5 argumentów przeciwko zmianie konstytucji
Gdy za wschodnią granicą trwa wojna, a w kraju kipi polaryzacja, to najgorszy możliwy czas na próby „poprawiania” konstytucji.
Gdy za wschodnią granicą trwa wojna, a w kraju kipi polaryzacja, to najgorszy możliwy czas na próby „poprawiania” konstytucji.
Polska tkwi w ustrojowym klinczu. System kanclerski mógłby przywrócić sprawczość i odpowiedzialność rządzących.
Zniesienie jednomyślności w Radzie Europejskiej w kwestiach polityki zagranicznej jest w Polsce wyjątkowo niepopularne. Rolą polityków nie jest jednak ślepo podążać za ludem, lecz mu przewodzić.
Tusk uzależniony od Giertycha i ostry skręt KO w prawo, Kaczyński gadający o Magyarze gotującym szczeniaki czy popłoch, jaki w PiS wywołały wybory na Węgrzech – to tylko kilka dobrych wiadomości dla lewicy.
Już sam fakt, że Giertych jako adwokat broni klientów przed oskarżeniami prokuratury swojego politycznego kolegi Żurka, może budzić zrozumiałe wątpliwości. Ale jego relacja z Tuskiem jest jeszcze bardziej problematyczna.
Lewica nie jest dziś w stanie wyjść na ulicę i zaprotestować przeciwko premierowi, który oszukał ją w kwestii wypychania na bagna, ściga aktywistów, nie dotrzymał słowa w sprawie ochrony zdrowia, a teraz kręci i opóźnia sprawę transkrypcji aktów małżeńskich.
Reforma PIP wywołała sprzeciw pracodawców i podziały wśród związkowców. Czy uchwalone zmiany są wystarczające?
W momencie, gdy międzynarodowa sytuacja Polski jest szczególnie skomplikowana – z jednej strony Putin i wojna w Ukrainie, z drugiej szarże Trumpa, z trzeciej rosnące w siłę Chiny – Nawrocki zmienia jedno z ostatnich miejsc, gdzie można na poważnie o tym porozmawiać, w kolejną aferę zrytualizowanego, jałowego konfliktu politycznego.
Wasalny stosunek naszej klasy politycznej do Waszyngtonu niewiele się różni od czasów, kiedy szorowaliśmy kolanami przed władcami Kremla. Tym razem jednak obóz rządowy bicie pokłonów przed USA pozostawia prawicy.
Donald Tusk na wyrok dotyczący ujednolicenia prawa między Polską a UE, ostatnim stabilnym sojusznikiem, odpowiada, że „nikt nie będzie nam niczego narzucać”. Tylko jakie realne alternatywy mogą dziś zaproponować polskie władze?