🎥 Agnieszka Matan ma 38 lat i od grudnia szuka ojca w ramach dokumentalnego eksperymentu. Jego efektem będzie film pt. „Ojciec dla Agnieszki”. Scenarzystką i reżyserką jest Magdalena Załęcka.
🔎 Artystki poszukiwały mężczyzn w wieku 55+, którzy są lub chcieliby zostać ojcami. Deadline na zgłoszenia minął 20 lutego.
Aleksandra Kasprzak: Co twoja mama na to, że szukasz taty?
Agnieszka Matan: Mama obserwuje moje działania z zainteresowaniem. Zapytała, czy uwzględniłam ją w projekcie i czy ona też mogłaby zostać beneficjentką, a więc partnerką wyłonionego w drodze castingu kandydata. Ustaliłyśmy, że na razie szukam ojca, a nie partnera dla niej.
Z twojego tekstu opublikowanego na łamach „Fathers” można się dowiedzieć, że „postanowiłaś nie narzekać na to, co było, tylko wpłynąć na to, jak mogłoby być”. Jaka wizja ojcostwa cię interesuje? Czy masz jakiś wzór ojca z popkultury, który robił na tobie wrażenie?
Na pewno nie jest to żaden sąd nad starymi, tylko próba przyjrzenia się im. Tym, którzy sami się zgłosili albo tym, których zgłosiły córki. Interesują mnie ojcowie, którzy poradzili sobie nieco lepiej albo nawet o wiele lepiej niż mój – chcę zobaczyć, jak wygląda relacja z takim mężczyzną. Mieliśmy wzorce ojców z filmów i seriali, weźmy takiego Jacka Kwiatkowskiego z Rodziny zastępczej. Jak się to teraz ogląda, to już nie wydaje się taki ekstra, ale gdy byłam młoda, na przełomie wieków, to był dla mnie gość. Wracał z pracy i siedział w domu. Pił spokojnie piwko, ale gadał z dziećmi. Tyle wystarczyło, nic więcej nie musiał robić. A że był obcesowy, to nieważne. Mam w sobie dużą tęsknotę za innym ojcem. A okazuje się, że tacy istnieją, choć są trochę jak yeti. Chcę ich odkryć i zobaczyć, jak to jest możliwe, że istnieli cały czas i w czym się różnią od reszty.
Wspomniałaś, że nagrywki dokumentu odbędą się wiosną i latem. Jak wygląda projekt na obecnym etapie? Czy wybrałaś już kandydatów na ojca?
Dostałyśmy trzynaście zgłoszeń. Kilka od mężczyzn, którzy zgłosili się sami, kilka od córek za zgodą ojców. Zgłosiła się nawet jedna pani i powiedziała, że może mi „poojcować”. Biorę ją pod uwagę, jest fantastyczną osobą, więc chętnie zobaczę, co ma do powiedzenia w temacie „ojcowania”. To szeroki temat. Bo co to w ogóle znaczy „być ojcem”? Czego się od ojca chce i do czego jest w ogóle potrzebny? Dwa zgłoszenia były podejrzane – trudno nam było wyczuć intencje zgłaszających. Selekcja już się skończyła. Razem z grupą moich bliskich usiedliśmy przed kamerami i wybraliśmy pięcioro kandydatów.
Co dalej? Jak upakować tych wszystkich ludzi w konwencję programu telewizyjnego?
W wielu tego typu produkcjach oprócz bohaterów pojawiają się też ich bliscy. Zawsze jest jakaś siostra, szwagier – ktoś w ramach wsparcia. U nas też tak będzie. Mimo iż szukamy ojca, w procesie uczestniczą moi bliscy – mąż, siostra przyrodnia, przyjaciele, dzieci mojej siostry w roli dziesięcioletnich ekspertów. Do tego grupa komików, czyli moi znajomi ze sceny i z piwnicy. W ramach treningu będą improwizować ze mną różne sytuacje, które mogą się wydarzyć z ojcem. O czym będziemy rozmawiać, co będziemy robić.
Co piszą o sobie ojcowie, a co o ojcach piszą córki? Widzisz tu jakąś rozbieżność?
Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak niesamowicie skromni mężczyźni wysłali zgłoszenia. To nie tak, że dostaję autolaurkę ze spisem osiągnięć i dowodami, jacy z nich zajebiści ojcowie. Raczej przekazują podstawowe informacje: czy mają dzieci, czy te dzieci są z nich zadowolone; jakie mają zainteresowania. Wszyscy to młodzi emeryci bardzo wkręceni w sport. Jeden pisze, że jeździ na nartach, inny jest instruktorem wspinaczki. Są też zaangażowani społecznie. Jeden to bydgoski aktywista.
A jeden tata został opisany przez córkę nie przez pryzmat zainteresowań albo dokonań, a prosto: jest kochany, kocha swoje dzieci, wnuki i psy. Spędza czas z rodziną, gra z nimi w szachy. Córka załączyła też film, na którym jej ojciec zjeżdża na sankach z wnukami. Całą lożę ekspertów poskładało – wszystkie zgłoszenia były interesujące, jak np. tata-bluesman, którego piosenki słuchaliśmy, ale ta prostota szczególnie nas poruszyła. To już pewien spoiler, ale dla mnie nie jest najistotniejsze, czy tata lubi jazz, czy disco polo. Szukam ojca, z którym fajnie się gada.
