Kraj

Kochające Polskę rodziny z dziećmi, czyli jak oswoiliśmy faszyzm

marsz-niepodlegloscii-2017-tvn

Otwarcie faszystowskie idee stały się normą w polskiej przestrzeni publicznej. I to tej normalizacji należy się dziś w Polsce bać najbardziej – pisze Jakub Majmurek.

„Największy faszystowski marsz w Europie” – piszą zgodnie media na całym świecie od Nowego Jorku przez Paryż po Londyn i Turyn. Obrazy Warszawy czerwonej od ogni kibolskich rac, rozbrzmiewającej okrzykami o białej dumie i wolnej od islamu Europie widoczne są w telewizjach całego świata.

Izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych ostrzega przed marszem, jako „niebezpieczną imprezą”.

Nacjonaliści spod znaku krzyża celtyckiego i Falangi z pewnością rozsławili Polskę, choć z pewnością nie tak, jak życzyliby tego sobie od lat żyrujących ich obecność w sferze publicznej prawicowi publicyści i politycy głównego nurtu. Bo także dla nich obraz Polski jako brunatnego mordoru Europy, pełnego hord zdzierających gardła orków we wrzaskach o „czystości rasy” jest pewnym problemem.

„The Washington Post”:

Jak na razie na ten problem prawica głównego nurtu reaguje w typowy dla siebie sposób. Powtarza znaną nam od lat narrację o 11.11: „Rasistowskich wybryków nie było, a jeśli były, to stanowiły zupełny margines”. Jarosław Kaczyński i Patryk Jaki doszukują się w nich „prowokacji” wymierzonych w polskich patriotów, a prawicowy twitter oskarża „donoszących na Polskę” krajowych dziennikarzy o kreowanie negatywnego obrazu marszu na świecie. A tak w ogóle to – wszyscy na prawicy powtarzają zgodnie – w marszu szły tak naprawdę zwykłe, kochające Polskę rodziny z dziećmi.

Marsz-Niepodległości-2017
Marsz Niepodległości 2017, fot. Tomas Rafa

Największy problem z marszem

Niestety, w tym ostatnim apologeci marszu niepodległości mają sporo racji – i to jest największy problem z tym, co zobaczyliśmy w sobotę w Warszawie. Problem z MN nie polega bowiem na tym, że mamy w kraju 60 tysięcy gotowych wyjść na ulicę faszystów, lecz na tym, że patriotyzm „normalsów”, pragnących jakoś zamanifestować swoje przywiązanie do narodowych symboli w państwowe święto, został efektywnie wyartykułowany i zagospodarowany przez skrajną prawicę spod znaku ONR i Młodzieży Wszechpolskiej.

To, że „zwykłym rodzinom z dziećmi” nie przeszkadza maszerowanie pod symbolem falangi – demonstrującym marginalną i w oczywisty sposób haniebną tradycję polityczną – powinien nas martwić nawet bardziej niż takie marsze ONR:

To oswojenie faszyzmu przez „normalsów” oznacza, że ponieśliśmy wielką klęskę na froncie edukacji obywatelskiej, a skrajnie prawicowe, czy wręcz otwarcie faszystowskie idee stały się normą w polskiej przestrzeni publicznej drugiej dekady XXI wieku. I to tej normalizacji skrajnych idei należy się dziś w Polsce najbardziej bać.

Przemeblowanie prawicy a przyszłości polskiej sfery publicznej

Jak na razie polska skrajna prawica – choć co roku potrafi wyprowadzić na 11.11. imponujące tłumy na ulice – cały czas jest politycznym karłem. Gdyby nie wyciągnięta przez Pawła Kukiza pomocna dłoń, narodowcy nie mieliby dziś ani jednego przedstawiciela w sejmie. Ich samodzielne inicjatywy polityczne nie zbliżały się nawet do progu wyborczego.

Ta polityczna słabość skrajnej prawicy jest jednak złudna. Niekoniecznie trzeba zasiadać w parlamencie, by narzucać sferze publicznej swój punkt widzenia. Choć skrajna prawica nie kontroluje ani jednego ministerstwa, jej język dotyczący uchodźców, koncepcji wspólnoty, polityki pamięci coraz silniej kształtuje polską politykę. PiS – największa dziś prawicowa partia – sam przesunął się znacznie bliżej prawej ściany niż w latach 2005-2007, a związane z nim intelektualno-medialne zaplecze coraz bardziej otwarcie legitymizuje obecność w przestrzeni publicznej skrajnej prawicy i jej idei.

PiS. Zwyczajna polska dyktatura

Może to mieć bardzo groźne konsekwencje dla przyszłości polskiej sfery publicznej. Zwłaszcza wtedy, gdy po nieuniknionym prędzej czy później odejściu Jarosława Kaczyńskiego z polityki czeka nas wielkie przemeblowanie po prawej stronie. Wtedy jej centrum mogą opanować idee faktycznie niemieszczące się w demokratycznym, republikańskim porządku.

Wbicie klina między skrajną prawicę a główny nurt sił konserwatywno-chadeckich, czyli otoczenie Młodzieży Wszechpolskiej i ONR kordonem sanitarnym, w którym uduszą się z braku politycznego tlenu, oraz ponowna powszechna stygmatyzacja głoszonych przez nich idei – to dziś jedne z najważniejszych politycznych zadań do wykonania w Polsce. Będzie ono jednak niezwykle trudne, bo na normalizację idei ONR składają się polityczne i społeczne procesy, za które nie odpowiada wyłącznie PiS i jego akolici:

Leder: Kto nam zabrał tę rewolucję?

Przez trudy do Falangi

Skąd w ogóle wzięło się to złożenie głównego nurtu prawicy i ONR? Po raz pierwszy doszło do niego gdzieś koło 2010, najpóźniej 2011 roku. Wtedy marsz niepodległości – wcześniej marginalna impreza – nabrał rozpędu. Otrzymał wsparcie prawicowych celebrytów, postaci z głównego nurtu polityki, sztuki, mediów. Za marszem ujęły się takie postaci, jak Rafał A. Ziemkiewicz, redaktor naczelny bardzo opiniotwórczej wśród najbardziej zaangażowanego elektoratu PiS „Gazety Polskiej”, Tomasz Sakiewicz czy Paweł Kukiz.

