Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Przekaż Przekaż

Kicz Trumpa i architektoniczne obsesje tradycjonalistycznej prawicy

Najpierw przyjdą po brutalizm, potem zakażą dekonstruktywizmu, aż w końcu zostaniemy wyłącznie z białymi kolumnami i złotymi posągami. Co poza zamiłowaniem do kiczu stoi za polityką budowlaną Donalda Trumpa?

ObserwujObserwujesz
Walka

Swego czasu pisałem o zjawisku architektonicznego reakcjonizmu – chęci cofnięcia wskazówek zegara w kwestii wyglądu budynków i odrzucenia trendów z XX wieku. Funkcjonalizm, minimalizm (lub wręcz przeciwnie, nadmierna zabawa formą), prymat betonu i szkła – to wszystko budzi w tradycjonalistach zgrozę, świadcząc ich zdaniem o kryzysie nowoczesnego świata, któremu nie zależy już na pięknie. To z kolei ma się wiązać z ogólną demoralizacją społeczną. Całe szczęście znalazł się ktoś, kto w końcu próbuje położyć temu kres.

Na scenę wkroczył bowiem Donald Trump, cały na złoto. Prezydent USA postawił na neoklasycyzm, który ma „uszlachetniać przestrzenie publiczne” i „inspirować ludzkie dusze”. Fiksacja prawicy na punkcie tradycyjnej architektury idzie tu w parze z osobistymi zachciankami lokatora Białego Domu, prowadząc do przyjęcia nowej polityki budowlanej, która najbardziej widoczna będzie w samym Waszyngtonie.

Arc de Trump, czyli prezydencka megalomania

Od miesięcy posuwa się naprzód budowa sali balowej, która powstaje w miejsce wcześniej zburzonego wschodniego skrzydła Białego Domu. Wartą kilkaset milionów dolarów inwestycję krytykuje się z różnych powodów, od marnotrawienia funduszy po jej kwestionowaną legalność – władzom zarzuca się forsowanie budowy z pominięciem odpowiednich procedur. Walory estetyczne nie są tu więc najważniejsze, ale na pewno oddają one wątpliwy gust amerykańskiego prezydenta. Donald Trump jest znany z zamiłowania do przepychu, a ilość złoceń w jego prywatnych apartamentach każe podejrzewać, że doszło do obrabowania Fortu Knox lub skarbca Sknerusa McKwacza.

Czytaj także Big Mac w Wersalu. Co estetyka Trumpa mówi o jego projekcie politycznym? Jakub Majmurek

Dużej ilości złotego kruszcu będzie wymagać również planowany łuk triumfalny – w Waszyngtonie ma stanąć ogromny monument inspirowany paryskim (z tą różnicą, że wieńczyć go będzie wielka złota figura Wolności), od którego francuskiej nazwy wzięło się prześmiewcze określenie Arc de Trump. W taki sposób Trump zamierza upamiętnić 250-lecie niepodległości USA i z tego powodu budowla będzie mierzyć aż 250 stóp (76 metrów), co uczyni ją prawie czterokrotnie wyższą od Białego Domu i wyraźnie większą od francuskiego pierwowzoru, oddającego hołd kampaniom epoki rewolucyjno-napoleońskiej. Złośliwie można spytać, jakie zwycięstwo uzasadnia wzniesienie łuku triumfalnego w stolicy USA, skoro Amerykanie od dawna nie wygrali żadnej wojny i atak na Iran raczej tego nie zmieni. Takie rozterki schodzą jednak na dalszy plan, gdy trzeba połechtać wrażliwe ego prezydenta.

O ile salę balową i łuk triumfalny można odbierać jako pojedyncze przejawy trumpowskiej megalomanii, o tyle dekret Making Federal Architecture Beautiful Again stanowi już próbę systematycznej walki z nowoczesną architekturą w całych Stanach Zjednoczonych. Zarządza on, że nowe siedziby federalnych urzędów powinny być projektowane w klasycyzujących i tradycyjnych stylach architektonicznych, a w przypadku istniejących budynków niewpisujących się w nowe standardy oceni się możliwość ich przerobienia podczas remontów i renowacji. Biały Dom tłumaczy, że prezydent przywraca w ten sposób piękno i dumę gmachom federalnym, zniszczonym przez „okropną i niepopularną” architekturę modernistyczną. Amerykańscy konserwatyści ani nie są pierwszymi reprezentantami takich opinii, ani nie stanowią wyjątku na arenie międzynarodowej.

