Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Przekaż Przekaż

Piękni dwunastoletni. W Afganistanie coraz częściej znikają bez śladu

Agencja Bazgasht News przedstawiła raport dotyczący uprowadzania nieletnich i krzywdzenia ich przez talibów. Lepiej wyglądających uczy się tańczyć i usługiwać. Mniej urodziwi zostają od razu wykorzystani – w sensie jak najbardziej dosłownym – inaczej.

WTF
Gniew

2

Talibowie pierwszy raz zajęli Afganistan w 1996 roku. W roku 2001 afgański ruch oporu wraz z zachodnimi sojusznikami zdołał ich wyprzeć. 20 lat później ponownie zajęli kraj. – Jesteśmy wczorajszym newsem – powtarza Ahmad Masud, syn Ahmada Szaha Masuda, legendarnego Lwa Pandższiru, bohatera narodowego Afganistanu. – Talibowie czują się bezkarni, bo uwaga świata jest skierowana gdzie indziej – dodaje.

Rozmawiam z kuzynką Ahmada. Prosi o zachowanie anonimowości. – Stryj wraz z synem zostali właśnie deportowani z Pakistanu. To wyrok śmierci. Obaj byli w armii. Teraz ukrywają się u rodziny. Nasza krewna, matka trójki małych dzieci, była w siódmym miesiącu ciąży, gdy jej mąż został zastrzelony przez talibów. Widziała to ona, widziały kilkuletnie dzieci. Został trafiony w szyję. Nie zginął od razu. Żonie nie pozwolono podejść. Musiała się go wyprzeć, żeby ocalić dzieci. Takie dostała ultimatum.

Czytaj także Od budowy szkoły w Afganistanie po bieliznę dla Burkiny Faso. „Pomaganie sprawia, że człowiek chodzi jak nakręcony” Patrycja Wieczorkiewicz rozmawia z Beatą Błaszczyk

Pakistan deportuje Afgańczyków na coraz większą skalę. Jednego dnia – 17 lutego – pozbył się w ten sposób nawet ponad czterech tysięcy osób. Dla tych, którzy byli w wojsku czy policji lub są o to podejrzewani, oznacza to wyrok śmierci, do wykonania natychmiast. Innych – gdy nie mają dokąd wrócić – może zabić zima.

– Jest strach, paraliżujący strach – słyszę od innych moich rozmówców. – Ale nas nie trzeba uczyć odwagi, zwłaszcza z perspektywy wygodnego i bezpiecznego fotela gdzieś w Europie. Po prostu nie chcesz zginąć bez sensu. Zwłaszcza gdy masz się kim opiekować – mówi kuzynka Ahmada.

Jeszcze więcej „tańczących chłopców”

Ze strachem musieli mierzyć się też autorzy specjalnego raportu Bazgasht News. Zastraszane rodziny uprowadzonych chłopców nie chcą wiele mówić. Jednocześnie to temat tabu, co nie ułatwia pozyskiwania danych. Raport przedstawia 172 przypadki uprowadzeń w ciągu ostatnich czterech lat.

Chłopcy uprowadzani są z północnych prowincji, m.in. Balch, Farjab, Baghlan, Pandższiru i Badachszanu. Trafiają na południe, do mateczników talibów, czyli głównie do prowincji Kandahar i Helmand. W cenie jest drobna budowa, miękkie ruchy. Będą tańczyć – chociaż taniec jest przez talibów oficjalnie zakazany (dwa miesiące więzienia dla osoby tańczącej, tyle samo dla obserwującej) – i podawać herbatę. Zostaną bacha bazi. Pierwsze słowo oznacza dziecko, drugie zabawę. Pedofilska praktyka, od wieków uprawiana w krajach Azji Centralnej. Nie jest to wymysł talibów. Wśród tych, którzy z nimi walczyli, też byli zwolennicy takich „rozrywek”.