Co było powodem poparcia? Ziemkiewicz w 2010 roku uzasadniał swój udział w marszu tym, iż lewica usiłuje go blokować. „Tak, jak Göring mówił, że to on decyduje kto jest Żydem, tak oni decydują, kto jest faszystą i ma prawo demonstrować” – mówił. Blokady pochodów nacjonalistów z 2009 i 2010 roku wynikały ze słusznego i zrozumiałego odruchu, ale okazały się polityczną klęską. Skrajna prawica skutecznie przedstawiła je jako dowód, że „lewacy” chcą „zabronić Polakom świętowania ich święta”, zapewniając sobie tym sympatie „normalsów” i postaci z prawicowego mainstreamu.

Ten, na fali wojny kulturowej przeciw „lewactwu”, zdecydował się podżyrować imprezę organizowaną przez siły tak skrajne, jak Młodzież Wszechpolska czy otwarcie antydemokratyczna ONR.

Za tą decyzją, poza logiką politycznej polaryzacji, stało coś jeszcze. Czołowe postaci legitymizując marsz niepodległości po prawej stronie wywodziły się z roczników 60. Jak całe pokolenie, przeszły one przez beznadzieję dorastania w syfie schyłkowego PRL, co zaszczepiło w nich alergię do wszystkiego, co kojarzyło się w jakikolwiek sposób z „komuną” – w tym do takich fundamentalnych idei powojennych zachodnich demokracji, jak antyfaszyzm.

Na fali tego „uogólnionego antykomunizmu” – jak diagnozuje to Agata Bielik-Robson – pokolenie to zaczęło atakować europejskie oświecenie i demokrację liberalną jako formacje, które przez swoją słabość i brak niewzruszonych, metafizycznych fundamentów utorowały drogę komunizmowi. Przedstawiciele tej generacji z wyrozumiałością zerkali za to ku mocnym tożsamościom religijnym i politycznym: przedsoborowemu katolicyzmowi, antykomunizmowi spod znaku Franco, różnych skrajnym nurtom europejskiej i amerykańskiej prawicy, tradycji polskiego nacjonalizmu. Nawet jeśli sami nie brali ich na sztandary, relatywizowali to, co w nich problematyczne. Wczytywali się w nie z wyrozumiałością, jakiej nigdy nie chcieli okazać marksistom czy liberałom.

Same gwiazdy politycznego mainstreamu dość szybko przy tym przestraszyły się związanej z marszem przemocy i nienawiści. Z komitetu poparcia marszu już w 2012 roku wycofali się Kukiz i Sakiewicz, a PiS przeniósł nawet swoje obchody do Krakowa, by coroczne demolki Warszawy w wykonaniu kibolsko-narodowych hord nie szły na konto partii.

Marsz-Niepodległości
Marsz Niepodległości 2017, fot. Tomas Rafa.

Mimo tego jednak prawicowe elity głównego nurtu nie były w stanie przyznać, że taktyczny sojusz z MW i ONR był ich błędem. Kontrolowana przez ludzi PiS TVP ciągle legitymizuje obie te formacje, zapraszając do antenowych dyskusji przedstawicieli ONR. Jakby było to normalne środowisko polityczne, w pełni mieszczące się w spektrum politycznej debaty. Na łamach „Sieci Prawdy” i „Do Rzeczy” częściej rozlicza się Adriana Zandberga ze zdjęcia w koszulce z Marksem niż Aleksandra Krejckanta z ONR z tego, co w latach 30. wypisywały pisma formacji, do której tradycji wprost się odwołuje.

Nie wiadomo, co by się musiało stać, by prawica otrzeźwiała. W tym roku nie pomogły w tym jawnie rasistowskie hasła na marszu czy wypowiedzi o „odsunięciu od władzy żydostwa”. Na skandaliczną wypowiedź rzecznika Młodzieży Wszechpolskiej, twierdzącego, że „czarnoskóry nie może być Polakiem”, z oburzeniem zareagowali co prawda m.in. Dawid Wildstein, Tomasz Terlikowski i Joachim Brudziński, ale nie poszła za tym refleksja, czy organizacja wygłaszająca takie tezy powinna być traktowana jak normalny podmiot demokratycznej polityki. Bo nie jest to pierwszy taki wyskok.

Młodzież Wszechpolska, by uprzedzić wydarzenia i zminimalizować szkodę, odwołała rzecznika, ale już wcześniej na stronach marszu niepodległości można było znaleźć linki do tekstów o „separatyzmie rasowym” jako „leku na multikulti”. Dopóki nie wywoływały oburzenia opinii publicznej, nikomu tam jednak nie przeszkadzały.

Bezradność liberałów

W obliczu oswojenia skrajnej prawicy i jej dyskursu scena liberalna okazywała się w najlepszym wypadku bezradna. W najgorszym zaś sama brała udział w tym procesie.

PKO Bank Polski. Do widzenia

Liberalne media, zwłaszcza TVN, relacjonując pierwsze marsze niepodległości nie były nigdy w stanie przedstawić prawdziwego zagrożenia, jakie niosą ze sobą dla demokracji. Zamiast tego budowały narrację o symetrii między skrajną prawicą z ONR a „skrajną lewicą” z antify i okolic. „Wariaci z obu stron barykady biją się i niszczą miasto! Czemu Polacy nie mogą świętować jak Amerykanie!?” – brzmiał przekaz stacji w 2010 i 2011 roku.

Na głębszym poziomie liberałowie podzielali uogólniony antykomunizm prawicy roczników 60. i wypływającą z niego politykę historyczną. Nie potrafili mu przedstawić bardziej zniuansowanej wizji historii Polski, gdzie problemem jest nie tylko stalinizm, ale także tradycja spod znaku ONR. To liberałowie ustanowili dzień żołnierzy wyklętych, PO i Nowoczesna oddały niedawno sejmową uchwałą hołd Narodowym Siłom Zbrojnym i Brygadzie Świętokrzyskiej:

„Maszerują chłopcy, maszerują…”

Legitymacja skrajnego, totalniacko-zamordystycznego nurtu polskiej tradycji narodowej, którego odrostem jest dzisiejszy ONR, dokonywała się także przy poparciu politycznego centrum.

