Kultura

Heidegger popierał Hitlera z przekonania

Nie z oportunizmu ani niewiedzy. Pokazują to nieznane dotąd prywatne listy filozofa.

O wymianie korespondencji między filozofem Martinem Heideggerem i jego bratem Fritzem szeptano i dywagowano już od dłuższego czasu. Każdemu, kto czytał zbiór ponad 500 listów złożonych od 2014 roku w Niemieckim Archiwum Literackim w Marbach, znany był ich wybuchowy potencjał, ale z polecenia spadkobierców Heideggera nie wolno ich było cytować. Wygląda jednak na to, że w reakcji na gorączkową debatę międzynarodową wokół antysemickich treści zawartych w opublikowanych przed trzema laty Czarnych zeszytach Heideggera spadkobiercy zgodzili się na publikację, w ukazującym się właśnie tomie pt. Heidegger und der Antisemitismus, okrojonej wersji listów z lat 1930-1946 . Zawiera on filozoficzną i polityczną część korespondencji – w wydaniu „Die Zeit” z 13 października 2016 roku można przeczytać szczególnie charakterystyczne fragmenty.

Prawdziwie sensacyjne są w nich niekoloryzowane informacje z pierwszej ręki na temat poglądów politycznych filozofa.

O ile antysemityzm Heideggera w Czarnych zeszytach , a więc swoistym dzienniku myśli, może wydawać się jakoś uwznioślony egzystencjalno-filozoficznie, o tyle tutaj jest on antysemitą wprost i nieskrywanie.

Do tego widać w tych osobistych listach dokładnie, że ten – inaczej, niż dotąd sądzono – świetnie poinformowany fryburski profesor był bardzo wczesnym i zapalonym zwolennikiem narodowego socjalizmu.

Już pod koniec 1931 roku 43-letni wówczas Heidegger wysyła swemu bratu na święta Mein Kampf i chwali „nadzwyczajny i pewny instynkt polityczny” Hitlera. Dodaje przy tym, że „namysł nad tymi sprawami nie zakłóci spokoju Bożego Narodzenia, lecz zaprowadzi właśnie do istoty i do zadań Niemców, tzn. właśnie tam, gdzie forma tego cudownego święta ma swoje korzenie”. Prawicowy rząd mniejszościowy kanclerza Franza von Papena, który ze wsparciem prezydenta Rzeszy Hindenburga rządził od czerwca do grudnia 1932 roku, Heidegger komentuje jako żydowski spisek. Narzeka on, jak to Żydzi „stopniowo wyzwolili się się z nastroju paniki, w jaki zdążyli już popaść. Fakt, że udał się Żydom taki manewr jak ten epizod Papena pokazuje tylko, jak ciężko będzie za każdym razem wystąpić przeciwko wielkiemu kapitałowi i tyleż wielkiemu… [prawdopodobnie chodzi o „wielkie żydostwo” – przyp. tłum.] Do tego dochodzą jeszcze polityczne niezręczności nazistów. I mimo tego, mimo wszystkich nadużyć i potknięć, trzeba się z nimi i z Hitlerem trzymać. Przesyłam Ci ostatnie przemówienie Hitlera”.

13 kwietnia 1933 roku Heidegger wreszcie pisze z zachwytem: „Widać z dnia na dzień, na jak wielkiego męża stanu wyrasta Hitler. Świat naszego narodu i Rzeszy podlega przemianom i każdego, kto ma oczy do patrzenia, uszy do słuchania i serce do działania porywa entuzjazm i ogarnia prawdziwe, głębokie podniecenie – znów mamy wokół siebie wielką rzeczywistość i zarazem wielką presję, aby tę rzeczywistość wbudować w duchowy świat Rzeszy i w tajemne powołanie niemieckiej istoty”.

Hitler jako „nadzwyczajny facet”

Zaangażowanie Heideggera na rzecz hitlerowskiego państwa, włącznie z jego wstąpieniem do NSDAP, okazuje się logiczną konsekwencją świadomie wyznawanego światopoglądu.

W żadnym wypadku nie chodzi o decyzję oportunistycznego karierowicza ani tym bardziej bezwiedną pomyłkę człowieka niepolitycznego, jak przez całe dekady twierdzono, by zdjąć ciężar winy z filozofa.

Również założenie o bardzo specyficznym typie narodowego socjalizmu Heideggera, jakoby wolnym od rasizmu, należy ostatecznie zrewidować.

Urzędnik bankowy Fritz Heidegger (1894-1980) był najważniejszym zaufanym człowiekiem w życiu filozofa. „Tak naprawdę ma tylko swego brata”, pisała w 1952 roku Hanna Arendt. Od niego zachowało się znacznie mniej listów; jawi się on w nich jako człowiek wprawdzie wrogi Republice Weimarskiej, ale bardziej zdystansowany wobec narodowego socjalizmu niż Martin, który ciągle stara się go politycznie przekabacić. Pewne skojarzenia Fritza mogą jednak brzmieć dość kuriozalnie: „Nie wiem, może to czyste złudzenie, a może nie: niektóre postawy i spojrzenie Hitlera na dzisiejszych zdjęciach często przypominają mi Ciebie. Już samo to porównanie prowadzi mnie czasem do wniosku, że Hitler to jednak nadzwyczajny facet” (3 kwietnia 1933).