Co jest nowe, to skala uprowadzeń. Autorzy raportu wiedzą, że w kraju opanowanym przez talibów nie ma zagranicznych organizacji, które mogłyby przeprowadzić gruntowne badania. Nie ma też dziennikarzy, którzy mogliby zjawisko nagłośnić. A sami pokrzywdzeni Afgańczycy nie mają się do kogo odwołać.

Nowy kodeks procedur karnych. Dla sprawców, nie ofiar

4 stycznia 2026 roku talibowie ogłosili kodeks procedur karnych. Nie jest to typowy kodeks karny, nie zawiera pełnej listy przestępstw i wykroczeń. Zezwala na stosowanie różnych kar wobec sprawców tego samego czynu zabronionego. Wskazówką jest status sprawcy. Jeśli czynu dopuści się mułła czy imam, jest on klasyfikowany jako nieporozumienie. Wtedy należy się upomnienie i to w zupełności wystarczy. Jeśli inna osoba niezależna – kodeks stosuje takie rozróżnienie – można zastosować karę więzienia. Jeśli sprawcą jest tak zwana osoba zależna (służący, paź, kobieta, małoletni), do kary więzienia można dodać jeszcze chłostę.

Brak precyzji w podstawowych definicjach najprawdopodobniej wynika nie tylko z intelektualnych braków autorów. Prawie na pewno jest celowym zabiegiem. To zezwala na większą swobodę wymierzających wyroki. Na wyroki uznaniowe. Nie ma instytucji odwoławczych.

Czytaj także Co chcą ukryć talibowie, odcinając internet w całym Afganistanie? „Takiego nagromadzenia terrorystów wcześniej nie było” Beata Błaszczyk

Dotkliwie pobita przez męża kobieta teoretycznie może zgłosić się do sądu. Szczelnie zakryta burką musi – w obecności swojego oprawcy – udowodnić, że doszło do złamania kości lub przerwania ciągłości skóry. Jeśli jakimś cudem zdoła to wykazać, mąż może zostać skazany na 15 dni więzienia. Ale to oznacza, że kobieta była nieposłuszna. Tylko mąż może ocenić, czy udało się nieposłuszną żonę przywołać do porządku. Jeśli nie, można – a raczej należy – rozwieść się z kobietą bez żadnego odszkodowania. Z byłą żoną, która była nieposłuszna, nie można też będzie pozostawić dzieci.

Uprowadzony i wielokrotnie gwałcony nastolatek miałby podobne szanse na sprawiedliwość w talibskim sądzie. Zderzyłby się z tą samą logiką. Gdyby najpierw zdołał przełamać wstyd i strach. Na wsparcie rodziny zazwyczaj nie można liczyć. Gdyby w sądzie stanął naprzeciw swoich oprawców, zostałby uznany za winnego – chociażby prowokacji. Poprzez swoje wyzywające zachowanie i umalowane oczy. Sprowadził mężczyzn na manowce i doszło do  „nieporozumienia”. Sprawców należy więc upomnieć, a winnego ukarać.

Madrasy zapewniają łatwy dostęp do dzieci

Czasem rodziny próbują ratować chłopców pomimo gróźb i zastraszania. Raport Bazgasht News opisuje sytuację z Pandższiru, gdzie czternastolatek był regularnie zabierany do talibskiego punktu kontrolnego i przetrzymywany tam godzinami pod pretekstem przesłuchań. Za każdym razem rodzina prosiła, by starszy brat mógł mu towarzyszyć. Od kilku miesięcy z chłopcem nie ma już kontaktu. Na wszelkie pytania rodziny odpowiedzią jest rechot i wulgarne żarty.

Łatwy dostęp do dzieci zapewniają madrasy, które – w większości przypadków – są swoją własną karykaturą. Kilkaset lat temu były to ośrodki naukowe. Miejsca debat. Studiowano tam algebrę, astronomię, logikę, filozofię. Dziś zostało trochę nauki czytania i pisania, ale zdecydowana większość czasu przeznaczona jest na ideologiczne pranie mózgu. Naukę o złym, zepsutym świecie Zachodu. W połowie 2021 roku zarejestrowanych w ministerstwie edukacji madras było 13 tysięcy. Teraz to 23 tysiące. Może w nich przebywać ponad 2,5 miliona dzieci.