Elity PO rządzące w latach 2010-2015 krajem i Warszawą nigdy nie miały odwagi przeciwstawić się marszowi, choć naprawdę były ku temu powody. Można było go zakazać ze względu na ryzyko, jakie stwarzał dla bezpieczeństwa, czy sprzeczne z prawem treści jakie głosił. Jakimś przyzwoitym minimum byłoby co najmniej poważne ściganie osób głoszących nawołujące do nienawiści hasła. Tusk, Komorowski czy Kopacz wielokrotnie mieli okazję powiedzieć po 11.11., że nie ma zgody politycznego centrum na głoszoną w trakcie marszu ideologię. Zamiast tego PO do marszów podchodziła jak do klęski żywiołowej, którą najlepiej przeczekać w ukryciu. A wznosząca się prawicowa fala, jaką ignorowali, w końcu pozbawiła ich władzy.

Odzyskać historię

Lewica nie powinna jednak popadać w samozadowolenie. Tak – jako pierwsi i od dawna przestrzegaliśmy przed marszami niepodległości. Ale w polityce nie chodzi o to, by przestrzegać, ale narzucać rzeczywistości swoją wizję i wolę, uzyskując dla niej możliwie najszerszą legitymację. A tu przegraliśmy.

Po ośmiu latach obecności i legitymizacji skrajnej prawicy w dyskursie coraz wyraźniej widać, że polska sfera publiczna potrzebuje progresywnego patriotyzmu. Szerszej narracji, odwołującej się do historii, odpowiadającej na potrzebę sensu i przynależności:

Chcę mieć koszulkę z Okrzeją

Kto miałby taką narrację robić? Przy skrajnej politycznej słabości lewicy, ataku prawicy na instytucje kultury, przy prawicowej edukacji szkolnej i IPN – trudno powiedzieć. Ale jak marne nie byłyby tu nasze szanse, nie jest to bitwa, jakiej da się uniknąć. Tożsamość wyłącznie antyfaszystowska w starciu z mocną propozycją strony narodowej okazała się zbyt słaba. Nie zmobilizujemy wokół niej większości „normalsów”. Estetyka Czarnego Bloku i hasła „faszyści burżuje, wasz koniec się szykuje” od lat przekonują bowiem tylko już przekonanych.

Leder: Kto nam zabrał tę rewolucję?

Bio

Jakub Majmurek

| Publicysta, krytyk filmowy
Filmoznawca, eseista, publicysta. Aktywny jako krytyk filmowy, pisuje także o literaturze i sztukach wizualnych. Absolwent krakowskiego filmoznawstwa, Instytutu Studiów Politycznych i Międzynarodowych UJ, studiował też w Szkole Nauk Społecznych przy IFiS PAN w Warszawie. Publikuje m. in. w „Tygodniku Powszechnym”, „Gazecie Wyborczej”, Oko.press, „Aspen Review”. Współautor i redaktor wielu książek filmowych, ostatnio (wspólnie z Łukaszem Rondudą) "Kino-sztuka. Zwrot kinematograficzny w polskiej sztuce współczesnej".

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

"(...) oznacza, że ponieśliśmy wielką klęskę na froncie edukacji obywatelskiej (...)" - wszystko się zgadza, a inaczej być po prostu nie mogło. Dlaczego? Dlatego, że Was (mam na myśli nie tylko środowisko "Krytyki Politycznej" ale ogólnie miejscowy bieda-odpowiednik kawiorowej "lewicy") zwykły człowiek/obywatel nic nie obchodził i obchodzić nie będzie. Wystarczy spojrzeć dajmy na to na Sierakowskiego czy Dunin. Was interesuje tylko konsumpcja grantów i wygodne życie. Dlatego zajmujecie się tematami zastępczymi i dlatego też przegraliście. Jesteście nieautentyczni. Na zawsze zostaniecie bieda-"lewicą" wysługującą się tzw. zagranicy za ochłapy z pańskiego stołu. A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że te ochłapy też się niebawem skończą. Nikt o choćby śladowej inteligencji nie będzie przecież inwestował w środowiska o zerowym oddziaływaniu na rzeczywistość. Tak więc śpieszcie się konsumować granty , tak szybko odchodzą 🙂

Powiedzmy tak, że krytyka wobec polskiej skrajnej prawicy nie musi oznaczać bezkrytycyzmu wobec skrajnej lewicy w Europie, która robi często gorsze rzeczy przy przyzwoleniu lokalnych władz, dwa nie może oznaczać logiki liberalizm i lewica, albo śmierć.
Nie waliłbym nikogo za granty, bo wszyscy muszą z czegoś żyć, środowiska związane z PIS, także z czegoś i przez kogoś są finansowane, natomiast cały projekt Krytyki Politycznej okazał się porażką i przez 15 lat mamy totalny upadek polskiej lewicy, sprowadzenie jej do roli jakiegoś marginesu na poziomie JKM., lansowanie skrajnych lewicowych głupot z Zachodu, bez grama krytyki i refleksji mimo doświadczeń PRL-u.

Akurat beztroskim konsumowaniem pieniędzy, bez zmartwień o jakieś tam granty i fundusze, zajmują się głównie panowie (bo to przeważnie panowie) z IPN czy z kolejnych prawicowych fundacji zasilanych z państwowych spółek, którzy skwapliwie rzucą symboliczne ochłapy czy inne tożsamościowe gadżety młodzieńcom wyciskanym jak cytryny na rynku pracy - bo choć ci ostatni nigdy nie będą mieli tak bezstresowego życia, co oni, mogą sobie za to wspólnie pośpiewać Rotę, zapalić racę i pobiegać po lesie. Ważne jednak, żeby po tych kilku uniesieniach natychmiast wrócili do pracy i tam nie podnosili karku.

@Moore
A co mają robić rewolucje i podpalać kraj ? Czy pokolenie wychowane w PRL-u nie pracowało ciężko ? Skończmy z pewnymi szkodliwymi mitami, że przyjdzie lewica i wszystkim zrobi dobrze, bo raz nie przyjdzie, dwa nie zrobi.

