📱 Hallow to jedna z najpopularniejszych na świecie aplikacji modlitewnych. Oferuje prowadzone modlitwy, medytacje i religijne „wyzwania”, dostępne w modelu subskrypcyjnym.
🇺🇸 Projekt wspierają celebryci oraz inwestorzy związani z amerykańską prawicą technologiczną, w tym środowiskiem MAGA i Doliną Krzemową.
🇵🇱 Hallow rozwija się także w Polsce, gdzie promują ją influencerzy religijni, celebryci i osoby związane z prawicowymi mediami.
Z okazji rozpoczętego w lutym Wielkiego Postu zbliżająca się do sześćdziesiątki gorliwa katoliczka Gwen Stefani, z popielnym krzyżem na czole zachęca do wielkopostnej modlitwy i refleksji z użyciem aplikacji Hallow. W tym jednym zdaniu jest dużo do rozpakowania. Po pierwsze – jesteśmy starzy, a upływ czasu istnieje.
Po drugie: była wokalistka No Doubt nie jest jedyną celebrytką, która świętuje Środę Popielcową w mediach, demonstrując swój katolicyzm groteskowym malunkiem przyozdabiającym jej głowę. W tym roku i w latach poprzednich z popielnymi krzyżami paradowali publicznie lub nagrywali z nimi filmiki m.in. gwiazdor Hollywood Mark Wahlberg, aktor Mario Lopez, disneyowski celebryta David Henrie, czy prowadzący słynny Late Night Show Steven Colbert.
Co roku da się zobaczyć prowadzących amerykańskie programy informacyjne z takim znakiem na czole i muszę przyznać, że wygląda to tyleż komicznie, co dystopijnie, jak z jakiejś ekranizacji prozy Philipa Dicka. Joe Biden również dawał takie świadectwo wiary, i to kiedy był urzędującym prezydentem, choć trzeba przyznać, że u niego był to dość subtelny ślad z popiołu zamiast rzucającego się w oczy krzyża. Czy to wielka różnica? Nie wiem.
Wszyscy wymienieni są oczywiście żyjącymi w USA katolikami. Paradowanie i wręcz epatowanie w Środę Popielcową maziajem z popiołu na czole jest charakterystyczne dla tej właśnie grupy. Można odnieść wrażenie, że stało się to w Stanach czymś na kształt tiktokowego trendu. Chyba żadna inna katolicka społeczność nie ma takiego zwyczaju. Spotkałem się z opinią, że wszystko, czego dotkną Amerykanie, musi zamienić się w cyrk i – cóż, trudno – przychylam się do niej. Katolicy dający takie świadectwo swojej wiary robią przy okazji coś, co katolikom wychodzi zwykle najlepiej, czyli wprost zaprzeczają Ewangelii:
„Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”. (Mt 6:16-18)
Wytykanie katolikom i hierarchom kościelnym sprzeniewierzania się zasadom wiary to sięganie po nisko wiszący owoc, bo okazji nie brakuje na każdym kroku, ale tutaj mamy do czynienia z kumulacją. Zakładam, że w Polsce większość z nas wychowała się w katolicyzmie lub jego bliskich okolicach, toteż część czytających te słowa pamięta zapewne inną biblijną zasadę, która zresztą również pochodzi z Ewangelii Mateusza (oraz Łukasza) i pojawia się kilka zdań później: nie można służyć jednocześnie Bogu i Mamonie.
Tym bardziej warto zaznaczyć, że akurat Gwen Stefani robi to w ramach reklamy aplikacji mobilnej do modlitwy: Hallow. Nie wiem, czy piosenkarka robi to za pieniądze, czy dla idei. Wiem natomiast, że aplikacja posiada plan płatny: 20,83 zł za miesiąc, 249,99 zł za rok z góry. Wiem też, że zarabiać musi całkiem dobrze, ponieważ w 2024 twórców Hallow stać było na wykupienie czasu reklamowego podczas finału Super Bowl, a jest to najdroższy czas reklamowy, jaki można sobie na tym świecie kupić.
