Miasto

Sawka: Romowie a miasto. Odpowiedzialność zespołowa.

Jakiego zespołu do spraw pomocy Romom naprawdę potrzebujemy?

Czy można pomóc Romom z wrocławskiego koczowiska przy ulicy Kamieńskiego? W mieście nie brakuje ekspertek i ekspertów, sprawą interesują się media, a organizacje pozarządowe mają niezbędne doświadczenia w pracy z migrantami. Powstał nawet zespół. Pozostaje jednak pytanie: czy te wszystkie elementy składają się w dobry i całościowy plan pomocy?

Nowo powstały „Zespół Doradczy zajmujący się sytuacją rumuńskich Romów koczujących we Wrocławiu” złożony z 21 osób – przedstawicieli głównie instytucji publicznych: m.in. Urzędu Miejskiego, Urzędu Wojewódzkiego, Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, Uniwersystetu Wrocławskiego, służb porządkowych, duchowieństwa i Ambasady Rumunii – został przedstawiony przez wojewodę Tomasza Smolarza 18 czerwca na konferencji prasowej. Cel zespołu? „Poszukiwanie rozwiązań w ramach obowiązującego w Polsce prawa, które przyczynią się do poprawy sytuacji związanej z pobytem rumuńskich Romów we Wrocławiu oraz uwzględnią interes mieszkańców Gminy Wrocław, skarżących się na uciążliwe sąsiedztwo związane z istnieniem koczowisk na terenie miasta”.

Co to właściwie oznacza? Na razie to, że zespół „przyczyniający się”, ale także „uwzględniający interes mieszkańców skarżących się na uciążliwe sąsiedztwo” wcale nie musi podejmować kwestii dotyczących trudności, z jakimi muszą mierzyć się rumuńscy imigranci w obcym dla nich kraju. Przynajmniej dopóki nie leży to w wąsko sformułowanym interesie większości polskiego społeczeństwa. A ten interes definiuje dziś „Gazeta Wrocławska”, snując przemocowe fantazje o deportacji „cyganów z koczowiska”. Powołanie zespołu może oznaczać też po prostu, że władze miasta, na pół roku przed wyborami samorządowymi, chcą pokazać inicjatywę w rozwiązaniu konfliktowej sytuacji. Urzędnicy mówią więc, że robią, co mogą i pokazują efekty, choć te nie są imponujące – prezentacja zespołu była na razie najbardziej widocznym.

Ale od tego nie zmniejsza się poziom niechęci mieszkańców i mieszkanek Wrocławia wobec romskich sąsiadów. Dowód? Choćby komentarze pod każdym z kolejnych tekstów publikowanych przez „Gazetę Wrocławską”: „do gazu k***”, „brudasy”, „cygan bez rąk, to człowiek godny zaufania i może by nie zepsuł wodotrysków”, „wyplewić to gówno co do joty”, „kiedy w końcu pozbędziemy się tego cygaństwa zalegającego Rynek, żebrzącego niemal wszędzie, a przy tym nachalnego, napastliwego, niekiedy wręcz ordynarnego do granic ludzkiej możliwości!”.

Czy zespół może powstrzymać nienawistne komentarze i wezwania do przemocy? Pewnie nie, to praca na lata. Ale jeśli jego powołanie jest najbardziej widocznym z działań miasta, można chociaż liczyć, że podejmie zdecydowane działania, a jego misja będzie jasna – nie eskalować nienawiści, nie poddawać się antyimigranckim fobiom, pracować z romskimi imigrantami i na ich rzecz. Tymczasem już sam skład zespołu i jego motywacje budzą wątpliwości. Jednym z członków jest pełnomocnik gminy w procesie sądowym przeciwko Romom z Kamieńskiego – Jacek Dżedżyk. Relacje Dżedżyka z Romami ograniczały się dotychczas do zadawania złośliwych pytań obecnym na sali sądowej mieszkańcom koczowiska. W niezrozumiałym dla nich języku.

Wśród przedstawicieli zespołu nie ma za to osób aktywnie zaangażowanych w pomoc Romom we Wrocławiu. Brakuje też ludzi, które mogłyby pełnić funkcję mediatora między zespołem doradczym a Romami.

A nie brakuje we Wrocławiu ludzi, którzy mają kompetencje – choćby członkinie i członkowie Stowarzyszenia Nomada czy Domu Spotkań im. Angelusa Silesiusa. Te organizacje pracują z Romami od lat. Także na koczowisku, gdzie niemalże od samego początku jego istnienia organizowały społeczności rumuńskich Romów pomoc humanitarną, dzieciom zajęcia w szkole, a dorosłych zapoznawały z procedurami, które są konieczne do wyrobienia dokumentów.