Na potwierdzenie swoich słów musisz zrobić Sieg Heil, inaczej jesteś ni-ewia-ryg-odny.

Ładnie ze strony Majmurka, że stara się też dostrzec błędy własnego środowiska. Myślę, że blokada marszu oraz Kolorowa Niepodległa zdecydowanie do nich należały. Problem z pierwszą był taki, że była zaimportowana z Niemiec i nie mogła się tu chyba sprawdzić. Z wielu przyczyn, o których można by pewnie napisać całą książkę. Druga natomiast nie mogła się udać, bo oparta była na dziwacznym pomyśle świętowania w Dzień Niepodległości wszystkiego innego, niż niepodległość. Obchodzenia tego święta narodowego przy odwołaniu do wszelkich wartości i kategorii poza narodem. I celebrowania patriotyzmu jako wszystkiego, poza tym, co to słowo oznacza.
Tolerancja, różnorodność, szacunek dla odmienności to piękne wartości i nie mam nic przeciwko ich promowaniu. Ale tak, jak Wigilia nie jest Wielkanocą, tak 11. listopada ma swoje znaczenie.
Strach liberałów i lewicy przed dumą narodową - orzeł z czekolady; definiowanie patriotyzmu, jako płacenia podatków i wyrzucania śmieci; niechęć do epatowania biało-czerwoną flagą - doprowadziły do sytuacji, w której na potrzebę identyfikacji i tożsamości młodych ludzi odpowiedzieli nacjonaliści. Kolorowa Niepodległa nie wprawiła sama w sobie w ruch tego procesu, ale była częścią szerszego zjawiska, które stanowiło podglebie zjawisk, które dziś obserwujemy.

"od lat przekonują bowiem tylko już przekonanych." tak samo jest z marszem niepodległości. Od paru lat jest to impreza, która ma stałą frekwencje, a w wyborach ci wszyscy kowalscy zdobywają procent poparcia. tak naprawdę problemem jest codzienny rasizm. Nie raz słyszałem od ludzi nie cierpiących pisu i popierających PO jak to nie trawią "pedałów i czarnuchów". Marsz to tylko głupi folklor, którym ekscytują się media.

Florentyna Kowalska

Ale rozwałka sądów, gnojenie legislacji przez skandaliczne nietrzymanie się procedur sejmowych, inkwizycyjny atak na wolności człowieka i obywatela, skandalicznie kłamliwe i idiotyczne programy szkolne itp. itd., to już nie jest głupi folklor. Prawda? To jedno. A drugie to to, żeby pamiętać, że wszystkie partie zagnieżdżone w poselskich fotelach, to jest katolicka, inkwizycyjna prawica.
Jedna część tej prawicy bardziej jest ubogacona neoliberalizmem, a druga bardziej faszyzmem. Ot co!

Będę złośliwy, ale uważam, że środowisko które od lat promuje skrajne lewactwo, Marksa i Lenina nie ma prawa krytykować drugiej strony, która w dodatku jest głupsza, mniej wykształcona, a przy zachowaniu pewnych proporcji, a przede wszystkim tego, że działania Krytyki Politycznej są nieskuteczne, ale szkodliwe dla polskiej lewicy uważam, że jest tu coś bardzo zbliżonego.
Jeśli lewica w Polsce jeszcze nie zdecydowała się na ostry konflikt jak chciał tego Sierakowski to dlatego, że jest słaba, coraz słabsza, nie jej jest ulica, nie jej umysły młodego pokolenia. Czy faktycznie towarzysze robicie jednak inne rzeczy, niż skrajna prawica ?

To nie jest kwestia twojej złośliwości, tylko tego, że prawicowe oszołomy podcierają się twoją głową a ty myślisz, że to wiedza.

Jakie prawicowe oszołomy podcierają się moją głową ? Krytyka Polityczna wyznaczyła obłędny kierunek polskiej lewicy, a ciągłe pojawianie się Marksa i Lenina w Polsce - po doświadczeniach PRL-u, każe zapytać gdzie tu sens i gdzie rozum ?
Kogo chce wychować Krytyka Polityczna jak nie zadymiarzy po drugiej stronie, którzy podpalają Hamburg w imię walki z kapitalizmem i własnym krajem ?

"Oswajanie faszyzmu" to aprobata lewicy dla korporacyjnego modelu państwa budowanego przez PiS. Ci z marszu to tylko folklor.

Florentyna Kowalska

Czy mogę prosić o elementarną definicję lewicy i wskazanie tych lewicowych bytów, które aprobują korporacyjny modelu państwa budowany przez PiS. Pomocna byłaby też dla mnie elementarna definicja korporacyjnego modelu państwa.

Komentarz został usunięty

Może nie nazywaj ludzi śmieciami.

Widzę cenzura działa w pełni, ale do poziomu GW jeszcze wam trochę brakuje. Ale droga redakcjo, w ten sposób sami sobie kopiecie grób. Większość was czytających traktuje twórczość KP jako rozrywkę i kabaret, a pojawiające się pod waszymi "dziełami" komentarze są na to najlepszym dowodem. Jak będziecie tak dalej postępować, wasze słupki odwiedzin szybciutko spadną. Wasz wybór.

Prawicowy Czytelnik

Proszę nie,
Mam nadzieję, że Krytyka Polityczna nigdy nie padnie a jak będzie zagrożona to sam im przeleje trochę pieniążków.
Muszę powiedzieć, że prawdopodobnie od czasu Kabaretu TEY, tak dobrych kawałków politycznych nikt nie pisał.
Ja rozumiem, że osoby którę to piszą robią to na poważnie i może niektórzy nawet w to wierzą, ale efekt i tak jest przezabawny.
Dla mnie też KP spełnia podwójną rolę bo nie tylko bawi, ale też uspokaja, że żadne zagrożenie ze strony lewicy w Polsce nie istnieje.
Pozdrawiam i zachęcam do jeszcze bardziej wytężonej pracy ku uciesze nas wszystkich.

"Po ośmiu latach [..] coraz wyraźniej widać, że polska sfera publiczna potrzebuje progresywnego patriotyzmu."

