Kraj

Krzyk kobiet dotykanych

Ciągle słyszę, że jakaś kobieta zaginęła, została porwana, więziona, gwałcona. Wracam przez wyludnione osiedle i myślę o nagłówkach gazet: skatowana, brutalnie pobita, zamordowana. Nowe słowa kluczowe do wyrazu: „Polka”.

Styczeń, Biłgoraj – trzech mężczyzn więzi, bije i próbuje zgwałcić szesnastolatkę.

Luty, Turek – mężczyzna katuje na środku ulicy nastolatkę, która nie chce oddać mu telefonu.

Marzec, Kraków – trzech mężczyzn porywa, więzi i gwałci dziewiętnastoletnią dziewczynę.

Kwiecień, Katowice – mężczyzna tnie twarze dwóch przypadkowych kobiet pobitą butelką (tzw. tulipanem).

Maj, Lublin – dwudziestolatek morduje swoją dziewczynę i wyskakuje przez okno.

Czerwiec, Kostrzyn nad Odrą – czterdziestodwuletni mężczyzna podczas randki przykuwa kobietę do kaloryfera, gwałci i grozi śmiercią.

Lipiec, Łódź – trzech mężczyzn przez dziesięć dni więzi i gwałci dziewiętnastoletnią dziewczynę.

Sierpień, Łódź – dwudziestodziewięcioletni mężczyzna dusi dziewczynę i chowa jej ciało w wersalce.

Wrzesień, Warszawa – trzech mężczyzn katuje dziewczynę wysiadającą z autobusu na Żoliborzu.

Październik, Poczesna – konkubent brutalnie bije partnerkę, jeden z ciosów trwale uszkadza jej wzrok.

Dekalog katolickiego żonobijcy

Dotykana Zuzanna Sekuła, 18 lat

Niedziela, 10 września 2017, Brwinów.

Jak na wrzesień wieczór był chłodny. Ubrałam rajstopy, wygodne buty z płaską podeszwą, dżinsową kurtkę i sukienkę do kolan, bez odkrytego dekoltu. Czy mogłam się spodziewać, że następnego dnia mój wygląd będzie komentować cała Polska? Raczej nie. Tamtej nocy Dezerter dawał koncert na placu za pałacem. Miałam świetny nastrój, na imprezę szłam z ekipą przyjaciół, których nie widuję często. Część z nich poszła pod scenę, ja stałam niedaleko, naprzeciwko ochroniarzy. Wolałam uniknąć pogo przy ostrzejszych kawałkach. Mimo to w połowie koncertu wpadł na mnie mężczyzna. Poczułam jak jego ręce agresywnie zaciskają się na moich pośladkach. Krzyknęłam przerażona, ale w tym hałasie nikt mnie nie usłyszał. Kilka sekund później dopadłam chłopaka stojącego za mną. To nie on. Był tak samo zaskoczony, jak ja. Szukałam twarzy winowajcy w drgającym tłumie, ale oślepiało mnie światło stroboskopu. O wszystkim powiedziałam koledze. Nie zbagatelizował sprawy, do końca koncertu stał tuż obok mnie. Ale i tak nie czułam się bezpiecznie. Częściej niż na scenę patrzyłam za siebie. Lustrowałam wzorkiem mężczyzn, choć czułam, że sprawa jest przegrana. Jak zwykle. Mogłam iść do ochroniarzy, ale po co? Parę lat temu spotkała mnie podobna sytuacja. Podeszłam do policjanta, żeby zgłosić, że właśnie doświadczyłam molestowania.

– Co ja na to poradzę? – odpowiedział.

