Historia puka do drzwi, pora otrzeźwieć
Czy wojna u naszych granic wymusi otrzeźwienie polskiej klasy politycznej?
Czy wojna u naszych granic wymusi otrzeźwienie polskiej klasy politycznej?
Tusk pokazuje cały stadion palet z 58 miliardami euro. Robi wrażenie, prawda? To pieniądze, za którymi głosowała parlamentarna Lewica. Tak, wtedy, kiedy m.in. PO wyzywała ją od kolaborantów i pożytecznych idiotów PiS.
Droga do przełamującej PO-PiS-owy monopol polskiej Ampelkoalition daleka.
Listy wyborcze nie są sakramentem, lecz narzędziem do celu, jakim jest zmiana władzy w Polsce.
Jeśli tylko Hołownia, Lewica i PSL mają w sobie trochę instynktu przetrwania, to powinni podpisać wspólne minimum programowe bez Platformy Obywatelskiej.
Lider Platformy uporczywie powtarza absurdalną tezę, że Lewica jest w strategicznym sojuszu z PiS. Kalkulacja jest tutaj prosta.
„Emocjonalna kobieta” powiedział prezydent Komorowski o Janinie Ochojskiej, osobie, która z konwojami pomocy humanitarnej jeździła do miejsc, które pan prezydent oglądał tylko w telewizorze. Serio, panie prezydencie?
Ten, kto wygra z Prawem i Sprawiedliwością, będzie musiał zmierzyć się nie tylko z naprawianiem zniszczeń w mediach publicznych czy sądownictwie.
Lewica nie dlatego jest słaba, że atakuje ją Tusk, jest atakowana przez Tuska, bo jest słaba.
PO celnie trafia ze swoim hasłem, którego podstawowym celem jest wtłoczenie do umysłów Polaków przekazu, że za wzrost cen odpowiada PiS. I nawet jeśli drożyzna nie zniknie po ewentualnym przejęciu władzy przez opozycję, to będą to już problemy wygranych.