Jakie były wasze kryteria oceny? Przyznawaliście ojcom punkty? Za co można zostać zdyskwalifikowanym jako „ojciec dla Agnieszki”?
Przygotowałam kartę oceny, a moi bliscy oceniali kandydatów w skali od jednego do dziesięciu. Pierwsze kryterium: indywidualne poczucie, czy jest fajny. Drugie: czy według nich pasuje do mnie pod względem moich potrzeb. Było też kryterium motywacji. I najważniejsze: czy ten tata ma czas? Czy ma się poczucie, że on ma przestrzeń, by choć na chwilę zostać ojcem kolejnej osoby?
Kandydaci wyłonieni, niedługo jedziecie do pierwszego z nich. Jak wyobrażasz sobie najzwyklejszy dzień z ojcem?
Dla mnie każda codzienna czynność wykonana z mężczyzną, który jest tatą, to coś, czego nie doświadczyłam jako dorosła osoba. Kiedyś napisałam takie opowiadanie, w którym policzyłam, że przez całe życie mój ojciec i ja raz byliśmy w kinie, raz w muzeum i dwa razy na sankach. Chciałam więc, powiedzmy, iść z tatą do kawiarni, na spacer. Już nie mówiąc o wczasach. Ludzie tak robią z ojcami, co nie? Jeżdżą z nimi do Egiptu? Dużo bym oddała, by coś takiego przeżyć i to z całym dobrodziejstwem inwentarza – bo wiadomo, że druga osoba dorosła ma swoje przyzwyczajenia, zajawki, uprzedzenia.
A co jeśli się okaże, że ojciec jest rozczarowujący? Co jeśli będzie nieprzyjemny, rasistowski, homofobiczny? Dopuszczasz myśl, że możecie się nie zgadzać, pokłócić?
Raczej bym się nie kłóciła, zapytałabym raczej: „dlaczego?”. Na pewno byłoby mi przykro, gdyby dobrze się z nim gadało i byłby kochany, a nagle okazałoby się, że nie jest taki dla innych. Ale rozczarowanie może być subtelniejsze. Nie chciałabym też taty, który jest dla mnie miły, ale okropny dla żony. Nawet jeśli ja nigdy jej nie poznam. Raczej nie ma szans, żebyśmy na każdej płaszczyźnie się zgadzali. Chyba że spotkam 70-letnich lewaków.
Wiem, że uwielbiasz reality shows. Czy jakiś program był dla ciebie szczególnie inspirujący na etapie koncepcyjnym?
Zainspirował mnie program Magia nagości [randkowe show, w którym ludzie decydują, z kim pójdą na randkę na podstawie nagich ciał osób uczestniczących – przyp. red.]. Załóżmy taką heterycką wersję, że kobieta ogląda chłopów. Mężczyźni stoją w boksach nadzy, a wybierająca cały czas jest ubrana. Jednak na końcu zostaje tylko ona i dwóch kandydatów. Kiedy oni schodzą z boksów, ona też się rozbiera. I tak sobie siedzą we trójkę i rozmawiają na golasa. Będzie taki moment, w którym ja też będę musiała się odsłonić i dać się ocenić, zbliżyć się do mnie, usłyszeć coś na swój temat. I chcemy tu zrobić jak w Magii nagości. Nie, że nago, ale że ja też muszę sobie zadać pytanie, czy nadaję się na córkę.
Czy to będzie taki dokument w stylu Nathana Fieldera? Trochę jak w Próbie generalnej, gdzie w jednym z odcinków Fielder pomaga kobiecie sprawdzić, czy nadaje się na matkę i robi to przez połączenie eksperymentu z prawdziwym życiem? Zbudował farmę i zatrudnił aktorów, którzy mają odgrywać rolę dziecka na różnych etapach rozwoju.
To jest moja i wielu komików ogromna inspiracja. Tylko ja jestem zbyt wstydliwa, by zaprosić kogoś do sytuacji, w której będziemy czuli taką nieskończoną niezręczność. U nas te niezręczności na pewno wyjdą bardziej naturalnie. W kolejnych etapach programu kandydaci będą mieli za zadanie wypełnić pewne obietnice mojego taty, których on nigdy nie spełnił. Czyli, powiedzmy, mój ojciec, który jest wojskowym, mówił, że jak będę miała chłopaka, to on go weźmie na tor przeszkód. Miałam różnych chłopaków, ale żadnego nie zabrał. Dlatego będziemy ojców zachęcać do pewnych sytuacji, by sprawdzić mojego męża. Będziemy też zastanawiać się, od czego jest ojciec i czy naprawdę te „ojcowskie sprawy” może zrobić tylko on. Bo jednak wielu z nas przeżyło w miejscach, gdzie była głównie mama, ewentualnie babcia.
Masz jakieś wątpliwości, rozterki moralne przy realizacji projektu?
