Kinga Dunin czyta

Okrucieństwo, sentymentalizm, cynizm…

szczepan-twardoch

Świat jest zły, rządzi nim siła, trzeba po prostu zajmować się sobą. Kinga Dunin czyta „Królestwo” Szczepana Twardocha.

Szczepan Twardoch, Królestwo, Wydawnictwo Literackie 2018

W zimie, w ciemnościach, w nieustającej trwodze.
W zimie, w trwodze nieustającej ja, zwierzę nocne.

Król podbił serca czytelników. Jakub Szapiro – żydowski bokser, król półświatka, zawsze zwycięski, niewahający się używać przemocy, a także używający życia i kobiet… Kwintesencja męskiej siły. A w końcu człowiek interesu, już nie przestępca ani bandzior. Żona, dwoje dzieci, willa, samochód.

Król i królowa

Ponieważ jednak akcja Króla toczy się przed wojną, wiemy, jaki może, a właściwie musi być finał. Nad Warszawą unosi się już groźna chmura, kaszalot, a czasami vagina dentata – wagina z zębami, uosobienie męskiego lęku przed kastrującymi kobietami. Nadchodzi Zagłada. Jak do tego wszystkiego ma się vagina dentata, niech pozostanie tajemnicą wyobraźni autora.

W kontynuującym poprzednią powieść Królestwie – stało się. Po powstaniu warszawskim ze stolicy pozostały tylko gruzy, zdecydowana większość Żydów została wcześniej wymordowana. Jakub Szapiro jednak wciąż żyje, ale właściwie jest trupem. Nie odzewie się, ani nie poznamy jego myśli przez całą powieść. Opiekuje się nim, ukrywając w ruinach, Ryfka Kij, kiedyś prostytutka, potem właścicielka burdelu, była kochanka Jakuba, wciąż w nim zakochana. Przeżył też Dawid, jeden z synów Jakuba, ten, który potrafił poradzić sobie w getcie, zajmując się szmuglem. Jakub z kolei dbał o siebie, chociaż już nie o rodzinę, wstępując do żydowskiej policji.

Czy to coś zmienia, że męski bohater schodzi na dalszy plan? Jakub jest już tylko żywym trupem, teraz przyszła kolej na kobietę i przedwcześnie dojrzałe dziecko? Kochająca kobieta jest gotowa dla mężczyzny zrobić wszystko. Jest też druga, Polka, również była kochanka Jakuba, która ukrywała ich po likwidacji getta – ale jej motywy są babskie, to po prostu rozgrywka o mężczyznę, a ona puszcza się z Niemcami. Fascynacja siłą pozostała jednak taka sama. Ryfka potrafi wykazać się wręcz nadludzką sprawnością, żeby ocalić Jakuba, a przy okazji i siebie.

Szybowicz: Bilans (niemal) czterdziestolatka

Polacy są przez Żydów równie znienawidzeni jak Niemcy – zasługują na to swoim antysemityzmem, szmalcownictwem, stanowią zawsze zagrożenie. Wykorzystanie grozy Holokaustu, zbrodniczego charakteru faszyzmu (i komunizmu – głód na Ukrainie) to mocne dekoracje, a także rodzaj emocjonalnego szantażu. Bo jak tu nie przeżywać tego koszmaru historii, który przecież musi być pamiętany, aby „nigdy więcej…”. Polski współudział też jest tematem poruszającym i mocno obecnym, chociaż, jak wiadomo, powodującym często raczej odruch obronny.

Czy zatem Twardochowi grozi los Grossa? Niekoniecznie. W końcu to jest perspektywa żydowska, możemy zrozumieć, że bali się też Polaków, ale może trochę przesadzali? I w końcu to bezwzględne mechanizmy wojny zmuszają dobrych ludzi do robienia złych rzeczy. Pojawi się też prawie niewinny Ślązak w Wehrmachcie, Ślązak must be! Poza tym to oczywiste, że w takich czasach wszyscy stają się egoistami, którzy muszą walczyć o przeżycie. I choć słabi i dobrzy Żydzi muszą zginąć, nie da się ich uratować, ten, który naprawdę przetrwał, a walka o przeżycie zrobiła z niego mężczyznę, wyjeżdża do Palestyny i tam możemy już go zaakceptować jako Żyda i Izraelczyka. A prawica – wpolityce, „Do Rzeczy” – już polubiła Twardocha za wywiad, który zbulwersował czytelników „Gazety Wyborczej”. Wkurzanie czytelników „GW” to poważna zasługa.

