Rosja, demokratyczny oligarchat
W nowym odcinku „Bloku wschodniego” pytamy o to, czy Rosjanie mają pecha do opozycji, czy może w rosyjskich warunkach innej opozycji nie dało się wykreować.
Imperium, które nigdy nie umarło.
W nowym odcinku „Bloku wschodniego” pytamy o to, czy Rosjanie mają pecha do opozycji, czy może w rosyjskich warunkach innej opozycji nie dało się wykreować.
Hitler identyfikował się jako pacyfista i zapewniał, że nie szykuje się do żadnych wojen. Trump desperacko zabiega o Pokojową Nagrodę Nobla, powołuje Radę Pokoju i chwali się, że zakończył 7 wojen. Między jednym a drugim zachodzi wyraźne podobieństwo.
Obserwacja imperialistów, którzy nie mają krzty wiary w swoje własne imperium, jest osobliwym doświadczeniem.
Wojna w Ukrainie trwa piąty rok. Rośnie liczba ofiar, ofensywa dyplomatyczna Trumpa kończy się klęską, a mit ukraińskiej odporności zaczyna uwierać.
Skoro nie można Węgrów usunąć z Unii Europejskiej, to dobrze byłoby im tak utrudnić funkcjonowanie, by sami zdecydowali się na ewakuację.
Szacowna posiadaczka brytyjskiego paszportu spędziła kilka tygodni w ośrodku detencyjnym ICE, a wysoki urzędnik Komisji Europejskiej stracił prawo wjazdu do USA. Podróżowanie znów staje się przywilejem surowo reglamentowanym przez państwa, algorytmy i służby graniczne.
Przez ostatnie miesiące śledziłam kilku polskich vlogerów z YouTube’a, którzy ruszyli objaśniać nam Rosję. Żaden nie zna rosyjskiego. Każdy stał się pożytecznym idiotą Kremla. Marii Wiernikowskiej, mimo słabości pierwszego odcinka relacji z wyprawy do Rosji, udało się z tego wyłamać.
Czy zalewając internet dezinformacją i fejkami, rzeczywiście da się sterować poglądami milionów ludzi na krytycznie ważny temat? Jak najbardziej, jeszcze jak! Wystarczy spojrzeć na Polaków.
Wojna w Ukrainie nie wywróciła w Polsce stolika PO-PiS, ale postawiła go na bardziej chwiejnym gruncie. Język solidarności i braterstwa ustąpił retoryce „twardego polskiego interesu”, a rząd nie ma pomysłu, jak zatrzymać rosnącą w siłę na antyukraińskich emocjach radykalną prawicę.
Sutenerzy spełniali wszystkie zachcianki swoich klientów. Bez mrugnięcia okiem dostarczali dwunasto- i czternastolatki syryjskiemu przedsiębiorcy o imieniu Rhaat albo sadyście Aleksandrowi z prestiżowej dzielnicy Moskwa City.