Jaś Kapela

Hej Kolenda, Kolenda!

Upłynęło już sporo czasu od wyznania pani Kolendy-Zaleskiej, że uwiera ją aborcja Marii Czubaszek, ale ta sprawa wciąż nie daje mi spokoju. Czy jeśli Kolendę-Zaleską uwierają programy jej własnej stacji, to nie powinna się zwolnić? W końcu osławione wyznanie padło w reportażu programu TVN Uwaga. Gdyby nie propagandowa tuba stacji, pewnie nikt by się nie przejął faktami sprzed prawie pół wieku. W końcu to nie Powstanie Warszawskie.


Przypomnijmy. Czubaszek, mówiąc o aborcji, stwierdziła: „Boże, jak to cudownie, że ja to zrobiłam. Gdyby się zdarzyło, że zaszłam w ciążę, i byłby to siódmy czy ósmy miesiąc, to ja bym skoczyła z któregoś piętra, pod pociąg bym się rzuciła, ale na pewno bym tego dziecka nie urodziła”. Rozumiem, że Katarzyna Kolenda-Zalewska wolałaby, żeby Czubaszek zdecydowała się na tę drugą opcję. Niestety, popularna satyryczka nie tylko złośliwie się nie zabiła, ale jeszcze o tym mówi w TVN-ie. Powinni chyba zlikwidować tę stację. Bo to nie pierwszy jej taki wybryk. I pewnie nie ostatni. Tylko, gdzie by wtedy pracowała Kolenda-Zaleska? 


Czubaszek „jak nikt nigdy dotychczas zbanalizowała aborcję”, pisze Kolenda-Zaleska. Ciekawe. Osobiście raczej bym obstawiał, że zbanalizowało ją 80 do 200 tysięcy Polek, które rokrocznie wykonują sobie ten zabieg. Ale co ja tam wiem. Może rzeczywiście nic nie może tak zbanalizować jakiejkolwiek czynności, jak opowiedzenie o niej w TVN-ie. Wyznanie Czubaszek rzeczywiście było banalne. Na świecie co 7 minut umiera kobieta z powodu niefachowych prób przerwania ciąży. A tylko jedna Czubaszek wyznaje, że wolałaby się zabić, niż urodzić. 


„Czy nie ma już żadnej tajemnicy, którą chciałoby się zachować dla siebie? Wszystko jest na sprzedaż?”, pyta patetycznie dziennikarka TVN-u. Tak, dziennikarka TVN-u, jak zauważa znany bloger i pedagog Łukasz Najder. Tej same telewizji, w której np. Zuzia (17 lat) zwierza się, że przed wyjściem na dyskotekę przez dwie godziny bierze prysznic, żeby zmyć z siebie zapach obornika, Agnieszka (27 lat) opowiada, że po waginoplastyce obudziła się w szpitalnym schowku na narzędzia, a Mateusz (21 lat) przyznaje, że nie kochał się nigdy z kobietą, bo to niehigieniczne. Więc nie wiem, co odpowiedzieć przyjaciółce papieży i noblistów. Ale jeśli ma pani jakieś tajemnice, to może pani być pewna, że TVN je kupi. 


