Świat

Psyche Trumpa a pokój na świecie

Donald-Trump

Trump jest nie tylko wymuszającym posłuszeństwo osiłkiem, showmanem oraz kłamcą – jest też osobą niestabilną, impulsywną, agresywną, z nieustanną tendencją do manipulowania i obwiniania innych.

NOWY JORK – Kiedy Donald Trump objął stanowisko na początku ubiegłego roku, wielu ekspertów uznało, że jakoś się w tej prezydencji ułoży i wszystko wróci do normy. Jednak wielu amerykańskich specjalistów widzi rzecz zupełnie inaczej. Ostrzegają, że Trump cierpi na ewidentne zaburzenia, które pod wpływem stresu mogą się pogłębić, doprowadzając go do wypowiedzenia wojny, może nawet jądrowej. Teraz, kiedy ryzyko wywołanej przez Trumpa wojny z Koreą Północną czy Iranem nadal jest wysokie, świat musi powstrzymać amerykańskiego prezydenta, zanim będzie za późno.

Doszło do tego, że dziś nawet zawodowi psychologowie ostrzegają publicznie, że Trump jest nie tylko wymuszającym posłuszeństwo osiłkiem, showmanem oraz kłamcą – jest też osobą niestabilną, impulsywną, agresywną, z nieustanną tendencją do manipulowania i obwiniania innych. Niektórzy specjaliści domagają się przeprowadzenia ponownych, niezależnych badań kondycji psychicznej amerykańskiego prezydenta, wykraczających poza prosty test kognitywny przeprowadzony na początku tego roku podczas badania lekarskiego w narodowym wojskowym ośrodku medycznym im. Waltera Reeda. Owszem – wielu laikom, w tym oczywiście wielu Amerykanom, niestabilność nastrojów Trumpa może jawić się jako zaleta. Jego brak samokontroli można omyłkowo uznać za szczerość, agresję i skłonność do manipulacji – za umiejętność negocjacji. A jednak specjaliści uznają też, że te konkretne cechy osobowości mogą przynosić niebezpieczeństwo.

Trump rozdaje światu klapsy, zabiera kieszonkowe i kluczyki do samochodu

Oczywiście, nie po raz pierwszy do władzy doszedł człowiek o podobnej osobowości. Tacy przywódcy przejmowali jednak jak dotąd kontrolę w mniejszych krajach, nie dysponujących najpotężniejszą na świecie armią. Kroniki ich działań są ponure: Idi Amin, Saddam Hussein, Pol Pot i wielu innych pozostawiło po sobie chaos i zgliszcza.

W przeciwieństwie do nich, Trump może pogrążyć świat w zabójczej wojnie atomowej. W ciągu ostatnich kilku miesięcy wielokrotnie groził użyciem tych uprawnień. Trump wierzy, że poprzez groźby, sankcje i brawurę zdoła zmusić Koreę Północną do wyrzeczenia się posiadanej przez nią broni jądrowej. W rzeczywistości Trump może wywołać wojnę. Koreańczycy z południa to rozumieją, ale Stany Zjednoczone zmuszają ich do zajęcia twardego stanowiska. Ostatnia odwilż w relacjach pomiędzy Koreą Północną i Południową wydaje się obiecująca, ale nie stanowi jeszcze zakończenia tej historii. A sam Trump najprawdopodobniej niedługo doprowadzi do ponownej eskalacji – bo nie będzie się w stanie powstrzymać.

Czy Kim jest samobójcą? Prawdy i mity o północnokoreańskim zagrożeniu

Kolejnym punktem zapalnym jest Iran. Trumpa otaczają twardogłowi doradcy, szukający zwady z Republiką Islamską. Rząd Izraela z Benjaminem Netanjahu na czele popycha USA w tym samym kierunku. I w tym przypadku Trump i jego doradcy mogą uwierzyć, że brawura zmusi Irańczyków do wycofania się z obecności w regionie Syrii i Libanu. Jest to jednak mało prawdopodobne, po części dlatego, że Iran może liczyć na ciche poparcie Rosji.

Okazywana przez Trumpa obsesja na punkcie wygranej i jego niezdolność do zaakceptowania równowagi władzy stanowią śmiertelne zagrożenie. Jego styczniowa deklaracja na Twitterze, w której stwierdził, że jest „bardzo stabilnym geniuszem” jest oznaką słabości, a nie siły. Takie oświadczenia nie uspokajają – to raczej powód do niepokoju.

Teraz, kiedy śledztwo komisji Roberta Muellera wywiera coraz większy emocjonalny i polityczny nacisk na Trumpa, pokusa wywołania przez niego wojny może dramatycznie wzrosnąć. Istnieje niebezpieczeństwo tego, że kompulsywne emocjonalne zachowania Trumpa mogą stać się dominujące, sprawiając, że nie będzie w stanie wybrać jakiejkolwiek innej, poza przemocą, drogi.

Niestabilność Trumpa zazwyczaj wymaga wielkiego wysiłku zarówno ze strony jego samego, jak i innych. Ludzie z jego otoczenia często zachowują się niezwykle ulegle i przystają na jego wyjątkowe zachcianki tylko po to, aby go „utrzymać w ryzach”. Taka podobno atmosfera panuje w Białym Domu, gdzie doradcy uwijają się, jak mogą, aby ochronić Amerykę przed swoim własnym szefem.

Wobec sygnałów ostrzegawczych Kongres Stanów Zjednoczonych powinien w trybie pilnym cofnąć Trumpowi jednostronne uprawnienie do wypowiadania wojny, zwłaszcza wojny atomowej. Konstytucja w tej kwestii jasno stwierdza, że to Kongres, a nie prezydent ma prawo wypowiedzieć wojnę. Prezydenci w ostatnich dziesięcioleciach uzurpowali sobie to prawo, a Kongres, niestety, na to przystawał. Ale teraz, kiedy władzę sprawuje Trump, to szczególnie paląca kwestia – kwestia życia i śmierci. Kongres musi jasno i wyraźnie wyegzekwować przysługujące mu na mocy konstytucji uprawnienia.

Tradycyjni sprzymierzeńcy Ameryki także powinni mieć się na baczności, aby ślepo nie podążyć za USA w konflikt zbrojny. Żyjemy w bardzo niebezpiecznych czasach. Aby ustanowić równowagę władzy, stabilność i wzajemne uznanie związanych z bezpieczeństwem potrzeb wszystkich stron nie potrzeba nam nowej wojny na Półwyspie Koreańskim ani na Bliskim Wschodzie. Do tego potrzeba nam dyplomacji. Do niej jednak Trump może nie być zdolny, ponieważ ma tendencję atakować, a nie dążyć do kompromisu. Ogólnoświatowe siły działające na rzecz pokoju muszą się temu przeciwstawić.

**
Bandy X. Lee jest profesorką Prawa i Psychiatrii na Wydziale Medycyny w Yale. Jeffrey D. Sachs, profesor na Columbia University, jest dyrektorem Centrum ds. Zrównoważonego Rozwoju na Columbii oraz Sieci Rozwiązań na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju przy ONZ.

Copyright: Project Syndicate, 2018. www.project-syndicate.org

Sachs: Prawdopodobieństwo wojny atomowej jest duże. I rośnie

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.