Idea Niemiec jako ofiary

Wycieczki Heideggera przeciwko Żydom w jego listach mogły być typowe dla szeroko rozpowszechnionych dyskursów antysemickich i teorii spiskowych epoki. Już w 1916 roku skarżył się swej późniejszej żonie na „zażydzenie naszej kultury i uniwersytetów”, przeciw czemu „niemiecka rasa” powinna „wytężyć mnóstwo wewnętrznych sił”, by mogła „wznieść się na wyżyny”. Z drugiej strony w przypadku Heideggera jest to szczególnie odpychające, gdyż Żydem był nie tylko jego słynny nauczyciel akademicki Edmund Husserl i nie tylko jego ukochana Hanna Arendt, lecz również niezliczeni studenci, którzy zasiadali na jego seminariach: np. Karl Löwith, Herbert Marcuse, Leo Strauss, Jacob Klein, Werner Brock, jego ostatni asystent przed rokiem 1933, Elisabeth Blochmann czy Hans Jonas. „I w ogóle kolejne tygodnie i miesiące na uniwersytecie przyniosą wiele niepokoju i wiele pracy. W związku z Ustawą o stanie urzędniczym w mojej katedrze zabrakło teraz trzech Żydów” – w ten chłodny sposób tłumaczy profesor swoje przepracowanie w liście z 13 kwietnia 1933 roku.

Sprawa opowiedzenia się za reżimem nazistowskim po 1934 roku znika z listów Heideggera, filozof nie zyskał bowiem uznania, na jakie liczył, i pozostał w zasadzie bez wpływów. Co prawda, jego wnuk Arnulf Heidegger w przedmowie do edycji listów przypomina, że wykłady dziadka w czasie wojny studenci interpretowali jako odważne i krytyczne. Listy dowodzą jednak, że myślenie Heideggera nie przeszło żadnego nawrócenia. Wojna to, analogicznie do narodowego socjalizmu, walka obronna „Zachodu” i „Niemieckości” przeciwko „wielkiemu zagrożeniu” bolszewizmem i amerykanizmem, które „jednoczą się we wspólny twór i za sprawą tej jedności niszczą niemieckość jako centrum samego Zachodu” (list z 29 stycznia 1943). Heidegger zadaje sobie pytanie, dlaczego „nasza propaganda” nie ukazuje „amerykanizmu w całej jego zachłanności” (7 czerwca 1942), aby na koniec podywagować: „Co dla Niemców planuje «Duch Dziejów», jest tajemnicą. Równie niejasne jest, dlaczego posługuje się Amerykanami i bolszewikami w roli swych siepaczy” (18 stycznia 1945).

Po zakończeniu wojny Heidegger trzyma się tej idei ofiary – w odniesieniu do Niemiec i samego siebie.

W lipcu 1945 roku do mieszkania Heideggera zostają dokwaterowani „ludzie z obozu” – prawdopodobnie ma na myśli ocaleńców z obozu koncentracyjnego. „Niezbyt miło”, komentuje to, podobnie jak sytuację na swoim uniwersytecie: „Wszystko jest źle, gorzej niż za czasów nazistowskich. Nie byłem w pracy choćby przez godzinę (…)” (23 lipca 1945). Wypędzenie Niemców ma przerastać „wszystkie zorganizowane okrucieństwa zbrodniarzy” sprzed 1945 roku (kwiecień 1946). A Żydzi? „Ulica Heinricha Heinego wydaje mi się zupełnie zbędna; w Meßkirch zupełnie bez sensu” (31 lipca 1945).

Obok tej korespondencji, tom pt. Heidegger und der Antisemitismus. Positionen im Widerstreit (Heidegger i antysemityzm. Stanowiska w sporze) prezentuje eseje ważnych ekspertów od Heideggera. Apologetyczny komentarz do wymiany listów autorstwa Bruno Piegera, któremu powierzono też planowaną na kolejne lata w ramach Pism zebranych Heideggera ich pełną edycję, wydaje się jednak kuriozum. Inaczej takiego pudrowania problemu nazwać nie można: przypadek Heideggera to przecież intelektualna i moralna katastrofa niemieckiej historii idei.

Przeł. Michał Sutowski

Tekst ukazał się na łamach tygodnika „DIE ZEIT” 13 października 2016 roku, a także na portalu. ZEIT ONLINE. Dziękujemy autorowi za prawo do publikacji przekładu . Tytuł od redakcji.

***

Byliśmy z kamerą na ulicach Warszawy podczas drugiej rundy Ogólnopolskiego Strajku Kobiet:

Lipski-Idea

 

**Dziennik Opinii nr 301/2016 (1501)

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.