Twórcą Hallow jest Alex Jones (nie mylić z tym Alexem Jonesem od teorii spiskowych o zamienianiu heteroseksualnych żab w homoseksualne żaby i od przyjaźni z rosyjskim miliarderem Konstantinem Małofiejewem, skazanym za wyjątkowo perfidne kłamstwa o masakrze w szkole podstawowej). Aplikacja nazywana przez złośliwych „pay to pray” powstała w 2018 roku i od tego czasu stała się prawdopodobnie największą tego typu apką na świecie. Oferuje ona prowadzone (często głosami celebrytów) modlitwy i „katolickie medytacje”, wyciszające ambientowe melodyjki oraz… wyzwania modlitewne, głównie z okazji Adwentu i Wielkiego Postu. W Stanach Zjednoczonych Hallow oferuje partnerstwa ze szkołami, w ramach których uczniowie mogą korzystać z płatnych planów za darmo, dostając przy okazji dostosowany do wieku „content”.
Kiedy w zeszłym roku Gwen Stefani również zachęcała do udziału w modlitewnym wyzwaniu Hallow, tym razem z okazji Adwentu, amerykański komentariat zajmujący się światem celebrytów zaczął dostrzegać, że modlitewne treści w aplikacji zawierają również przekaz antyaborcyjny. Można rzec: najmniejsze zdziwienie świata. Któż by się spodziewał, że katolicy będą przeciwko aborcji? Tym bardziej, że na liście znanych twarzy promujących Hallow znajduje się założycielka Live Action, działaczka antyaborcyjna Lila Rose. Jest ona przy okazji zwolenniczką terapii konwersyjnych, o czym mówiła w swoim podcaście The Lila Rose Show. Jej współpraca z Hallow może się komuś wydawać kontrowersyjna, jednak nie użytkowników samej aplikacji.
Wśród nich bowiem prawdziwe kontrowersje wywołało zaproszenie do Hallow hollywoodzkiego gwiazdora Liama Neesona (ostatnio „Naga broń, wcześniej seria Uprowadzona, produkcje z uniwersum Star Wars, czy Lista Schindlera). Neeson – w przeciwieństwie do Rose – nie jest wrogiem aborcji, opowiada się za prawem kobiet do wyboru. Z tego powodu, gdy został twarzą Hallow, odwrót użytkowników aplikacji był na tyle duży, że Alex Jones ugiął się pod presją i zerwał współpracę z aktorem.
Apkę promował także Jim Caviezel, kiedyś Jezus z Pasji Mela Gibsona, dziś przede wszystkim wyznawca katolicyzmu oraz teorii spiskowych spod znaku QAnon. Inny kontrowersyjny ambasador aplikacji oferującej modlitewny abonament to brytyjski aktor i komik Russell Brand. Kilka dni przed pisaniem przeze mnie tych słów, 24 lutego stanął przed sądem w Southwark w związku z zarzutami o m.in. przemoc seksualną. Mniej kontrowersyjni wydają się póki co Chris Pratt (filmy z MCU, Jurassic World), Jonathan Roumie (kolejny ekranowy Jezus, tym razem z serialu The Chosen) i wspomniany wcześniej Mark Wahlberg (seria Transformers, Fighter, Infiltracja). Ten ostatni zdaje się być zresztą główną twarzą marki Hallow, pojawiając się najczęściej na jej profilu na Instagramie, czy w spocie emitowanym podczas Super Bowl w 2024 roku. Pewnie dlatego, że jest też jednym z inwestorów.
Pod koniec lutego 2026 Tucker Carlson ogłosił, że Hallow właśnie zostało sponsorem jego programu The Tucker Carlson Show na okres Wielkiego Postu. Katolickiej aplikacji modlitewnej towarzyszą marki Cowboy Colstrum – wydzielina z krowich gruczołów mlecznych pobieranych w 24 godziny po porodzie sprzedawana jako superfood (dla ludzi) – oraz Black Rifle Coffee – marka kawy, przeciwko której toczy się pozew zbiorowy o wprowadzanie konsumentów w błąd, że produkt jest w całości wytwarzany w USA.
