Ten rząd odciął dostęp do internetu już 521 razy
A teraz próbuje jeszcze rozciągnąć nad internetem systemową kontrolę.
A teraz próbuje jeszcze rozciągnąć nad internetem systemową kontrolę.
Wpisy prezydentów i premierów w mediach społecznościowych uważa się za istotne dla opinii publicznej. Co jednak, kiedy ta „istotność” polega na kłamstwie czy podżeganiu do przemocy?
Kradzież danych, szantaż elektroniczny i ujawnianie niewygodnych faktów to nowe instrumenty w arsenale hakerów.
System generowania zysków, którego narodziny obserwujemy, nie jest już kapitalizmem.
Kaczyński przeczytał „Kapitał w XXI wieku” Piketty’ego, Morawiecki zachwycał się pomysłami Mazzucato. I co z tego wykorzystali albo dziś proponują wdrażać?
Internetu raczej nie da się zepsuć. Można natomiast uczynić go bezużytecznym.
Bezkarność vlogera znęcającego się nad niepełnosprawnym intelektualnie chłopakiem będzie oznaczać kolejne zwycięstwo sensacji i władzy uprzywilejowanych nad sprawiedliwością.
Polskie służby masowo inwigilują obywateli, a kolejne rządy tylko na to pozwalają. Łatwo o nadużycia, ale o tych mało kto się dowiaduje, bo ani państwo, ani obywatele nie mają narzędzi kontroli służb.
Facebook co prawda nadal nie wprowadził funkcji dislike, ale sam znielubił Australijczyków i zablokował im dostęp do treści.
Nowa sensacja na rynku mediów społecznościowych, aplikacja Clubhouse, to coś na kształt… tradycyjnego radia.