Co za gość, do wszystkiego się dopasuje

Komentarz został usunięty

Nie lubisz KP a siedzisz tu i prowadzisz monitoring zmian komentarzy? Świrem jesteś?

Wypowiem się jako wieloletni uczestnik demonstracji antyfaszystowskich. Wy w KP niczego się nie nauczyliście i chyba się nie nauczycie. Sami doprowadziliście do tego, że demonstracje antyfaszystowskie zostały zmarginalizowane do tego stopnia, że zaprzestano ich organizacji 11 listopada aż do tego roku. "Kolorowa niepodległa" była kompletną porażką -- centrolewicowym śmietnikiem, w którym chodziło o robienie dobrej miny do złej gry. To był ten "progresywny patriotyzm", który miał być alternatywną dla MN i jak widać nie był. Odnieśliście porażkę lub, mówiąc waszą nowomową z humanistyki lat 90., nie byliście w stanie zagospodarować społecznego imaginarium postulatami wielokulturowości. Nie róbcie chociaż z siebie niewiniątek, bo wy też antyfaszystów potępialiście tak samo, jak robił to TVN i liberałowie.

Czy zdaniem lewicy Polak ma prawo dobrze czuć się ze swoją polskością? Czy może się nią cieszyć, nie musząc ciągle za coś przepraszać, czy czegoś "przepracowywać"? Czy Polacy mają prawo do tego, by dbać o interes swojego narodu przed interesami innych? Czy Polacy mają prawo podejmować decyzje, które nie podobają się na Zachodzie? Jeśli nie, to nie liczcie na to, że lewica jeszcze kiedykolwiek wróci w tym kraju do władzy.

Przepraszanie jest po to, by się lepiej czuć. Prawicowość wynika z narodowych kompleksów - ci ludzie nie czują się dobrze jako Polacy, dlatego potrzebują się okłamywać i dowartościowywać, udawać, że są kimś lepszym niż są, niż inni.

Chłopaki z Krytyki Politycznej, jeśli wasze aspiracje wykraczają poza etat w "Polityce", przemyślcie sprawę!
Zapewne macie lewicowe poglądy, ale trudno mówić abyście funkcjonowali w ramach lewicowej kultury. Lewicowa kultura nie istnieje bez kontaktu ze zwykłymi ludźmi pracy. Lewicowa kultura funkcjonowała we Francji i tam nie zaginęła zupełnie. W Polsce istniała wokół dawnego PPS. Jej budowa w Polsce oznaczała by wyjście poza to co najbardziej lubicie: filmy Andrzeja Żuławsiego, powieści J. M. Coetzeego, teksty Lacana, Żiżka i Rudnickiego.

Nie sprowadzajmy wszystkiego do etatu w Polityce, zresztą przy tym poziomie czytelnictwa etat ani nie jest pewny, ani nie płacą już tak jak jeszcze kilkanaście lat temu, gdy redaktor poważnego tygodnika nr 1 w Polsce to był ktoś. W swoich najlepszych latach Polityka miała ponad 350 tysięcy nakładu, dziś jest 1/3 - coś koło 120 tysięcy.
Pytanie jest o kierunek i cel - przez 15 lat istnienia Krytyki Politycznej lewica w Polsce raczej znikała, moim zdaniem w takiej formie jak widzi ją Sierakowski i cała redakcja ona nie ma specjalnie szans i racji bytu, dziś mamy wiele różnych bytów na lewicy i żaden ponad progiem.

Nie idzie o etat w "Polityce", ale o brak ambicji. Nie mam nic przeciw temu aby pan Sierakowski miał stałe źródło utrzymania. Problem w tym, że dołączając do obecnej opozycji parlamentarnej i wspierającego ją establishmentu chłopaki działają przeciw lewicy socjaldemokratycznej, która mogłaby się zgrupować wokół Partii Razem.

Nie wiem czy dołączyli - wydaje mi się, że nie - na zdrowy rozum trudno to wszystko jakoś ogarnąć.
W Krytyce Politycznej mamy totalne kopanie III RP za neoliberalizm, Leszek Balcerowicz jawi się jako najciemniejsza postać w dziejach, jest z jednej strony totalna krytyka PiS, z drugiej rewanżyzm na elitach III RP, które mają za swoje, bo nie słuchały lewicy czytaj KP - i nie poszły skrajnie w lewo, co rzekomo miałoby nas uchronić przed rządami PiS.
Wydaje mi się, że nic się nie zgrupuje wokół Partii Razem i jest to raczej polska Syriza, Podemos, niż szeroka partia centro-lewicowa, taka dawna socjaldermokacja w stylu zachodnim. Nie widać żadnych ruchów i prób zjednoczenia lewicy, a przeciwnie dzieli się Partia Razem i czytałem o rozłamie, odejściu części działaczy - mamy samobójców na lewicy.
Nigdzie nie widzę ani dołączania do opozycji czyli PO - Nowoczesnej, ani budowy czegoś nowego na lewicy, mamy 15 lat Krytyki Politycznej i nie bardzo wiem dokąd to wszystko zmierza, czemu służą kolejne teksty z Leninem, totalne walenie w 27 lecie i co ma być za rogiem - rewolucja ?
Wydaje mi się, że na lewicy należy budować szerzej, niż robi to Partia Razem i dwa polska lewica paradoksalnie musi się zmienić w siłę pro-modernizacyjną, a nie gospodarczych malkontentów, którzy nie lubią kapitalizmu, w ogóle gospodarki i żyją z etatów na uczelniach, czy jakiś grantów. Socjaldemokracja to nie socjalizm i demokracja, to kapitalizm i lęk przed rewolucją, a nie będzie bogatej Polski bez programu pozytywnej zmiany, postawienia na nowoczesność, rozwój IT - branż kreatywnych - to jest dziś taki odpowiednik industrializacji z czasów budowy zrębów polityki SAP w Szwecji lat 30 czy okresu krótko po II wojnie światowej.
Tak jak nie da się budować na bazie UPR - Wolności z poparciem 3 procent i gigantycznym elektoratem negatywnym blisko 50 procent - tak pomysł budowy na bazie Partii Razem, także jest chybiony te dwie liczby byłyby tu podobne. Wielu się na mnie obraża za to porównanie, oczywiście nie są to środowiska 1 do 1 - ale w sumie i tak Korwin ma większe szanse na przekroczenie progu, niż Razem.
Nie da się w Polsce realizować programu skrajnie lewicowego, ale można sensowną politykę centrową, aktywnie ruszając wiele problemów w tym mieszkaniowy, czego zalążki dał PiS.