Jednak na pytanie, dlaczego wśród członków i członkiń zespołu nie ma przedstawicieli organizacji pozarządowych, które od lat współpracują ze społecznością Romów, wojewoda odpowiedział, że zespół obawiał się różnicy poglądów między zaproszonymi organizacjami. Zadeklarował jednak, że zespół będzie chciał wysłuchać ich głosu. Warto przypomnieć, że ku temu była już okazja – w marcu bieżącego roku Stowarzyszenie Nomada zaproponowało przecież władzom Wrocławia i Województwa Dolnośląskiego powołanie zespołu roboczego, którego celem miało być opracowanie sposobów pomocy oraz rozwiązań problemów rumuńskich imigrantów, a także promocja wielokulturowości i integracji z polskim społeczeństwem. Celem pracy zespołu  powinno być, według wcześniejszej propozycji Nomady, umożliwienie „partycypacji Romów w życiu społecznym”. Stowarzyszenie zostało wtedy poinformowane przez władze Urzędu Miejskiego, że trwa proces tworzenia zespołu, a „miasto Wrocław wyraziło gotowość współpracy w zespole i aktywny udział w jego pracach”. Przekonamy się.

Może być to niełatwe, bo w powołanym przez miasto zespole brakuje także reprezentacji działaczy i działaczek zaangażowanych w pomoc dla Romów – którzy mają doświadczenie współpracy z osobami wykluczonymi społecznie – romologów, a przede wszystkim osób, których ściśle dotyczy cała ta sprawa, czyli rumuńskich Romów i mieszkańców osiedla przy ulicy Kamieńskiego. Wojewoda co prawda nie wykluczał, że praca zespołu będzie mogła odbywać się w obecności Romów, jeśli tylko na to pozwolą możliwości komunikacyjne, ale dotychczasowe doświadczenia z „możliwościami komunikacyjnymi” władz Wrocławia pokazuję, że są one ograniczone. W tej sytuacji można jedynie mieć nadzieję, że działania władz Wrocławia w ramach zespołu będą pokrywały się z propozycją Nomady i uwzględniający doświadczenia i pracę strony społecznej.

A tych nie brakuje. Dobrym przykładem sieci, która pracuje nad poprawą sytuacji imigrantów, jest współorganizowane przez Urząd Mazowiecki z organizacjami pozarządowymi Forum Cudzoziemców. Działalność Forum trwa już sześć lat – współpraca opiera się na organizowaniu spotkań z migrantami w celu wypracowania rozwiązań poprawy ich sytuacji. Jednym z efektów powołania Forum było utworzenie przez wojewodę “ciał opiniodawczo-doradczych”, których praca dotyka dziedzin z zakresu edukacji, zdrowia, wsparcia społecznego, bezpieczeństwa czy polityki społecznej. Działania Forum pokazują, że w Polsce możliwe jest utworzenie spójnej polityki integracyjnej opartej na konsultacjach, współpracy czy wymiany opinii. 

Idealny byłby projekt stawiający bieżącą sytuację ekonomiczną i prawną Romów w centrum problemu. Zauważający problem dyskryminacji i sytuujący go w kontekście wykluczenia społecznego. Nastawiony na partycypację i przekraczanie ograniczeń wynikających tak z bieżących problemów Romów na ul. Kamieńskiego, jak i niechęci i strukturalnych przeszkód, z którymi mierzą się Romowie we Wrocławiu, w Polsce, w Europie.

To nie są jedynie życzenia, ale konkrety: konieczne jest podjęcie takich rozwiązań, które służyłyby aktywizacji Romów, by mogli sprawnie funkcjonować w polskim społeczeństwie zachowując jednocześnie swoją tożsamość.

A także wdrożenie procedur, które przyczynią się do poprawy sytuacji społecznej i ekonomicznej Romów. Zapoznanie ich z procedurami formalizacji pobytu na terenie obcego państwa, pomoc w znalezieniu pracy i mieszkania. Próba zaangażowania Romów w poszukiwanie pracy i mieszkania aktywizuje ich do działania i pozwala im zrozumieć, że mogą stać się częścią społeczeństwa, w którym żyją.

I tak wielkim sukcesem jest to, że taki zespół doradczy powstał. Być może grupa 21 reprezentantów uświadomi sobie, że podjęła się bardzo ważnego i w gruncie rzeczy trudnego zadania. W tej chwili zespół może być łącznikiem, który powinien wzbudzać zaufanie nie tylko mieszkańców i mieszkanek Wrocławia, ale także Romów. Ciąży na nim ogromna odpowiedzialność – reprezentanci powinni wiedzieć, że każdy zły ruch czy choćby mały błąd może zniszczyć nie tylko reputację wielokulturowego miasta, ale także całkiem realnie przyczynić się do skrzywdzenia licznej grupy osób.

Czytaj także:

Maciej Mandelt, Żywe trupy we Wrocławiu

Natalia Sawka, Romowie, czyli miasto dzieli i rządzi

Bio

Natalia Sawka

| Dziennikarka
Dziennikarka i aktywistka. W Krytyce Politycznej od 2011 roku. Przez dwa lata pracowała we wrocławskim oddziale "Gazety Wyborczej". Dla Polityki Insight przygotowywała codzienny przegląd prasy politycznej. Od maja 2017 roku pisze o polskiej polityce, redaguje i szuka danych dla sonar.wyborcza.pl. Ukończyła filozofię na Uniwersytecie Wrocławskim.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.