Dziewczyny mają dość klepania po dupach. Ja też

A co ja mogłam zrobić podczas koncertu, żeby nie myśleć o tym, jak bardzo zeszmacona się czułam? Co, żeby uciec od wspomnień, kiedy jeszcze nie byłam na tyle asertywna, żeby krzyczeć na facetów, ocierających się o mnie w tramwajach? Do domu wracałam wściekła. Z żalu drapało mnie w gardle. Kiedy zamknęłam za sobą drzwi poczułam jakiś impuls, chęć wyrzucenia z siebie tych wszystkich myśli. Wyciągnęłam telefon, włączyłam nagrywanie i zaczęłam mówić. Płakałam z bezsilności. Miałam dość. – Odkąd skończyłam dwanaście lat mężczyźni naruszali moją cielesność. Żaden nie miał do tego prawa. Skurwielu nie miałeś prawa tego zrobić! – cedziłam przez łzy.

Dlaczego nie mogę wyjść wyglądając jak chcę, żeby jakiś facet nie złapał mnie za tyłek? 10 września, koncert Dezertera….

Opublikowany przez Zuzanna Zuzu Sekuła na 10 września 2017

 

Swój apel wrzuciłam na fejsa przed pójściem spać. Rano był wszędzie. Portale informacyjne, telewizja, radio. W skrzynce miałam kilkadziesiąt wiadomości. Z godziny na godzinę zostawiano pod postem coraz więcej komentarzy. Pięćset, osiemset, tysiąc. Wśród nich słowa otuchy i poparcia. Oprócz tego szlam wylany prosto na mnie: – Za moich czasów dziewczyny piszczały z radości, kiedy je ktoś klepnął – pisała starsza kobieta. – Jesteś głupią atencyjną kurwą. Należało ci się – komentował natolatek. – To jest naturalne zachowanie, jak w świecie zwierząt. Samce chcą posiąść samice – głosił mądrości mężczyzna w średnim wieku. – Dobrze, że cię zgwałcili – dodał kolejny hejter. – Wyglądasz jak szmacicho na koncertach, to co się dziwisz? –  podsumował gitarzysta zespołu rockowego.

Do tego przyszły dwie wiadomości prywatne z podżeganiem do popełnienia samobójstwa. Jedna od kobiety: – Znalazłaś sposób na sławę dziewczynko. Zabij się. Zabij.

Potem zaprosili mnie do telewizji, spotkałam się tam z panią seksuolog, która doradziła mi, jak poukładać pewne przykre doświadczenia. Bo mężczyźni skrzywdzili mnie dużo wcześniej. Nie jestem jeszcze gotowa, by mówić o wszystkich traumach z przeszłości. Tak samo jak setki innych Polek. Po tygodniu od zdarzenia wciąż dostawałam wiadomości od molestowanych kobiet. To historie ich poniżenia, dramatyczny zapis sytuacji, jakie dzieją się w Polsce każdego dnia. Co najważniejsze, pisały, że dzięki temu manifestowi przestały się bać mówić na ten temat i postawić mężczyźnie, który podejmuje wobec nich działania wbrew ich woli.

Nie wiem czy mój apel coś zmienił. Chciałabym wierzyć, że tak. W odpowiedzi na ten post w dwóch szkołach średnich zorganizowano specjalne zajęcia dotyczące molestowania. Może kolejny facet, który zechce zmacać kobietę, przypomni sobie tę gównoburzę w sieci. Chciałabym w to wierzyć.

Dotykana Aleksandra Sadowska, 27 lat

Środa, 6 września 2017, Koszalin.

Nie śpię najlepiej odkąd usłyszałam o Polce zgwałconej w Rimini. Próbowałam myśleć o czymś innym, ale i tak tuż przed zaśnięciem wróciły do mnie brutalne obrazy. Chyba od tych lęków wyśniłam koszmar: stoję na plaży i widzę czterech mężczyzn pochylonych nad jej ciałem. Patrzę, jak przytrzymują tę dziewczynę i nic nie mogę zrobić. Staję przed wyborem: krzyczeć i ujawnić swoją obecność czy czekać i dopiero potem szukać kogoś, kto zadzwoni na policję? Zostaję skulona za śmietnikiem. Mój wybór jest koszmarem. Gorszym od samego snu.

