Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Jak Maja Staśko zwyciężyła Stanowskiego. Lewandowski, charity washing i patodeweloperka

Krytyka celebryckiej filantropii i rynku mieszkań trafia dziś do mainstreamu. Jeszcze kilka lat temu było to nie do pomyślenia.

Na środku Maja Staśko (zdjęcie z materiałów prasowych High League MMA), po lewej bijący brawo Robert Lewandowski z stroju reprezentacji Polski, po prawej Krzysztof Stanowski, w tle czerwony ring boksterski
Walka

1

Kiedy pięć lat temu Maja Staśko zwróciła uwagę, że coś jest nie tak ze światem, w którym Robert Lewandowski nosi zegarek o wartości mieszkania w Warszawie, rozpisały się o tym wszystkie portale tzw. głównego nurtu. W nagłówkach i komentarzach internautów przeważało oburzenie wywołane faktem, że oto lewicowa aktywistka (widzisz nagłówek zaczynający się od tych słów i już wiesz, czego się spodziewać) miała czelność zamachnąć się na postać pomnikową. Wpis zwracający uwagę na globalne nierówności i konieczność skutecznego obłożenia podatkami najbogatszych ludzi świata spotkał się z histerią przypominającą złote czasy cenzopapizmu w polskim internecie. Przegląd Sportowy: „Aktywistka atakuje Roberta Lewandowskiego”. Interia Sport: „Zaskakujący atak […]”. wPolityce: „Lewicowa aktywistka oburzona […]”.

Rok później Dorota Spyrka, radna i członkini partii Razem, przypuściła kolejny atak na Wielkiego Polaka. I choć z racji mniejszej popularności autorki nie był on tak głośno komentowany w mediach, to został odebrany jako jeszcze bardziej okrutny, gdyż dotyczył charytatywności.

Czytaj także Uwierzyliśmy w magiczną moc zbiórek, a one nas zniewoliły. Nie lepiej płacić podatki? Jan Radomski

„Robert Lewandowski wpłacił 500 000 zł na Centrum Zdrowia Dziecka. Robert Lewandowski zarabia 637 262,60 zł dziennie. To 13 807 356,25 zł w ciągu miesiąca. 500 tys. to 3,6 proc. jego miesięcznych zarobków” – napisała Spyrka na portalu Elona Muska.

To proste zestawienie faktów spotkało się z reakcją piłkarskich influencerów. Przemek Langier, wówczas naczelny portalu Goal.pl: „Czy Pani zarabiając – przyjmijmy na potrzebę chwili, bo nie wiem ile i średnio mnie to obchodzi – 5000 zł, przelała już 180 zł na Centrum Zdrowia Dziecka?”. Tomasz Ćwiąkała, ówczesny komentator Canal+: „A ty wpłaciłaś 0,5 proc. swoich miesięcznych zarobków? Za chwilę takimi postami doprowadzisz do tego, że piłkarze przestaną uczestniczyć w akcjach charytatywnych. Obrzydliwe”.

Przywołane wpisy dobrze obrazują absurdalność sytuacji, w której ludzie na co dzień reklamujący bukmacherkę rzucają się do obrony piłkarskiego idola, choć ten nawet nie został zaatakowany. Ćwiąkała uchodzi za jednego z mądrzejszych w tym dziennikarsko-piłeczkowym środowisku, a gotów jest bronić charity washingu Roberta Lewandowskiego niczym racji stanu. Wyraża w ten sposób zgodę na funkcjonowanie w kraju, który nazwać można Rzeczpospolitą Zbiórkową. Ale nie o różnicach między poleganiem na filantropii a sprawnie działającym państwem chcę się tu rozwodzić, a o tych w społecznym podejściu do tej kwestii wtedy i teraz.

Celebryci popierają progresję podatkową?

Kilka lat później jesteśmy w wyraźnie lepszym miejscu pod względem świadomości rozwarstwienia społecznego i sądzę, że panowie nie pozwoliliby sobie dziś na tak agresywny ton. Zmianę najlepiej widać na przykładzie najgłośniejszej akcji charytatywnej ostatnich lat, czyli zbiórki Łatwoganga na fundację CancerFighters.

Jasne, nadal pełno jest hagiograficznej narracji o bohaterskich celebrytach. Ludzie wrzucają posty o tym, jak to teraz będą kupować u marek zaangażowanych w akcję, podając z wdzięcznością ich nazwy, żeby każdy zapamiętał. Wojciech Szczęsny opowiadał w wywiadzie o swoim bohaterskim wyczynie, jakim było nagranie z ręki filmiku z najwyżej wycenianym piłkarzem świata, akurat jego kolegą z szatni, na którym pomachali trochę rękami. Trudno powiedzieć, czy Lamin Yamal w ogóle wiedział, w czym bierze udział.

Jednak przy okazji do głównego nurtu przebiła się nieco narracja, według której sprawnie działające państwo byłoby jednoznacznie lepsze, niż konieczność polegania na zbiórkach. Częściowo odpowiedzialni są za to sami celebryci i influencerzy siedzący przed kamerą na słynnym streamie z warszawskiej kawalerki, nawet jeśli nie do końca zdawali sobie z tego sprawę. Young Leosia rozkminiała, że może świat byłby lepszy, gdyby najbogatsi oddali część tego, co mają, a przecież nawet by tego nie odczuli. Łatwogang w wywiadzie u Krzysztofa Stanowskiego wspomniał, że skuteczniejsze od jednorazowego zrywu byłoby „coś stałego”. Cokolwiek mieli na myśli, opisali progresję podatkową.

