Warufakis: Czego brakowało człowiekowi, który miał wszystko? Brakowało mu Twittera
Twitter to dla Elona Muska bilet wstępu do tej nowej, technofeudalnej klasy rządzącej.
Technologiczni giganci zarządzają naszą uwagą jak swoją własnością i wzmacniają polaryzację. A my pokazujemy naukę i technologię, które mogą działać inaczej – dla ludzi, nie przeciw nim.
Twitter to dla Elona Muska bilet wstępu do tej nowej, technofeudalnej klasy rządzącej.
Pogłoski o śmierci „kuca z IT” można uznać za mocno przesadzone. Co jest dobrą wiadomością.
Szkoda wam będzie Twittera? Jego ewentualny upadek może okazać się mniejszym problemem niż sukces projektu Elona Muska.
Zapowiedziana rada moderacji treści będzie musiała zdecydować, czy Twitter powinien udzielać głosu komuś, kto opowiada się za podrzędnym statusem kobiet oraz popiera karę śmierci za wypowiedzi uznane za bluźnierstwo przez jego religię.
Dowcipnisie zaszkodzili nie tylko koncernom, ale też zwykłym ludziom. Mogli to zrobić, bo działali na przejętym przez Elona Muska Twitterze.
Nie mam wątpliwości, że Web 3.0 w jakiejś formie zostanie na stałe w naszych życiach. Zbyt dużo bogatych ludzi w to zainwestowało. Szkoda, że jak zwykle nikt nie zapytał nas o zdanie.
Elon Musk kupił Twittera i już zaczął zwalniać jego pracowników. Sam siebie nazywa „absolutystą wolności słowa”.
Elon Musk jako właściciel Twittera doszczętnie skompromituje wolność słowa w internecie, a przy okazji może zlikwidować blisko 75 proc. miejsc pracy w platformie.
Tak jak Deep Blue, komputerowy program zaprojektowany do wygrywania turniejów szachowych, w latach 90. rzucił na kolana legendarnego Garriego Kasparowa, tak dziś kolejne pokolenie sztucznej inteligencji pokazuje swoją wyższość nad ludzkimi artystami.
Facebook czy Twitter po prostu muszą być śmietniskiem idei, taka jest ich natura. Korzystaj z nich, jeśli chcesz zobaczyć zdjęcia znajomych z wakacji, ale po informacje idź tam, gdzie podadzą ci je profesjonaliści.