Przypadek Mircei C.
Ilekroć byłam bliska rezygnacji, autor rzucał jakąś cudowną racę, która wciągała mnie bez reszty. A potem znowu irytująco nudził, powtarzając po raz kolejny to samo – że jest samotny, świat jest okropny i że to wcale nie jest powieść, tylko antypowieść.