Nie czytał pan tekstu autorstwa pana Sierakowskiego w którym popiera on kandydaturę Trzaskowskiego? Pora rozeznać się w podstawowych faktach.

Ceterum censeo: kto ma lewicowe poglądy głosuje na lewicę. Kto pamięta stare hasło: wszyscy uczciwi ludzie głosują na Unię Wolności, te zrozumie jak wiele racji jest w tej prostej maksymie.

To poparcie dla Trzaskowskiego nie składa się z kolei do kupy, na poparcie dla szerokiej koalicji i konsolidacji opozycji wokół PO - a to jest na dziś temat dla lewicy kluczowy - jaką drogą iść, a lewica nie idzie żadną, ani nie ma porozumienia z PO - ani konsolidacji wokół Razem.
Nawet jeśli PiS przegra w Warszawie, to absolutnie nie musi oznaczać przegranej w skali kraju, od biedy i tak będzie druga tura, więc w pierwszej można głosować sercem. Osobiście uważam, że PO potrzebuje jeszcze jednej porażki, bo dwie były za mało, żeby coś zmienić.

Plus dla Autora za nutę krytycznej autorefleksji, ale to za późno i za mało. Uwierzyłbym w przemianę, gdyby posypanie głowy popiołem nabrało konkretnego wyrazu niż tylko "byliśmy głupi", a i takie wyznanie winy Autorowi nie wychodzi z pod klawiatury. Np. byłoby nim przyznanie, że my w Krytyce nie mieliśmy racji, a miało je środowisko kwartalnika "Nowy Obywatel" które od lat samotnie promuje patriotyzm lewicowy nim rozpoczął się pochód narodowców. Ale liberalny mainstream wykluczał nawet "słaby" patriotyzm, więc tracąc nań wpływ przyczynił się do wyrośnięcia na marginesie patriotyzmu "mocnego". To zaślepienie trwa nadal. Liberałowie i lewica dużo robią, by pozbawiać praw obywatelskich na areopagach, gdzie rządzą "słabych" katolików, więc jutro będziecie mieli kolejny rezultat swoich fobii.
Polecam tekst kierownika głównego ONRu Aleksandra Krejckanta. Zamieszczając link nie promuję narodowych wartości, bo jest to jego artykuł akurat o lewicy typu Krytyka Polityczna. Zderzcie się z jego argumentacją, jeśli macie odwagę. Może kolejne artykuły o narodowcach będą trochę bardziej przylegały do rzeczywistości. http://szturm.com.pl/index.php/miesiecznik/item/254-co-sie-stalo-z-polska-lewica

Oczekiwane przez Pana Ciompę "okazanie skruchy" miałoby się odbyć tylko i wyłacznie po to, żeby móc jeszcze bardziej wgniatac w ziemię i tak już bardzo słabą polską lewicę. A "słaby" patriotyzm nie został zniszczony, przeciwnie, ma się bardzo dobrze, co widać w poparciu dla zwolenników "silnego" patriotyzmu, który to konsekwentnie budowy jest przez wszystkich Ciompów tego kraju. Ludzie tego pokroju są w stanie poprzeć rasistów, tylko dlatego, że taka jest obecnie linia rządu. Rządu, z którego ręki pan Ciompa posłusznie je i jadł będzie (stołek dyrektora)

Komentarz został usunięty

Swoją obecnością aprobowali Europę Białą Albo Bezludną. Jeśli te "rodziny z dziećmi" nie są faszystami to są kretynami.

Jedno proste pytanie - mając dzieci i tłumacząc im świat ( z konieczności , bo pytają i z obowiązku , no bo kto, jak nie rodzice ) Kto jest winny największemu zamachowi terrorystycznemu XXI wieku ( niestety być może nie ostatniemu ) ?? Czy prawdziwa odpowiedź jest faszystowska ??
Ludzie obudźcie się .. pierdolić prawice i lewice .. SĄ FAKTY !!! naprawdę można wpajać dzieciom konieczność szacunku dla ludzi innej orientacji seksualnej , innej wiary, innego koloru skóry.....ale nie przemilczać zagrożenia muzułmańskiego - bo to jest FAKT

Ależ wydumane pytania zadają te wydumane dzieci.

No i popatrz, Hamplu, nikt cię nie lubi...

Ehm, przepraszam, kto bronił lewicy w 2009 organizowania własnych marszów niepodległości i „zagospodarowania” patriotyzmu? Może przypomnieć co wtedy pisali o patriotyzmie Majmurek, Sierak, Szumi et consortes?

Flaga wisi na maszcie. Prawica ją ukradła a ty pytasz, kto bronił lewicy ukraść ją wcześniej. Nie rozumiesz, co to są wartości wspólnotowe, umiesz tylko prywatyzować zyski.

A ja się bardzo cieszę z efektów tego marszu. Wokół Polski unosił się dotychczas w cywilizowanym świecie lekki smrodek; po 11 XI 2017 jest już wielki smród. Orgia polaczkowych patryjotów robi czołówki na całym świecie. Tak oto w parę godzin jebła polityka historyczna PiS-u. Kto teraz uwierzy,że dziadziusie tych wyjących biało-czerwonych pół-małp nie pomagali Hitlerowi mordować Żydów?..Żeby nie wiem ile PiSiorki wydali teraz na "promocję Polski w świecie", to jej morda jest już właściwie urobiona. Już nawet nie pomoże pokazywanie obrzezanego pożytecznego idioty Bronia Wildsztajna, ostatniego żyda na stanowisku (felietonisty :D) w Polsce Dobrej Zmiany. Mam nadzieję, że w następnych latach będzie jeszcze większa frekwencja i jeszcze większe bydło 11 XI.. Posrany nadwiślański ciemnogród umocni się dzięki temu w roli prawackiego odpowiednika Korei północnej

