🪖 Amnesty International szacuje, że podczas pobytu w rosyjskiej niewoli aż 94 proc. ukraińskich mężczyzn – wojskowych i cywili z tymczasowo okupowanych przez Rosję terenów – doświadczyło bicia, głodzenia, rażenia prądem, podtapiania, braku pomocy medycznej lub innych form znęcania się.
🩸 Dwie trzecie z nich, jak świadczą dane ONZ, poddawano seksualnym torturom – w 80 proc. przypadków było to rażenie genitaliów prądem. Poza tym jeńcy słyszeli groźby gwałtu i byli gwałceni; zmuszano ich m.in. do obnażania się i uprawiania seksu oralnego z innymi mężczyznami.
Tortury są integralną częścią rosyjskiego systemu penitencjarnego, który przetrwał w stanie niezmienionym od lat 20. ubiegłego wieku. Sowieci inspirowali się brytyjskimi obozami koncentracyjnymi z czasów wojny burskiej (1899-1902), dzięki czemu w radzieckich koloniach karnych pojawiły się rzędy kolczastego drutu, wartownie, baraki, strażnicy z psami. W okresie międzywojennym te same zasady wprowadzono w niemieckim więziennictwie. Dlatego podczas zwiedzania Oświęcimia czy Dachau byli rosyjscy i radzieccy więźniowie często mówili: „O, tu jest tak, jak u nas!”.
Jak w wywiadzie dla radia Swoboda mówi Olga Romanowa, prezeska fundacji Ruś Siedząca, świadczącej pomoc prawną i finansową rosyjskim więźniom, tamtejsze kolonie karne wciąż działają według stalinowskich reguł. Priorytetem nie jest resocjalizacja, lecz praca operacyjna. Oficerowie MSW i FSB werbują donosicieli i wszczynają kolejne sprawy karne. Ich awanse zawodowe i wysokość premii zależą od skuteczności tych działań, więc osadzonych poddaje się torturom, by zmusić ich do współpracy. Więźniowie najbardziej obawiają się tych o charakterze seksualnym, które sprowadzają ich na dół więziennej hierarchii.
Kolonie karne są państwem w państwie i praktycznie nie podlegają kontrolom. Zdarza się, że bliscy więźniów nagłaśniają nieprawidłowości w mediach społecznościowych, docierają do ważnych urzędników czy znajdują adwokata, który nie boi się walczyć z systemem. Wówczas wszczyna się śledztwo w sprawie nadużyć, a losy tego czy innego nieszczęśnika polepszają się.
Sankcjonowane prawnie tortury na Ukraińcach w rosyjskiej niewoli
Ukraińscy jeńcy są pozbawieni nawet tych iluzorycznych praw. Po pierwsze, często nie figurują w żadnych rejestrach Federalnej Służby Penitencjarnej, więc formalnie nie istnieją. A skoro nie istnieją, to nikt nie ponosi odpowiedzialności za ich śmierć czy tortury. Po drugie, jeszcze 8 marca 2022 roku Władimir Putin wydał szefom wszystkich regionalnych oddziałów Służby rozkaz nieograniczonego stosowania tortur wobec Ukraińców w rosyjskiej niewoli (w Międzynarodowym Trybunale Karnym zeznania w tej sprawie złożyło czterech wysoko postawionych uciekinierów z Rosji). Po trzecie, jak tłumaczy wspomniana Olga Romanowa w wywiadzie dla rosyjskiej redakcji „Deutche Welle”, w rosyjskim więzieniu stosunki pomiędzy osadzonymi a funkcjonariuszami bazują na dominacji, zaś podporządkowanie seksualne stanowi jej najwyższą formę.
Niektórzy mężczyźni spędzili w rosyjskiej niewoli kilka tygodni. Najczęściej były to osoby z południa Ukrainy, aresztowane po wejściu okupantów do ich miejscowości. Prawosławny ksiądz Sergij Czudynowicz z okolic Chersonia został zatrzymany przez kilku mężczyzn w mundurach wojskowych, którzy przedstawili się jako „nowa policja”. Gdy obecni przy tym wierni zapytali, dokąd zabierają duchownego, usłyszeli, że ten wróci za 40 minut, które przedłużyły się do 2 tygodni.