Czytaj także Łatwogang? Dajcie nam Podatkoganga Aleksandra Kasprzak

Gdy portal Stanowskiego obnaża biznesy Lewandowskiego

Jedna jaskółka wiosny nie czyni i nawet jeśli media zaczęły nieco głośniej poddawać w wątpliwość charity washing celebrytów i korporacji, to fakt, że państwo Lewandowscy przekazali na zbiórkę Łatwoganga mniej, niż kosztują niektóre zegarki Sz. P. Roberta, nie porusza ogółu polskiego społeczeństwa.

A jednak coś się zmieniło. Inny przykład? Tak jak kilka lat temu Dorota Spyrka, dziś Roberta Lewandowskiego „atakuje”… należący do Krzysztofa Stanowskiego portal Zero.pl.

Najpierw opisał on sytuację należącej do państwa Lewandowskich agencji marketingowej Stor9, która zalegała z płaceniem kontrahentom. Z tekstu można wnioskować, że często było im bliżej do pracownika zatrudnionego na B2B. Po publikacji piłkarz natychmiast zaczął z własnej kieszeni pokrywać należności i sprzedał udziały w spółce.

W kolejnym artykule pojawiły się informacje o spółkach, w jakie Lewandowski inwestował. Dowiedzieliśmy się o zaległych sprawozdaniach finansowych, niewypłacaniu pensji, biznesach z ludźmi z wyrokami i o państwowych dotacjach, które okazywały się wyrzuceniem pieniędzy w błoto.

Lewandowski był „tylko” inwestorem, ale w świetle tych faktów warto zastanowić się, czy na pewno w porządku jest sytuacja, w której milioner może nie brać odpowiedzialności za projekty, które finansuje, czasem współzakłada, a często też wspiera tym, co w jego wypadku najcenniejsze – wizerunkiem?

Dodajmy do tego, że pan, panie Areczku na średniej albo minimalnej, musisz uważać na każdy podpis, bo jeden niewłaściwy ruch może pozbawić cię środków do życia i dachu nad głową.

Robert Lewandowski może sobie pozwolić na to, by Rafał Collins (prawomocny wyrok za uchylanie się przed komornikiem) namówił go na budowę wspólnej akademii piłkarskiej, która nigdy nie powstanie. Może nawet dać się przekonać Pawłowi Petrusewiczowi (dwa lata za kratkami) do zbudowania restauracji na Mazurach, która też nigdy nie powstanie, ale za to dostanie 40 mln zł dotacji z publicznych pieniędzy.

Nieudana inwestycja milionera to co najwyżej zmarnowane publiczne dotacje. Ten sam milioner namawiał zwykłych ludzi do inwestowania na rynku Forex – w 2023 roku Lewandowski promował brokera Oanda TMS. Według raportu Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych w 2025 roku 71,8 proc. Polaków inwestujących lub spekulujących na rynku Forex poniosło straty.

Populizm, jakiego potrzebujemy

To, że o nieprawidłowościach w biznesach związanych z Robertem Lewandowskim dowiadujemy się z mediów Stanowskiego nieco dziwi, ale tylko do momentu, gdy zdamy sobie sprawę, że jest on dziś być może największym w Polsce populistą. Powie niemal wszystko, co ma szansę spodobać się szerokiej publice. Nie zawsze trafia, co pokazuje grudniowy wywiad w Kanale Zero z Kamratami czy Krzychu ratujący pieski ze schroniska – akcje te niespecjalnie przyjęły się wśród jego widowni.

Ale kiedy już Stanowski u Rymanowskiego oświadcza, że popiera podatek katastralny, mamy do czynienia z symptomem czegoś dobrego. Może to oznaczać, że zwyczajnie opłaca się tak mówić. Świadczy o tym także fakt, że w tej kadencji rządzącym nie udało się przepchnąć dopłat dla lobby deweloperskiego w postaci kredytu 0 proc. Świadomość społeczna i wokalne oburzenie na ten pomysł okazały się silniejsze. Jeszcze parę lat temu było to nie do pomyślenia – rząd PiS wprowadził swój program z kredytem 2 proc. bez większych przeszkód.

Czytaj także Smutna orkiestra państwowej niemocy Wojtek Żubr Boliński

A skoro jesteśmy przy budownictwie, to zdaje się, że w ostatnich latach wzrosła również świadomość społeczna odnośnie szeroko pojętej patodeweloperki. Tzw. zwykli ludzie powoli zaczynają dostrzegać, kto jest głównym beneficjentem państwa polskiego i jak można to zmienić.

W Polsce można dziś zostać całkiem popularnym tiktokerem, opierając swoje filmiki wyłącznie na ośmieszaniu patologii rynku nieruchomości. Przykłady to Jakub Kasiłowski (Sutener Wynajmu) czy Paweł Paczul. Ten drugi na co dzień jest dziennikarzem Weszło.com, również medium należącego do Krzysztofa Stanowskiego. Ba, to właśnie Paczul w 2025 roku na łamach tego właśnie portalu stawał w obronie kobiecej piłki przy okazji Mistrzostw Europy Kobiet. Jako były kibic i zapalony czytelnik Weszło.com w czasach, kiedy brylował tam Paweł Zarzeczny, dostrzegam wyraźnie, że przeszliśmy długą drogę, choć na co dzień może nam to umykać.

Coś mi mówi, że bez takich publicznych wypowiedzi, jak cytowane na początku tekstu wpisy Doroty Spyrki i (znienawidzonej przecież przez Stanowskiego) Mai Staśko, moglibyśmy w to miejsce nie dotrzeć.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x