Powiązanie apki z ruchem MAGA nie powinno dziwić, jeśli rzucić okiem na inwestorów finansujących powstanie i rozwój Hallow. Najgłośniejsze nazwiska z tej listy to wiceprezydent J. D. Vance oraz „dyktator z Doliny Krzemowej” oraz Peter Thiel, współtwórca PayPala, dziś znany jako właściciel kojarzony jest głównie jako twórca firmy Palantir. To spółka tworząca oprogramowanie do analizy dużych zbiorów znanych, ściśle współpracująca z administracją Donalda Trumpa. Dostarczane przez nią narzędzia stosowane są przez ICE w celu przeciwdziałania migracji i ułatwienia identyfikowania osób do deportacji, za co już w 2020 roku spółka była krytykowana przez Amnesty International. Palantir miał swój udział również w izraelskim ludobójstwie na Palestyńczykach oraz współpracuje z Pentagonem i NATO przy wdrażaniu rozwiązań AI w obsłudze dronów i – jak podkreślają jego krytycy – może prowadzić do opracowania w przyszłości broni autonomicznej.
Thiel wprost głosi antydemokratyczne i skrajnie wolnorynkowe poglądy. Uważa, że monopol jest pożądanym i docelowym stanem gospodarki, a wolność, równość i swoboda jednostki powinny ustąpić oligarchii zarządzanej przez „wybitnych” przedsiębiorców-technokratów. Emancypację i prawa wyborcze kobiet, jak i wszelkie przejawy polityki socjalnej, ma za przyczyny degeneracji systemu politycznego. Gretę Thunberg nazwał (zupełnie nieironicznie) Antychrystem. Co ważne, Thiel przekuwa swoje poglądy na rzeczywistość, inwestując zarówno w technologiczne przedsiębiorstwa, jak i w polityków. Wyniesienie J. D. Vance’a na polityczne salony tak samo sprzyja jego zamiarom jak sponsorowanie aplikacji z modlitewnymi wyzwaniami.
Inne ciekawe nazwisko wśród sponsorów Hallow to „katolicki inwestor” Scott Malpass, były zastępca rektora Uniwersytetu Notre Dame (nie mylić z paryską katedrą, chodzi o miasto w stanie Indiana), którego pozyskaniem chwalił się Jones, podkreślając, że to jedyny Amerykanin zaproszony przez papieża Franciszka do rady Banku Watykańskiego. Malpass to założyciel i Przewodniczący Zarządu Catholic Investment Cervices, amerykańskiej organizacji non profit, której misją jest zarządzanie inwestycjami w zgodzie z naukami Kościoła Katolickiego. Współtworzy on także (całkiem świecki w założeniach) fundusz inwestycyjny Grafton Street Partners. O Marku Wahlbergu wspomniałem wcześniej.
Od 2024 roku aplikacja jest zakazana w Chinach, chociaż nie poznaliśmy ze strony chińskiego rządu konkretnego argumentu za takim stanem rzeczy innego niż „zakazane treści”. Kilka miesięcy później Jones napisał na Twitterze, że za sprawą „nadmiernych regulacji” Unii Europejskiej Hallow może zostać zakazana także w Europie. Temat podchwyciły konserwatywne i katolickie media, klasycznie podbijając narrację o prześladowaniach katolików. Niektóre pisały o zbanowaniu Hallow jak o fakcie dokonanym. Na persecution.org do dziś wisi artykuł z nagłówkiem Christian Prayer App ‘Hallow’ Banned in Europe. Rzecz w tym, że przed Jonesem nikt takiego tematu nie podnosił, żaden polityk związany z UE nawet nie sugerował, że Hallow w jakikolwiek sposób kogoś uwiera. Jest to klasyczna strategia „ataku uprzedzającego”, często wykorzystywana przez środowiska skrajnie prawicowe i obecna w planach organizacji działających w ramach tzw. „Agendy Europe” (m.in. Ordo Iuris) co najmniej od 2013 roku.