Gwałcą, aż tryśnie krew
Czudynowicza przewieziono do chersońskiego więzienia przy ul. Luterańskiej 4. Zadawano pytania na temat jego stosunku do świąt 1 i 9 maja oraz weteranów wielkiej wojny ojczyźnianej. Oczekiwano od niego przyznania się do członkostwa w grupie dywersyjnej, więc bito gumowymi pałami i grożono, że na jego oczach zgwałcą żonę i synów, a następnie ich zamordują. Zapowiedzieli, że on też będzie gwałcony, a jego odbyt posmarowany piekącą maścią. Pewnego dnia wprowadzili słowa w czyn – rozebrali Sergija, rzucili na kolana i położyli na krześle jego głowę, którą jeden z oprawców przycisnął kolanem. Kolejny gwałcił gumową pałą, aż trysnęła krew. Wkrótce po tym Czudynowicza wypuszczono. Nadal nie rozumie powodów swojego aresztowania i zwolnienia.
Także Oleg (odmówił pokazania twarzy i ujawnienia nazwiska) został schwytany w pierwszych dniach okupacji. Przy wyjściu z pracy zatrzymali go rosyjscy oficerowie w kominiarkach. Zawlekli do busa, rzucili na podłogę, bili pałami, a potem jeden z nich postawili mu but na twarzy. W więzieniu zaczęły się wielogodzinne przesłuchania, podczas których Olega pytano m.in. o nazwiska organizatorów antyrosyjskich protestów (po wejściu okupantów do Chersonia w lutym 2022 roku mieszkańcy wychodzili na demonstracje z żądaniem wycofania rosyjskich jednostek). Bito go kolbą po głowie, plecach, udach, nogach, po czym z trudem chodził. Przystawiali do skroni broń i udawali, że zamierzają strzelić. Grozili, że zgwałcą jego żonę, a kilkumiesięcznego syna wrzucą do Dniepru lub oddadzą do rosyjskiego domu dziecka.
Pewnego dnia zawiązali mu oczy, zaprowadzili do pokoju pełnego oficerów FSB, posadzili na krześle, po czym jeden z funkcjonariuszy szepnął mu do ucha, że uczyni z niego „swoja dziwkę”. Potem kazał stanąć na kolanach i zdjąć spodnie. Wyjął swojego członka i dotykał nim pośladków Olega. Próbował go zgwałcić, ale nie miał pełnej erekcji. Wściekł się i zaczął kopać ofiarę po pośladkach i genitaliach, krzycząc, że nie jest w stanie „j…bać tej czarnej dupy” (całe ciało jeńca było posiniaczone z powodu ciągłego bicia). Wreszcie włożył długopis do odbytu więźnia, nogą wepchnął go głębiej i zrzucił Olega z krzesła.
Po niespełna miesiącu aresztu Oleg opuścił więzienie. Swoje uwolnienie zawdzięcza żonie, która dała Rosjanom łapówkę.
O księżniczce, rycerzu i smoku – gwałt jako sztuka teatralna
Jewgenij Didkowski trafił do niewoli 28 lutego 2022 roku, a wrócił do domu 3 stycznia dwa lata później w ramach wymiany jeńców. Siedział na Białorusi, w Kursku, Taganrogu i Borisoglebsku. Bito go pałami i młotkiem, szczuto psami i rażono prądem. Wraz z rodakami musiał śpiewać hymn Rosji. Jeśli występ się nie podobał, więźniów bito.
Jak w filmie dokumentalnym Win też mówił Jewgenij, ulubioną rozrywką oficerów FSB i strażników było oglądanie scen homoseksualnych. W tym celu oficerowie ścigali grupę więźniów do pokoju przesłuchań, wybierali dwóch i rozkazywali: „Dawaj, dawaj, włóż do ust kolegi!” Oprawcy kazali więźniom wymyślać sztuki teatralne, np. o księżniczce, rycerzu i smoku, a potem je odgrywać, przy czym bohaterowie musieli często całować się z języczkiem. Jewgenij także brał w tym udział. Po wszystkim czuł się na tyle upokorzony, że zaczął miewać myśli samobójcze. Nie skończył ze sobą dzięki wsparciu kolegów.
