Felieton

Dlaczego coraz więcej Polek będzie nosić hidżaby?

To rzeczywiście straszne, że kobieta może być dumna z tego, kim jest, a nie jak wygląda. Z pewnością stanowi również niezbity dowód na to, że ma mózg wyprany przez ciemne moce.

Gdy przeglądałem dziś Facebooka, moja uwagę zwrócił komentarz koleżanki, w którym pisała tak: „Ile tego gówna musimy znosić praktycznie codziennie. I masz dwie drogi, albo się bronisz i wtedy jesteś pojebana i nie masz poczucia humoru (swoją drogą, jak panowie bronią swojego, nazwijmy to »honoru«, w każdym razie swojego bycia człowiekiem, to jest to właściwe, jeżeli robi to kobieta, to po prostu ma najebane i ma zapewne jakieś problemy). Albo się zamykasz, żeby nie prowokować kolejnej debilnej rozmowy”. Zanim jeszcze zorientowałem się, że jest to komentarz do tekstu Klary F. Wesołowskiej o seksizmie na uczelni, wiedziałem, o co chodzi. Kobiety w polskim społeczeństwie nie mają łatwo. Chamskie komentarze, niedwuznaczne żarty, a nawet niechciany kontakt fizyczny to chleb codzienny dziewczyny, która ma w Polsce nieprzyjemność pojawiać się w miejscach publicznych. „Żryj to gówno z uśmiechem na ustach, dziwko” to z kolej dobra rada od dużej części społeczeństwa polskiego.

Pomysł, że można kobiety traktować nie tylko jako obiekt seksualny oraz człowieka drugiej kategorii, nie jest pomysłem specjalnie nowym ani oryginalnym, ale jednak raczej nie przyjął się w kraju nad Wisłą, znanym z taniej siły roboczej i pysznej cebuli.

Osoby niezgadzające się z tym stanem rzeczy mają prawo milczeć. W innym wypadku zostaną im przyklejone łatki wściekłych feministek, których najwyraźniej dawno nikt nie wyruchał, albo głupich lewaków, z którymi nikt pewnie nigdy ruchać się nie chciał. Wiem, co mówię. Pisano tak o mnie. Choć myślałem, że wiedzą powszechną jest, że moje problemy z życiem seksualnym nie wynikają z jego braku.

O komentarzu koleżanki szybko bym pewnie zapomniał, gdyby nie to, że chwilę po tym, jak go zobaczyłem, inna koleżanka podesłała mi link do reportażu To, że wyznaję islam, nie zmieni tego, że jestem Polką z pytaniem, co myślę o komentarzach.

Co myślę? Myślę, że wolałbym ich nigdy nie przeczytać. Ale skoro już to zrobiłem, to podzielę się z państwem pewną myślą (również niezbyt nową ani oryginalną): żyjemy w smutnym kraju pełnym agresywnych, przekonanych o własnej wyższości samców, którzy gotowi są zdeptać godność każdego, kto posiada poglądy inne niż ich własne.

Co tak obruszyło szanownych państwa komentatorów „Gazety Wyborczej”? Fakt, że Polka chodzi w hidżabie i wyznaje islam. To straszne przewinienie sprawia, że staje się częścią „homogenicznej masy” odpowiedzialnej za zamachy terrorystyczne, ISIS, gwałty i łamanie praw człowieka, dowodzi, że ma wyprany mózg i w sumie dobrze, że w tym hidżabie chodzi, bo przynajmniej nie musimy na nią patrzeć. Każdy z tych komentarzy ma po kilkaset pozytywnych ocen. Publiczność się cieszy, że ktoś jej powiedział do słuchu.

A teraz spójrzmy, co takiego mówi bohaterka reportażu Izabela Kendakji, że Polaczki uznały, że trzeba ją tak zbutować. Pozwolę sobie zacytować szerszy ustęp reportażu: „Mąż odradzał jej noszenie muzułmańskiej chusty. Bał się, że w Polsce to niebezpieczne. Ale ona się uparła. Siedem lat temu założyła hidżab.

– Chciałam to zrobić od razu, jak tylko przeszłam na islam, ale bałam się reakcji rodziców, przyjaciół. I społeczeństwa. Miałam podstawy. Kiedy przyjechaliśmy do Wrocławia, jeszcze zanim założyłam chustę, ktoś nam podpalił samochód. Do dziś pamiętam to uczucie przerażenia, gdy w środku nocy patrzyłam na buchające pod naszym oknem płomienie. Byłam wtedy w ciąży. Przez dwa lata w Polsce chodziłam z odkrytą głową.

– A jednak się pani odważyła. (…) Dlaczego tak bardzo chciała pani założyć chustę? Tę chustę, którą Zachód traktuje jak symbol zniewolenia kobiet – dopytuję.

– Jak ubranie może zniewolić? To nie ubranie, ale stereotypy zniewalają. Dla mnie hidżab jest mocno feministyczny. Nie pozwalam innym mężczyznom cieszyć się swoim pięknem, blokuję im możliwość czerpania przyjemności seksualnej z patrzenia na mnie. Hidżab chroni też kobietę przed wykorzystywaniem jej ciała jako produktu, takiej przepustki do lepszych zarobków. Czyni kobietę dumną z powodu tego, kim jest, a nie jak wygląda. I wzmacnia wiarę. I siłę. Kobieta, która nosi w Polsce hidżab, musi być silna”.

To rzeczywiście straszne, że kobieta może być dumna z tego, kim jest, a nie jak wygląda. Z pewnością stanowi również niezbity dowód na to, że ma mózg wyprany przez ciemne moce.

Prawie równie okropne jest to, że kobieta może nie chcieć, żeby jej ciało były wykorzystywane jako produkt i obiekt seksualny. Przecież prawem każdego mężczyzny jest móc patrzeć na kobietę i ocenić, czy jest dobrą dupą, czy nie. Jak śmią nam to prawo odbierać, przeklęte faszystki? I co dalej? Może jeszcze nie będzie można sobie z dziewczyną pożartować, że powinna się schylić do dzidy? Zaprawdę fanatyzm stoi u naszych bram i musimy dać mu słowiański odpór. „Nie ma lepszych od naszych Słowianek /Ten, kto widział i próbował, ten wie!” I już nie będzie można spróbować? Nawet w pupcię uszczypnąć?

Nic dziwnego, że strona „Nie dla islamizacji Europy” zdobywa serca wciąż nowych panów (pozdrawiam), skoro czekają nas takie srogie obostrzenia w życiu społecznym i kulturalnym naszej ojczyzny. Nic dziwnego, że coraz więcej Polek będzie przechodzić na islam, skoro nie mając ochoty na bycie obiektem seksualnym, mogą milczeć, zostać wściekłą feministką albo założyć hidżab. Nie każda dziewczyna ma ochotę przez całe swoje życie awanturować się o bycie traktowaną jak człowiek. Niektóre chcą mieć po prostu święty spokój. Mijając laskę w hidżabie, nikt jej raczej nie powie, że ma dobrą dupę. Bo nie będzie wiedział, jaką ma dupę. Choć w sumie Polacy są tacy mądrzy i przenikliwi, że pewnie potrafią to oceniać niezależnie od okoliczności. I nic ich nie powstrzyma przez chamskimi żartami. Tak też może być. Ale nie wiem, czy to powód, żeby się cieszyć. Wtedy może honoru swoich żon będą musieli bronić ich mężowie i może się zrobić naprawdę nieprzyjemnie. Ale o tym już szanowni komentatorzy wiedzą lepiej ode mnie, wszak „oglądają telewizję i czytają książki”.

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.