Aplikacja Hallow jak najbardziej jest dostępna w Europie, w tym w Polsce. Tu również promują ją znane twarze. Poza jednoznacznie katolickimi influencerami, jak choćby Sebastian Picur, najbardziej irytujący ksiądz w internecie, , do ambasadorów Hallow należy np. aktor Dariusz Kowalski – słynny Janusz Tracz z serialu Plebania. Ten fakt zniszczył mi wizerunek najlepszego złoczyńcy w polskiej kulturze (przypominam, że „Tracz” czytane od tyłu to „czart”). Hallow promuje również cudownie nawrócony po niegdysiejszym wypadku Radosław Pazura wraz z żoną Dorotą Chotecką-Pazurą (Danusią z Miodowych lat).
Polskim odpowiednikiem Marka Wahlberga, czyli celebrytą najczęściej pojawiającym się w sieci w materiałach promocyjnych Hallow, będzie chyba Marcin Kwaśny (Czas honoru, Skazany na bluesa, Pitbull). W tym gronie są także dziennikarz Bartosz Graczak będący twarzą pisowskiej TVP, aktorka kabaretowa i uczestniczka Tańca z gwiazdami Adrianna Borek, prezenter Polsatu i Kanału Zero Tomasz Wolny, dziennikarka Radia Plus Weronika Kostrzewa, prezenterka i tancerka Ida Nowakowska, prowadząca Rolnik szuka żony i Sanatorium miłości Marta Manowska, Mister Polski 2025 Adam Wyszyński, czy Rafał Mroczek – z tych Braci Mroczków.
Brunatny amerykański technofeudalizm w Polsce to nie tylko platformy społecznościowe, czy rada ds. cyfryzacji przy Ministerstwie Cyfryzacji pełna lobbystów z Big Techów. On się zakorzenia dużo głębiej i wchodzi tylnymi drzwiami do domów i umysłów milionów ludzi. Peter Thiel już tu jest wraz ze swoimi szalonymi wizjami. Dla niego i pozostałych radykalnie skrajnie prawicowych inwestorów Hallow nie jest jedynie ekscentrycznym kaprysem, ani nawet sposobem na zarabianie na katolikach. Stanowi nośnik antyaborcyjnej i nacjonalistycznej propagandy. Tym trudniej zauważalnej, że ubrano ją w modną i nowoczesną otoczkę niewinnej i milutkiej aplikacji.
Na końcu propaganda ta oswajana jest jeszcze przez uśmiechniętych celebrytów i gwiazdy Hollywood. Wszyscy oni są przy tym przecież całkowicie apolityczni. Robienie zarzutu z ich współpracy z Hallow byłoby krytykowaniem… czego właściwie? Oni po prostu są bardzo, bardzo głęboko wierzący, a kto ma z tym problem, temu się pewnie nie podoba wolność wyznania; oto kolejny przejaw prześladowań katolików w wykonaniu zgniłego Zachodu, wokizmu i marksizmu kulturowego.
Wróćmy na koniec do Gwen Stefani. Jej nawrócenie na katolicyzm zbiega się mniej więcej w czasie z wejściem w związek z muzykiem Blake’iem Sheltonem. Poprzednie małżeństwo Gwen, z którego narodziła się trójka dzieci, zostało unieważnione przez Watykan na jej prośbę. Pamiętam dobrze, jak moja katechetka podkreślała, że nie ma kościelnych rozwodów, są tylko unieważnienia w naprawdę wyjątkowych przypadkach. A wyjątkowe przypadki są dla zarządu – dla Gwen Stefani i Jacka Kurskiego. A dla pana, panie katoliczku, jest życie w grzechu i wieczne potępienie. Na szczęście od tego też już mamy apkę.









Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.