Felieton

Kto cię rucha? Appendix

Zaiste OFE to wspaniałe „dzieło sztuki propagandy medialnej”, jak mówiła prof. Leokadia Oręziak, skoro Jacek Braciak wierzy, że złodziejstwem jest zmienienie stanu rzeczy, a nie ten stan rzeczy właśnie.

Czy Jacek Braciak wziął któregoś z OFE pieniądze za wystąpienie reklamie viralowej, czy rzeczywiście, jak tłumaczy, był to „nieszczęśliwy zbieg okoliczności, który polegał na tym, że kolega sobie robił wprawki na kamerze” oraz wyraz frustracji, że „za mało nas obchodzi to, co się dzieje wokół”? Tego oczywiście nie wiem. Choć wiem, że Braciak był twarzą ING Banku Śląskiego, właściciela jednego z największych OFE. To zapewne zmienia punkt widzenia. Jeśli jednak nie dostał za swój występ na YouTubie żadnych pieniędzy, pokraczny to wyraz frustracji. Zacytujmy Braciaka: „Marazm osiągnął w naszych głowach całkiem nowy poziom. I rozlewa się na wszystkie dziedziny życia – od wyborów do podnoszenia papierka z ulicy. W największym skrócie – nie jesteśmy niestety społeczeństwem obywatelskim”. Trudno mi uwierzyć, że można mieć tak sprany mózg, żeby wierzyć, że rzucanie kurwami i nazywanie polityków złodziejami, a systemu emerytalnego kradzieżą, jest przejawem obywatelskiej postawy. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że obrzucanie ludzi inwektywami może wydawać się wyrazem krytycznego myślenia. Co świetnie pokazuje przykład Janusza Korwin-Mikkego.

Wolę nie myśleć, że aktor Braciak walczy o takie społeczeństwo obywatelskie, w którym wszyscy obrzucamy się nawzajem kurwami. Wolę myśleć, że ktoś mu zapłacił za taki występ.

Jeśli nikt mu nie zapłacił, trzeba by wziąć na poważnie jego zapewnienia: „Nie mam najmniejszej ochoty uczestniczyć w jakichkolwiek przetargach politycznych, wspierać taki, śmaki czy jeszcze inny komitet wyborczy. W ogóle mnie to nie interesuje”. Skoro polityka go nie interesuje, to jak sobie wyobraża społeczeństwo obywatelskie? Że politycy ze wszystkich komitetów wyborczych są po równo obrzucani kurwami ze strony społeczeństwa obywatelskiego? Kto ma to społeczeństwo reprezentować? Jak społeczeństwo obywatelskie ma istnieć bez zaufania do swoich reprezentantów? Jeśli nikt mu nie zapłacił, trzeba by przyjąć, że naprawdę ma taki pasztet w głowie.

Dalej aktor narzeka, że: „Nie czytamy, nie interesujemy się światem”. Cóż. Sam chyba też najwyraźniej za dużo nie czyta ani nie interesuje się światem, jeśli ma opinie takie jak na przedstawionym filmiku. Oczywiście ma do tego prawo. Ma prawo stać po stronie zarabiających średnio 53 tysiące złotych (w 2012) członków rad nadzorczych OFE i krzyczeć, że to Tusk i jego ministrowie dostający trzy razy mniej go okradają. 25 milionów, które zarobili członkowie rad nadzorczych OFE, to tylko niewielka część z 400 milionów złotych prowizji, jaką od naszych składek zainkasowały towarzystwa emerytalne w 2012 roku. Pytanie, kto dostaje resztę? Czy wynagrodzenie tych kilku maklerów zastanawiających się, jakie obligacje państwowe czy które akcje spółek skarbu państwa (z których głównie składają się portfele OFE) kupić, kosztuje aż tyle? To chyba nie wymaga sporo pracy. Każda małpa mogłoby to zrobić. Więc kto dostaje te pieniądze? A te czterysta milionów to tylko prowizja, która do 2009 była dwa razy większa. Właściwie mogłoby jej wcale nie być, zważywszy, że oprócz prowizji od każdej składki fundusze pobierają jeszcze opłaty za zarządzanie oraz dodatkową opłatę zależną od zysków. Ta jest oczywiście najmniejsza. Bo zyski mogą być albo nie być. Ale OFE muszą zarabiać, nawet jak ich nie ma.

Płacenie milionów złotych, nie wiadomo komu nie wiadomo za co, nie jest jednak dla Braciaka złodziejstwem. Zaiste OFE to wspaniałe „dzieło sztuki propagandy medialnej”, jak mówiła w wywiadzie prof. Leokadia Oręziak, skoro aktor wierzy, że złodziejstwem jest zmienienie stanu rzeczy, a nie ten stan rzeczy właśnie. Ale nie tylko on przecież, ale również miliony Polaków. Dlatego nakręciłem swój film.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.