Cóż takiego Twardoch w nim powiedział? Wyraził się z żarliwą niechęcią o polskiej polityce oraz polskiej inteligencji i oświadczył, że nie ma zamiaru chodzić na demonstracje KOD-u ani pewno na żadne inne. I jakoś wszyscy się na tym skupili. Odpowiadał jednak na pytania dziennikarza, które w nikłym stopniu, jak sam zauważył w wywiadzie, dotyczyły kwestii, które go obchodzą. Twardoch ma po prostu na to wyjebane – na PiS, konstytucję, PO, beznadziejne elity. Interesują go głównie przedłużenia własn-ego: kasa, sława, udana rodzina, samochód, pływanie na jachcie, eleganckie garnitury. A poza tym nie imponuje mu „lewica, która potrafi tylko kwilić”. Wolałby taką, która „pobije skina”.

Jasne, też bym chciała, żeby lewica była silniejsza, ale może nie po to, żeby imponować siłą, tylko czymś innym? Jego prawo, jego wybór. I nie jest w tym osamotniony, tylko nie każdemu się udaje tyle zarobić. Ale takie aspiracje są powszechne. Mówi, że nie jest inteligentem. Sama nie wiem, czy ta warstwa jeszcze istnieje. Jest po prostu reprezentantem dorabiającej się, indywidualistycznej klasy średniej. I wydaje się, że ta postawa i wymowa jego powieści pozostają ze sobą w zgodzie.

Dunin: „Strŏć mi się, ty drachu”

królestwoWróćmy zatem do powieści. Jeśli obierzemy ją z Holokaustu, to co zostanie? Brutalność i okrucieństwo, sentymentalizm i cynizm. Zaczynając od końca: świat jest zły, rządzi nim siła, trzeba po prostu zajmować się sobą. No ale jest też miłość, seks oraz bardziej szlachetne uczucia: czasem trzeba wzruszyć się nędzą, zadumać nad niesprawiedliwością świata, polamentować nad wymordowanym narodem. A przemoc? Ach, to zamiłowanie autora do broni, militarnych bajerów, wojennych manewrów – nawet jeśli ma to służyć pokazaniu okrucieństwa wojny, to widać, jak bardzo go to jara. Mnie nie, często opuszczam te fragmenty. Naturalistyczne, pełne okrucieństwa obrazy? No cóż, przemoc jest atrakcyjna, to rodzaj dopuszczalnej pornografii, wywołuje jakiś rodzaj ekscytacji. Bywa, że odnajdujemy to w fantastyce, od której Twardoch zaczynał (kiedy jeszcze był prawicowcem – „Fronda”, „Christianitas”, „Arcana”…). Wolałabym jednak, żeby nie używać do tego Holokaustu. Końcówka Królestwa – matka opiekująca się synem w kolejce do komory gazowej – to podręcznikowy przykład holokaustowego kiczu. Istnieje coś takiego w literaturze. Twardoch jest niezłym pisarzem, ma talent narracyjny i swój język – ja za nim nie przepadam, wydaje mi się pretensjonalny i nużą mnie te nieustanne, śpiewne powtórzenia, ale to już kwestia gustu – ten fragment jest jednak zupełnie nieznośny.

Ostrowska: Upominam się o zapomniane ofiary nazizmu

To nie jest łatwe pytanie, co i jak można mówić o Zagładzie, w ogóle o ludobójstwie, i nie mam na nie jasnej odpowiedzi. To kwestia wrażliwości, która nie jest przecież obiektywna i podzielana przez wszystkich. Czy np. można zrobić komiks o Holokauście? Wiadomo, Maus Arta Spiegelmana, który jednak budził kontrowersje. Albo współczesna Irena, trzytomowy komiks dla dzieci o Sendlerowej. A co jest nie tak z Królestwem? Żydowski król jest skończony, jego prawdziwe życie się skończyło, zostało tylko ciało. Jednak nie da się opłakać jego śmierci, bo wciąż żyje. Nie współczujemy mu, nie jest już interesujący. To, co zostaje, to cynizm i kult siły – mimo wszystko. I jakiś fantazmat miłości, bo na pewno nie prawdziwa kobieta.

Holocaust dla dzieci

W popularnej literaturze poszukujemy także mocnych wrażeń i każdy ma prawo do swoich fantazji, jednak czasem może lepiej, żeby to były tylko fantazje.

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.