Polski Fritzl? Nie, polski Kowalski

Wybudził mnie strach i ból pod piersią, jakby zbyt szybkie uderzenia serca drążyły dziurę w kościach. Wiedziałam, że po takim czymś szybko nie zasnę. Była trzecia nad ranem, powinnam zostać w domu, ale nie lubię marnować godzin bezsenności. Poszłam na spacer, żeby zmęczyło mnie świeże powietrze. Patrole policji co jakiś czas przechodzą przez Park Książąt Pomorskich. Zawsze czułam się tam bezpiecznie. Ulice Koszalina były dobrze oświetlone. Nawet w parku było dosyć jasno. Musiałam być zaspana, bo nie zauważyłam zbliżającego się do mnie cienia. Nie słyszałam, żeby ktoś podchodził. To był moment, ktoś złapał mnie za pośladek, drugą ręką ścisnął w pasie. Ze strachu straciłam oddech. W końcu zdołałam krzyknąć. Puścił mnie i odbiegł w stronę drzew.

– Zgłoszę to na policję! – groziłam.

Natychmiast pobiegłam w stronę domu. Chciałam jak najszybciej wrócić do bezpiecznego miejsca. Byłam przerażona i wściekła. Jeszcze nie myślałam trzeźwo. – Czy on tu gdzieś jest? – panikowałam.

Następnego dnia opowiedziałam o wszystkim policjantowi, który patrolował dzielnicę.

– Pani się sama prosiła! – powiedział. – Trzeba uważać, nie wychodzić w środku nocy. Mało teraz zboczeńców? Nie widzi pani, co się w kraju dzieje? Potnie panią jakiś wariat tulipanem i co?

Stwierdził, też że nie ma co wysyłać do parku radiowozu. – Patrolujemy tę okolicę. Zboczeńcy byli i będą. Lepiej kupi sobie pani gaz pieprzowy.

Czy powinnam się dziwić takiej reakcji? Co się w zasadzie wydarzyło? Obcy mężczyzna klepnął mnie w tyłek, a ja panikara zrobiłam raban.

Zrezygnowałam z nocnych spacerów.

Ostatnio siedzę dłużej w pracy. Po zakupy jeżdżę późno w nocy, do całodobowego marketu. W drodze powrotnej liczę ciężar siatek. Jak bardzo mnie obciążają? Ile jeszcze zostało do klatki i czy nie lepiej rzucić to wszystko tutaj, żeby szybciej być w domu? Ciągle słyszę, że jakaś kobieta zaginęła, została porwana, więziona, gwałcona. Wracam przez wyludnione osiedle i myślę o nagłówkach gazet: skatowana, brutalnie pobita, zamordowana. Nowe słowa kluczowe do wyrazu: „Polka”.

Boimy się wychodzić z domu nocą. Zaczynamy bać się dnia. Niedawno znajoma z pracy polecała mi rape-alarm. – Taki czujnik do kluczy, który trzyma się w kieszeni płaszcza. W razie gwałtu ciągniesz za uchwyt, a to wyje, ile wlezie – już sama nie wiem, co mnie przeraziło bardziej: to jak o tym mówiła czy sama konieczność posiadania takich gadżetów.

Kupić sobie czy nie?

Podobne pytania nie dają mi spać i przypominają wszystkich mężczyzn, którzy patrzyli na mnie w ten ohydny sposób. Oczy szkliły im się lubieżnie, a ja czułam, jakby na moje ciało wylewał się z nich śluz. Ich spojrzenia nie przestają mnie zadręczać.

Dotykana Katarzyna Staniszewska, 32 lata

Piątek, 3 marca 2017, Manchester.