Od NSDAP po AfD – Bauhaus wciąż działa na nerwy skrajnej prawicy

Modernizm budził ogromne kontrowersje w czasach, gdy faktycznie był nowatorski i podważał obowiązujące normy estetyczne. Wśród jego zaciekłych przeciwników znaleźli się m.in. naziści, co wynikało z radykalnie antynowoczesnej ideologii NSDAP. Gdy Adolf Hitler został kanclerzem, zamknięto szkołę Bauhaus, a czołowi modernistyczni architekci musieli opuścić Niemcy, ponieważ ich projekty uznano za sprzeczne z duchem germańskim, bliższe żydo-bolszewizmowi i zarazem typowe dla dekadenckiej Republiki Weimarskiej. Podobny los spotkał zresztą artystów z innych dziedzin – w 1937 roku zorganizowano nawet wielką wystawę „sztuki zdegenerowanej”, na której zebrano awangardowe rzeźby oraz abstrakcyjne obrazy, które zdaniem nazistów świadczyły o zgniliźnie moralnej nowoczesnego świata.

„Natura okiem spaczonych umysłów”. „Sztuka bezbożnych społeczeństw”. „Szaleństwo staje się metodą”. „Architektura mająca zniszczyć ludzkiego ducha”. „Bezczelna kpina z Boga”. „Gwałt na ludzkiej potrzebie komfortu”. To hasła, które można było znaleźć na nazistowskiej wystawie potępiającej sztukę zdegenerowaną, ale nie tylko – wymieszałem je naprzemiennie z całkiem współczesnymi opiniami na temat nowoczesnej architektury. Ostatni cytat to np. słowa polityka Alternatywy dla Niemiec (AfD), czyli partii, która stulecie później wciąż walczy z Bauhausem. Sprzeciwiała się ona upamiętnieniom kulturowego dziedzictwa modernistycznych architektów, nazywając ich pomysły błędną ścieżką nowoczesności i porzuceniem niemieckiej tożsamości na rzecz międzynarodowej nijakości.

Czytaj także Reakcjonizm architektoniczny, czyli zawoalowana ofensywa skrajnej prawicy Artur Troost

Taka postawa AfD oburzyła resztę sceny politycznej ze względu na niebezpodstawne skojarzenia z retoryką nazistów, ale skrajnie prawicowi politycy twierdzą, że wyrażają po prostu poglądy większości obywateli. Bo czy przy praktycznie każdej nowej publicznej inwestycji nie ma powszechnego rozczarowania wyborem architektury, pomstowania na brzydotę, minimalizm lub wydziwianie? W Polsce przerobiliśmy to przy okazji oddania do użytku gmachu warszawskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej, a temat niechybnie powróci wraz z budową w sąsiedztwie Teatru Rozmaitości.

Często wykorzystywana jest w tym kontekście również narracja antyelitarna i antyintelektualna. Mówi się o kaście architektów, którzy z jakiegoś powodu narzucają ludziom estetykę oderwaną od preferencji społeczeństwa i złośliwie oszpecają przestrzeń publiczną. Nie sugeruję, że architektom nie zdarza się projektować bardzo brzydkich budynków, a ludzie są pozbawieni prawa do krytyki ich dzieł. Sam nierzadko mam ochotę wydłubać sobie oczy, gdy widzę poniektóre mniej udane popisy budowlane. Gorzej, jeśli krytyka (słuszna lub nie) przeradza się w myślenie spiskowe, charakterystyczne dla doktrynalnych przeciwników jakiejkolwiek nowoczesnej architektury.

