Felieton

Max mówi, jak jest

Jakoś nie widzę na Facebooku grupy „Nie dla hammurabizacji Europy”, za to grupa „Nie dla islamizacji Europy” ma więcej członków niż społeczność muzułmańska w Polsce.

Max ujawnia, bo media kłamią. A ktoś przecież musi powiedzieć prawdę, że to muzułmanie zabili brytyjskiego żołnierza na ulicach Londynu. Słyszeli państwo o tym? Dziwne, bo przecież media kłamią, „w Europie nie było ani słowa o muzułmanach, ani o Koranie”. Ale może Polska nie leży w Europie? Nawet CNN podstępnie wyciszyło wypowiedź jednego z napastników, z której wynika, że inspiracją do zabójstwa był Koran, a konkretnie wers: „Musimy walczyć z nimi, tak jak oni walczą z nami”.

Czy rzeczywiście potrzeba Koranu, żeby odpowiadać przemocą na przemoc? W amerykańskim kongresie Koran chyba nie jest specjalnie popularną lekturą, a jednak zdecydowano się zaatakować Irak, więc może jednak jest? A może nie trzeba nic czytać, żeby mordować?

W każdym razie, jeśli rzeczywiście tego fragmentu gdzieś nie pokazywano, to jego przekaz jest jasny. I niewiele ma wspólnego z Koranem. Chodzi wyłącznie o to, że odpowiedzią na przemoc jest przemoc. To nie Mahomet wymyślił zasadę „oko za oko, ząb za ząb”. Może więc nie muzułmanów trzeba piętnować, lecz Hammurabiego? Jakoś jednak nie widzę na fejsie grupy „Nie dla hammurabizacji Europy”, za to grupa „Nie dla islamizacji Europy” ma więcej członków niż społeczność muzułmańska w Polsce. I szybo rośnie. Jest pan z siebie dumny, panie Kolonko? Jak już się tak czepiamy tego, kto komu będzie wybijał ząb za ząb, to kodeks Hammurabiego w tej kwestii cytuje nie tylko Koran, ale również Stary Testament. W związku z czym czekam również na grupę „Nie dla starotestamentyzacji Europy”.

Czekam, ale mogę się nie doczekać. Nienawiść do islamu, który większość Polaków zna chyba głównie z telewizji i od Maxa Kolonki, przybiera w Polsce na sile. Co o tyle ciekawe, że społeczność muzułmańska specjalnie się w Polsce nie powiększa. Zresztą dlaczego miałaby? Jest wiele krajów, w których żyje i będzie im się żyło lepiej. W których nie będą tak bardzo nienawidzeni.

Chciałem sobie odświeżyć sprawę protestów przeciwko budowie meczetu w Warszawie i w pierwszym artykule, na który się natknąłem, pomysł, żeby budować w Warszawie drugi meczet, został określony słowami „szykuje się kolejna bomba”. Rozumiem, że autorka „Wprost” może nie być specjalistką od uzbrojenia. Pewnie obok żadnej bomby nawet w życiu nie stała, ale spróbujemy sobie wyobrazić, że nazwałaby tak pomysł budowy nowego kościoła. Co prawda Świątynia Opatrzności Bożej wygląda trochę jak bomba, ale założę się, że by jej tak nie nazwała.

Wypowiedź napastnika z Woolwich wydaje się zresztą całkiem rozsądna. Oczywiście nie popieram przemocy, ale jak wielkim trzeba być hipokrytą, żeby nie dostrzegać, że wysyłamy żołnierzy do obcych krajów, żeby mordowali tam ludzi, a dziwić się, gdy ktoś zabije żołnierza na naszym terytorium? Trzeba być chyba również głupcem. Oczekiwanie, że wojna będzie się toczyć tylko tam, gdzie wysyłamy żołnierzy, jest w erze globalizacji co najmniej daleko idącą naiwnością.

Kolonko nie tylko wie, jak jest, ale nie boi się tego mówić. Nawet jeśli wielu innych, w tym amerykański sąd, ma wątpliwości. Max zna na przykład motywy Nidala Malika Hasana. Wie, że powodem masakry w Teksasie nie były jego problemy psychiczne ani problemy w pracy czy zaangażowanie Stanów w wojnę w Iraku, w tym śmierć znajomego Hasana zabitego przez amerykańskiego drona. Winna jest jego wiara. Próbuję sobie wyobrazić, że po każdym morderstwie popełnionym przez katolika dowiadujemy się, że był katolikiem, i słyszymy spekulacje, że morderstwo miało podłoże religijne. Ale jakoś nie potrafię. A przecież Breivik był chrześcijaninem. Czy oznacza to, że wszyscy chrześcijanie to potencjalni mordercy i nie powinniśmy ich wpuszczać do Europy? Podoba mi się ten pomysł, ale boję się, że może się nie udać.

Zważywszy, że według danych Europolu w Europie z „249 zamachów w 2010 r. trzy były zorganizowane przez grupy ekstremistów islamskich”, może powinniśmy nawet bardziej się bać chrześcijan niż muzułmanów? Oczywiście każdy może się bać czego chce. Na przykład innej kultury. Albo kobiety przechodzącej w kadrze obok napastnika z Woolwich „jakby nigdy nic”. Z pewnością przedstawiciel naszej kultury Max natychmiast wkroczyłby do akcji i obezwładnił przeciwnika z maczetą. Pozostaje więc tylko żałować, że go tam nie było. „Znieczulica” – jeśli założymy, że kobieta rzeczywiście była obojętna, a nie po prostu nie zauważyła całej sytuacji – jako typowa cecha kultury islamskiej to dość odkrywcze stwierdzenie. Pokazuje też, że najwyraźniej Kolonko dawno nie był w ojczyźnie. Znieczulicę też tutaj mamy, choć muzułmanów niewielu. Ale skoro znieczulica jest typowo islamska, to może wszyscy jesteśmy islamistami?

Z pewnością kiepskie oświetlenie i źle dopasowany garnitur nadają wiarygodności Kolonce w oczach osób mniej wykształconych i obytych. Co prawda swojego czasu był widywany w dobrym świetle i eleganckich ubraniach, ale wtedy jeszcze nie był w stanie wojny z islamem. Na szczęście wojna nadeszła, zapomniany prezenter odbił się od dna i znów dryfuje po szerokim mediów oceanie. Zdobywca „Wiktora” dla najwyżej cenionego dziennikarza, publicysty i komentatora 2001 roku oraz wieloletni korespondent TVP ze Stanów ma też receptę, jak problem rozwiązać: „Tak długo, jak ta wojna trwa, ci, którzy są schwytani na frontach tej wojny, nawet jeśli jest tylko podejrzenie, że w tej wojnie uczestniczą, ich miejsce jest Guantanamo”.

Spoko. Zważywszy, że podejrzany jest właściwie każdy muzułmanin, to trzeba by Guantanamo troszkę rozbudować. Tak żeby pomieściło jakieś dwa miliardy ludzi. Trochę też mi się to kłóci z sarkaniem Kolonki, że na trampki więźniów płaci ze swoich podatków. Więcej ludzi w więzieniu oznacza przecież również większą liczbę trampek. Maxowi nie podoba się też, że Europa przyjmuje emigrantów. Czyli że co? Nie przyjmujmy imigrantów, tylko przewoźmy ich samolotami prosto do Guantanamo? Genialne!

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.