Ale to jeszcze nie jest najśmieszniejsze. Najśmieszniejsze jest dalej. „W Polsce toczy się debata o tym, od którego momentu można mówić o człowieku i czy nie zezwolić na przerywanie ciąży w jej pierwszych tygodniach […] jest to debata poważna”. Kto się nie zaśmiał, ten z policji. Ale możemy mamy po prostu inne definicje słowa „poważne”. Może dla pani Kolendy-Zaleskiej wystawianie na głównych ulicach zdjęć zakrwawionych płodów jest argumentem. Może trochę dramatycznym, ale w końcu problem jest ważki. Dlatego wszyscy powinni też obejrzeć film pod cokolwiek mylącym tytułem Przeżyła aborcję. Mylącym, bo ktoś mógłby pomyśleć, że jego bohaterka Gianna Jessen zrobiła sobie aborcję i to przeżyła. Ale nie. Jessen będąc płodem młodym przeżyła to, że jej siedemnastoletnia mama chciała ją usunąć. Gianna Jessen opowiada, jak wstrzyknięto roztwór soli do macicy jej matki. Płód ma połknąć ten roztwór, co ponoć powoduje „poparzenie dziecka od zewnątrz i na zewnątrz”. Tak przynajmniej opowiada. Nasi rodzimi pro-life’owcy opisują to jeszcze dokładniej: „Przyzwyczajone do przyjemności połykania płynu, w jakim jest zanurzone, dziecko w łonie matki poznaje gorzki smak «fatalnego jadu». Stopniowo żrąca sól pali mu gardło oraz delikatną skórę; na próżno usiłuje ono uciec, miotając się z jednej strony macicy na drugą w strasznych konwulsjach. Jego agonia może trwać godzinami. Wiele godzin minie, zanim dziecko zostanie wydalone z łona matki. Jego ciałko jest czerwone od oparzelin”. Debata poważna jak armata. Ale jakoś się to nie udało w przypadku pani Jessen, bo przeżyła i została aktywistką ruch pro-life i teraz jeździ po świecie i o tym opowiada. I nie jest to bynajmniej nonszalancja, tylko święta wojna. Gianna Jessen jest chuliganem Chrystusa i przeżyła „nie po to, żeby wszyscy mogli się czuć komfortowo”. I dobrze się bawi, robiąc to. To znowu cytat, żeby nie było. Ale dobrze wiedzieć, że po stronie pro-life są ludzie, którzy tak samo jak ja stawiają sobie za cele psucie innym samopoczucia.


I żeby nie było, że się powołuje na jakieś zagraniczne przykłady z kosmosu, śpieszę wyjaśnić, że Gianna Jessen jest jak najbardziej częścią polskiego życia publicznego. Oczywiście jest bohaterką lekcji religii, a w niedawno nadawanym programie Tomasza Lisa poseł PiS Bolesław Piecha namawiał panią Czubaszek, a także telewidzów, żeby zapoznali się z jej świadectwem. Ale oczywiście opowieści płodu o tym, jak przeżył aborcję, są częścią „poważnej debaty”, a wyznanie satyryczki, że czterdzieści lat temu usunęła ciążę i się z tego cieszy, będzie zapewne „dewastujące dla psychiki wielu kobiet”. 


Z pewnością dramatyczne przeżycia pani Jessen były dewastujące dla psychiki posła Piechy. Swojego czasu sam wykonywał zabiegi aborcji, ale potem przestał. Podobno zrozumiał swój błąd. Ale może po prostu zrozumiał tę oczywistą prawdę, że w polskim sejmie można być homofobem, rasistą, czy zwykłym bucem (w senacie można nawet zakładać sukienki i wciągać nosem lekarstwa), ale dla aborcjonistów droga jest zamknięta. Cokolwiek zdewastowało psychikę posła Piechy, najwyraźniej nie zaprząta głowy pani Kolendy-Zalewskiej. Choć jeśli naprawdę uważa, że „w kwestii przerywania ciąży potrzebna jest delikatność, powaga, a także minimum odpowiedzialności”, to może następny tekst poświeci naszym drogim pro-life’owcom, którzy lubują się w opisywaniu cierpień płodów, ale jakoś zapominają dodać, że do 24 tygodnia płód nic nie czuje, a nawet potem pozostaje w stanie "nieustannego i nieświadomego snu". Podobnie jak niektórzy dziennikarze.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Jaś Kapela
Jaś Kapela
Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor tomików z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i książek non-fiction („Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”, „Polskie mięso”, „Warszawa wciąga”) oraz współautor, razem z Hanną Marią Zagulską, książki dla młodzieży „Odwaga”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun serii z morświnem. Zwyciężył pierwszą polską edycję slamu i kilka kolejnych. W 2015 brał udział w międzynarodowym projekcie Weather Stations, który stawiał literaturę i narrację w centrum dyskusji o zmianach klimatycznych. W 2020 roku w trakcie Obozu dla klimatu uczestniczył w zatrzymaniu działania kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Drzewce.
Zamknij