Faszyzm bierze się wszechobecnej poprawności politycznej. Jeżeli komuś kategorycznie zakaże się podejmowania pewnych tematów, to znajdą się ludzie którzy będą chcieli zerwać ten zakazany owoc. Dlatego właśnie charakter ostatniego marszu nie był winą Pisu, tylko eropejskiej lewicy, która porzuciła wszelkie postulaty ją oryginalnie charakteryzujące; zamiast egalitaryzmu jest poprawność polityczna, zamiast demokracji jest dyktatura UE, zamiast sprawiedliwości społecznej jest antagonizm społeczny skierowany na każdego, kto nie podziela wizji świata radykalnych feministek, zamiast przyjaznego kraju - masowa imigracja niszcząca struktury społeczne, fragmentaryzacja krajów i z tego rodzące się niepokoje społeczne a.k.a. faszyzm.

"Nie wiadomo, co by się musiało stać, by prawica otrzeźwiała".
Nie otrzeźwieje do momentu, w którym ONR jawnie zwróci się przeciwko niej. Waląc w mordę. Wcześniej nie dotrze do nich (polityków prawicy), że psy, które spuścili z łańcucha, już nie słuchają rozkazów. Jeszcze prawicy się wydaje, że może nad nimi zapanować, a przede wszystkim ciągle jeszcze liczy na ich poparcie. Wybory samorządowe za rok, więc prawica nie odważy się przeciw tym faszystom zwrócić, bo doskonale wie, choćby po lekturze ich forów internetowych, że czują się coraz silniejsi. I mają poparcie. Także dzięki wypowiedziom Kaczyńskiego, Szydło i innej maści "polityków" o uchodźcach, mikrobach, islamizacji. Od półtora roku co najmniej powtarzam z uporem, że jeśli tak dalej pójdzie, wrócą obozy koncentracyjne. Jeszcze rok temu wielu się ze mnie śmiało. Dziś jest ich coraz mniej.

Florentyna Kowalska

Nic dodać, nic ująć. Może tylko taka drobna uwaga dotycząca lewicy. Nie dość, że lewica (humanizm, racjonalizm) jest bardzo politycznie słaba, to jest rozprowadzana wewnątrz, głównie przez Osobnych zwanych Razem. Dla Zandbergów podczas kampanii wyborczej ’15 roku największym wrogiem była Zjednoczona Lewica, co skutkowało większością sejmową dla kaczyzmu. Nie mam wątpliwości, że te brakujące ZL O,45% głosów „zabrali” pożyteczni dla kaczymu idioci zandbergowi. Byli tak pewnie ustawieni przez „przyjaciół” z „Gazety Polskiej Codziennie”. Niestety, nadal kontynuują swoje rozbijackie dzieło. Może w 2019 r. załatwią kaczyzmowi większość konstytucyjną.

Jestem Marek Grzeskow i przede mną nie da się uciec, bo znam rzeczywistość lepiej niż ktokolwiek inny zna. Jeśli komuś się wydaje, że zna rzeczywistość lepiej ode mnie, to znaczy że ma urojenia. Ze mną nie da się wygrać. Jestem ponad wszystkimi, ale nie pod względem robienia wszystkiego za wszystkich, ale pod względem poznawczym. Znam ludzi lepiej niż oni sami się znają. W 2020 będę miał 80% POparcia w społeczeństwie.

Od dzisiaj jestem wszystkim, całą Polską.

A tutejsza krytyczańska, zbędna intelektualnie i społecznie patologia za szemrane pieniądze wszędzie już "faszyzm" widzi. Bredźcie dalej. Gnijcie dalej - bo śmierdzi.

Jedno proste pytanie - czy pan najmurek czy jak mu tam zdaje sobie sprawę że okres oczekiwania na wycięcie zaropiałych migdałków u 3 letniego dziecka zagrożonego głuchotą i cierpiącego na co dzień wynosi 2,5 do 3 lat lub 3000 pln ,a rozpoczęcie chemioterapii u 30 letniego człowieka ze zdiagnozowanym na pewno nowotworem złośliwym 3 lata ? Uważajcie ! Bo zostaniecie zdeptani ! Zdeptani przez coraz bardziej świadomych tego co się z nimi robi .. nie faszystów .. ale zwykłych doprowadzonych do ostateczności obywateli . Spieprzajcie ze swoimi homosiami ,ekologami , ciapatymi i kanapowymi warszawskimi lewakami To Wy! jesteście zbrodniczymi faszystami którzy doprowadzili do stanu dyskretnego wyniszczania tego narodu - sorry - społeczeństwa .. WON

Prawactwo to jest jednak stan umyslu. Oczywiscie chorego umyslu.

Przeciez od dwoch lat milosciwie panuje nam juz minister Radziwill, wiec kolejki powinny byly skrocic sie jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki z 3 lat do 3 minut - czyzby prawica przy wladzy to jednak nie bylo panaceum na wszystkie problemy tego kraju?

E Krytyka Polityczna nigdy nie zniknie, ale nieuchronnie przepoczwarza się w kabaretowy Aszdziennik. I przez ten pryzmat należy ją czytać. Nie prowadzić rozbioru logicznego argumentacji ale śmiać się, nie brać do serca tych wygłupów.

Najbardziej ONR legitymizuje KP z odrzuceniem Żołnierzy Wyklętych (choćby w zniuansowanej, tragicznej wersji); dekomunizacji; z dawaniem schronienia niemieckim anarchistom w swojej siedzibie; z wymienianiem na jednym oddechu rasistowskich i antysemickich haseł - i krytyki "multikulti", aborcji, agresywnej politpoprawności, etc...

Nic tyle wiatru w żagle nie daje "wypierdom germańskiego ducha" - którym ręka się sama do "rzymskiego salutu" wznosi - niż "antyfaszyści" z Leninem i Che Guevarą na koszulkach.

