jako osoba nieposiadająca prawa jazdy ani samochodu, niezamierzająca również w przyszłości zdobywać tych fantów, poczułem, że muszę zabrać głos w sprawie fotoradarów. Ostatecznie, skoro w kwestii narkotyków wypowiadają się ludzie, którzy nigdy nie zjarali tłustego blanta, nie zjedli grzybów ani LSD, ani nie wciągnęli nawet małej kreseczki, to dlaczego ja miałbym milczeć o sprawach, które znam jedynie z perspektywy przygodnego pasażera? Ponadto mogę się założyć, że w wyniku wypadku drogowych ginie co roku więcej ludzi niż od przedawkowania, więc tym bardziej mnie dziwi, że prowadzić samochód może byle głąb i nie grozi za to kara więzienia, a za posiadanie nawet znikomych ilości suszonych liści lub innych preparatów można trafić do paki, a przede wszystkim zostać społecznie napiętnowanym. Czas powiedzieć: Dość! To wy kierowcy jesteście masowymi mordercami, to was należy nękać i więzić! 

Fotoradary to powinien być dopiero początek. Następnie proponuję system centralnego sterowania komunikacją. Szybkościomierze podłączone do centralnego systemu automatycznie regulowałby prędkość jazdy, zależnie od lokalnych przepisów. Wam się wszystkim wydaje, że jeździcie bezpiecznie, a tylko inni to idioci, którzy prawo jazdy kupili u Wietnamczyków za worek kartofli. Ale gdyby tak było, nie zginęłoby w zeszłym roku 3,5 tysiąca osób, a 45 tysięcy nie zostałoby rannych. A to i tak najlepszy wynik od 89 roku. Gdyby w tym gronie byli jeszcze sami kierowcy, można by to jakoś przeboleć. Ostatecznie, jeśli chcesz się zabić, to twoje święte prawo. Niestety prawa do zabijania i okaleczania innych nikt wam dać nie może i dlatego właśnie mamy przepisy drogowe. 

Nie wszystkim to się jednak podoba. O prawo do mordowania przechodniów postanowił zawalczyć na swoim blogasku sam Tomasz Lis, gdzie wzywa do stworzenia NARODOWEGO PROGRAMU WALKI Z FOTORADARAMI. Po komentarzu Doroty Zawadzkiej nadredaktor, co prawda, usunął ze swojego wpisu zdanie: „Nie ma zgody na odbieranie nam prawa jazdy za dwukrotne, choćby minimalne, przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym. To jest po prostu draństwo, na które się nie zgodzimy”. A jednak warto je przytoczyć, bo mimo że zdanie zostało usunięte, to nie widzę przeprosin. A przecież nie trzeba być jakimś wyjątkowo porządnym obywatelem, że rozumieć, że zasuwanie 80  kilometrów na godzinę po mieście być może nie jest najlepszym pomysłem. A z pewnością większym draństwem niż odbieranie prawa jazdy. Rozumiem, że redaktorowi tak strasznie się spieszy, że kilku przejechanych przechodniów nie robi mu większej różnicy, ale jednak społeczeństwo ma święte prawo zniechęcać go do takiego postępowania. Nawet jeśli w efekcie będzie musiał podróżować tymi okropnymi pociągami. Nawet jeśli zresztą jest prawdą, że zdarzają się miejsca, gdzie ograniczenia prędkości są przesadzone, to pomysł, żeby wobec tego zachęcać do łamania przepisów, wydaje mi się dość anarchiczny. Czyżby Lis wstąpił do anarchistów? Czy wyszło z niego po prostu typowe polactwo? Dobrze, kiedy dla mnie dobrze, a reszcie na pohybel. 

Swoją drogą fetysz komunikacji samochodowej jest czymś, czego nie mogę pojąć. Fajnie, że budujemy nowe drogi, ale niestety nie zawsze ma to sens. Są wręcz badania pokazujące, że budowanie w mieście kolejnych pasów ruchu wcale nie zmniejsza korków. Rozsądniej byłoby inwestować w kolej i komunikację miejską. Rozsądek jednak nie jest mocno stroną naszych fanatyków samochodzików. Wolą stać w korkach i przekraczać dozwoloną prędkość, gdy akurat korków nie ma. Za to kolejne kilometry trakcji kolejowych są likwidowane. 

Rozumiem, że Polak na samochodzie równy wojewodzie, ale postoi taki Polak godzinę w korku i potem cały dzień jest wkurwiony. A mógłby przecież pojechać sobie pociągiem, poczytać jakąś książkę, rozwinąć się intelektualnie. Ale nie. Za wolność naszą i waszą będziemy łamać przepisy, mordować przechodniów oraz jak Tomasz Lis w nosie mieć „oficjalne dane”, bo przecież wiemy lepiej. Cóż, że dane pokazują, że fotoradary zmniejszyły o ponad dwadzieścia procent ilość wypadków w miejscach, gdzie zostały zainstalowane. Dlatego wzywam do narodowej akcji mordowania przechodniów. Skoro ktoś nie porusza się autem, to pewnie jest ofiarą losu i śmierć będzie dla niego najlepszym rozwiązaniem. Albo przynajmniej jakieś małe okaleczanie, żeby miał czas przemyśleć swoją postawę.  

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.