Tamtego dnia w Manchesterze pogoda była typowo angielska. Od kilku tygodni padało bez przerwy. Gdy wychodziłam z pracy deszcz ustał, a na jego miejsce przyszła mgła tak gęsta, że czułam na skórze jej zimny i śliski dotyk. Zamknęłam drzwi firmy na klucz, wszyscy zdążyli wyjść wcześniej. Okolica wyglądała mrocznie, zapadał zmierzch, a w pobliżu nie było ani jednego człowieka. Przeszedł mnie dreszcz.  Chciałam jak najszybciej ulotnić się z tego miejsca. Wybrałam najkrótszą drogę. Od cywilizacji, zaludnionego centrum i przystanku autobusowego dzieliło mnie ledwie pięć minut marszu. Zamiast przyspieszyć, wybrałam numer przyjaciółki z Polski. Pomyślałam, że będzie mi raźniej, jeśli pogadam z kimś przez telefon. Rozmawiałyśmy o zupełnie błahych sprawach, deszcz znów zaczął padać, pewnie wygłuszył kroki mężczyzny, który wsunął rękę pod mój płaszcz. Zaczęłam się śmiać, bo byłam pewna, że to ktoś znajomy. Odwróciłam się i zobaczyłam jak zakapturzona postać umyka w boczną uliczkę, zupełnie zacienioną. Krzyknęłam coś po angielsku, nie pamiętam słowa. W pierwszej chwili pobiegłam za nim, żeby dać mu w pysk albo chociaż zwyzywać. I nagle oparzył mnie mój instynkt. Ciało zatrzymało się samo, prawie wbrew mojej woli. Jestem dosyć drobna, niektórzy żartują, że można mnie obezwładnić jedną ręką. Może dlatego zaczęłam myśleć racjonalnie. Wróciłam na drogę i pobiegłam do centrum.

Czy wszystkie kobiety są molestowane? [rozmowa z Agnieszką Grzybek]

– Ktoś mnie zmacał! Uwierzysz?! – mówiłam koleżance, która wciąż była na linii. Sprawę obróciłyśmy w żart, zupełnie to zbagatelizowałam. Następnego dnia opowiedziałam o niej w pracy jako anegdotę. Brytyjskie koleżanki potraktowały sprawę bardzo poważnie. Kazały mi zadzwonić na policję i opowiedzieć o całej sytuacji. Zaufałam im. Tego samego dnia dwaj funkcjonariusze przyjechali wysłuchać mojej relacji. Wtedy pomyślałam, że w porównaniu do polskich służb angielscy policjanci to rycerze Jedi.

Do wszystkiego podeszli bardzo poważnie.

– Od niedawna dostajemy podobne zgłoszenia. Nie można ich bagatelizować, bo możliwe, że taki mężczyzna stosuje wobec kobiet przemoc – dla nich taki człowiek mógł więzić jakąś kobietę w domu albo być potencjalnym gwałcicielem. Być może tamtej nocy byłam o krok od tragedii. Nigdy się tego nie dowiem. Pół roku później dostałam telefon z policji. Złapano człowieka zgodnego z moim rysopisem. Funkcjonariusz poprosił, bym przyszła rozpoznać przestępcę. Byłam wtedy w Polsce i nie mogłam uczestniczyć w procedurze. Mężczyznę wskazały inne pokrzywdzone kobiety. Kiedy wróciłam do Anglii, policjanci przyjechali do mojego mieszkania, by przekazać mi dobre wieści.

– Może czuć się pani bezpieczna. Zamknęliśmy go – byłam tak zaskoczona stopniem zaangażowania tej służby, że opowiedziałam o tym koleżankom z Polski. One nie miały takiego szczęścia. Niektóre z nich zgłaszały podobne sytuacje pod numerem 112 i ich relacje były bagatelizowane. Przecież nic się nie stało. Facet tylko cię dotknął, nie zrobił krzywdy, mógł chociaż okraść, ale to? Takie nic. Dziewczyny powinny zgłaszać takie sytuacje i domagać się reakcji ze strony odpowiednich służb. Jeśli nie dla siebie, to po to, żeby pomóc innym. Nigdy nie wiadomo, czy taki mężczyzna nie maltretuje swojej żony albo nie molestuje córki. Gdyby kilka Brytyjek nie zadzwoniło na policję, ten zboczeniec dalej chodziłby wolno. Prawdziwym koszmarem kobiet dotykanych jest nasze milczenie. Obyśmy w końcu je przerwały.