Nic. Bo najgorszy, najbardziej cyniczny, najdalej na prawo posunięty typ, który MW by oskarżył o "lewackie odchylenie" - wie, że jak już wszystko w co wierzy i co popiera przytłaczająca część społeczeństwa, wrzuci się do jednego worka z napisem "faszyzm"... to prawdziwy faszyzm w tym wszystkim zniknie, zgubi się...
Ba.. kto wie? może jakiś "normals" pomyśli, że skoro i tak go nazywają faszystą i wrzucają do jednego worka z nimi, to może oni nie są tacy źli... może mają rację...
że skoro każdy kto nie popiera sankcji na Polskę, nie chce refundowanej aborcji na życzenie, nie brzydzi go orzeł w koronie jako symbol agresywnego polskiego imperializmu, nie życzy sobie przyjmowania obcych "ubogacających" nas kulturowo, nie chce by małżeństwa homoseksualne adoptowały dzieci, a krzyż nie kojarzy mu się jedynie z posyłaniem na stos...
jeśli każdy kto tak myśli jest z ONRu...
to ten normals sobie pomyśli "cholera... a może ja faktycznie też jestem z ONRu"?

I gdy ostatni "normals" tak pomyśli, to wtedy KP zaprawdę poniesie sukces...

kolejny który mantruje, że jak lewica przeciwstawia się prawactwu to tak naprawdę prawactwo wspiera, bo jakby się nie przeciwstawiała, to prawactwo byłoby słabsze - wszyscy to wiedzą, zatem to prawda. To jakiś wyższy level dialektyki.

A to, że "normalsy" zaczną się identyfikować jako faszyści to dobry znak. Bo np. homofobia, albo rasizm to Broń Boże "normalstwo" tylko zwykłe prawactwo, i lepiej żeby ktoś taki otwarcie określił swoje poglądy zamiast udawać "neutralnego" i "normalnego".

Wprawdzie sam lewicowcem nie jestem, ale jeśli Pan potrzebuje podpowiedzi odnośnie lektur, aby poprawić "level dialektyki", to służę uprzejmie.
Notabene jeśli niechęć do adopcji dzieci przez małżeństwa homoseksualne (czyli nawet nie niechęć do takowych małżeństw, lub legalizacji związków) to już jest homofobia i faszyzm... cóż - wystarczy tylko odpowiednio rozpropagować ten pogląd w społeczeństwie i jestem pewien, że ONR przyzna Panu odznakę "zasłużony członek - rekruter".

Tak, tak, a niechęć do tego, że czarnoskóre pary adoptują białe dzieci to nie jest rasizm. Naucz sie trollowac dziecino.

To wy jestescie antypolskimi nazistami, feminazistowscy lewaccy renegaci sorosowi! !-von z bohaterskiej, zbyt tolerancyjnej 1500 letniej Polski! !

Uspokoj sie, troglodyto. Wez relanium. Moze ci pomoze.

"Zamiast tego budowały narrację o symetrii między skrajną prawicą z ONR a „skrajną lewicą” z antify i okolic. „Wariaci z obu stron barykady biją się i niszczą miasto! Czemu Polacy nie mogą świętować jak Amerykanie!?”

Ja nadal widzę te 2 frakcje, jako dwie strony tego samego fanatycznego medalu. W sumie jest mi obojętne, czy dostanę kamieniem w głowę od aktywisty Antify, czy od karka z ONR i jaką za sobą ideologie niesie ten kamień, skoro obydwa ugrupowania używają przemocy. Tu jest właśnie ta symetria. Przemoc, agresja, siła. Tyle, że ilościowo różnią się. A kto wie jaka byłaby sytuacja gdyby to Antifa maszerowała w sile 60k? Wszystkim fanatykom - nie.

Najpierw wstęp: Urodziłem się w typowo "robotniczej" rodzinie, wychowałem na blokowisku, potem pracowałem na budowie, a w końcu "odrabiając" wojsko poszedłem do policji. Przez całe dorosłe życie głosowałem na lewicę, SLD, potem UP ... a teraz głosowałem na PIS ... a dlaczego? Ponieważ ekonomicznie i gospodarczo to ta partia jest dzisiaj lewicą. Na "budowie", a wcześniej na szkolnych praktykach "prawdziwi" robotnicy "nauczyli" mnie jednego: ktoś kto pracuje w biurze, tak naprawdę nie pracuje, a tylko okrada "prawdziwego" robotnika. Ktoś, kto nie siedzi ubabrany w smarach lub wapnie nie zasługuje na pieniądze, a tym bardziej na szacunek i posłuch .... a teraz spójrzcie na siebie, drodzy "lewicowi" działacze, co zrobiliście, aby "lud" na Was zagłosował? Czy taki "prosty" robol zagłosuje na partię, której nie rozumie, która mówi, że jest "faszystą" bo założył "fajną" koszulkę lub klubowy szalik. Partię, której liderzy "pracują" siedząc w kawiarni lub opowiadając na "manifach" jakieś dyrdymały, że kobiety za mało zarabiają? Zaraz, zaraz, a są utytłane w smarze, lub chociaż mają odciski na rękach? ... bo jak nie, to już ustaliliśmy ... nie pracują, a tylko "kawę piją". Rozumiem, że chcecie dobrze, ale żeby chcieć, trzeba móc, a bez głosów wyborców nic nie możecie ... i jak się nie zmienicie, to dalej nic nie będziecie mogli. Teraz wątek "policyjny". Przez lata jeździłem na interwencje, głównie "domowe", gdzie mąż lał żonę, żona dzieci, itd. w różnych konfiguracjach. Interwencji były setki, a tylko raz spotkałem się ze zgłoszeniem dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, a dwa razy na "rasistowskie" zachowania .... ktoś zapyta, a reszta? Reszta to zwykłe, niewarte dla Was wzmianki awantury o rzeczy zwyczajne, o pieniądza (a raczej ich brak), o wódkę, o zazdrość, itp .... ale tym się przecież nie zajmujecie. Dla Was ważne są te trzy interwencje, bo to wg. Was są główne problemy dla lewicy w Polsce ..... serio? Zejdźcie na ziemię i posłuchajcie o czym mówi "robol" w fabryce i "blokers" pod blokiem .... wtedy może wygracie, oczywiście jeśli zrozumiecie, co ci ludzie mówią ....