Roman Tretiakow z Chersonia spędził w rosyjskiej niewoli 19,5 miesiąca – od 4 listopada 2022 roku do 14 marca 2024 roku. Powodem zatrzymania była jego służba wojskowa: w specnazie w latach 90. i w jednostce obrony terytorialnej w przededniu wojny. Oskarżono go o działalność terrorystyczną przeciwko Rosji i próbowano wyciągnąć informacje o – jak to ujęli oficerowie FSB – „tej waszej grupie dywersyjnej”. Romana katowali trzy razy dziennie. Kładli na twarz poszewkę i bez przerwy lali wodę, by uniemożliwić mu oddychanie. Bili gumowymi pałami i kolbą, powodując uraz kręgosłupa i kilka złamań. Podłączali mu prąd jednocześnie do małego palca u ręki i genitaliów. Napięcie było tak duże, że więźnia przerzucało z pleców na brzuch. Potem przez dwa tygodnie nie mógł chodzić i mówić, ale to nie zwalniało go z przesłuchań, podczas których leżał i pisemnie odpowiadał na pytania. Pewnego dnia poczuł taką rozpacz, że wyciągnął z podłogi gwóźdź i próbował popełnić samobójstwo, ale został uratowany.
Do uwolnienia Tretiakowa doprowadziła jego żona. Uruchomiła wszystkie kontakty swoje i całej rodziny, dzięki czemu jej mąż otrzymał adwokata, a decydujący o jego wypuszczeniu sędzia łapówkę.
Patriarchalna kultura przeszkodą na drodze do uzdrowienia
Wszyscy wspomniani mężczyźni mierzą się ze skutkami pobytu w rosyjskiej niewoli. Sergij Czudynowicz wzdryga się, gdy słyszy język rosyjski. Jewgenij na nowo uczył się żyć na wolności, bo przez dwa lata rytm jego dnia wyznaczały więzienne reguły. Roman Tretiakow jest w trakcie leczenia urazu kręgosłupa i licznych złamań. Od razu po swoim zwolnieniu Oleg zwrócił się do psychologa, bez pomocy którego – według jego własnych słów – nie przetrwałby fizycznie i psychicznie. Często nie panuje nad sobą i bywa agresywny, co odbija się na jego żonie. „Jestem tylko w 50 proc. tym, kim byłem wcześniej” – przyznaje.
Sergij, Roman, Oleg i Jewgienij złożyli zeznania w ukraińskiej Prokuraturze Generalnej, bo – jak zgodnie mówią – świat powinien znać prawdę o rosyjskich zbrodniach, a oprawcy ponieść zasłużoną karę. Ale zdecydowana większość mężczyzn nie opowiada o seksualnych torturach nawet rodzinie. Anna Sosońska z Biura Prokuratora Generalnego tłumaczy to tak : „Nasze społeczeństwo wciąż ma charakter patriarchalny – facet musi być silny i odważny, a gwałty nie pasują do tego wizerunku”. Dlatego przedstawiciele Prokuratury Generalnej i organizacji pozarządowych odwiedzają siedziby władz lokalnych i tłumaczą im, jak ważna jest pomoc psychologiczna dla byłych jeńców. Następnie przedstawiciele miejskiej administracji przeprowadzają rozmowy z mężczyznami, którzy wrócili z rosyjskiej niewoli. Te działania odnoszą pożądany skutek – coraz więcej osób anonimowo korzysta z pomocy psychologicznej.
Byli jeńcy z Chersonia założyli nieformalną grupę, by dzielić się swoimi przeżyciami i dodawać sobie otuchy. Jednym z członków jest Oleg, który próbuje wciągnąć do tego kręgu kolejne osoby zwolnione z rosyjskiej niewoli, ale często słyszy odpowiedź odmowną. Ubolewa nad tym, bo widzi, że odmawiający wsparcia pogrążają się w rozpaczy. Wraz z kolegami planuje rozszerzyć zakres działalności grupy: zarejestrować ją jako stowarzyszenie, które będzie m.in. świadczyć pomoc psychologiczną byłym jeńcom i ubiegać się o odszkodowania dla nich.





![Piotr Wójcik "Trumponomika [o ekonomii Donalda Trumpa]"](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2022/12/plomienie_trumponomika-okladka-171x267.jpg)

![Utracony kompas [o europejskiej lewicy]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/03/plomienie_utracony_kompas-171x267.jpg)


Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.