USA: Demokraci mają sponsorów. Po co im wyborcy?
Demokraci rządzą Stanami tak, jak gdyby jedyną grupą, której roszczenia muszą zaspokoić, byli miliarderzy finansujący ich kampanie.
Demokraci rządzą Stanami tak, jak gdyby jedyną grupą, której roszczenia muszą zaspokoić, byli miliarderzy finansujący ich kampanie.
Czasami, kiedy nie jestem aż tak wkurzona na z roku na rok coraz bardziej „moich” Amerykanów, jest mi ich strasznie żal.
I czy aby na pewno najzamożniejsi? Sprawdzamy.
Politycy wyszli z założenia, że nadal będziemy robić to, co do nas należy, bo zawsze tak było. Bo mieliśmy nadzieję na przyszłość. Ta nadzieja właśnie zgasła.
Stawianie na politykę wzrostu kosztem polityki społecznej kończy się tym, że nie mamy spodziewanego wzrostu, za to wciąż mamy biedę.
Wiemy o tym doskonale, ponieważ w ostatnich latach częściowo udało się zmniejszyć skalę ubóstwa wśród dzieci. A skoro tak, to nierozwiązywanie kwestii biedy również jest decyzją polityczną.
Liban to dziś państwo upadłe, które zmaga się z jednym z najpoważniejszych współczesnych kryzysów humanitarnych.
Są bloki, których miasto nie remontuje. Trafiają tam osoby, które „psują atmosferę” w innych blokach socjalnych. Jak ludzie zobaczą, że może być gorzej, to może się przestraszą.
Słuchając, jak liberałowie argumentują przeciw podniesieniu podatków najlepiej zarabiającym, można pomyśleć, że podatek to jakiś rodzaj kary za kradzież.
Płaca minimalna powinna rosnąć, bo korzyści ze stopniowego jej podnoszenia wyraźnie przewyższają ewentualne koszty.