Rewolta nie musi być aż tak idiotyczna

Także w Polsce media społecznościowe są pełne lamentu nad stanem współczesnego budownictwa, a co za tym idzie – również społeczeństwa. Na każdym kroku znajdziemy zestawienia „dawniej i dziś” (często na zasadzie Wersal kontra budynek poczty w Pcimiu Dolnym) i towarzyszące temu stwierdzenia, że kiedyś to były czasy, teraz nie ma czasów. Tylko brzydota i betonowe klocki, stawiane na złość ludziom. Mnożą się lokalne grupy spod znaku „architektonicznej rewolty”, które krytykują odchodzenie od tradycji i piękna. Politycy Konfederacji w oparciu o te nastroje i wzorem zagranicznych kolegów zaczynają perorować, że należy wprowadzić nakaz realizowania inwestycji publicznych wyłącznie w stylu neoklasycystycznym. Na tym etapie architektoniczny reakcjonizm nie stanowi już jednak domeny wyłącznie skrajnej prawicy, nawet jeśli ona najchętniej podnosi ten temat.

Dobrym przykładem jest tu absurdalny pomysł odbudowy Pałacu Saskiego. Co prawda nie ma on większej wartości historycznej (chyba że zależy nam na upamiętnieniu niemieckich monarchów i carskich okupantów) ani architektonicznej, ale za to Warszawa zyska wielki budynek klasycystyczny zamiast kolejnego betonowego kloca. Będzie to kosztować jedyne parę miliardów złotych, czyli więcej niż nowa sala balowa koło Białego Domu. Pokażemy Amerykanom, że biedni nie jesteśmy i też możemy sobie pozwolić na budowę pseudohistorycznych gmachów, które formą będą nawiązywać do najszlachetniejszych korzeni cywilizacji europejskiej. Reject modernity, embrace tradition – najlepiej tradycję budowy pełnych przepychu pałaców dla możnych, przy jednoczesnym olewaniu budownictwa służącego ogółowi społeczeństwa. Na szczęście nie jest to jedyna droga dla entuzjastów starej architektury.

Chociaż fanaberie Trumpa czy odbudowa Pałacu Saskiego pokazują ślepe zaułki reakcjonizmu architektonicznego, to nie brakuje przykładów pozytywnego odwoływania się do tradycji, unikających jałowej walki z nowoczesnością. We Francji czy Hiszpanii w historycznych dzielnicach często powstają nowe bloki komunalne, które formą wpasowują się w otoczenie. Warte odnotowania są np. inwestycje Balearskiego Instytutu Budownictwa Społecznego, które łączą charakterystyczny dla modernizmu funkcjonalizm z elementami tradycyjnego budownictwa – przykładowo niektóre budynki wykonano z lokalnych surowców, co jednocześnie pozwoliło zapewnić ciekawy wygląd, osiągnąć neutralność klimatyczną i ocalić miejscowy kamieniołom przed bankructwem.

Czytaj także Betonowy kloc na placu Defilad to najlepsze, co spotkało Warszawę w ostatnich latach Artur Troost

Gdyby architektoniczna rewolta skupiała się właśnie na wyciąganiu z przeszłości rozwiązań przydatnych dla nowoczesnego budownictwa i szukania udanych mariaży tradycji z modernizmem, to nie miałbym nic przeciwko, ba, może bym do niej dołączył. Niestety, najczęściej przybiera ona formę bezrefleksyjnego wzdychania do przeszłości i chęci tworzenia marnych kopii budynków sprzed paru stuleci.

Wciąż jest nieźle, o ile na tym architektoniczni reakcjoniści poprzestają – wielu z nich powrót do „harmonii i piękna” w budownictwie traktuje jako pierwszy krok do walki z nowoczesną degeneracją na płaszczyźnie społeczno-politycznej. Stąd warto protestować, gdy AfD atakuje Bauhaus, nawet jeśli nie należy się do fanów tego czy innego stylu.

Obsesje radykalnej prawicy w innych dziedzinach są pewnie groźniejsze, ale już względy estetyczne każą drżeć na myśl o przyszłości projektowanej przez Trumpa i jemu podobnych.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x