*nazwisko drugiej bohaterki zostało zmienione

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

PROSIMY O WYPOWIEDŹ PANA JAKUBA DYMKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
SPRAWA BARDZO PILNA

Sposób potraktowania redaktora Dymka budzi moje zdumienie - rozumiem, że redakcja musiała zawiesić z nim współpracę do wyjaśnienia sprawy, ale mogli sobie darować cały ten tekst i feministyczny bełkot. Tekst, który jest podstawą ostracyzmu człowieka nie spełnia żadnych norm dziennikarstwa śledczego, dwa został on potraktowany łącznie z redaktorem GW - myślę, że nie przypadkiem w tekście nie ma konkretnie jego nazwiska, choć i tak wszyscy wiedzieli o kogo chodzi.
Fakt, że nie staje się w obronie kolegi, choćby żądając dla niego wysłuchania racji, oddania mu miejsca na obronę, a niejako zrzucamy go ze skały, żeby dalej nieść wysoko feministyczny sztandar to wiele mówi o środowisku, niestety nic dobrego.
To wszystko w odniesieniu do wypróbowanego towarzysza, kolegi redakcyjnego, którego ja mniemam znało się nie tylko z tekstów, ale jako człowieka i pewno uważało, że jest OK.
Może popełniam błąd - ale gotów jestem bardziej wierzyć redaktorowi Dymkowi, niż jego byłej dziewczynie.

Takie reportaże to czysta manipulacja i nie są godne ani szacunku, ani uwagi.

Weźmy listę "zbrodni" z samego początku. Te fakty mogą być nawet prawdziwe, ale w same w sobie o niczym nie świadczą. Równie dobrze można sporządzić równie prawdziwą listę o przypadkach maltretowania zwierząt, maltretowania dzieci, przestępstw gwałtu fizycznego mężczyzn w stosunku do mężczyzn, jak również gwałtów, zabójstw i okrutności dokonanych prze kobiety wobec mężczyzn. I takie prawdziwe zestawienia faktów można zrobić dosłownie wszędzie. W USA, w Polsce w Luksemburgu, Szwecji, Norwegii i w Niemczech.

Po prostu wszędzie występuje patologiczny i przestępczy margines, lecz ten margines nie świadczy o całej populacji. I to jest właśnie forma klasycznej manipulacji. W Polsce kobiety cieszą się kulturowo ponadprzeciętnym szacunkiem, a w europejskich statystykach gwałtów wobec kobiet Polska stoi na absolutnym dole w przeciwieństwie do państw skandynawskich, które niemal w komplecie stoją na podium statystycznej tabeli.

Tak więc taki reportaż jest biciem feministycznej piany, ideologicznie motywowaną manipulacją i fakem. Fałszującą rzeczywistości i istotę sprawy. Faktem jest, że w Polsce występuje przestępczość i chamstwo i prawdą jest, że ich ofiarą padają również kobiety. Ale nie prawdą jest, że przyczyną problemu jest obniżony status społeczny kobiety. Problem leży w przestępczości i chamstwie i w słabościach wymiaru sprawiedliwości i dotyczy on wszystkich ludzi bez względu na pochodzenie, wygląd, status społeczny i płeć.

"w europejskich statystykach gwałtów wobec kobiet Polska stoi na absolutnym dole w przeciwieństwie do państw skandynawskich, które niemal w komplecie stoją na podium statystycznej tabeli" - ktoś tu nie potrafi czytać statystyk z zrozumieniem. Obejmują one gwałty ZGŁOSZONE. W Skandynawii kobiety zgłaszają większość przypadków molestowania i gwałtów, w Polsce nie i stąd te liczby.

