Kraj

Feminizm: podaj dalej!

Nowe akcje feministyczne świetnie wykorzystują media społecznościowe, by pokazać, że w realu dalej mamy świat bez kobiet.

W październiku tego roku brytyjskie wydanie miesięcznika „Elle” użyło photohopa nie po to, żeby po raz kolejny wymazać gwiazdom zmarszczki, ale żeby zwrócić uwagę na poważny problem społeczny. „Elle” postanowiło sprawdzić, co się stanie, gdy wytnie się z kadru mężczyzn uczestniczących w ważnych spotkaniach u szczytów władzy albo w popularnych programach telewizyjnych.

W jednej chwili okazuje, że w salach konferencyjnych i studiach telewizyjnych bez mężczyzn robi się, delikatnie mówiąc, pustawo.

W rytm wesołej muzyki z kadru znika Barack Obama wraz z wszystkimi doradcami do spraw bezpieczeństwa, pozostawiając przy pustym stole jedynie Hillary Clinton. Samotna zostaje także Emma Watson na Zgromadzeniu Generalnym ONZ. Nie weselej ma się sytuacja w Pałacu Buckingham, gdzie spotkali się liderzy szczytu G20 – oprócz Królowej Elżbiety obecne były tylko dwie panie, Angela Merkel i Cristina Fernández de Kirchner. Niemal pusta pozostaje także sala konferencyjna w angielskiej Izbie Gmin oraz sala, gdzie afrykańscy liderzy podpisywali kontrakt pokojowy dotyczący Demokratycznej Republiki Konga.

Na tym lista się nie kończy. Film pokazuje bardzo niską frekwencję kobiet przy innych stołach, gdzie ważą się losy świata, w programach telewizyjnych bijących rekordy popularności czy debatach uniwersyteckich.

Redakcja „Elle” nawołuje do zwiększenia udziału kobiet w życiu publicznym hasłem: „Na szczycie jest miejsce dla wielu z nas!”.

Rzeczywiście, o ile informacje o tym, jaki procent kobiety stanowią w mediach, mogą nie przemawiać bezpośrednio do naszej wyobraźni, to widok tych niemal pustych stołów i sal z pewnością pozbawi nas iluzji o tym, że kobiety osiągnęły już pełne równouprawnienie.

Za sukcesem kampanii „Elle” stoi spora dawka poczucia humoru. Dzięki niemu zjawisko nieobecności kobiet w przestrzeni publicznej wygląda tak absurdalne i niewiarygodne, że nie sposób dłużej problem bagatelizować. Jak słusznie napisała jedna z inicjatorek akcji, Lena Casparis „[po obejrzeniu] będziesz miała ochotę przeprowadzić szturm na gabinet swojego szefa”.

Z podobnej strategii korzystają inne feministyczne kampanie poruszające problem reprezentacji kobiet w mediach. Kampania #NotThereYet organizowana przez inicjatywę No Ceilings także wykorzystuje krótki film, gdzie odwrotnie niż w kampanii „Elle”, to kobiety są wymazywane za pomocą photoshopa z okładek kolorowych czasopism, by zwrócić uwagę na to, że obecność kobiet nie powinna się ograniczać jedynie do pozowania.

Inną pomysłową akcję pod tytułem #AskHerMore przeprowadziła organizacja Representation Project. Jej celem jest pokazanie, że kobiety mają do powiedzenia o wiele więcej niż to, o co się je stereotypowo pyta, a więc uroda, moda i opieka. Kampanię także zainicjował zabawny film, w którym aktorka komediowa Connie Britton reklamuje szampon do włosów marki… Feminizm. Jednym z większych sukcesów tej akcji było skłonienie dziennikarzy i dziennikarek podczas rozdawania nagród Emmy Awards do pytania kobiet o coś więcej niż „kto zaprojektował twoją suknię?”.

Feminizm wkroczył na mainstreamowe salony, czerpiąc pełnymi garściami z możliwości, jakie dają media społecznościowe. Jasne, należy być czujną i nie zapominać o tym, że feminizm w tym wydaniu często ogranicza się do spraw dotyczących świata „białych kobiet z klasy średniej”. Ale i mainstreamowy feminizm – szczególnie akcje tak celne jak te – odczarowuje „brzydkie słowo na F”.

***

Nie podobają ci się media bez kobiet? Zajrzyj na Ekspertki.org.

 

**Dziennik Opinii nr 302/2015 (1086)

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.