Felieton

Maziarski, obraź papieża!

Być może jestem idiotą, ale w przeciwieństwie do Wojciecha Maziarskiego trochę znam obowiązujące w Polsce prawo.

Wojciech Maziarski na łamach „Gazety Wyborczej” sugeruje, że jestem idiotą. Czytałem o sobie znacznie gorsze rzeczy, jednak rzadko były one publikowane przez tak poczytne i opiniotwórcze medium, dlatego nie mogę się do tego pomówienia nie odnieść. Być może jestem idiotą, ale w przeciwieństwie do Wojciecha Maziarskiego trochę znam obowiązujące w Polsce prawo.

Zatem gdy czytam: „Jedną z gwarancji wolności w Polsce jest m.in. przysługujące wszystkim obywatelom prawo do powiedzenia, że papież / Tusk / Kaczyński / Komorowski / Macierewicz to kompletny palant / cymbał / idiota / kretyn”, to wiem, że Maziarski rozmija się z prawdą, a może nawet celowo kłamie. Nie ma w Polsce takiego prawa, które pozwalało na powiedzenie obywatelom, że głowa obcego państwa, czyli papież, to kompletny idiota. Jest za to artykuł 136 Kodeksu karnego, który mówi, że karze pozbawienia wolności do lat trzech podlega, kto publicznie znieważa głowę państwa lub akredytowanego szefa przedstawicielstwa dyplomatycznego takiego państwa. Nazwać idiotą nie można więc nie tylko głowy państwa Watykan, ale nawet ambasadora Korei Północnej w Polsce. Choć jestem przekonany, że wiele osób w Polsce może uważać, że bycie ambasadorem takiego państwa jest nie tylko idiotyczne, ale wręcz zbrodnicze.

Podobnie nie ma w Polsce prawa pozwalającego na nazywanie prezydenta Komorowskiego (ani żadnego innego) idiotą. Jest za to artykuł 135 § 2 k.k.: „Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Jest też artykuł 226 k.k., któremu się podlega, gdy się znieważy jakiś organ konstytucyjny Rzeczypospolitej Polskiej, a nawet funkcjonariusza publicznego lub „osobę do pomocy mu przybraną”. Z czego wychodzi, że nawet Macierewicza nie można było znieważać, gdy działał jako likwidator WSI, choć i w tym wypadku, jak sądzę, wiele osób uważało inaczej i chętnie go znieważało. Ale podejrzewam, że Macierewicz miał i tak już wystarczająco dużo procesów, żeby chciało mu się jeszcze bronić przed wszystkimi zniewagami. A jednak miał takie prawo. O czym, niestety, redaktor Maziarski nie ma pojęcia.

Proponowałbym jednak redaktorowi pewien eksperyment.

Skoro naprawdę pan uważa, że gwarancją wolności w Polsce jest przysługujące obywatelom prawo znieważania papieża i innych osób, to niech pan przetestuje to prawo na sobie.

Zamiast zasłaniać się formułą retoryczną. Trochę odwagi, panie redaktorze. Proszę powiedzieć, co znieważającego pan myśli o papieżu czy prezydencie. A jeśli nie myśli pan o nich akurat nic złego, to co w tym złego, żeby pan coś wymyślił tylko po to, żeby udowodnić, że mamy w Polsce wolność słowa. „Przecież możliwość swobodnego formułowania bulwersujących sądów i drażniących opinii to fundament naszej cywilizacji i kultury politycznej”. Skoro to taki fundament, to proszę spróbować coś na nim zbudować. I zobaczymy, co z tego będzie.

Z mojej strony mogę obiecać zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Tekst ukazał się w „Gazecie Wyborczej” 19 lutego 2014.

Czytaj całą odpowiedź Jasia Kapeli na Wyborcza.pl: Kapela odpowiada Maziarskiemu

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.