To jest kolejny mit. Polska charakteryzuje się najwyższym w Unii Europejskiej wskaźnikiem raportowalności przypadków przemocy wobec kobiet policji.

Żródło:
https://fra.europa.eu/sites/default/files/fra-2014-vaw-survey-main-results_en.pdf
Tabela 3.5 na stronie 61

Wspaniale! To dlaczego ostatniej soboty w klubie macano mnie po tyłku 3 razy, a mojego męża nie?

To zależy co to był za klub. Są takie kluby, że mężowie dzielą się żonami z innymi mężczyznami, a żony się dzielą z innymi kobietami swoimi mężami. Na Zachodzie są takie kluby dość popularne. Jeśli to był taki klub, to znaczy, że pani jest dość atrakcyjna, a mąż widocznie nie.

W klubach, i w tłocznych miejscach (np. w pełnym tramwaju) trudno jest czasem uniknąć kontaktów cielesnych zwłaszcza w miejscach uwypuklonych jak piersi lub pośladki. Lecz to wynika raczej z praw fizyki niż z "kultury gwałtu".

Ale jeżeli w Polsce faktycznie panuje kultura gwałtu, to mężczyźni są niewinni ponieważ zachowują się zgodnie z własnymi normami kulturowymi których nie macie prawa oceniać, ponieważ wszystkie kultury są równe a wasza waginocentryczna szowinistyczna buta jest bardzo nie na miejscu.
Dlaczego nie znajdujecie w sobie zrozumienia dla tych ludzi i ich kultury? Powinniście dążyć do zasymilowania się z nią, przyswojenia jej kodów i symboliki oraz zachowań.
W razie problemów proszę dać znać, wyślę jeszcze kilkaset transportów z Somalii i Pakistanu by pomóc wam, Siostry drogie, przezwyciężyć w sobie ten neokolonialny opór przeciwko Innemu.

Wasz,

G.Soros.

Naprawdę, skąd na Krytyce Politycznej tyle patriarchalnych trolli? jasz, Narniotron, nie macie nic lepszego do roboty? Ugotujcie jakiś obiad albo zajmijcie się dziećmi.

Status kobiet w Polsce wyznacza feudalno-romantyczny kanon zachowań społecznych. Model tych relacji wytworzył oraz skutecznie i konsekwentnie utrzymuje w swoich naukach kościół katolicki. Modus operandi chrześcijańskiego syndykatu ma swój początek w ustanowieniu człowieka i boga. I bóg i człowiek reprezentują płeć męską. Matka Jezusa z Nazaretu to figura (dzisiaj plastikowa figurka) kwestionująca swoją podmiotowość na rzecz boskiego rezerwuaru namiętności i nasienia. Królowa Polski nie jest kobietą. Pełni wyłącznie funkcję erotycznego manekina. I taką rolę religia polska przypisała kobietom w tym kraju. Dlatego z równą łatwością całuje się je po rękach i klepie do dupie. A wystarczy uwierzyć, że kobieta jest człowiekiem, żeby przestać być zwierzęciem.

Panie i panowie, jeden z waszych czołowych publicystów chyba ma bardzo duże grzechy na sumieniu...

Z dużego miasta

Zastanawiam się nad tymi kobietami, które potępiają inne, krzywdzone kobiety. Tak to jest, że czasem jedna kobieta jest najgorszym wrogiem drugiej, np. w kilku krajach Afryki to kobiety pilnują i dokonują obrzezania swoich córek. Także mnie, kobiecie, przykro to mówić, ale faceci nie są jedynymi winnymi tutaj.

Problemem jest zaklinanie rzeczywistości. "Pani feministka" twierdzi, że może iść gdzie chce, ubierać się jak chce, zachowywać się jak chce i nikt nie ma prawa nic jej zrobić. Oczywiście może tak uważać, ale niestety 1% - 2% bandytów czy zboczeńców może nie podzielać jej optymizmu, a 1%- 2% to ponad 100.000 mężczyzn ... dużo prawda? Niestety jeżeli ktoś tym paniom dobrze radzi, aby zachowały czujność, same dbały o własne bezpieczeństwo, itp. to słyszy tradycyjne "nie mów mi jak mam żyć, mogę robić to na co mam ochotę" ... i tu na scenę wkracza feminizm. Jeżeli ja pójdę nocą na blokowisko, zaczepię blokersów, pokażę im drogą komórkę czy zegarek ... a następnie dostanę "oklep" i stracę to co przyniosłem, to WSZYSCY nazwą mnie idiotą i powiedzą, że sam się prosiłem ... a jeżeli kobieta chce iść w miejsce, gdzie może zostać zgwałcona, to mężczyźni będą ją ostrzegać, a feministki powiedzą, że ma do tego prawo, a pijany bandzior powinien je respektować .... serio, naprawdę uważacie, że pijanego żula obchodzą Wasze prawa?

Ludzie którzy uważają że gwałt i przemoc seksualna to coś normalnego albo sami są gwałcicielami i nie podoba im się to że to się piętnuje bo mają coś na sumieniu i boją się że poniosą za to odpowiedzialność albo pochodzą z marginesu społecznego . Bo tylko faceci
z marginesu społecznego uznają że to coś normalnego. Są to przeważnie ludzie uważający się za chrześcijan. No więc drodzy chrześcijanie bądźcie konsekwentni. Skoro jesteście za tym żeby kobiety były zmuszane do rodzenia dzieci z gwałtu to po prostu nie
gwałćcie i nie brońcie gwałcicieli. Bo jak ma niby według was być kobieta ma być zgwałcona przez jakiegoś za przeproszeniem zwierza nie panującego nad swoim popędem seksualnym i być zmuszana do urodzenia dziecka z tego gwałtu nie mając środków do
utrzymania tego dziecka a tatuś nie ponosi żadnej odpowiedzialności , chodzi na Marsze Niepodległości i do kościółka i beczy
jaki to świat jest zepsuty i zgniły moralnie. Jeśli wam nie odpowiada tematyka pisanych tu artykułów to proszę czytać te swoje prawicowe szmatławce są bardziej odpowiednie do waszego poziomu intelektualnego i moralnego albo zajmijcie się swoimi rodzinami. To skandaliczne żeby o ideałach chrześcijańskich i humanistycznych wypowiadały się jakieś szumowiny z marginesu społecznego nie radzące sobie ze swoimi dewiacjami psychicznymi.

Frogrejste1inblinduregrengradowstein

" Bo tylko faceci
z marginesu społecznego uznają że to coś normalnego. Są to przeważnie ludzie uważający się za chrześcijan."

Czerwonoarmiści którzy radosnie gwałcili na drodze ku realizacji wzniosłych ideałów lewicowych byli zapewne ateistami. I nie przeszkadza to Kindze Dunin na portalu, tym portalu pisać tekstów "Moje Siostry Komunistki".

Kobiety też nie panują nad swoim popędem popadania w ciążę. Oszukuję w sprawie antykoncepcji byle się zapłodnić. Nie mówiąc o kokłamywaniu męża który nieświadomie wychowuje nie swoje dziecko.

http://koniectoksycznych.blogspot.com/2014/02/ups-jestem-w-ciazy-czyli-jak-zapac.html
https://en.wikipedia.org/wiki/Paternity_fraud
https://en.wikipedia.org/wiki/Reproductive_coercion#Birth_control_sabotage

wobec tego nawet gwałt wydaje się przynajmniej czymś uczciwym, bo czynionym z otwartą przyłbicą i wprost.

Główka Pracuje

przeprowadzałaś jakieś badania na temat tego, że a/ margines społeczny jest praktykujacy religijnie, b/ chrześcijanie bronią gwałcicieli, c/ gwałciciele masowo uczestniczą w Marszach Niepodległości, czy to tylko kobieca intuicja. Bo Jakub D. nie jest ani chrześcijaninem ani nie chodzi na Marsze. Podobnie jak ten drugi, co koleżance zasunął z główki

Jeśli uznać, że kapłani katoliccy to chrześcijanie - jest to teza kontrowersyjna - to wykazywana przez kościół siła, skuteczność i bezwzględność w obronie gwałcicieli i pedofilów, pozwala zgodzić się ze stwierdzeniem, że chrześcijanie bronią gwałcicieli. Ergo, instytucja boskiego miłosierdzia wyznacza kanon i daje przyzwolenie na akty nienormatywnej aktywności seksualnej. A nawet z nich rozgrzesza. Rodzimy się grzeszni, chodzimy do kościoła, a potem to już inna historia...

Sformułowanie „chrześcijanie” oznacza zgodnie z regułami językowymi ogół chrześcijan a sformułowanie „gwałciciele” – ogół gwałcicieli. Tymczasem sam piszesz, że chodzi tylko o pewną specyficzną grupę chrześcijan i pewną specyficzną grupę gwałcicieli. Ergo – demagogia, i to słaba.

Nie zachodzi A i nie A.

Raport opublikowany przez CNN na temat "inwazyjności" seksualnej mężczyzn w różnych krajach https://edition.cnn.com/2017/11/25/health/sexual-harassment-violence-abuse-global-levels/index.html. Polska wśród najbezpieczniejszych dla kobiet krajów Unii Europejskiej. Zresztą w czołówce są same kraje o silnej tradycji katolickiej. O to chodziło w sporze o konwencję antyprzemocową, że kłamliwie oskarżano tam tradycyjne wartości jako winne przemocy. Oskarżała o to lewica europejska, która sama nie potrafi zapanować nad przemocą u siebie. A waśnie te wartości wymagaj wzmocnienia, owszem, także oczyszczenia, ale generalnie wzmocnienia, a nie destrukcji, o co implicite lewica wnioskowała w konwencji.

Ale tak zawsze było - gwałty i nadużycia seksualne to zjawisko społeczne, występowały zawsze. Ludzie zawsze gwałcili, podobnie jak zawsze mordowali, kradli i dopuszczali się rozbojów - niezależnie od tego jaka władza panowała i jaką moralność im wpajano. Z tym trzeba sobie radzić - nie chcemy być okradzeni, więc montujemy zamki w drzwiach. (tym mocniejsze, im w gorszej mieszkamy dzielnicy).
Tym bardziej kobiety muszą indywidualnie bronić się przed atakami zboczeńców im bardziej osłabiony jest tradycyjny system moralny (i tego typu degeneraci, jak opisani w artykule, coraz mniej boja się podnosić głowy), dlatego z prawej strony sceny politycznej taka rada dla Pań:
1. Postarajcie się o broń; a jak będziecie ją mieć noście ją ze sobą - najwyżej strzelicie skur..... w nogę.
2. Postarajcie się o obrońcę - tam gdzie jest niebezpiecznie chodźcie z nim.
3. Nie prowokujcie wyglądem (normalny człowiek nie zwraca uwagi na ubiór, ale są degeneraci dla których może to być czynnik wyzwalający)
Pamiętajcie - jak mieszkacie w kiepskiej dzielnicy, to zakładacie kraty w oknach i zamki w drzwiach, a nie lamentujecie, że źli ludzie bo kradną.

Przede wszystkim dzieci nie wolno ruszać, ale jeśli ktoś ma więcej niż 18 lat, to nie może być idiotą. Sam Korwin przyznał, że zawsze się trochę gwałci. Równie dobrze Islandczyk może mówić do Polaków o tym, że trzeba szanować niepełnosprawnych, zwłaszcza dzieci.
http://pikio.pl/w-islandii-nie-rodza-sie-juz-zadne-dzieci-z-zespolem-downa-z-jednego-powodu/