Oczywiście pojawiają się różne myśli. Czy to etyczne? Czy ja nikomu nie zrobię krzywdy? Po co mi to? Ważne jest też, że mój prawdziwy tata żyje. I to nie na pustyni, nie zaginął podczas ekspedycji, mieszka parę ulic stąd i nie ma mnie w jego życiu. Więc główną wątpliwością jest: co z tym zrobić? To nie jest film o nim, nie upubliczniam jego danych. A jednak każda informacja, każde spotkanie z kandydatem na tatę i czytanie od nich maili wyzwala wspomnienia na temat mojego ojca. Więc ta wielka tęsknota za ojcem jest chmurą, w której ten projekt się dzieje. Nie mam planu, żeby tym filmem się do niego zbliżyć, zaprosić go na seans.
Wielu moich znajomych w wieku około 40 lat przybliżyło się do nieobecnych ojców, a ci nagle przeszli przemianę. Np. ci, co pili, przestali pić, okazali się super dziadkami. Ale jest też taka pula, która dalej pije i znika. O nich mało się rozmawia, mało kto się do nich przyznaje. Nikt nie relacjonuje na Instagramie świąt z pijanym ojcem. Mój ojciec nie przeszedł magicznej przemiany, dokonał wyboru lub życie za niego dokonało. Jest poważna bariera, czyli alkohol, i nic z tym nie zrobię. Kocham go i za nim tęsknię, ale nic na to nie poradzę.
Łatwiej byłoby szukać matki?
Dużo pracuję z seniorkami, więc mam wiele kobiet, z którymi mogę spędzać czas, gdybym chciała wypełniać pustkę. Starsi mężczyźni prawie nigdy nie biorą udziału w inicjatywach, które prowadzę. Na jednego mężczyznę na Uniwersytecie Trzeciego Wieku przypada od siedmiu do dziesięciu kobiet.
Czytając o projekcie pomyślałam, że takie poszukiwanie ma dużo sensu, bo w zasadzie co stoi na przeszkodzie, by ludzie dobierali się nawzajem w różnych zależnościach rodzinnych, wypełniali swoje braki poza rodziną? Już dawno znormalizowaliśmy szukanie partnera przez apki. Może w szukaniu córki na jedno popołudnie też nie byłoby nic dziwnego? Widzisz w Ojcu dla Agnieszki jakąś rewolucyjną myśl?
Na pewno przy okazji tego filmu lubię podważać przekonanie, że „rodziny się nie wybiera”. Dlaczego nie? Poza tym chciałabym mieć po prostu trochę funu. Ojciec nie musi zjeżdżać ze mną na sankach ani nosić mnie na barana, ale widzę, że ludzie mają jakieś miłe chwile w swoim życiu ze swoimi ojcami i że da się z nimi zjeść obiad, obejrzeć Znachora. Ja bym chciała nadrobić te drobiazgi, np. obejrzeć z ojcem dokument na Discovery o Hitlerze. Bo ja też mam w sobie dużo elementów starego chłopa. Kocham historię. mogę non stop oglądać dokumenty o II wojnie światowej. I mogłabym to robić z ojcem.
Według badania SW Research z 2025 rokuponad 74 proc. ojców regularnie czyta swoim dzieciom. 88 proc. respondentów innego badaniadeklaruje satysfakcję z bycia ojcem. Nie mamy tak precyzyjnych statystyk z lat 80-90, ale zakładam, że nie wyglądało to tak czarująco. Oczywiście deklaratywność swoją drogą, ale jednak według badań mężczyźni twierdzą, że spędzają ok. dwóch godzin z dzieckiem w weekendy. To już jakieś zaangażowanie.
Pokolenie millenialsów wykonało ogromny skok cywilizacyjny w rodzicielstwie. Jak rozmawiam z kolegami, to podpytuję ich, jak to robią, skąd wiedzą, jak się zachować, skoro sami nigdy nie mieli obecnych ojców. W większości odpowiadają, że po prostu starają się robić wszystko inaczej, niż ich ojcowie.
**
Agnieszka Malan – improwizatorka, stand-uperka, scenarzystka i była urzędniczka miejska. Występuje głównie w spektaklach komediowych. Członkini Kooperatywy Śmiesznie. Zajmuje się improwizacją stosowaną w edukacji dzieci i dorosłych. Współautorka podcastu Koleżaneczki od śmiania i płakania. Uczestniczka programu Comedy Club (Comedy Central Polska). Działalność komediową w internecie prowadzi jako Halo Matan. Współpracuje ze Stowarzyszeniem Lambda Warszawa. W latach 2017-2020 zakładała i współprowadziła Resort Komedii. Współtwórczyni Warsaw Improv Festival w latach 2017-2019. Improwizacji uczyła się w iO Theatre (USA). Ukończyła kurs scenariopisarstwa w StoryLab.pro.




!["Odwagi! [o zaangażowaniu młodych]" Dominika Lasota](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/04/odwagi-plomienie-okladka-173x267.jpg)



![Piotr Wójcik "Trumponomika [o ekonomii Donalda Trumpa]"](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2022/12/plomienie_trumponomika-okladka-171x267.jpg)

Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.