Kilkunastolatek po półtorarocznym pobycie w madrasie zaczyna źle traktować swoje siostry, bo ma wpojone, że kobiety są źródłem zepsucia. Uniwersytety są nim zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn. Mężczyźni stają się grzesznikami, gdy widzą kobiety, a kobiety są źródłem występku. Rodzice posyłają dzieci do madras z kilku powodów. Gdy nie ma innej szkoły w okolicy, madrasa jest jedynym wyborem. Gdy w domu jest głód, a otrzymanie pomocy żywnościowej uzależnione jest od posłania dziecka czy dzieci do madrasy. Gdy są zastraszeni i nie nawykli do pytań. Gdy słyszą od imama, że to jedyna słuszna droga. Bezbronne dziecko napastowane przez swojego nauczyciela może się poddać. Może też zginąć, gdy spróbuje się sprzeciwiać. Do takich zabójstw doszło m.in. w Nangarhar i Parwan.

Czytaj także Syn Lwa Pandższiru: Jeśli Zachód nie chce nam pomóc, niech przynajmniej nie wspiera talibów [reportaż] Beata Błaszczyk

Mułła z madrasy wpaja uczniom, że za (wielokrotną) sodomię należy się kara śmierci. Gwałci swoich uczniów. Jest trauma fizyczna i psychiczna. Nie ma do kogo zwrócić się po pomoc. Nie ma niebieskiej linii. Nawet nie bardzo jest z kim rozmawiać, bo wstyd i strach. A może nawet poczucie winy? Jak to wszystko ułożyć sobie w głowie?

W kraju opanowanym przez talibów mało kto o tym myśli. Na pewno nie oni sami. Ponad 20 milionów ludzi pilnie potrzebuje pomocy humanitarnej – trzy czwarte w czterdziestopięciomilionowym kraju nie ma bezpieczeństwa żywnościowego. A talibowie wydają ośmiostronicowe instrukcje dla imamów, aby po piątkowych modłach przypominali o właściwej długości bród i włosów. Oraz karach za niezastosowanie się do zaleceń. Broda ma być dłuższa niż owinięta wokół pięści.

To nie jest sztuka dla sztuki

Afganistan potrzebuje żywności i leków. Ale zanim zdecydujesz się wysłać coś do talibów, prześwietl tego, kto cię do tego namawia. Popatrz na sieci kontaktów – radzą afgańscy dyplomaci. Zadaj sobie pytanie: cui bono? – na pewno nie Afgańczycy w potrzebie. Żywność z zagranicznej pomocy trafia do obozów dla terrorystów. – A oni wsparcia nie potrzebują. Mają pieniądze – mówi Ahmad Masud.

Powstają kolejne obozy szkoleniowe, do których trafiają dzieci. – Przed atakiem z 11 września 2001 roku Al-Ka’ida miała osiem obozów szkoleniowych w Afganistanie. Teraz jest ich ponad sto – mówi Sarah Adams (kiedyś CIA, dziś analityczka).

– Talibowie szkolą się po coś, to nie jest sztuka dla sztuki. Warto ich słuchać, gdy chwalą się swoimi zasobami. Po niedawnych pakistańskich nalotach na pogranicze, które zostały przeprowadzone z 21 na 22 lutego (celem były madrasy, obozy szkoleniowe i terroryści z TTP i ISIS-K) przedstawiciel talibów powiedział, że są gotowi odeprzeć wszelkie ataki i mają ponad 1500 zamachowców-samobójców w pełnej gotowości. Gotowych zdetonować się nie tylko w  Peszawarze czy Islamabadzie. Starcia na pograniczu afgańsko-pakistańskim trwają i pochłonęły już kilkaset ofiar, w tym dzieci. Nie obchodzi cię nasze bezpieczeństwo? Pomyśl o własnym.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie