Felieton

Rzeź niewiniątek

Cóż winna Anna Zalewska, ta „specjalistka” bez własnego zdania? To prezes jest genialnym strategiem reformy edukacji.

Przestało padać, idę w mglistym zimnie polskiej jesieni, która zupełnie nie chce już być złota. Jeśli wcześniej była chociaż żółta, to i tak nie było tego widać od czerni na czarnym proteście. W sprawie reformy edukacji jest natomiast podejrzanie cicho, choć rodzice są zazwyczaj wręcz chorobliwie zaangażowani w sprawy dzieci. Biegnę do naszej szkoły – podstawowej, rejonowej, publicznej – podpisywać list protestacyjny. Próbuję nucić „Mimozami jesień się zaczyna, złotawa, krucha i miła” (jak pisał Tuwim, a śpiewał Niemen), ale ta „kolejna jesień” jest przecież „syfiasta, nie złota”, jak rapował Kazik Staszewski na płycie Oddalenie. Ja oddaliłem się ostatnio od szkoły – nie jestem przewrażliwionym rodzicem, a nasze dzieci są już na tyle duże, że mogą do niej dojść same. Jeśli decyduję się napisać o reformie edukacji, to nie dlatego, że spędzamy życie, trzęsąc się nad przyszłością naszych „pociech”.

Związek Nauczycielstwa Polskiego późno się zorientował, że to wspólna, a nie tylko ich zawodowa sprawa. Próbuje się organizować oddolna inicjatywa rodziców, a Rzecznik Praw Obywatelskich wystosował list do ministerstwa, ale powiedzmy sobie szczerze: PiS ma gdzieś Adama Bodnara. Niektórzy rodzice z klasy naszego syna uważają, że protest uliczny nie ma sensu, ale cóż innego pozostaje, skoro ustawa o reformie już czeka w Sejmie na głosowanie?

Wróg zapukał do bram naszych szkół i żądny jest krwi małych KODziątek, a nawet kociątek, których rodzice nie zdradzają co weekend prezesa, tylko grzecznie spłacają kredyty, nie pchają się gdzie nie trzeba, do polityki się nie mieszają. Zamiast szukać zgrabnych porównań spisku smoleńskiego do otrucia Mickiewicza w Stambule (o tym następnym razem), muszę więc – jak prawdziwa matka Polka – ratować niewiniątka przed trucizną minister edukacji Anny Zalewskiej. „Jest, niestety, wyraźnie niekompetentna, a przy tym irracjonalnie przywiązana do swoich pomysłów. I dlatego jest groźna. W PiS (…) nawet ci, którzy widzą, że likwidacja gimnazjów to zły pomysł, będą milczeli” – mówił w „Gazecie Wyborczej” Mirosław Handke, współautor reformy edukacji z 1999 roku, profesor chemii, były rektor Akademii Górniczo-Hutniczej, dawny sympatyk PiS.

Cóż jednak winna ta „specjalistka” bez własnego zdania? To prezes jest genialnym strategiem reformy edukacji (Napoleonem? Nie chcę kontynuować niewybrednego żartu na temat wzrostu…). Wymyślił, że podział na licea i gimnazja to „syndrom niewolniczej imitacji” (program PiS-u cytuję za oko.press) – Kaczyński jawi się tu jednak nie tyle jako Napoleon, ile raczej Herod, zarządzający rzeź niewiniątek.

Jeśli nie macie dzieci, to pewnie w ogóle nie rozumiecie, o co chodzi, a jeśli macie, to możecie, podobnie jak ja, pogubić się w szczegółach. Spróbujmy więc po kolei, jak na lekcji.

Wielu Polaków uważa, że szkoły są teraz złe, ponieważ rząd PO „kazał” (choć rozłożył ten proces na raty) posyłać tam sześciolatki. Są tacy, jak ja, którzy nie widzą w tym nic złego, ale niektóre dzieci nie podołały wymaganiom – albo raczej to konkretne placówki okazały się nieprzygotowane na taki system. Zanotujmy jednak w zeszytach, że PiS-u nie poprzestał na cofnięciu sześciolatków do przedszkoli – idzie dużo dalej. Propozycja rządu ma jedną dobrą stronę, przyznaję: chce zająć się szkołami zawodowymi, do których idzie niewielu uczniów, a poziom jest tam niski. Obecnie zbyt duża część młodzieży trafia na studia, tymczasem na rynku pracy brakuje wykwalifikowanych, ale jednak robotników. Zanotujmy dalej, można pod szlaczkiem, że to trend, który wynika nie tyle z zarządzeń, ile raczej z mody, z naszych własnych wyobrażeń na temat wspaniałej przyszłości naszych pociech. A teraz posłuchajcie, choć nie Sienkiewicza, na którym chciałby się skupić PiS (nasza córka już w piątej klasie narzekała wprawdzie, że Latarnik jest nudny, ale obroniłem autora własną piersią przed postmodernistycznym rozleniwieniem małej czytelniczki).

„Wydłużenie kształcenia ogólnego (6 lat szkoły podstawowej i 3 lata gimnazjum) oraz opóźnienie selekcji do różnych ścieżek na dalszym etapie nauki (dzięki wprowadzeniu gimnazjów) przyczyniło się do znacznej poprawy osiągnięć właśnie uczniów słabszych”. To nie jest cytat z „lewackiej” Krytyki Politycznej, ani nawet z „Gazety Wyborczej”, tylko z komentarza konserwatywnego, propisowskiego Klubu Jagiellońskiego. I dalej, notujcie pilnie: uczniowie „często uczęszczający do nie najlepszych szkół podstawowych (na przykład wiejskich, gdyż te osiągają niższe wyniki), mogą już po sześciu latach (a nie ośmiu) wybrać potencjalnie lepszą szkołę gimnazjalną i dzięki jej większemu społecznemu zróżnicowaniu mają większą szansę spotkać uczniów o wyższych umiejętnościach”. A to ma wpływ na ich rozwój. „Obserwowany, negatywny trend w średnich wynikach (punktacji) egzaminu gimnazjalnego jest przede wszystkim efektem rosnącej trudności egzaminów, a nie obniżania się umiejętności uczniów”. W podsumowaniu specjaliści z Klubu Jagiellońskiego piszą: „Wprowadzenie gimnazjów było w największym stopniu korzystne dla środowisk wiejskich i małomiejskich, a także dla uczniów z rodzin o niskim kapitale wykształcenia”. I jeszcze ostatnie zdanie, choć wiem, że nudzi was już ta lekcja. Otóż zdaniem ekspertów Klubu Jagiellońskiego wyniki badań nie dowodzą istnienia, „wbrew obiegowej opinii, żadnych specyficznych dla gimnazjum zjawisk patologicznych zachodzących w ramach grupy rówieśniczej”.

Musicie jeszcze chwilę wytrzymać do dzwonka: „Min. Zalewska proponuje gimnazjom przekształcanie się m.in. w podstawówki, ale to karkołomne przedsięwzięcie – niedostosowane są budynki, nie ma nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej, nie mówiąc o tym, że odbierałoby to pracę sąsiedniej podstawówce”. To już oko.press, którego precyzyjne analizy polecam wszystkim zainteresowanych tą lekcją. W kolejnym opracowaniu niezależny serwis przypomina, że szkoły podstawowe będą musiały objąć nauką osiem roczników, więc pierwszaki będą w jednym budynku z piętnastolatkami. Jeśli obraziliście się na szkoły PO, to zważcie, że teraz wasz niewinny siedmiolatek znajdzie się pod jednym dachem z dojrzewającym nastolatkiem, myślącym o wszystkim, tylko nie o nauce. A jeśli wasi „milusińscy” wciąż są w przedszkolu, weźcie pod uwagę, że będą uczyć się w znacznie trudniejszych warunkach, ponieważ podstawówki będą przepełnione.

Szkoły będą się łączyć lub dzielić, zapanuje chaos, a wszystko po to, by dwugłowy smok Zalewska/Kaczyński mógł ograniczyć liczbę przedmiotów przyrodniczych, a zwiększyć liczbę lekcji polskiego i historii.

Szkoły będą się łączyć lub dzielić, zapanuje chaos, a wszystko po to, by dwugłowy smok Zalewska/Kaczyński mógł ograniczyć liczbę przedmiotów przyrodniczych, a zwiększyć liczbę lekcji polskiego i historii. Sądząc po własnych dzieciach (czwarta i piąta klasa), które wkuwają romantyzm i pozytywizm, piszą klasówki z Mickiewicza i Sienkiewicza, chodzą na apele i noszą kotyliony na święto niepodległości – mam wrażenie, że szkoły publiczne i tak dbają o patriotyczne wychowanie.

W sprawie reformy edukacji PiS przekroczył kolejny próg manipulacji i kłamstw. Dlatego, szanowni państwo, drodzy uczniowie, musimy zbierać podpisy, organizować się, nie tylko w sprawach naszych konkretnych szkół, lecz przeciwko całej reformie. Ogólnopolską demonstrację w tej sprawie organizują nie żadni „lewacy”, tylko nauczyciele – spotykamy się w sobotę 19 listopada o godzinie 12:00 w Warszawie na placu Piłsudskiego.

Czytaj także:
Justyna Drath, Bajka o ziarnie, czyli o polskiej edukacji
Przemysław Sadura, Czy powstanie ruch „ratujmy gimbazę”?
Przemysław Sadura w rozmowie z Michałem Sutowskim: Czarna legenda gimnazjów
Krystyna Starczewska w rozmowie z Kają Malanowską: Powrót do PRL-owskiego systemu oświaty uważam za szkodliwy

 

**Dziennik Opinii nr 324/2016 (1524)

Bio

Max Cegielski

| Dziennikarz, pisarz

Dziennikarz, pisarz. W TVP Kultura współprowadził „Halę Odlotów” uhonorowaną nagrodą Grand Press w 2015 roku. Autor między innymi książek „Oko świata. Od Konstantynopola do Stambułu” (Nagroda imienia Beaty Pawlak, 2009), „Mozaika. Śladami Rechowiczów” (2011), oraz „Wielki Gracz. Ze Żmudzi na Dach Świata” (2015). Twórca i kurator projektów artystycznych: Migrujący Uniwersytet Mickiewicza (Stambuł), Global Prosperity (Gdańsk, Warszawa). Współautor (wraz z Anną Zakrzewską) wielu reportaży i dokumentów telewizyjnych o sztuce współczesnej.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.